Umiejętność kupowania, a sprzedawania to dwie różne rzeczy.

Zimowe okno transferowe dla Barcelony było intensywne jak nigdy dotąd. We wczorajszym wywiadzie na BBC prezes Blaugrany Josep Bartomeu powiedział, iż: „Wiem, że któregoś dnia Leo Messi zakończy karierę i moim zadaniem jest przygotowanie klubu na ten moment. Sprowadzamy świetnych młodych piłkarzy, żeby kontynuować erę sukcesów. To nasza odpowiedzialność. Moja kadencja wygaśnie za dwa sezony. Chcę odejść zostawiając klub w świetnej kondycji”.

Trudno się z tym nie zgodzić i dlatego nie może dziwić fakt, że klub z Katalonii wydał krocie na Frenkiego de Jonga, wykupił z Toulouse Jean-Clair Todibo, sprowadził Emersona z Atlético Mineiro i szybko wypożyczył do Betisu, a wcześniej do zespołu sprowadził takich zawodników jak Arthur, Malcom, ClémentLenglet, Ousmane Dembélé, Philippe Coutinho, czy Nélson Semedo. Wypożyczenie Jeisona Murillo i Kevina-Prince Boatenga jest jedynie chwilowym gaszeniem pożaru przy licznych kontuzjach i brakach kadrowych, których nie udało się uzupełnić w tym oknie transferowym.

Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda pięknie, ale po głębszym zastanowieniu coś w tej całej układance nie daje mi spokoju. Dużo pisze się jeszcze o chęci sprowadzenia do zespołu Matthijsa de Ligta z Ajaxu, który uważany jest za jeden z największych talentów obecnie biegających po zielonych murawach. Cena? 70-80 milionów euro.

Dlaczego mam pewne wątpliwości co do sposobu zarządzania drużyną przez Bartmoemu i Erica Abidala? Postaram się to jak najprościej wytłumaczyć w poniższym tekście.

Po pierwsze dobór personalny wzmacniający tylko te pozycje, które w Barcelonie mimo wszystko obsadzone są na dość wysokim poziomie. Środek pomocy jest tego najlepszym przykładem, ponieważ obecna kadra katalońskiego zespołu wygląda następująco:

– Sergio Busquets,

– Ivan Rakitic,

– Arthur,

– Arturo Vidal,

– Carles Aleñà,

– Sergi Roberto (który może również występować na prawej obronie.

Mimo że Busquets i Rakitić mają po 30 lat, a Vidal jest od nich o 12 miesięcy starszy to nie wydaje się, że za rok Ci zawodnicy nie będą prezentować poziomu, który pozwoli im reprezentować barwy Blaugrany. Gdzie w tej całej układance miejsce dla kupionego z Ajaxu Holendra? Wydaje się, że najbliżej odejścia z zespołu jest Raktić, który wie, że przejście do PSG jest jego ostatnią szansą na wielki kontrakt. Tylko jak się to ma do chęci pozostania w zespole Chorwata, który przecież ostatnio odrzucił wielką ofertę Paryżan, by dalej grać i święcić triumfy na Camp Nou?

Chorwacki pomocnik w wywiadzie dla hiszpańskiego Sportu powiedział, że: „Nowy kontrakt na lepszych warunkach? Cóż, zobaczymy czy ten wywiad dotrze do działaczy! Najważniejsze to żeby klub wiedział, że czuję się tu jak w domu. Podwyżka nigdy nie jest zła, bądźmy szczerzy. Ale nie dla samej zasady, wolałbym, aby przyszło to z czasem, dlatego, że na to zasłużyłem i dlatego, że naprawdę we mnie wierzą. Rozmawiałem już z klubem o nowej umowie, przed i w trakcie mundialu. Coś może się pojawić wkrótce, ale nie ma pośpiechu. Wiem, że działacze dbają o zawodników i wiem, że niedługo ktoś do mnie zadzwoni.”

