Mistrzowie Polski

Z pasją opowiadamy o futbolu

Bundesliga

Smutna historia Holenderskiego pantoflarza.

Kontrakt wart miliony, olbrzymia popularność i popularna modelka u boku. Rafael van der Vaart mógł przez lata uważać się za życiowego szczęściarza. Po świetnych występach w Ajaxie Amsterdam i Hamburgerze SV, zgłosił się po niego wielki Real Madryt. Jeszcze w barwach Tottenhamu którego był kapitanem, uchodził za jednego z najlepszych zawodników na starym kontynencie. Grał w lidze hiszpańskiej, niemieckiej i angielskiej, w których zaliczył blisko 100 trafień. Kilka dni temu pojawił się na boisku ligi duńskiej. A właściwie, to rozegrał 45 minut w rezerwach Esbjergu… Jak to możliwe że chłopak określany mianem „nowego Cruyffa” upadł tak nisko?

Wielki talent z Ajaxu

Po raz pierwszy nagrodę „Golden Boy” przyznano w 2003 roku. Za najlepszego piłkarza do lat 21 w Europie wybrano wówczas właśnie van der Vaarta. Holender zachwycał w barwach Ajaxu, dla którego potrafił zdobyć 18 bramek w 21 ligowych występach. Coś niesamowitego, biorąc pod uwagę że był jedynie środkowym pomocnikiem. Rafael nie miał jeszcze 20 lat, gdy na swojej półce mógł ustawiać nagrody dla największego talentu w Holandii. Europie objawił się pięknym trafieniem w Lidze Mistrzów przeciwko Lyonowi. Wtedy również poznał modelkę Sylvię Meis, która niedługo później została jego żoną.

To właśnie związek z Meis, która przyjęła nazwisko męża stał się powodem krytyki ze strony holenderskich mediów. Z jednej strony para podkreślała że nie chcą być „holenderskimi Beckhamami”, z drugiej sam Rafael przyznał że nie mógł w pełni skupić się na futbolu. Krytykowano że wyraźnie przybrał na wadze, co przełożyło się na gorsze występy dla Ajaxu. Gdy w 2004 roku van der Vaart doznał kontuzji podczas treningu, pojawiła się hipoteza że Zlatan Ibrahimović celowo sprowokował uraz nielubianego kolegi z Amsterdamu. Cała sytuacja nabrała nieoczekiwanego obrotu, Szwed został sprzedany, a Rafael miał być od tej pory ustawiany jako środkowy napastnik. Holender odmówił, przez co i on niedługo później opuścił Ajax.

Na podbój Niemiec

Transfer do Hamburgera został skrytykowany przez samego Johana Cruyffa, który nie potrafił pojąć dlaczego tak utalentowany gracz wybiera średniaka Bundesligi, zamiast czołowych drużyn Serie A. Dlaczego więc van der Vaart zdecydował się akurat na taki kierunek? Ano ze względu na swoją żonę. Pani Sylvia została namówiona przez Dietera Bohlena (pamiętacie gościa z zespołu Modern Talking?) do objęcia posady jurora w niemieckiej wersji „Mam talent”. Jej charyzma i uroda szybko zjednały sobie wielu fanów, przez co w krótkim czasie została jedną z najpopularniejszych celebrytek w całych Niemczech. Żona-gwiazda telewizyjna i mąż-znany piłkarz, temat który uwielbiały portale plotkarskie. Rafael cieszył się z sukcesów żony, jednocześnie sam błyszcząc w Bundeslidze. Potwierdził świetne umiejętności stając się jednym z najlepszych graczy w lidze i zwracając na siebie uwagę wielkiego Realu Madryt. Partnerka która podbijała Niemcy, niechętnie spoglądała na zagraniczny wyjazd, ale uznano że Królewskim się nie odmawia.

