Walka o powrót do świętości

5 dni pozostało do startu sezonu w Premier League. Jedną z ekip, która jak najszybciej chce zapomnieć o poprzednim i zrehabilitować się w oczach kibiców jest z pewnością Southampton. Drużyna, w której od lat drzemał ogromny potencjał podsycany młodymi, zdolnymi zawodnikami. Grupa, która w ostatnim czasie liczyła się w grze o europejskie puchary. Nic dziwnego więc, iż 17. miejsce to szok. To nie ma prawa się powtórzyć.

Ostatnia bezpieczna lokata wywalczona po heroicznej walce. Nie tego spodziewano się na St Mary’s. Kampania 2017/18 miała przynieść progres, a jego efektem miał być awans do Ligi Europy. Oczekiwano również poprawienia stylu gry, by przyjemniej oglądało się Świętych w akcji. W tym celu pożegnano Claude’a Puela, a jego pozycję zajął Mauricio Pellegrino.

Napisać, że była to nietrafiona decyzja, to jak nie napisać nic. Z kandydata do naciskania na TOP 6 Southampton stało się ekipą szorującą po dnie. Fakt, argentyński szkoleniowiec nie podołał wyzwaniu, lecz na pewne kwestie zwyczajnie nie miał wpływu. W tym na kadrę, a w zasadzie jej formę.

Jakość, przebojowość, polot, determinacja, brak kompleksów, stabilizacja. Z tego od lat słynęła drużyna z południa Anglii. Wszystkiego tego zabrakło w minionym sezonie. Większość graczy nie potrafiła wejść na odpowiedni poziom lub utrzymać się na nim przez dłuższy czas. Wszystko przychodziło im mozolnie lub w ogóle nie przychodziło. Brakowało intensywności oraz agresji. Coś się wyraźnie wypaliło i przyszedł czas na zmiany, które mają tchnąć w ekipę Świętych nowe, świeże siły.

Już w marcu stanowisko szkoleniowca objął Mark Hughes. Z początku wydawało się to tymczasowe rozwiązanie, które miało zapewnić utrzymanie. Walijczyk spełnił swoją rolę i nadal pozostaje menedżerem Southampton. Czy jest to dobre rozwiązanie? Jeśli potrzeba stabilizacji i czasu na odbudowanie się – tak. Jeśli chce się jak najszybciej wrócić do gry o wyższe cele – niekoniecznie. Mam dziwne wrażenie, że były zawodnik Manchesteru United i Chelsea nie dotrwa do końca nadchodzącego sezonu na swoim stanowisku.

Z klubem pożegnało się kilku zawodników, którzy nie grali na miarę oczekiwań lub po prostu chcieli poszukać nowych wyzwań. Dusan Tadić z pewnością mógł pozostać na St Mary’s i jeszcze wiele dać drużynie. Wybrał jednak zmianę otoczenia i odszedł do Ajaxu. Na wypożyczenie udali się trzej piłkarze, którzy okazali się nietrafionymi wyborami. Boufal i Carillo mieli dodać jakości w ofensywie, a tymczasem kompletnie nie odnaleźli się w realiach angielskiej ekstraklasy. Clasie po roku w Belgii, kolejny sezon spędzi w Holandii.

W odbudowie pomóc mają wzmocnienia warte ponad 60 milionów euro. Z Niemiec przybył Jannik Vestergaard, który ma zapewnić spokój z tyłu. Niestety, dla polskich fanów, utrudni to regularną grę Bednarkowi. Między słupkami stanie najprawdopodobniej Angus Gunn sprowadzony z Manchesteru City. Czas pokaże, czy okaże się to lekiem na problemy w bramce. Środek pola wzmocnił szkocki pomocnik Stuart Armstrong, a niemoc z przodu ma zażegnać Mohamed Elyounoussi. Norweg w poprzednim sezonie zdobył 13 bramek i zanotował 17 asyst w 44 występach.

Jak Southampton wypadło w przygotowawczych sparingach? 3 zwycięstwa, remis i 2 porażki, to przyzwoity bilans biorąc pod uwagę znaczenie samego wyniku. Udało się przetestować kilka schematów i sprawdzić rozwiązania taktyczne. Grunt, by zaprocentowało to we właściwym momencie.

Kluczowe dla losów Świętych w zbliżających się rozgrywkach może być zdrowie poszczególnych zawodników. Drugim czynnikiem będzie skuteczność w ofensywie, co w teorii zapewnić ma, między innymi, Austin z Gabbiadinim. Oby tylko nie powtórzyli wyniku z poprzedniej kampanii, gdyż 13 goli tego duetu to zdecydowanie za mało. Sądzę, że z nowymi siłami uda się poprawić poczynania w defensywie.

Nie wierzę, że Southampton natychmiast nawiąże do najlepszych rezultatów z ostatnich 5 lat. Do tego potrzeba znacznie więcej czasu i cierpliwości. Nie sądzę jednak, by koszmarny sezon „udało się” powtórzyć. Uważam, iż na St Mary’s wyciągną odpowiednie wnioski z niepowodzenia i będzie to cenna, choć bolesna lekcja. Okolice środka tabeli, to dość realna wizja na nadchodzące rozgrywki ligowe.

Facebook Comments