Mistrzowie Polski

Z pasją opowiadamy o futbolu

Bez kategorii

Towarzystwo wzajemnej adoracji

Miałem kiedyś koleżankę. Mądra dziewczyna, ale co chwilę robiła jakieś głupoty. Najgorsze że nigdy nie widziała w tym swojej winy. Zawsze wierzyła że jest nieomylna, a odpowiedzialność za jej błędy leży po stronie kogoś innego. Co gorsze miała grono znajomych które utwierdzało ją w tym przekonaniu. A skoro „psiapsióły” uważały że zawsze ma rację to nigdy nie wyciągała wniosków ze swoich porażek. Gdy pewnego razu po raz kolejny słyszałem wymówki w stylu „ja go zdradziłam, ale to jego wina” po prostu powiedziałem co o tym myślę. Oczywiście stałem się tym złym a znajomość z koleżanką dobiegła końca. Dlaczego Wam o tym piszę? Bo w środowisku sportowym co chwilę spotykam tego typu towarzystwa wzajemnej adoracji które zatruwają zdrowy rozsądek i utwierdzają w błędach.

Legia zdominuje ligę

Przed sezonem Legia Warszawa wyjechała na turniej do USA. Wypadła w nim bardzo słabo, a część kibiców otwarcie skrytykowała postawę drużyny. Nawet na naszej stronie pojawiła się obszerna analiza. Zawsze nazywamy rzeczy po imieniu bo tylko wtedy można realnie ocenić sytuację. Brak liderów, słaba motoryka, zbyt schematyczne budowanie akcji. Problemy były widoczne na pierwszy rzut oka.

Oczywiście znaleźli się również „mędrcy” a wśród nich dziennikarze, celebryci i byli sportowcy którzy pompowali balonik oczekiwań wobec Legii, twierdząc że i tak w cuglach sięgnie po tytuł mistrzowski, a głosy krytyki to sprawka hejterów. Dziś mogę śmiało stwierdzić że Ci „źli hejterzy” mieli rację. Tylko że w Legii nikt nie wyciągał wniosków, skoro mimo porażek i słabej gry dalej opowiadano bajki o potędze. Zamiast szukać winy w sobie, na starcie sezonu kultowy stał się tekst że wszystkiemu winny „brak Vadisa”.

Siatkarze jadą po złoto

W 2012 roku Polscy siatkarze pojechali do Bułgarii na finały Ligi Światowej. Chociaż lubię siatkówkę, podchodziłem do tego wydarzenia z dużym dystansem. Cholera, przecież to zwykły turniej towarzyski, za kilka tygodni są igrzyska olimpijskie, widać że czołowe drużyny na świecie olały go żeby skupić się na najważniejszej imprezie sezonu… Wrzuciłem tego typu komentarz pod jednym z artykułów i zaczęło się. „Hejter! Idiota! Nasi siatkarze są najlepsi! Won do piłki nożnej jak ci siatkówka nie odpowiada!”.

Stałem się tym złym hejterem, bo miałem inne zdanie, nie będące po myśli towarzystwa wzajemnej adoracji. Śp. Paweł Zarzeczny pisał kiedyś że dziennikarze „lubią lizać po fiutach sportowców”. Mocne, ale coś w tym jest. Polsat zrobił wtedy wielką promocję Ligi Światowej wkręcając ludziom że „ten sukces oznacza że jesteśmy najlepsi na świecie”.

Jaki był finał tamtego sezonu? Wszystkie drużyny które olały Ligę Światową potem na igrzyskach prezentowały wysoką formę, a my przegraliśmy z… Australią. Nie, to nie jest nacja znana z wybitnych siatkarzy. Oczywiście można było tego uniknąć gdyby nie zagłaskano reprezentacji kompletnie wyłączając logikę i zdrowe myślenie.

Hejter lub fanatyk

To tylko dwa proste przykłady, chociaż podobne mógłbym wymieniać w nieskończoność. Jestem w stanie zrozumieć wiarę w swoich ukochanych sportowców. Fani często gloryfikują ich i bezkrytycznie popierają każdą ich decyzje. Tylko że bardzo często robią im tym niedźwiedzią przysługę. Nie piszę również o debilach którzy po jednym gorszym występie Kamila Stocha od razu wylewają na niego wiadro pomyj.

Gdyby większe grono kibiców, albo jacyś popularni dziennikarze wprost nazwali problem po imieniu, być może klęsk siatkarzy z 2012 i obecnie piłkarzy Legii możnaby uniknąć. Nie ma nic gorszego niż wiara we własną nieomylność. Ale jeśli Legia gra piach, a grono popularnych celebrytów-dziennikarzy szuka winnych w każdym wokoło poza Legią to jak ta drużyna ma robić postępy?

Pięknym epitetem w ostatnich latach stało się słowo hejter. Właściwie to „argument z dupy” którym można zgasić każdą krytykę. Uważasz że Legia gra beznadziejnie? Jesteś hejterem! A w ogóle to nie jesteś prawdziwym kibicem bo kibice są z klubem na dobre i na złe!

No nie bardzo. Jeśli już miałbym wskazywać to bardziej wartościowy wydaje mi się kibic który potrafi zauważyć problemy klubu i zamiast bezmyślnie zachwycać się błędnymi decyzjami jest w stanie pokusić się o konstruktywną krytykę.

Krytyka napędza zmiany

Był czas gdy polscy piłkarze ręczni dawali nam mnóstwo emocji. Ostatnio wiedzie im się wręcz katastrofalnie. Oczywiście mędrcy którzy uważają się za ekspertów od szczypiorniaka chętnie piszą o przyczynach kryzysu w Polsce. A gdzie byli Ci eksperci gdy system szkolenia schodził na psy? Wtedy krytyki nie było, a może właśnie tego było trzeba żeby dać impuls do zmian.

Widzieliście kiedyś gale związków sportowych? Działacze sami sobie wręczają medale i zachwycają się własnymi zasługami. Jakbyśmy realnie ocenili, to spora część związków nie zmieniła się zbytnio od 20-30 lat. Już na tym szczeblu pełni towarzystw wzajemnej adoracji. To choroba która niestety psuje sport w Polsce. Masz inne zdanie? Jesteś hejterem. Zresztą i tak nic sobie nie zrobią po Twojej opinii, bo towarzystwo wzajemnej adoracji dalej będzie zachwycać się same sobą.

Facebook Comments