The Reds na start

Wielkimi krokami zbliżamy się to startu najlepszej ligi świata. Fani dobrej piłki nie mogą doczekać się piątkowego wieczoru, kiedy Manchester United podejmie w Teatrze Marzeń Leicester City. To sezon, w którym The Citizens będą starali się obronić tytuł, bić przy tym wszystkie możliwe rekordy oraz mocno zaatakować Ligę Mistrzów o której tak mocno marzy Mansour bin Zayed Al Nahyan. Stąd wzmocniono ekipę, którą wydawało się, że nie ma jak wzmocnić. Wielki przewrót nastąpił w Chelsea Londyn, która boryka się z chęcią odejścia swoich gwiazd. Tottenham pozostaje dość bierny w swoich działaniach, Arsenal po 22 latach pożegnał Wengera, a Jose Mourinho skonfliktował się z właścicielami oraz zawodnikami United. Do całej tej wyliczanki celowo nie dodałem The Reds, ponieważ o nich ten artykuł będzie. Postaram się odpowiedzieć na pytanie, na co stać drużynę Kloppa, ocenić działania na rynku transferowym oraz opowiedzieć o tym wszystkim, co dzieje się wokół klubu, który niewątpliwie odradza się niczym feniks z popiołów.

Kibice zespołu z czerwonej części Merseyside w sierpniowe, ciepłe dni udali się na pielgrzymkę do Częstochowy, gdzie modlili się o dar mądrości dla The Normal One w kwestii obsady bramki. Inaczej nie da się wytłumaczyć faktu, że na Kloppa spłynęło olśnienie, które powiedziało mu we śnie: „z Kariusem nie ma sensu, pora kupić Alissona, Monchi go sprzeda, bo potrzebuję pieniędzy na jedenasty i dwunasty transfer definitywny Romy oraz na siódme i ósme wypożyczenie z opcją pierwokupu”. A tak na poważnie, negocjacje na linii Liverpool – Roma, były dla wszystkich zaskoczeniem, ponieważ to były trener Borussii jako pierwszy bronił swojego rodaka po niefortunnym finale Ligi Mistrzów, gdzie Karius popełnił dwa fatalne błędy, zapowiadając przy tym, że zadowolony jest z obsady bramki. Niestety Loirs to przykład zawodnika, który nie wytrzymał psychicznie presji związanej z wykonywanym zawodem. Podobny przykład do Andre Gomesa, Gabigola, Alana Smitha czy Ricardo Quaresmy, którzy gdzieś nie poradzili sobie z obciążeniem, które codziennie musi znosić piłkarza, mimo wielkiego talentu, który posiadali Bramkarz The Reds jest spalony w Liverpoolu. Nie chodzi tutaj o to, że kibice chcą wymusić na Kloppie jego odejście, bo to nieprawda, ale po prostu przy Alissonie nie będzie miał możliwości odbudowy, a to czego teraz potrzebuję najbardziej to kilka udanych spotkań, które pozwolą na nowo umierzyć mu we własne umiejętności. Wygranie rywalizacji o zawodnika z Chelsea również niesamowicie cieszy, ponieważ w ostatnich latach to raczej inne kluby podbierały nam nasze cele transferowe, aniżeli my to robiliśmy naszym przeciwnikom, najlepsze przykłady to: Leroy Sane, İlkay Gündoğan, Willian, czy Alex Teixeira. Kwota zapłacona za byłego bramkarza Romy jest potężna, ale czy za gwarancje spokoju w bramce te 63 miliony, patrząc na dzisiejsze realia to tak dużo? Jestem przekonany, że ten rekord nie utrzyma się zbyt długo.

Sprowadzenie na Anfield Fabinho jest prawdziwym majstersztykiem Michaela Edwards’a, który przeprowadził całą transakcję bez wielkiego szumu. Większość kibiców o zainteresowaniu zawodnikiem AS Monaco dowiedziało się podczas… oglądania powitalnego filmu na twitterze. W czasie gdy rozpisywano się o chęci zakontraktowania Jorginho, Jamesa Maddison’a, Piotra Zielińskiego, Allana, Manuela Lanziniego, Wictora Wanyamy czy Mario Götze oczy The Reds skierowane były na zawodnika, który ogłaszany był już piłkarzem Manchesteru United, czy Atletico Madryt. Oglądając sparingi widać, że były zawodnik Realu Madryt nie potrafi jeszcze dostosować się do taktyki Kloppa, który w wywiadzie podkreślał, że Fabinho musi nauczyć się grać wyżej, ponieważ on preferuje inny styl aniżeli Leonardo Jardim, który wymagał od Fabinho większego zaangażowania w obronę. W kilku spotkaniach o wiele lepiej prezentował się, chociażby młody Curtis Jones, który jest jednym z objawień amerykańskiego tournée. Dlatego trzeba się uspokoić i nie wymagać magicznych rzeczy od samego początku. Musimy dać mu trochę czasu, a to tylko zaprocentuję. Zawodnikiem jest świetnym, więc nie wierzę, że nie sprawdzi się w ekipie trenera, który potrafi zbudować zawodnika jak nikt inny, czego najlepszymi przykładami są Dejan Lovren, Ox, czy nasz kapitan Jordan Henderson. Od długiego czasu przy każdej rozmowie o bolączkach The Reds wspominałem o braku klasowego defensywnego pomocnika, którego kibice w mieście Beatelsów nie widzieli od czasu Javiera Mascherano. Czy Fábio Henrique Tavares będzie tym, który będzie dzielić i rządzić w środku pola? Wierzę w to i pokładam w nim wielką nadzieję.

