Umiejętności? W sporcie sprawa drugorzędna.

Kilka dni temu sportowe portale na całym świecie żyły sprawą transferu Barkleya Miguela-Panzo do litewskiego drugoligowca FK Panevezys. W największym uproszczeniu Litwini skusili się na domniemanego reprezentanta Angoli czytając jego… stronę na wikipedii. Oczywiście Wikipedię może edytować każdy, więc Barkley nie miał żadnego problemu żeby kompletnie zmyślić swoją karierę. Zresztą nie oszukujmy się, wielu ocenia sportowców po statystykach, albo na podstawie opinii innych osób. Media to zręczne narzędzie do manipulowania opiniami i promowania nieznanych osób. Mówi Wam coś nazwisko Veronica Macedo? W dzisiejszym felietonie opowiem Wam na przykładzie przeciętnej zawodniczki MMA jak można stać się gwiazdą przy odpowiedniej promocji w mediach.

Polska Wenezuelka

O Veronice Macedo pierwszy raz usłyszałem gdzieś w połowie 2016 roku. Ot młoda Wenezuelka przyjechała do Ankosu Zapasy Poznań, bo chce zostać wielką zawodniczką MMA. Banalna historia. Debiut w marcu 2016 wypadł bardzo przeciętnie, a pani Macedo niejednogłośną decyzją pokonała Annę Merkt (rekord 2 wygrane, 4 porażki). Druga walka niecałe dwa tygodnie później, ponownie niejednogłośna decyzja i ponownie rywalka która ma na koncie więcej porażek niż wygranych. W ciągu zaledwie kilku miesięcy Wenezuelka pokonała 5 przeciwniczek z których żadna nie miała pozytywnego bilansu walk. Sama opowiadała że chce walczyć tak często jak się tylko da i nie potrzebuje specjalnego przygotowania. Mówiąc wprost, chce nabić swój rekord na słabych rywalkach.

Jakimś dziwnym przypadkiem na jednym z portali o MMA pojawił się z nią wywiad. Oczywiście pełen oklepanych farmazonów, „chcę być najlepsza”, „podoba mi się w Polsce”, „cały czas się rozwijam”, „kocham moich fanów”. Linia promocji najbardziej banalna z banalnych. Mimo to, przynęta chwyciła. Ładna dziewczyna która lubi eksponować swój biust, częste materiały w mediach, elementy „patriotyzmu”, przyzwoity bilans walk. Praktycznie z dnia na dzień o Macedo zrobiło się bardzo głośno. Ba! Wiele osób uważało że oto mamy kolejną Polkę która podbije UFC.

Koszulka z orłem=patriotyzm?

Jestem w stanie wiele zaakceptować ale czegoś takiego nie potrafiłem. Czy naprawdę Wenezuelka ma być uważana za Polkę tylko dlatego że zrobi sobie kilka fotek z polską flagą? Czy serio ma być uważana za wielki talent tylko dlatego że odniosła kilka wygranych z kompletnymi amatorkami bez większych umiejętności? I to jeszcze jakich wygranych! Większość dyskusyjna, na dobrą sprawę bardzo wyrównanych które równie dobrze mogłyby zostać sklasyfikowane jako porażki. Na tej samej zasadzie mógłbym zorganizować sobie galę MMA, zaprosić kilku młodszych kolegów o dwie głowy niższych, pokonań 5 z nich i z bilansem 5-0 uważać się za wielkiego zawodnika. Szanujmy się. Niestety spora część sympatyków MMA w Polsce nie siliła się na większą analizę tylko uwierzyła w fenomen Wenezuelki. Pierwsza rysa na wizerunku pojawiła się gdy Veronica Macedo zremisowała ze słabiutką Iren Racz. Mistrzowie promocji nic sobie jednak z tego nie robili, nadal opowiadając o jej znakomitych umiejętnościach i zapowiadając że piękna Veronika podbije świat sztuk walki.

Długo zresztą czekać nie trzeba było, bo jeszcze w 2016 roku Wenezuelka dostała szansę angażu w UFC, zastępując kontuzjowaną rywalkę Ashlee Evans-Smith. Sam debiut w największej organizacji MMA na świecie odbył się bez większej historii. Evans-Smith nie miała większych problemów, kończąc pojedynek przez TKO w trzeciej rundzie. Oczywiście zręczna machina promocji nic sobie z tego nie robiła. „Jest jeszcze młoda”, „miała za mało czasu na przygotowanie”. Od tamtej pory pani Macedo nie pojawiła się w oktagonie. Już dawno opuściła Polskę która była jedynie przystankiem w jej karierze. Liczba fanów w Polsce i na całym świecie jest naprawdę spora. Co jakiś czas zresztą widzę zapytania „co się dzieje z Macedo?”. Przypominam że mówimy o dziewczynie która nigdy nie wygrała z kimkolwiek poważnym.

Sukces nie zawsze oznacza zwycięstwo

Veronica Macedo chciała się wypromować w Polsce żeby dostać angaż w UFC, i tak też się stało. Gdyby fani nie kupili tej sztucznie promowanej kariery, nie wierzę że dostałaby szansę walk w tak wielkiej organizacji. Są tysiące młodych zawodniczek w Polsce które ciężko zapieprzają od lat i o których w mediach nie pojawia się nawet jedno słowo. Pojawiły się za dziesiątki artykułów o przeciętnej Wenezuelce. Chore, nie uważacie? Niestety pokazuje to prosty obraz dzisiejszego sportu. Zgrabny biust, zręczna autopromocja i jesteś gwiazdą. Umiejętności? Nie istotne. Ten sam przykład z domniemanym reprezentantem Angoli. Miał pomysł który gdyby nie wnikliwość kilku osób, zapewne nigdy nie zostałby zweryfikowany. No bo po co? W internecie piszą że strzelił 40 bramek w Premier League, to strzelił! Piszą że Macedo to wielki talent, to z pewnością nim jest!

Droga donikąd. Media oczywiście bardzo chętnie piszą o takich osobach, bo im większe kontrowersje, tym więcej wejść na strony. Gdyby ktoś szybko przebił pompowany balonik z promocją Macedo zwykłym „zawalcz z kimś konkretnym, póki co nic nie osiągnęłaś”, sama zawodniczka szybko sprowadzona by była na ziemię. Niestety, znam wielu sportowców którzy popadli w szpony własnej autopromocji i szczerze wierzą w swoje ogromne umiejętności tylko dlatego że ktoś promujący ich rozgłasza takie informacje w sieci. Nie życzę źle Wenezuelce. Serio chciałbym jeszcze zobaczyć kiedyś jak Veronica Macedo walczy w oktagonie UFC. Póki co, chociaż minęło już 1.5 roku od jej debiutu wciąż jest dla mnie niewiadomą. Od jakiegoś czasu ciszej jest o niej w mediach, ale myślę że machina promocji jeszcze nie raz ruszy. Kto wie, może jeszcze nawet zawita do Polski, cyknie kilka fotek w koszulce z „Polską walczącą”? W końcu takie gesty dobrze się sprzedają. Zdecydowanie lepiej niż same wysokie umiejętności.

Facebook Comments