Tomasz Loska – bramkarz i kibic

Bardzo często chwalimy tutaj młodych chłopaków z Ekstraklasy, szczególnie tych grających w Górniku Zabrze, bo oni zrobili najbardziej spektakularny wynik, w dodatku będąc beniaminkiem. Ale nie tylko w Zabrzu grają młodzi, zdolni, ambitni. Aby podkreślić nasze uwielbienie ku utalentowanej polskiej młodzieży, poświęcimy im nasze małe, skromne podsumowanie. Na każdą pozycję wybierzemy piłkarzy młodocianych wiekiem i zaprezentujemy w krótszym bądź dłuższym wpisie. Ilu? Tylu, ilu nam się spodobało. Nie ma co się ograniczać bądź na siłę kogoś wkopywać. Dziś pod naszą Mistrzowską lupę bierzemy Tomasza Loskę z Górnika Zabrze!

Można gadać, że gra obronna Trójkolorowych jest katastrofalna, skoro wpuścili aż 50 goli (stan na 08/05/2018). W grupie mistrzowskiej nikt nie dał sobie wbić więcej. Rodzi się pytanie: co, oni bramkarza nie mają, tylko ręcznik jakiś?! Otóż to bardzo niesprawiedliwe stwierdzenie. Błędne i krzywdzące jest ocenianie golkipera przez pryzmat wpuszczonych goli. Należy pamiętać o całej czwórce obrońców, roli pozostałych piłkarzy w grze obronnej. Czasem ten popełni błąd, kolejnym razem inny, czasem też sam bramkarz. Wszak młodość ma swoje prawa i nie wymaga się od nich bezbłędnego grania i wielkiego doświadczenia.

MUZYK, PIŁKARZ, KIBIC

Pewnie już wiecie o tym, że Tomek podzi z muzykalnie usposobionej rodziny. Jego ojciec, Eugeniusz, jest liderem grupy muzycznej B.A.R. z Paniówek koło Gliwic, wykonującej tradycyjne śląskie szlagiery. To właśnie w Paniówkach zaczyna się piłkarska historia Loski. W wieku 8 lat odbył pierwszy trening w Tempie Paniówki, grającym aktualnie w klasie okręgowej. Po jakimś czasie został wypatrzony przez Piasta Gliwice, ale występował tam bardzo krótko, tylko rok. Kolejnym zespołem był Gwarek Ornotowice, gdzie 16-letni wówczas Tomek zadebiutował w seniorskiej piłce, na szczeblu czwartoligowym. Na dzień dobry dostał pięć bramek w plecy od rezerw Podbeskidzia Bielsko-Biała. Nie od dziś jednak wiadomo, że bolesne początki wcale nie są zwiastunem najgorszego.

Wkrótce z Gwarka trafił na roczne wypożyczenie do GKS Tychy, ale w tyskich barwach nie zagrał ani jednego meczu w I lidze. Wrócił zatem do Ornotowic, ale szybko przyszła oferta z Górnika Zabrze. Dla Tomka brzmiało to jak spełnienie dziecięcych marzeń, bowiem od dziecka uczęszczał regularnie na mecze zabrzańskiej drużyny. Jeździł tam z sąsiadem, Panem Marianem Związkiem, malującym linie na boisku. Transfer został podobno przyklepany kwotą 25 tysięcy złotych. Debiut Loski w drugim zespole KSG znów przypadł z… rezerwami Podbeskidzia na poziomie trzecioligowym. I tym razem Loska nie wyszedł zwycięsko z tego pojedynku, bielszczanie wygrali 2:0. Po tym spotkaniu przeszedł na zasadzie półrocznego wypożyczenia do Nadświlanej Góry z II ligi. Na wiosnę znowu wrócił do Zabrza, skąd ponownie został wypożyczony, tym razem do Rakowa Częstochowa.

TOMEK STAŁ SIĘ TOMASZEM

Wywalczył miejsce w podstawowym składzie drugoligowego Rakowa. W połowie sezonu jednak… musiał wrócić. Po swoich dobrych występach, przypomnieli sobie o Losce w Zabrzu. A Loska wrócił, popracował podczas zimowego okresu przygotowawczego i zagarnął miejsce między słupkami. I jak dotąd oddawał je tylko okazjonalnie, bardzo niechętnie i zazwyczaj z konieczności (np. czerwona kartka w półfinale Pucharu Polski).

Awansował do Lotto Ekstraklasy, a reszta… jest doskonale znana. Zabrzańska banda z Loską na bramce stała się postrachem starych ligowych wyjadaczy. Tomek trafił do młodzieżowej reprezentacji Polski U-21, był nominowany przez redakcję „Piłki Nożnej” do odkrycia roku 2017. Tam jednak przegrał z klubowym kolegą, Szymonem Żurkowskim.

LOSKA, PAWŁOWSKI, BIELICA

Teraz już nikt nie myśli, że za Tomka mógłby wkroczyć Wojciech Pawłowski, który jest przecież dużo bardziej doświadczony w ligowym bronieniu, który ma za sobą zagraniczny epizod. A w odwodzie, gdyby (odpukać w niemalowane) Loska zdecydował się w lecie na opuszczenie Górnika, jest kolejny młodzieniec, Daniel Bielica, rocznik 1999. I, jak domniemywam, w przypadku ewentualnej sprzedaży aktualnego pierwszego golkipera, Marcin Brosz postawiłby z wielką chęcią na 19-letniego Bielicę w sezonie 18/19. I nie, Bielica to nie żaden syn siostrzenicy ciotki brata Nenada Bjelicy. Na szczęście, bo jeszcze by w cyrku skończył…

Dać szansę młodemu bramkarzowi to jedno, ale stawiać na niego dalej, mimo błędów wynikających z nieopierzenia, to drugie. Trener Brosz dał jasny komunikat Losce, że ma do niego ogromne zaufanie i ma sobie spokojnie bronić. To dało efekty. TJ nieustannie się rozwija i miejmy nadzieję, że będzie naszą pociechą w polskiej bramce po erze Łukasza Fabiańskiego i Wojtka Szczęsnego.

Foto: oficjalna strona Górnika Zabrze 

Facebook Comments