W 2008 roku Holender dostał nominacje do nagrody Złotej Piłki, ale nie przełożyło się to na sukcesy z Realem Madryt. Po pierwszym, niezłym sezonie, w kolejnym Manuel Pellegrini otwarcie zasygnalizował że nie będzie stawiał na Rafaela. Van der Vaart planował powrót do Bundesligi, ale wszystko zmieniła diagnoza lekarzy, którzy wykryli u jego żony raka piersi. Sylvia rozpoczęła leczenie w Madrycie, a jej partner postanowił że tak łatwo nie odpuści walki o miejsce w drużynie Królewskich. Po kontuzji Kaki, niespodziewanie udało mu się ponownie stać się ważnym ogniwem w Realu. Dramatycznie wydarzenia z życia Van der Vaartów z zapartym tchem śledziły media w całej Europie. Gdy Sylvia ogłosiła że udało się zwalczyć raka, wydawało się że historia zmierza do szczęśliwego happy endu. Przy okazji mundialu w Niemczech o Sylvii usłyszał cały świat. To ona była „sierotką” losującą grupy na turnieju, to ona prowadziła studia piłkarskie, to ona wręczała nagrody. Kariera pełną gębą.

Skandal za skandalem…

Rok później doszło do dwóch ważnych wydarzeń. Najpierw po bramkostrzelnego pomocnika zgłosił się Tottenham Hotspur. Zrobił to w dosyć niespotykanym stylu, przesyłając dokumenty 2 godziny przez zamknięciem okienka transferowego. W taki krótkim czasie nie udało się dopełnić formalności, ale z pomocą przyszli włodarze Premier League, którzy zrobili wyjątek i przedłużyli termin specjalnie pod ten jeden transfer. Van der Vaart chociaż chciał dalej walczyć o miejsce w Realu Madryt, stwierdził że potrzebuje stabilizacji, a taką gwarantowała mu angielska drużyna. I rzeczywiście, w barwach Tottenhamu znów prezentował świetną formę, zdobywając efektowne trafienia i przejmując opaskę kapitana. Gorzej wiodło się w jego życiu osobistym. Pani Sylvia która sprawiała wrażenie oddanej żony i matki (miała już wówczas dziecko z Rafealem) przyznała się do zdrady.

W niemieckich mediach sprawa wywołała ogromny szok. Z jednej strony piękna historia walki z rakiem i wsparcia, z drugiej ciemna strona zdrad? Niepojętne. Rafael wybaczył partnerce i zdecydował się podpisać kontrakt z Hamburgiem, byle tylko jego żona mogła dalej się realizować. Między małżeństwem przestało się jednak układać, a momentem końcowym była impreza sylwestrowa 2012, gdy piłkarz publicznie uderzył eks-modelkę. Problemy w życiu prywatnym i sprawa rozwodowa przełożyły się na spadek formy sportowej. Van der Vaart stracił miejsce w reprezentacji Holandii, również w barwach Hamburgera nie zachwycał. W końcu podziękowano mu za grę, a kolejnym przystankiem w jego karierze stał się Real Betis. Przystankiem krótkim i kompletnie nieudanym.

Nowa miłość

W wieku 32 lat znalazł się nad przepaścią. Poczuł że zmarnował najlepsze lata swojej kariery i nigdy nie dorówna legendzie Cruyffa, do którego często go porównywano. Głośno mówiono o powrocie do Ajaxu, ale niespodziewanie wybrał niezbyt silną ekipę Midtjylland. Dlaczego akurat liga Duńska? Ze względu na nową partnerkę, piłkarkę ręczną Estvanę Polman, która reprezentuje barwy klubu Esbjerg. W Danii Holenderski pomocnik totalnie się rozsypał, lądując w lidze rezerw. Znakomicie zapowiadająca się kariera rozpadła się z wielkim hukiem.

Być może to nie będzie popularna opinia, ale uważam że Rafael van der Vaart wiele stracił poświęcając swoją karierę, karierom swoich partnerek. Jego żona Sylvia robiła wszystko żeby było o niej głośno, bo nie ma przypadku w tym że informacje o zdradzie, pobiciu na imprezie sylwestrowej i konfliktach w związku pojawiały się w mediach. Niestety, odbijało się to na dyspozycji sportowej piłkarza. Również końcówka kariery Holendra pokazuje że wybrał duńskie rezerwy, byleby tylko być bliżej swojej nowej wybranki. Niestety, z upływem lat zamiast o sukcesach sportowych coraz częściej mówiono o skandalach obyczajowych. Szkoda, bo potencjał w tym piłkarzu był niecodzienny. Nie udźwignął presji oczekiwań. Pani Sylvia zapytana dlaczego zabawiła się na boku, stwierdziła że bała się że mąż porzuci ją dla innej kobiety i szukała potwierdzenia że jeszcze podoba się mężczyznom. No cóż…

Facebook Comments