Mistrzowie Polski

Z pasją opowiadamy o futbolu

NBA

The Jordan Rules

Czekałem na nią prawie cały rok i było warto. Książka pod tytułem „Jordan rules. Zakulisowe historie pierwszego mistrzowskiego sezonu Chicago Bulls” spełniła moje oczekiwania. Sam Smith doskonale opisał tzw. zasady Jordana i pierwszy mistrzowski sezon Chicago Bulls. Dlaczego warto sięgnąć głębiej do kieszeni i kupić „Jordan Rules”? Postaram się Wam odpowiedzieć na to pytanie.

Książka rozpoczyna się od decyzji Michaela Jordana o zakończeniu kariery w 1993 roku. Autor opisuje dokładnie przyczyny odejścia „Jego Powietrzności” na sportową emeryturę. Pojawia się wątek tragicznej śmierci Jamesa Jordana, a później baseball. Wstęp kończy się słowami Jordana o tym, że koszykówka to dla niego przeszłość…

Wstęp jest mocny, obfity w fakty i zachęca do przeczytania kolejnych stron. Książka składa się z 12. rozdziałów: 1. Wiosna 1990, 2. Lato 1990, 3. Październik 1990, 4. Listopad 1990, 5. Grudzień 1990, 6. Styczeń 1991, 7. Luty 1991, 8. Marzec 1991, 9. Kwiecień 1991, 10. Rozgrzewka, 11. Egzamin dojrzałości, 12. Dni chwały.

Jedną z najmocniejszych stron tej lektury jest język, jakim posługuje się autor. Sam Smith ma lekkie pióro, jest niekwestionowanym mistrzem słowa. Jego porównania są barwne i interesujące. Najciekawsze są jednak same fakty i cytaty z szatni mistrzowskiej ekipy Bulls z sezonu 1990/1991. Dzięki tej książce dowiecie się jak powstał termin „Zasady Jordana”, dlaczego Horace Grant nie tolerował Michaela Jordana, jaki rytuał po każdym zwycięstwie Bulls wykonywał Craig Hodges, kiedy B.J. Armstrong dorobił się pseudonimu „mężczyzna o twarzy dziecka” i z jaką traumą zmaga się do dnia dzisiejszego Scott Williams. Przyznam się, że o kilku ciekawostkach do tej pory nie wiedziałem i ta książka pozwoliła mi poznać lepiej niektórych koszykarzy Bulls.

Lwia część książki poświęcona jest Michaelowi Jordanowi. Sam Smith doskonale odwzorował charakter MJ’a pokazując jego mocne i słabe strony. Autor dokonał znakomitej analizy Jordana i skupił się przede wszystkim na tym jak „Air” traktował swoich kolegów i czym była dla niego koszykówka. Jaki obraz Jordana wyłania się z tej książki? Perfekcjonista, nienasycony zwycięzca, twardziel, charyzmatyczny lider i jednocześnie arogancki geniusz. Chamstwo i cięta riposta to kolejne cechy, które należy dodać do opisu portretu psychologicznego Jordana. Oto kilka przykładów na to jak Jordan traktował swoich kolegów z drużyny:

– „Nie zasługuje na to, żeby mieć nazwisko takie samo, jak jeden z dziesięciu koszykarsko najlepszych uniwersytetów w Ameryce” – mowa o Willu Perdue,

– „Mam nadzieję, że jest w nim rzut z wyskoku” – w ten sposób Jordan zadrwił z mającego problemy z nadwagą i rzutem Stacey’em Kingiem,

– „Przecież nie potrzebują biletów, żeby patrzeć, jak siedzisz na ławce. Możesz ich w tym celu zaprosić do domu” – MJ o sytuacji rezerwowego Charlesa Davisa w klubie,

– „Jesteś idiotą. Spier****łeś wszystkie akcje, w których brałeś udział. Jesteś tak głupi, że pewnie nawet tego nie pamiętasz. Powinniśmy się ciebie pozbyć” – Michael o Grancie.