Naby Keïta był celem transferowym Kloppa od dawna, o czym świadczy fakt, że zapłacono za Gwinejczyka dużo wcześniej aniżeli było to konieczne. Podjęto ryzyko, które mogło zakończyć się tym, że The Reds zyskaliby na przykład zawodnika z zerwanym więzadłem, albo złamaną nogą. Na szczęście nic takiego się nie wydarzyło, a i sam Lipsk słabą grą w końcówce sezonu postanowił obniżyć kwotę, którą John W. Henry musi wyjąć ze skarpety i oddać drużynie z Red Bull Areny. Jest on typowym pomocnikiem box to box z niesamowitą łatwością w przedostawaniu się pod bramkę przeciwnika. Jego transfer może okazać się zbawienny, ponieważ w zespole nie ma typowej 10, która operowałaby za Roberto Firmino, co daje duże pole do popisu dla Keity. W zespole Lipska odpowiedzialny był za kreowanie akcji, każda piłka przechodziła przez jego nogi, to on decydował, kiedy należy zwolnić grę albo ją przyspieszyć. Wobec kontuzji Ox’a będzie naszym pierwszym atakującym pomocnikiem, co będzie skutkować tym, że Fabinho oraz Jordan Henderson nie będą musieli skupiać sięzbyt mocno na ataku, co nie jest ich mocną stroną.

Jeżeli już o „10” rozmawiamy to zamieszanie wokół Nabila Fekira nie wpłynęło pozytywnie na nastroje kibiców The Reds. Większość z nas widziała już francuskiego magika, który swoją niesamowitą lewą nogą strzela kapitalne bramki oraz obsługuję nasze gwiazdorskie trio, niczym kelner w restauracji nagrodzonej gwiazdką Michelina. Paul Joyce donosił, że problemem jest kolano Nabila, Jean-Michel Aulas próbuje przekonać cały świat, że to Lyon zerwał negocjacje, które „nie posuwały się do przodu”. Jaka jest prawda, pewnie nigdy się nie dowiemy, ponieważ ilość teorii związanych z tym transferem przekroczyła liczbę klubów, które trenował Franciszek Smuda. Skoro jednak nie odchodzi z OL, mimo zainteresowania klubów to wersja dziennikarza związanego z The Reds może okazać się prawdziwa. Nikt nie chce wykładać prawie 70 milionów euro na zawodnika, któremu w najbliższym czasie kolano pewnie odmówi posłuszeństwa. Jeśli faktycznie chodziło o kwestie zdrowotne to dobrze, że odpuściliśmy Fekira. Owszem, jego talent jest nieprzeciętny, ale łatwiej znaleźć podobnego zawodnika do niego aniżeli drugiego Virgila Van Dijka, którego Klopp zakontraktował po długiej kontuzji oraz banicji w barwach The Saints.

Kolejnym wzmocnieniem Liverpoolu został Xherdan Shaqiri, który po grze dla Bayernu Monachium oraz Interu Mediolan został zesłany na wygnanie do Stoke. Jeszcze do niedawna miał on duże problemy z przystosowaniem do taktyki zespołu. Grał jak typowy jeździec bez głowy, którego szybkość i mocne uderzenie starczyło na słabe kluby, ale w starciu z tymi najlepszymi znikał niczym przebita bańka mydlana. Od pewnego czasu jednak widać w Szwajcarze pozytywną przemianę co najlepiej można zaobserwować podczas gry dla reprezentacji, gdzie brał na siebie odpowiedzialność za cały zespół. To zauważyli również włodarze The Reds, a że cena, którą trzeba było zapłacić za wychowanka FC Basel wynosiła zaledwie 14 milionów funtów (klauzula zapisana w kontrakcie po spadku jego klubu) nie można było przepuścić takiej okazji. Brak ławki, szczególnie odpowiednich zmienników dla Salaha, Mane i Firmino było jedną z największych bolączek Kloppa w poprzednim sezonie. Nie mogę znaleźć żadnego minusa tego transferu. Xherdan ma dopiero 26 lat, jest już doświadczonym zawodnikiem, zna realia Premier League, trenowany był przez Juppa Heynckesa, Pepa Guardiolę, Waltera Mazzariego, czy Ottmara Hitzfelda. No może warto doczepić się częstych kontuzji mięśniowych, ale przy odpowiednim prowadzeniu i tego będzie można uniknąć.

