Szczęście czy fart?

Legia Warszawa wygrała z Lechem Poznań 2 do 1. Stołeczni szybko objęli prowadzenie i wydawało się, że spokojnie wygra. Nic bardziej mylnego. Okazało się, że mecz z Jagiellonią nie był przypadkiem. Ostatecznie jednak Mistrzowie Polski szczęśliwie wygrali.

W drugiej minucie prostopadłe, długie podanie Remy’ego do Vesovicia i 1 do 0 dla Legii. Praktycznie kopia akcji gdy Vadis strzelał gola Lechowi w zeszłorocznym meczu rundy mistrzowskiej. Następnie oglądaliśmy spotkanie dwóch słabych drużyn. Lech bardzo chciał. Nie grał tego czego nie umie czyli wrzutek do nikogo i to kosztowało Legię dużo nerwów, a ona sama niczego stworzyć nie potrafiła poza główką Radovicia w poprzeczkę i słupek w jednej akcji. Remy w środku to nie był zły pomysł. Tym bardziej, że Astiz dobrze radził sobie z tyłu. Jednak kibice Legii znowu mogą się martwić. Tak nie gra Mistrz Polski. 4-3-3 działało ze słabymi przeciwnikami. Z tymi lepszymi zawodnicy jakby nie wiedzieli co robić, jak się ustawiać. Słabo grał Radović, nieźle Eduardo – ma chłop klej w nodze, potrafi przytrzymać piłkę.

2 połowa

Druga połowa to atak Lecha i Legia nastawiona na kontry. Dwukrotnie powinna po nich strzelić gola, jednak brakowało ostatniego podania i Eduardo mógł tylko bezradnie rozkładać ręce. To się oczywiście zemściło. Radut ośmieszył Jędrzejczyka (apel do selekcjonera kadry – zastępstwo dla Jędzy potrzebne na już), wjechał w pole karne, podał do Gytkjaera, a ten włożył do pustaka. Taka drużyna jak Legia powinna w tym momencie „usiąść” na rywalu. W końcu ma zdobyć tytuł, dominować i wogóle według zapowiedzi miażdżyć. Nie potrafiła tego zrobić i to pomimo tego, że Lech grał mocno osłabiony (choćby brakiem Jevticia). Lech atakował nadal. Kucharczyk przestrzelił po kontrze. Aż w 86 minucie Mączyński dostał piłkę w polu karnym. Kostewycz postanowił tak mocno machać rękoma żeby koniecznie dłonią trafić piłkę. Sędzia podyktował karnego, Lechici protestowali (Trałka po meczu rzekł, że w „takich” meczach, „takich” karnych się nie gwiżdże. Nic z tego nie rozumiem, przewinienia powinny być karane tylko gdy grają drużyny z pozycji 4-16 w tabeli?). Do piłki podszedł Kucharczyk (legijne fora zamknęły oczy i przypomniały sobie wszystkie modlitwy) i pewnie strzelił. Jeszcze groźny wolny dla Lecha po niby faulu, po nim rzut rożny i Legioniści zaczęli się cieszyć.

Podsumowanie

Najlepszym podsumowaniem tego meczu jest to, że patrząc na grę obydwu drużyn, coraz większe szanse na tytuł mistrzowski trzeba dawać Jadze. Kogo dziś bowiem widzieliśmy? Lecha grającego jak nigdy i nie wygrywającego na wyjeździe jak zawsze. Biegali, mieli piłkę, strzelali (Malarz zawodnikiem meczu w Legii), ale tak naprawdę klarownych sytuacji mieli jak na lekarstwo. Czyli nic nowego. A Legia? Wyglądała na drużynę, która nie wie jak grać. Kibice powinni mieć nadzieję, że to wina braku Philipsa i Antolicia, ponieważ jeśli brakuje siły to problem jest dużo większy. Jedno jest pewne. Po takich transferach, zapowiedziach, Legia z takim składem powinna iść jak walec, a idzie jak więzień na tramwaj po skończonej przepustce.

Facebook Comments