Czy były zawodnik Sevilli i Schalke na to zasłużył? Oczywiście, że tak, ponieważ od 5 lat jest piłkarzem, który jest ostoją środka pola, a 18 milionów euro przelane na konto Palanganas dzisiaj brzmi jak żart. Ivan strzelał bramki w takich spotkaniach jak finał Ligi Mistrzów z Juve, czy pamiętny klasyk wygrany 3:2 po golu Leo Messiego w 92. minucie. Do dzisiaj rozegrał blisko 250 spotkań dla Blaugrany i nie chciałbym wiedzieć sytuacji, w której klub pozbywa się Ivana, mimo że ten pragnie pozostać w zespole. Mam do niego słabość i dla mnie jest to piłkarz nie do ruszenia.

Do tego jeszcze należy pamiętać, że naturalnym procesem będzie przesunięcie Leo Messiego do środka pola, by jego kariera trwała jak najdłużej. Wspomnieć należy również o prawdopodobnym transferze Adriena Rabiota, o którym spekuluję się już od dłuższego czasu. Coraz więcej do powiedzenia ma Carles Alena, któremu mocno zaufał Ernesto Valverde. Nie uważacie, że panuje tutaj za duży ścisk?

To samo tyczy się formacji obronnych, gdzie w Barcelonie grają już:

– Gerard Piqué,

– Samuel Umtiti,

– Clément Lenglet,

– Thomas Vermaelen,

– Jean-Clair Todibo,

– Nélson Semedo,

– Jordi Alba.

Nie liczę w tej układance Murillo, ponieważ jego epizod w stolicy Katalonii pewnie zakończy się na koniec sezonu. Pique nieuchronnie zbliża się do końca kariery, więc Barcelona zostanie z trzema Francuzami i w perspektywie transferu de Ligta kolejnym topowym zawodnikiem na środku obrony. Tutaj podstawowe pytanie brzmi, kiedy wychowanek Barcelony zdecyduje się zawiesić buty na kołku? Jeśli nie w przeciągu 2-3 lat to ani Lengletowi, ani Todibo, ani Pique nie będzie uśmiechało się siedzenie na ławce rezerwowych, ponieważ nie widzę innej możliwości niż postawienie na parę Umtiti – de Ligt. Tutaj jednak jestem w stanie zrozumieć zarząd Barcelony, ale nie rozumiem ich zupełnie, jeśli chodzi o boki defensywy. Po prawej stronie biegają przemiennie Semedo i Roberto, który po transferze Emersona (nazywany nowym Dani Alvesem) może przenieść się do środka pola, gdzie panuje jeszcze większy ścisk. Należy jeszcze pamiętać o kupionym rok wcześniej Moussa Wague, który podobno prezentuję się świetnie. Trzech (czterech) prawych obrońców, a po drugiej stronie Jordi Alba, który od czasu sprzedaży Lucas Digne nie ma żadnego konkurenta do gry. W ostatnim meczu ligowym z Valencią na lewej obronie biegał Roberto, który był niemiłosiernie ośmieszany przez graczy Nietoperzy. Szans od Valverde nie dostaję Miranda. Może warto by rozejrzeć się o poszukanie zmiennika dla Jordiego, który nie jest w stanie rozegrać każdego spotkania. Idealnym kandydatem jest przecież wychowanek Barcelony Álex Grimaldo, wyceniany na 28 milionów euro Hiszpan znalazł się na celowniku takich zespołów jak Arsenal, Atletico, czy Manchester City. Może stara miłość nie rdzewieje?

Czy Kevin-Prince Boateng jest odpowiednim zmiennikiem dla Luisa Suareza? Oczywiście, że nie. Wypożyczenie byłego zawodnika Milanu również było gaszeniem pożaru po sprzedaży Munira oraz po wcześniejszym exodusie Paco Alcacera, który dzisiaj uśmiecha się szeroko grając kapitalnie w Borussii Dortmund. Wiele nazwisk pada w kontekście zastąpienia bliskiego końca kariery Urugwajczyka. Maximiliano Gómez, Luka Jović, Harry Kane, Marcus Rashfordto zawodnicy, którzy najczęściej wymieniani są jako potencjalne cele Blaugrany. Kogo by jednak Bartomeu nie chciał to będzie się to tyczyć z gigantycznym wydatkiem, na który jak wydaje się Barcelonę po prostu nie stać.

A Wy jak oceniacie zmianę pokoleniową, która zachodzi w Barcelonie? Jesteście zadowoleni? Czy jednak macie podobne spostrzeżenia co ja?

Facebook Comments