Czy transfer Lewandowskiego do Realu ma sens?

Jak bumerang wraca temat transferu Roberta Lewandowskiego do Realu Madryt. Wystarczyła zwykła informacja że Lewy rozstaje się z menedżerem Cezarym Kucharskim, czyli człowiekiem który miał ogromny wpływ na ostatnie 10 lat kariery reprezentanta Polski by opinia publiczna wyciągnęła prosty wniosek. Robert szukał mocniejszego agenta który zadba o prawdopodobnie największy transfer w historii polskiego futbolu. I wydaje się że go znalazł.

Zahavi załatw!

Nowym menedżerem Roberta Lewandowskiego został niejaki Pini Zahavi. Nazwisko zapewne wielu z Wam obce, ale to człowiek który stał za przejęciem Chelsea przez Romana Ambramowicza, a ostatnio maczał palce w rekordowym transferze Neymara do PSG. Bądźmy szczerzy, to nie jest facet który będzie załawiać Robertowi kontrakty z firmami reklamującymi proszki do prania albo worki do odkurzaczy. To koleś który niedawno zarobił 12 milionów euro na transferze Neymara i zrobi wszystko żeby zarobić kolejne miliony na napastniku z Polski. Jest nowym agentem Lewandowskiego tylko z jednego kluczowego powodu. Dlaczego właśnie on a nie Kucharski? Bo odejście Roberta z Bayernu nie jest łatwym rozwiązaniem dla każdej ze stron.

Potencjalny kupiec musi mieć w pamięci że Polak ma już 30 lat i nie pozostało mu wiele sezonów na wysokim poziomie. Bayern doskonale zdaje sobie sprawę że nikt nie wyłoży za Lewandowskiego rekordowych sum, a sumy rzędu 30-40 milionów euro to nie jest wynik który zrekompensuje stratę czołowego zawodnika Bundesligi który jest gwarantem niezmiennej formy. Lewandowski zapewne doskonale wie również że jedynie dobry wynik z Bayernem w Lidze Mistrzów i pokazanie się z dobrej strony na Mundialu sprawi że stanie się celem transferowym numer jeden wyprzedzając na liście chociażby Harry’ego Kane’a.

Legenda Bundesligi

Robert Lewandowski zajmuje obecnie 10 miejsce na liście najlepszych strzelców w historii Bundesligi. Realnie w jego zasięgu jest czołowa trójka (Lewy ma 171 trafień, trzeci na liście obecny szkoleniowiec Bayernu Jupp Heynckes ma 220 goli), Różnica 59 trafień jest do zrealizowania jeśli Polak zostałby w Niemczech do końca kariery. Wyprzedzenie takiego Gerda Mullera jest niewykonalne. Co więc jest do zyskania? Miejsce w historii jako najskuteczniejszy obcokrajowiec w dziejach Bundesligi i jeden z jej najlepszych strzelców w dziejach. Czy takie prestiżowe osiągnięcie cokolwiek dla Roberta znaczy? Raczej nie jest to głównym motywatorem jego najbliższych planów.

Co dalej z Bayernem? Na ten moment to praktycznie pewny mistrz Niemiec, awans do kolejnej fazy Ligi Mistrzów również jest już tylko formalnością. Końcowy sukces w tych rozgrywkach to byłaby jednak sensacja sporego kalibru i wymagała przede wszystkim dużego szczęścia w losowaniu. Czy jest realny? Oczywiście że tak. Nie róbmy przecież z Bayernu jakiejś zniedołężniałem drużyny przeciętniaków. W krótkim czasie karierę zakończył Lahm, kontuzje cały czas leczy Neuer, z kolei coraz starci robią się Ribery i Robben. Ekipa z Bawarii jest jednak na tyle mocno finansowo że z pewnością spróbuje ściągnąć do siebie kilka ważnych ogniw. Nie sądzę że będą to gwiazdy światowego futbolu, ale rozpoznawalne nazwiska jak najbardziej.

Real?

