Mistrzowie Polski

Z pasją opowiadamy o futbolu

Ekstraklasa

Na co stać Jagiellonię Białystok?

Nigdy nie byłem wielkim fanem Jagiellonii Białystok. Mam pewien sentyment do tego klubu bo widziałem kilka spotkań na żywo, ale to nie była drużyna której szaliki wieszałbym nad łóżkiem. Staram się jednak szanować wszystkie drużyny, bo wiem że stoją za nimi piękne lata historii, ciężka praca wielu osób i fantastyczne grono kibiców. Sam co jakiś czas wybaw w regionie i wiem jak ważnym elementem dla wielu kibiców z Podlasia są Pszczółki. Kiedy więc po najlepszym sezonie w historii Jagiellonii które o mały włos nie skończyło się mistrzostwem Polski postanowiono w mediach umniejszać sukces Probierza i jego zawodników, podświadomie zacząłem wspierać Jagiellonię. Czy ekipa z Podlasia ma jakieś szanse na tytuł? Czy cisza w mediach to dobry prognostyk przed pierwszym spotkaniem po przerwie zimowej?

Historię piszą zwycięzcy.

Powiedzenie stare jak świat, ale często bardzo niesprawiedliwe. Jagiellonii Białystok do zdobycia mistrzostwa Polski w poprzednim sezonie zabrakło niewiele. Bardzo niewiele. Dokładnie jedna bramka. Po tym jak z klubu odeszli Probierz, Góralski i Vassiljev twierdzono że Jaga wraca do walki o czołową ósemkę. Gdy piłkarska Polska żyła odejściem Vadisa Odjidi-Ofoe z Legii, nowym szkoleniowcem drużyny z Podlasia został Ireneusz Mamrot który gwarantował kontynuację pracy Michała Probierza.

Paradoks polega na tym że ta jedna bramka kompletnie zmieniła obraz polskiej Ekstraklasy. Legia po umówmy się dosyć przeciętnym sezonie popadła w jakiś owczy zachwyt. Największa w tym wina oczywiście dziennikarzy, którzy zamiast rzetelnie ocenić że samo mistrzostwo było „z lekka fartowne”, za wszelką cenę chcieli żyć remisem z Realem Madryt i ogłaszać że w Legii Warszawa wszystko dobrze się układa. Żadne zdziwienie że potem sami krytykowali takie zachowanie. Ot typowe chorągiewki. Być może gdyby ekipa Jacka Magiery nie zdobyłaby w poprzednim sezonie tytułu, wielu osobom przyszłoby do głowy że wcale nie jest tak różowo jak powszechnie opowiadają. A tak dziennikarze żyli mocno przesadzonymi zachwytami. Zresztą przez pewien czas słabe występy Legii tłumaczono brakiem Ofoe, nikt nie chciał przyjąć do zrozumienia że po prostu piłkarsko ekipa z Łazienkowskiej nie jest tak fantastyczna.

Brawo dla działaczy!

Tutaj wypada zauważyć bardzo istotny element polityki Jagiellonii. Nieustanna ewolucja, bez wielkich rewolucji. Co okienko wprowadzanie do klubu 2-3 istotnych graczy którzy mają podnosić poziom gry. W rundzie jesiennej takowymi mieli zostać Pospil i Mitrović. Czy zachwycili? Szczerze mówiąc nie bardzo. Nikt w klubie nie martwi się z tego powodu, spokojnie dając im czas na pokazanie pełni umiejętności. Nie ma durnego „odpalania piłkarzy”, nie ma nerwówek. W obecnym okienku transferowym klub opuścili Dmytro Khomczenowski, Piotr Tomasik i Fiodor Czernych. W ich miejsce sprowadzono Dejana Lazarevicia, Romana Bezjaka, Jakuba Wójcickiego i Bodvara Bodvarssona. Najnormalniejszy, najspokojniejszy rozwój. Wymiana 10 graczy i wpakowanie 10 innych w ich miejsce udaje się chyba tylko w Football Managarze, chociaż i tam mogą być z tym problemy.