To tylko kilka przykładów. Jordan był wybitnym atletą i sportowcem, dlatego zawsze wymagał od swoich kolegów gry na najwyższym poziomie. Gracze pokroju Willa Perdue’a, Stacey’a Kinga czy Cliffa Levingstona tego nie potrafili, więc często obrywali. Dostawało się także tym niepokornym pokroju Horace’a Granta, z którym Jordan darł koty.

Zresztą obrywali nie tylko koledzy z drużyny. Jordan był mistrzem ciętej riposty i uwielbiał śmieciowe gadanie, przykład? Proszę bardzo: „Mam swoje miliony i mogę sobie kupić Ferrari Testarossa, takie jakie będę chciał” powiedział do Michaela Gary Payton w Seattle. Jaką odpowiedź usłyszał pyskaty obrońca SuperSonics? „No i super. Ja dostaję je za darmo”. Taki właśnie był Jordan.

Ważne jest także to, że autor nie zanudza. Książkę czyta się szybko, a do kolejnych rozdziałów przechodzi się błyskawicznie, właśnie dlatego warto sobie podzielić czytanie na kilka dni, żeby zapamiętać jak najwięcej faktów oraz zabawnych anegdot. Oto niektóre z nich:

– „Ale Pistons nie pozostawali Jordanowi dłużni. Uwielbiali drażnić się z nim podczas meczów, nabijając się z jego egoistycznego stylu gry, z tego, że jest łysy (specjalizował się w tym John Salley) i z tego, że najlepiej wychodzi mu bycie przegranym. Salley, marny komik, który jednak znalazł się na scenie dzięki temu, że miał213 centymetrów wzrostu i wyglądał jak Arsenio Hall…”,

– „Michael w swoim najlepszym rytmie był elektryzujący i ekscytujący niczym alchemik, który przemieniał akcję w sztukę i wysiłek w geniusz. Przemieszczał się w kierunku środka boiska i dzięki swojej pasji i radości gry był nie do zatrzymania”,

– „Poszedłem do psychiatry, żeby porozmawiać z nim o swoich rzutach wolnych. Po sześciu miesiącach terapii nadal byłem do dupy, ale psychiatra trafiał dziesięć rzutów wolnych na dziesięć” Wilt Chamberlain,

– „Był Dzień Pamięci poległych na polu chwały, a Byki miały ochotę na zgrillowanie rywali. Hot dogi a’la Laimbeer, uszka a’la Rodman, no i karkóweczka a’la Mark Agurre. Wszystkie składniki znajdowały się na miejscu, a Byki czuły, że są w stanie sprostać presji, choć od czasu otwarcia hali Palace w Auburn Hills mieli tu bilans 2-13. Bulls byli naprawdę pewni siebie”.

Długo można jeszcze wymieniać. Książka jest kopalnią wiedzy o Chicago Bulls i NBA z ostatnich dwóch dekad XX wieku. Sam Smith rzetelnie i szczegółowo opisuje tzw. The Jordan Rules oraz drogę Chicago do pierwszego mistrzostwa NBA. Zatem dlaczego warto wydać 39,90 zł na „Jordan rules. Zakulisowe historie pierwszego mistrzowskiego sezonu Chicago Bulls” (w księgarni labotiga kupicie jeszcze taniej)? Bo to książka kultowa pod każdym względem. Znajdziemy w niej mnóstwo ciekawych informacji, kulisy rywalizacji Detroit Pistons-Chicago Bulls, genezę terminu „zasady Jordana”, drobiazgowy opis charakteru „Jego Powietrzności”, trudne początki Scottiego Pippena i tok myślenia Phila Jacksona, według mnie najwybitniejszego trenera w historii NBA. Każdy kibic Chicago Bulls powinien przeczytać „Jordan Rules”. To pasjonująca podróż po świecie NBA i sezonie 1990/1991 w wykonaniu Byków. Zapewniam, że wiele stron Was zaskoczy i to pozytywnie. Lektura obowiązkowa dla każdego pasjonata National Basketball Association. Polecam z czystym sumieniem i daję 10/10!

Facebook Comments