Niedawno w innym artykule wypowiadałem się nad potencjalnymi wzmocnieniami Realu Madryt i postawiłem tezę że Lewandowski w ekipie Królewskich to wybór numer 3-4 na liście napastników. Największą przeszkodą jest zdecydowanie wiek. Gdyby Bayern za swojego najlepszego strzelca chciał 20-30 milionów, to myślę że Królewscy nie mieliby wątpliwości i z miejsca sprowadzili Lewego. Tylko że takie rozwiązanie nie wchodzi w grę. Bayern ma po swojej stronie wszystkie atuty. Długi kontrakt z zawodnikiem, a przede wszystkim asa w osobie Sandro Wagnera. Ktoś popuka się w czoło jak facet który po przejściu za 12 mln euro do Monachium ma być asem w zatrzymaniu Lewandowskiego. Klub z Bawarii nic nie musi. Nie ma żadnego obowiązku podejmować jakichkolwiek negocjacji w sprawie sprzedaży Polaka. A nawet jeśli Robert zacznie „cwaniakować”, to może zostać odsunięty ze składu i zastąpiony Wagnerem. Poziom sportowy oczywiście zupełnie inny, ale na Bundesligę powinien wystarczyć.

Cała sytuacja jest naprawdę bardzo skomplikowana. I myślę że właśnie dlatego Robert zdecydował się na Zahaviego. To agent który potrafi twardo negocjować i stawiać na swoim. Najtrudniejsze będzie przekonanie potencjalnego kupca że opłaca się wyłożyć na Roberta kwoty powyżej 60-70 milionów euro. Bo jeśli Bayern ma się zgodzić na sprzedaż swojego napastnika, to nie wierzę że za mniejszą sumę, a i tu nie jest powiedziane że taka kwota zadowoliłaby Niemców.

PSG, a może Chelsea?

Kto może wydać taką kasę? Mateusz Borek stwierdził ostatnio że w grze o Lewego liczą się Chelsea, PSG i Real. Transfer do Francji moim zdaniem jest nieopłacalny dla żadnej ze stron. Wiadomo że w Paryżu gwiazdą numer jeden musi być Neymar więc Lewy byłby tylko „dodatkiem” jak obecnie jest Cavani. Dodatkowo PSG jest na tyle szalone przy wzmocnieniach że po sprowadzeniu Lewandowskiego może ściągnąć jeszcze kilku innych napastników. Mówiąc inaczej transfer do Francji miałby sens gdyby z klubu odszedł Cavani lub Neymar. A na to się nie zanosi. Chelsea? Myślę że to zły wybór. Już Andrij Shevchenko doświadczył jak można sparzyć się na angielskiej ziemi. A przecież mówimy o napastniku który w Seria A był wielką gwiazdą. Zawsze będzie ryzyko że Robert bez słowa zostanie odstawiony od składu i zastąpiony kimś młodszym. Nie sądzę że Chelsea zależy na ściąganiu Polaka, więc ten ruch nie ma sensu. Real? Tutaj podobnie jak w wypadku PSG, z tym że mamy Karima Benzemę. Benzema w ostatnim czasie jest w dramatycznej dyspozycji więc załóżmy że Lewy z miejsca wygra rywilizację o pierwszy skład. To już spory plus dla akurat takiego ruchu transferowego.

Reasumując, jeśli już transfer, to obstawiam Real Madryt. W tej drużynie Robert Lewandowski będzie najbliżej walki o Złotą Piłkę. Zyska medialnie, finansowo i sportowo. Jest jedno ale. Czy Królewscy są na tyle zainteresowani Polakiem żeby olać np. Harry’ego Kane’a? Wątpię. Dodatkowo Robert ryzykuje niełaską ze strony kibiców Bayernu. Oczywiście jeśli Monachium zarobi ogromną sumę, to pewnie będzie mu to wybaczone. Jeśli jednak dzięki Zahaviemu będzie starał się „wyrolować” drużynę mistrza Niemiec, szybko może narobić sobie wrogów.

Facebook Comments