11 Kwi
2018

Sympatyczny szaleniec z Francji

Młody Fabien od dziecka chciał pójść w ślady ojca i zrobić karierę sportowca. Alain Barthez zasłynął jako rugbista, jego syn postanowił spróbować swoich sił jako piłkarz. Trenerzy doceniali jego zaangażowanie i świetny refleks, ale szybko zrozumieli że do gry w obronie zwyczajnie się nie nadaje. Postanowiono więc zaryzykować i przesunąć Bartheza na bramkę. Kilka lat później niespełniony obrońca już jako bramkarz wznosił puchar Ligi Mistrzów. I to mając zaledwie 21 lat! A był to dopiero pierwszy z wielu sukcesów w jego karierze…

Rugbista, obrońca, bramkarz

Jedynym francuskim klubem który zwyciężył w Lidze Mistrzów jest Olympique Marsylia. Był rok 1993, a w finałowym pojedynku Marsylia pokonała Milan 1:0. Na boisku śmietanka największych gwiazd ówczesnego futbolu. Maldini, Baresi, Rijkaard, van Basten, Papin, Deschamps, Abedi Pele, Rudi Voller, Desailly i on. Do czasu pobicia rekordu przez Ikera Casillasa najmłodszy bramkarz który wygrał Champions League. Fabien Barthez jako 21 latek był już na szczycie. Wygrana Ligue 1, podbita Liga Mistrzów. Gdy wydawało się że Olympique na lata może zadomowić się w elicie europejskiej piłki, jak cios pojawiła się afera korupcyjna. Najpierw Marsylia została pozbawiona tytułu mistrzowskiego, potem za problemy finansowe zdegradowana z ligi.

Barthez został wierny klubowi który dał mu zasmakować wielkich sukcesów, ale widząc pogarszającą się sytuację w 1995 roku podpisał kontrakt z Monaco. W księstwie mógł znowu sięgnąć po mistrzostwo Francji, oraz pokazać się na arenie międzynarodowej. Rok wcześniej Fabien otrzymał swoją szansę gry w reprezentacji, która w 1998 roku miała zadziwić piłkarski świat na mundialu którego była gospodarzem. Francuzi zostali mistrzami świata a Laurent Blanc całujący łysinę Bartheza stał się na lata symbolem futbolu. Fabien szybko został bohaterem narodu, tuż obok Zinedine’a Zidane’a. Po tym jak trójkolorowi dorzucili zwycięstwo na mistrzostwach Europy, Fabien mógł przebierać w ofertach.

Na podbój Premier League

Najciekawszą zaproponował Sir Alex Ferguson który szukał następcy Petera Schmeichela. 15 milionów dolarów przekonało Monaco, a Fabien Barthez trafił do jednego z najlepszych klubów na świecie. Powszechnie znana jest niechęć Francuzów do Anglików (z wzajemnością), ale nowy bramkarz Czerwonych Diabłów błyskawicznie stał się ulubieńcem kibiców czerwonej strony Manchesteru. Bronił świetnie, był liderem zespołu, nie bał się kontrowersyjnych zachowań. Potrafił dryblować z napastnikami rywali, popisywać się spektakularnymi rzutami w niegroźnych sytuacjach. Czuć było że ma potencjał na wielkiego showmana.

Oczywiście tego typu zachowania są akceptowalna do momentu gdy nie przeradzają się w bezmyślne wpadki. Barthezowi udało się raz, drugi, piąty, ale doszło do sytuacji gdy jego lekkomyślna gra kosztowała MU porażki w ważnych spotkaniach. Po interwencji i rozmowie wychowawczej Sir Alexa, Fabien ograniczył swoje kontrowersyjne zachowania, choć wciąż lubił prowokować rywali wykonujących karne i wywierać presję na arbitrach. Francuz zachwycał pomagając Manchesterowi zdobyć kolejne mistrzostwa Anglii, ale kilku wpadek mu nie wybaczono. Kiedy więc w meczu Ligi Mistrzów z Realem Madryt Barthez popełnił błędy, stracił miejsce w składzie na rzecz Roya Carolla.

Być może przyczyną gorszej formy Francuza były nieudane występy na Mundialu 2002 i Euro 2004. O ile do Bartheza ciężko przyczepić się o grę na tych turniejach, o tyle styl w jakim Francuzi żegnali się z tymi turniejami mocno odbił się na odbiorze tamtej reprezentacji. Niechciany w Manchesterze który sprowadził Tima Howarda, Fabien zdecydował się powrócić do gry w Marsylii. Tam wiodło mu się całkiem przyzwoicie, o czym świadczyć może finał Pucharu UEFA (przegrany z Valencią 0:2). Cieniem na karierze rzutuje jednak sytuacja z towarzyskiego spotkania przeciwko Wydad Casablanca, podczas której Barthez opluł marokańskiego arbitra. Sprawa nabrała politycznego rozgłosu co poskutkowało pół rocznym zawieszeniem dla Fabiena.

Wicemistrz

Przed mundialem 2006 we Francji głośno protestowano przed powołaniem Bartheza. Powstawała nawet inicjatywa fanów którzy wspierali Gregory’ego Coupet, ale selekcjoner trójkolorowych miał inny pomysł. Przepychanki między sympatykami obu bramkarzy zakończyły się wicemistrzostwem świata dla Francuzów. Fabien Barthez po raz kolejny udowodnił że jest świetnym fachowcem. Nie udało mu się powtórzyć sukcesu z 1998 roku, a wicemistrzostwo świata zostało przyćmione przez słyną „główkę Zidane’a”, ale doświadczony golkiper mógł ogłosić że schodzi ze sceny będąc w świetnej dyspozycji.

Fabien długo nie wytrzymał na piłkarskiej emeryturze, niepotrzebnie powracając do bramki Nantes. Grał tam poniżej swojego poziomu, więc niedługo później ostatecznie pożegnał się z czynną grą w piłkę. W pewnym momencie poważnie rozważano powierzenie mu roli selekcjonera reprezentacji Francji, ale póki co skupił się na swojej innej pasji, wyścigach samochodowych. I wypada przyznać że radzi sobie tam naprawdę solidnie. Kto wie, może pewnego dnia zobaczymy go ponownie w świecie futbolu, tym razem na ławce trenerskiej?

Komentarze
Udostępnij: