Mistrzowie Polski

Z pasją opowiadamy o futbolu

Felietony

Tony Pulis – wygnaniec z misją powrotu

Walijczyk w całej swojej karierze, zarówno zawodniczej i menedżerskiej, ani razu nie spadł do niższej klasy rozgrywkowej, a jednak dziś pracuje w Championship. Nigdy nie prowadził klubów z ogromnymi budżetami, walczących o najwyższe laury, lecz zawsze wykonywał solidną i efektywną pracę. Wielokrotnie jego metody były nazywane średniowiecznymi, gdyż długa piłka i stałe fragmenty gry, to jego chleb powszedni. Jak doszło do tego, iż dziś wraz z Middlesbrough walczy o powrót do Premier League i czy uda mu się spełnić nadzieje pracodawców?

Tony Pulis został zwolniony z pełnienia roli menedżera West Bromwich Albion 20 listopada 2017, po niespełna trzyletniej kadencji. Nie zamierzam oceniać tego, czy był to dobry ruch ze strony władz, czy też niekoniecznie. Fakty są takie, iż pod jego wodzą „The Baggies” zdobyli w obecnej kampanii 10 punktów w 12 spotkaniach, a od jego odejścia tyle samo, ale na przestrzeni 19 meczów. Należę do grona osób twierdzących, iż Walijczyk nie byłby dzisiaj na dnie ligowej tabeli.

Było minęło, przyszła kolej na nowe wyzwanie. Niemałą niespodzianką było to, że Pulis nie chciał czekać na miejsce w klubie z ekstraklasy i przyjął posadę w zeszłorocznym spadkowiczu Premier League, a więc Middlesbrough. Decyzja odważna i dość intrygująca. Sądzę, że Walijczyk chce udowodnić wątpiącym w jego umiejętności menedżerskie, iż potrafi odbudować zespół z niższej klasy rozgrywkowej i wrócić dzięki temu do chwały.

Nie będzie to zadanie łatwe, ale Boro są na dobrej drodze do zagrania w play-offach na koniec sezonu. Na bezpośredni awans nie ma realnych szans, gdyż strata do drugiego w tabeli Cardiff wynosi 17 punktów. Zmierzają jednak powoli do celu, choć konkurencja jest duża. Warto zaznaczyć, iż pomiędzy piątym, a dziesiątym miejscem są zaledwie 2 oczka różnicy.

Od kiedy za sterami jest Pulis, a więc od 15 meczów, drużyna dodała do swojego dorobku 24 punkty. Nie są to może porażające liczby, ale wystarczające, by marzyć o upragnionym powrocie do elity. W tym czasie udało się strzelić 23 gole, przy stracie 15. Widać, że walijski menedżer nie wpoił jeszcze całkowicie nowym podopiecznym swojego stylu gry, który oparty jest na żelaznej defensywie. To, że do niedawna jego ulubionym wynikiem było 1:0 wcale nie jest ironicznym żartem.

Fakt, iż Middlesbrough to niedawny spadkowicz jest sporym atutem. Większość kadry poznało smak Premier League i gry na największych obiektach piłkarskich w Anglii, toteż nie uśmiecha im się występowanie w Championship. Trzon drużyny tworzy doświadczona linia obrony z Danielem Ayalą, Georgem Friendem, Ryanem Shottonem i Darrenem Randolphem w bramce. W pomocy biegają Leadbitter, Howson oraz Clayton. Prawdziwa magia dzieje się jednak w ataku.

Niesamowicie prezentuje się dobrze zbudowany i szybki jak błyskawica Adama Traore. Jego sprinty i dryblingi potrafią mocno zirytować obrońców rywali. Postawię tezę, iż nawet jeśli Boro nie awansuje, to i tak Hiszpana ujrzymy w następnej kampanii w Premier League. Na drugim skrzydle rządzi 33-letni Stewart Downing, który znany jest ze swojej techniki na zaawansowanym poziomie. Nie widać tego w liczbach, ale jest on kluczową postacią ofensywy.

Nawiązując do zdobywania bramek, Pulis ma od tego dwóch specjalistów. Britt Assombalonga ma ich na koncie 12, a Patrick Bamford 10. To ten drugi gra ostatnio częściej, gdyż jego forma i skuteczność utrzymują się na bardzo wysokim poziomie.

Do końca rozgrywek pozostało 7 spotkań. Cztery z nich, to starcia z bezpośrednimi rywalami do gry w play-offach. Droga do nich nie jest może usłana różami, ale kibice Boro są pełni nadziei na sukces. Wczorajsza porażka z liderem nie powinna podciąć graczom skrzydeł. Czy Tony Pulis wróci do Premier League z tarczą? Odpowiedź na to pytanie poznamy w maju.

 

Serdecznie zapraszam na mojego bloga.

 

Facebook Comments