Mistrzowie Polski

Z pasją opowiadamy o futbolu

La Liga Premier League Serie A

Rutyniarz bohaterem Milanu

Wydawało się, że będzie to normalny poranek. Wstałem o 5 rano, umyłem się, uszykowałem i pojechałem do pracy na 6. Odpaliłem kompa z nadzieją, że będę mógł skupić się na zadaniach i meczu Milanu w ICC. W sumiennym wykonywaniu obowiązków przeszkadzali mi główni aktorzy spektaklu na stadionie StubHub Center w Carson. Po 90. minutach mieliśmy wynik 1:1 i o losach meczu decydowały rzuty karne. Przyznam, że czegoś takiego dawno nie widziałem. Piłkarze Rossonerich i Czerwonych Diabłów potrzebowali aż 26 jedenastek do zakończenia meczu! Wygrał Manchester United, bo Franck Kessie postanowił spróbować podcinki a’la Panenka/Pirlo. Frank „The Tank” fatalnie przestrzelił i ekipa Jose Mourinho cieszyła się ze zwycięstwa. To jednak nie było najważniejsze, przynajmniej dla mnie i pewnie znakomitej większości kibiców Milanu ze względu na fenomenalny debiut w ekipie „Il Diavolo” Pepe Reiny. Hiszpan postanowił wykorzystać swoje doświadczenie i zabawił się z piłkarzami United. Wciągnął w grę Joela Castro Pereirę niczym Anthony Hopkins Ryana Goslinga w filmie „Słaby punkt”. Reina obronił karnego wykonywanego przez bramkarza Manchesteru, a później sam pokazał mu jak skutecznie egzekwuje się jedenastkę. W całej serii obronił cztery karne i został bohaterem Rossonerich. Mimo 35 lat na karku udowodnił, że jego zakontraktowanie nie było błędem. Wierzę, że nowy zarząd Milanu nie skusi się na jego sprzedaż do Chelsea. Dlaczego? Bo Hiszpan ma cały czas sporo do zaoferowania, a jego doświadczenie w nadchodzącym sezonie może okazać się dla drużyny Gennaro Gattuso bezcenne.

Razem z kolegą prowadzimy Nieobiektywnego kibica i praktycznie ciągle się ze sobą droczymy. Ja jestem kibicem Milanu, a on Liverpoolu. Napisałem dzisiaj do niego krótką wiadomość po rzutach karnych, brzmiała następująco: „Tak krytykowałeś Reinę, a bronił dzisiaj kapitalnie”. Na ripostę nie musiałem długo czekać. Odpisał: „Spokojnie. Emilian Dolha też zagrał kilka dobrych spotkań w Lechu”. Pamiętacie Emiliana Dolhę i jego mecz z Wisłą Kraków? Po tamtym spotkaniu praktycznie zakończył poważną grę w piłkę. Popularny „Ema” zaliczył drogę od bohatera do zera. Jednak nie sposób porównać umiejętności obu bramkarzy, bo te są po stronie Hiszpana. Dlaczego? Wystarczy spojrzeć na całą jego karierę. Jose Manuel „Pepe” Reina pochodzi z rodziny piłkarskiej. Jego ojciec, Miguel Reina Santos był słynnym bramkarzem Atletico. Reina senior dał synowi wiele cennych wskazówek. Pomimo tego syn rozpoczął swoją karierę w Barcelonie. W La Masii przeszedł przez wszystkie etapy juniorskie, a w pierwszej drużynie Barcy zadebiutował w 2000 roku. Miejsca w składzie nie utrzymał i po 2 latach odszedł do Villarreal. Podczas gry w „Żółtej łodzi podwodnej” wyrobił sobie opinię specjalisty od rzutów karnych. Dlaczego? W sezonie 2004/2005 obronił 7 z 9 jedenastek w LaLidze. Znakomita gra w Hiszpanii zaowocowała transferem na Anfield Road, gdzie bohaterem po finale Ligi Mistrzów z Milanem w Stambule był nasz Jerzy Dudek. Kontuzja polskiego bramkarza ułatwiła Reinie sprawę. Hiszpan wskoczył do bramki „The Reds” i w pierwszym sezonie aż 30 razy zachowywał czyste konto. Specjalista od karnych ponownie dał o sobie znać w 2006 roku w finale Pucharu Anglii. Pepe Reina obronił wówczas trzy jedenastki piłkarzy West Ham United. W sezonie 2006/2007 miał obniżkę formy. Nie udało mu się zostać również bohaterem w finale Ligi Mistrzów w Atenach. Vendetta Milanu stała się faktem. Stolica Grecji ponownie okazała się szczęśliwa dla Rossonerich, a „bello di notte” wielkiego finału został Filippo Inzaghi. Po 394 meczach w barwach „The Reds” Reina został wypożyczony do Napoli. Jaki miał początek w drużynie Azzurrich? Obronił karnego Lukasa Podolskiego w meczu z Arsenalem na turnieju Emirates Cup. W Serie A też zaczął czarować i jako pierwszy bramkarz obronił jedenastkę wykonywaną przez Mario Balotelliego. Wiele wskazywało, że po wypożyczeniu wróci między słupki na Anfield Road, ale włodarze Liverpoolu zdecydowali się na jego sprzedaż. Jose trafił do Bayernu. W Monachium rozegrał tylko 3 mecze i został sprzedany do Napoli. Szybko zdobył zaufanie Maurizio Sarriego i stał się podstawowym bramkarzem Napoli. W drużynie ze Stadio San Paolo rozegrał 139 meczów w ciągu ostatnich trzech sezonów. Niedawno został zaprezentowany jako piłkarz AC Milan.