To niesamowite, że w jednym oknie rozwiązane zostały wszystkie zarzuty, które były kierowane w stronę The Reds. Najbardziej nie może przeżyć tego Jose Mourinho, który w każdym wywiadzie podkreśla ilość wydanych pieniędzy przez Liverpool w tym oknie transferowym. No to zobaczymy panie The Special One, kto w tym sezonie będzie górą i jakiego wytłumaczenia tym razem będziesz musiał szukać.

Największymi wygranymi okresu przygotowawczego są Curtis Jones, Daniel Sturridge, Nathaniel Clyne oraz Kamil Grabara. Środkowy pomocnik, rocznik 2001 w sposób niesamowity wprowadził się do drużyny, gdzie w kilku spotkaniach potrafił przejąć kontrolę nad środkiem pola. Przykrywał czapką Fabinho, który grał bardziej asekuracyjnie, a to przecież od byłego zawodnika Monaco spodziewaliśmy się fajerwerków. Wielką pociechę będziemy mieć z Cutisa, nie można zachłysnąć się jego talentem, tylko dać spokojne rozwijać się, tak jak odbywa się to w przypadku Bena Woodburna. Kiedy wszyscy kibice The Reds żegnali już Daniela Sturridge’a ten wywinął wszystkim numer i zaczął strzelać bramki w sparingach, ba! On nawet zaczął w nich biegać! Po nieudanej przygodzie w WBA byłem przekonany, że to koniec jego poważnej kariery, że w Premier League już nikt nie nabierze się na jego pięknie ułożoną lewą nogę oraz na nonszalanckie prowadzenie piłki. Może sam Daniel uświadomił sobie, że to dla niego ostatni dzwonek? Chciałbym w połowie sezonu móc napisać dokładnie to samo. Oby nie był to mały deszcz z dużej chmury, bo potrzebujemy dobrego zmiennika dla Roberto Firmino.

Z kolei Clyne przepracował cały okres przygotowawczy. Czy to oznacza, że poradził sobie ze swoimi problemami z plecami (narkotykami)? Bardzo go potrzebujemy, ponieważ mimo szumnych zapowiedzi TAA będzie po prostu zmęczony po Mundialu. To wciąż młody organizm, który trzeba ostrożnie prowadzić. Posiadanie takich zmienników jak Clyne jest również kluczem w walce na czterech frontach.

Dlaczego Kamil Grabara jest wygranym? Dlatego, że w wieku 19 lat zagrał przed wielką publicznością w starciu przeciwko Manchesterowi United. Może ani trochę nie zbliżył się w stronę pierwszego składu, gdzie nie zanosi się na odejście ani Kariusa, ani Mignoleta, ale przeżyć coś takiego? Niesamowite uczucie. Oglądając to spotkanie sam miałem miękkie nogi, kiedy wychowanek Ruchu Chorzów dryblował w polu karnym Alexisa Sancheza.
Ciekawe, jaki wpływ na The Reds będzie mieć brak Željko Buvača podczas przedsezonowych przygotowań. Bośniak przecież w dużej mierze odpowiadał za stronę taktyczną przygotowań. Czy Pepijn Lijnders będzie potrafił zastąpić mózg The Reds? Bo przecież od dawna Buvač uważany był za tego, który był głową Liverpoolu, a Klopp za tego, który jest sercem zespołu. To razem byli wybuchową mieszanką ze splendorem, który spływał na byłego trenera Borussii Dortmund.

Ben Woodburn został wypożyczony do Sheffield United i to najlepsze rozwiązanie dla obydwu stron. Ben jest naszym największym talentem, który trzeba pielęgnować. W wieku 18 lat potrzebuję regularnej gry, a Sheffield jest mu w stanie to zagwarantować. W zespole pozostał również pozostał Rhian Brewster, który szykował się do opuszczenia The Reds na rzecz Borussii Mönchengladbach. Jednak kontuzja pokrzyżowała mu plany, a pomocną dłoń do młodego napastnika wyciągnął Klopp. Oby ten nieszczęśliwy ciąg zdarzeń zwrócił obydwu stronom, bo nie da się ukryć, że gdyby nie zerwanie więzadeł w stawie skokowym to dzisiaj już nie widzielibyśmy Rhiana w Melwood.

W The Reds zaszło wiele zmian. Kilka nowych ogniw potrzebuje czasu, aby wkomponować się w zespół Kloppa. Różnica jest jednak taka, że w przeciwieństwie do Salaha, czy Ox’a nowi zawodnicy nie będą mieć czasu, bo oczekiwania są o wiele większe niż przed rozpoczęciem sezonu 2017/2018. Część kibiców Liverpoolu widzi w zespole zdecydowanego faworyta do wygrania tytułu. Hola, hola, poczekajmy, chociaż na początek sezonu. Pamiętajmy, że w poprzedniej kampanii straciliśmy do Manchesteru City aż 25 punktów. Trochę pokory Czerwoni Kibice, bo lepiej się miło zaskoczyć, aniżeli sromotnie rozczarować. Wierzę w Kloppa i wierzę w nasze nowe nabytki, ale wole się nie nastawiać. Zresztą… o czym ja mówię? Większość kibiców nastawia się rok w rok od 28 lat. Jednak serce kibica to serce kibica. Będziemy mistrzem! YNWA !