I właśnie dlatego szanuję pracę działaczy Jagiellonii. Gdy czasem widzę jakie szaleństwa wyprawia Legia, nie dowierzam że tak mogą postępować ludzie w profesjonalnym klubie sportowym. W jednym okienku wymiana połowy składu, sprzedaż podstawowych graczy tydzień przed startem rozgrywek, a potem narzekanie że piłkarze są nieprzygotowani i niezgrani. Już nawet szkoda wspominać o częstej zmianie koncepcji na budowę klubu, raz Legia miała być „Ajaxem Europy Środkowo-Wschodniej”, za chwilę „Wylęgarnią talentów z Akademii”, potem „Polem promocji Chorwackich gwiazd”. Do niczego to kompletnie nie prowadzi. Nie sposób nawet ocenić umiejętności piłkarzy przy tak wielkich zmianach w jedenastce. Nikogo nie zdziwi więc jeśli taki Sadiku sprzedany z Legii do Levante nagle odpali i będzie w Hiszpanii gwiazdą.

Wzmocnienia

Bez Khomecznowskiego Jagiellonia nie powinna być słabsza bo to nie był piłkarz „robiący grę”. Guilherme gorszy od Tomasika też nie jest. Największą stratą jest zapewne Czernych, ale i na jego miejsce ściągnięto godnych następców. Jakie więc są szanse na sukces w bieżących rozgrywkach? To co osobiście najbardziej przeszkadza mi w ekipie Mamrota to brak stabilizacji. Jeden mecz znakomity, drugi średni, trzeci beznadziejny. To samo działo się w przedsezonowych sparingach. Warto jednak zauważyć że przygotowania Jagiellonii do sezonu przebiegały bardzo poprawnie. Widać że jest określony pomysł i następnie konsekwentnie realizowany. Ostatni raz wracając do Legii, powiedzcie szczerze jaki sens było zgrupowanie Legii w USA gdy ćwiczono grę razem z Moulin’em i Sadiku, a następnie ich sprzedano? Logika? No nie bardzo.

Gdy zerkam w składy jakie wystawiała Jagiellonia Białystok w sparingach, widzę że to wszystko ma ręce i nogi. Na ten moment wygląda na to że drużyna będzie grała w składzie Pawełek-Burliga, Runje, Mitrović, Guilherme-Frankowski, Romanczuk, Pospil, Grzyb, Lazarević-Sekulski. Szkoleniowiec Mamrot próbował jednak kilku innych ustawień, więc nie wykluczone że szanse gry na środku obrony dostanie Guti, za Frankowskiego może pojawił się Novikovas, w ataku Sekulskiego naciskać powinni Sheridan i Świderski.

Na pohybel mediom

Pozostanie w klubie Cilliana Sheridana to też przykład bardzo logicznego myślenia. Nie chciało mi się wierzyć gdy wielu dziennikarzy jechało po Irlandczyku za jego słabą formę i sugerowało szybkie odpalenie z klubu. Myślenie które do niczego kompletnie nie prowadzi. Wiemy że masz duże umiejętności? Miałeś słabszą rundę? To w kolejnej udowodnij że to było chwilowe. Po jaką cholerę sprzedawać tego typu gracza? Bo rozegrał słabą rundę? Bo zarabia kilkanaście tysięcy euro więcej od innych? Jeśli odpali to po sezonie Jagiellonia będzie mogła sprzedać go za minimum 0.5-1 milion euro. Nie rozumiem nigdy gdy klub olewa piłkarza bo ma pensję te 20-50 tysięcy euro za dużą w skali roku, a na jego miejsce ściąga niewypał za 200-300 tysięcy euro. Oszczędności Made in Poland.

Czy kibice w Białymstoku doczekają się w końcu mistrzostwa? Myślę że szanse są większe niż wielu uważa, ale to nie będzie proste. Jaga traci do pierwszego miejsca zaledwie 2 punkty. Cały sekret tkwi w odpowiednim przygotowaniu mentalnym. Jeśli drużyna Mamrota wykorzysta potknięcia rywali, ma spore szanse na tytuł. Jeśli nadal będzie frajersko gubić punkty, sprawa przegrana. Nowi gracze to właśnie takie mentalne lekarstwo na apatyczną grę. Czytając ich biografię i wywiady z nimi można zauważyć że są bardzo ambitnymi, pracowitymi ludźmi. Coś tak czuję że ta ekipa jeszcze niejednego zaskoczy.

Facebook Comments