Naturalnie „Pepe” miał też wpadki, ale doświadczenie ma olbrzymie i z całym szacunkiem porównywanie go do Emiliana Dolhy jest nie na miejscu. Kumpla niestety nie przekonałem. Próbowałem się dowiedzieć dlaczego tak nie lubi Hiszpana. Czy to z powodu Jurka Dudka, czy może z innego. Odpisał mi, że: „Nie. Po prostu daj mu kilka spotkań to zaliczy takiego bubla…”. Być może kolega ma rację i tak właśnie go wspomina z czasów gry w Liverpoolu. Niemniej liczby są po stronie Reiny. W całej karierze rozegrał 820 meczów i obronił mnóstwo karnych.
Dziś na StubHub Center w Carson w Kalifornii zrobił na mnie ogromne wrażenie. Facet jest pewny siebie, doświadczony i nadal ma spore umiejętności. Może mieć duży wpływ na morale w szatni Rossonerich w sezonie 2018/2019. Jest przebojowy, charyzmatyczny i po prostu ma to coś. Gianluigi Donnarumma powinien tylko zyskać na rywalizacji z Reiną. W poprzednim sezonie Donnarumma znacznie obniżył loty. Dostał wysoki kontrakt lecz bronił jak przeciętniak. Jeżeli Reina zostanie w Milanie to młody Włoch będzie czuł na każdym treningu oddech Hiszpana. Popularny „Pepe” to gość, który na pewno nie wywiesi białej flagi, wręcz przeciwnie, podejmie rękawice w walce z następcą Buffona. Gigio od dawna nie musiał rywalizować z nikim poważnym o tytuł bramkarza numer 1 Milanu, bo niby z kim? Marco Storarim czy bratem Antonio Donnarummą? Bądźmy poważni. Teraz sytuacja się zmieni i jeżeli Donnarumma ma chociaż trochę oleju w głowie to musi zdawać sobie sprawę z tego, że w Milanello pojawił się poważny konkurent do gry w bramce. Liczę na ich rywalizację. To wyjdzie na dobre zarówno Donnarummie jak i Milanowi.

Pepe ma nadzieję, że zagra w czerwono-czarnej koszulce 150 meczów. Ja natomiast mam wątpliwości. Chelsea zakontraktowała dzisiaj Roba Greena, ale to chyba jeszcze nie koniec zmian „The Blues” jeśli chodzi o bramkarzy. Green to weteran i przyszedł na Stamford Bridge jako rezerwowy. Maurizio Sarri nadal chce Reinę w Chelsea. Thibaut Courtois przeniesie się pewnie do Realu, więc nowy szkoleniowiec „The Blues” potrzebuje kolejnego bramkarza. Kwota 9 mln euro wystarczy? Oby nie, bo Reina ewidentnie złapał bakcyla o nazwie Milan. Rozpoczął swoją przygodę z nowym klubem w najlepszy z możliwych sposobów. Wyszedł na boisko i obronił cztery rzuty karne piłkarzy Manchesteru United. Leonardo musi zrobić wszystko, żeby zatrzymać go na San Siro. Takiego magika jeśli chodzi o sztuczki psychologiczne nie było w Milanie od czasów Zlatana Ibrahimovicia!

Facebook Comments