1 Paź
2018

United w górę, United w dół

Łączy ich wspólny człon w nazwie klubu, dzieli prawie wszystko. Status, historia, osiągnięcia, budżet, cele i…. forma. Podczas gdy jedni wstają z kolan i pną się po szczeblach tabeli, drudzy pogrążają się w kryzysie. Mimo że obie ekipy chciałyby i powinny znajdować się w zupełnie innym miejscu stawki, jedna ma powody do optymizmu. W drugim obozie marazm, kwas oraz bezsilność. 

Mowa oczywiście o West Ham United i Manchesterze United, czyli drużynach, które otworzyły swym starciem 7. kolejkę zmagań w Premier League. Jego wynik doskonale obrazuje sytuację obu zespołów, które w tabeli dzielą ledwie 3 pozycje, a jednak są na zupełnie odmiennych etapach.

Jak wiemy, Młoty fatalnie rozpoczęły sezon i kompletnie nie spełniały oczekiwań. 4 kolejne porażki ligowe sprawiły, że Londyńczycy byli na samym dnie stawki, a w perspektywie mieli bardzo trudny okres. Wszystko odmieniła przerwa reprezentacyjna, po której podopieczni Pellegriniego zdobyli 7 punków w Premier League remisując przy tym z Chelsea i pokonując Czerwone Diabły.

Niebagatelną rolę odegrał Andriy Yarmolenko, na którego wreszcie postawił menedżer. Jego forma w połączeniu z dyspozycją Arnautovica, który nie zwykł zawodzić, zapewnia jakość z przodu. W środku pola czarną robotę wykonuje młody Rice, nad którym nie milkną zachwyty. Świetne momenty ma również kapitan – Noble. Z tyłu bywa różnie, choć powoli docierają się Diop z Balbueną, a w gotowości zawsze pozostaje Fabiański, czyli jedna z najjaśniejszych postaci drużyny.

Krótko pisząc, w West Hamie wyraźnie widać tendencję zwyżkową. Kluczowe elementy zaczynają trybić, cała grupa jest na fali.

W Manchesterze United sytuacja jest diametralnie inna.

Fatalna forma, nieprzyjazna atmosfera, krytyka napływająca ze wszystkich stron. Do tego, a może przede wszystkim, opera mydlana z Mourinho i Pogbą w rolach głównych. Pisano o tym wszystko i wszędzie, więc nie ma sensu dłużej się rozwodzić. Wiadomo, że w szatni nie jest najlepiej, a kryzys relacji międzyludzkich nie sprzyja postawie na boisku.

Ta od dawna jest bardzo słaba, bywa nawet fatalna. Po zawodnikach widać brak chęci, co przekłada się na zaangażowanie i jakość. Często brakuje pomysłu w ofensywie i pewności w defensywie. Zbyt często, jak na zespół, który aspiruje do miana najlepszego w kraju, a przynajmniej tego oczekuje się od klubu z takimi możliwościami.

Trzeci sezon Mourinho w pełnej okazałości, klątwa trwa. W kuluarach spekuluje się jedynie kiedy zostanie zwolniony i kto będzie jego następcą. Nie ma się co dziwić w przypadku powtórzenia najgorszego startu w Premier League w historii Czerwonych Diabłów.

Czy równowaga w przyrodzie musi zostać zachowana? Czy jeśli jedno United idzie w górę, drugie musi iść w dół? Chyba nie, biorąc pod uwagę, że trzeci „Zjednoczony klub”, czyli Newcastle wciąż pozostaje w strefie spadkowej…

Komentarze
Udostępnij: