22 Kwi
2018

Rooney, czyli cudowne dziecko, które nie dorosło

Jest 12 luty 2011 roku, derby Manchesteru. Portugalczyk Nani wrzuca futbolówkę w pole karne gości. Tam czeka na nią Wayne Rooney, który w niewiarygodny sposób uderza przewrotką. Cały stadion wznosi owację na stojąco. To jeden z tych momentów, gdy futbol ociera się o sztukę. Kim jest autor tego piłkarskiego arcydzieła? Człowiekiem, który jeszcze kilka tygodni wcześniej chciał za wszelką cenę opuścić Manchester. Napastnikiem, który do dnia dzisiejszego ma miliony zwolenników i przeciwników.

KIM JESTEŚ DZIECIAKU?

Młody Wayne nie dawał żadnego wyboru trenerom Evertonu. Już od najmłodszych lat bił kolejne rekordy strzeleckie w drużynach juniorskich, często zdobywając ponad 100 bramek w sezonie. Przy takiej dyspozycji kwestią czasu był debiut w drużynie seniorskiej, który Rooney zanotował 17 sierpnia 2002 wybiegając w podstawowym składzie przeciwko Tottenhamowi. Dziecięce rysy twarzy wywołały salwy śmiechu wśród kibiców londyńczyków, którzy każdy kontakt z piłką młodziaka kwitowali głośnym „Who are ya?” (kim jesteś?). Nie do śmiechu było im, gdy ów dzieciak zaliczył asystę przy jednej z bramek. 2 miesiące później Wayne zaliczył pierwsze ligowe trafienie z liderującym wówczas w tabeli Arsenalem. Debiutancki sezon zakończył z 6 trafieniami w 33 spotkaniach, wyczyn jak na siedemnastolatka grającego dla średniaka Premier League bardzo dobry.

Arsene Wenger, któremu Wayne strzelił gola zarówno w rundzie jesiennej, jak i wiosennej stwierdził wówczas:

„Rooney jest największym angielskim talentem jakiego widziałem odkąd przyjechałem do Anglii. Nie było nigdy lepszego piłkarza poniżej 20 roku życia, od czasu, gdy pracuję tu jako menedżer”.

Niedługo później Sven-Goran Eriksson powołał go do reprezentacji Anglii. W ten sposób 17 letni chłopak stał się najmłodszym zawodnikiem i najmłodszym strzelcem w historii „Lwów Albionu”. Co więcej, na Euro 2004 był już jedną z gwiazd nie tylko reprezentacji, ale całego turnieju. Z 4 golami na koncie wybrany został do najlepszej jedenastki mistrzostw Europy. Szybko stało się jasne, że Everton jest za słabym klubem na wielki talent, jakim dysponował Wayne Rooney. Rywalizację o gracza wygrał sir Alex Ferguson, który stwierdził, że 25.6 miliona funtów to korzystna zapłata za tak zdolnego zawodnika. W ten sposób nastolatek miał stać się liderem jednej z najlepszych drużyn klubowych na Starym Kontynencie.

NA PODBÓJ MANCHESTERU

Pierwszy mecz Rooneya w Manchesterze śmiało można uznać za jeden z najlepszych debiutów w historii futbolu. Hat-trick w spotkaniu Ligi Mistrzów przeciwko Fenerbahce. Licznik bramkowy Wayne powoli się rozkręcał (11 ligowych goli w 2005, 16 w 2006), ale zaczęły pojawiać się problemy wychowawcze. Czerwona kartka w Lidze Mistrzów za krytykę decyzji sędziego, zawieszenie za uderzenie łokciem Pepe. Dopiero w 2007 roku udało mu się zdobyć wymarzone mistrzostwo Anglii, rok później cieszył się z trofeum Ligi Mistrzów. Mając 22 lata, miał już na koncie najcenniejsze zdobycze w klubowym futbolu. Mimo to część ekspertów narzekała na rozwój Rooney’a. Wayne stał się jednym z najlepszych graczy Premier League, ale w skali światowej ustępował popularnością chociażby Cristiano Ronaldo. To Rooney miał stać się topowym zawodnikiem planety, tymczasem tą drogą podążał jego klubowy kolega.

Coraz częściej pojawiały się problemy z kontuzjami. Gdy Rooney grał, zawsze należał do najlepszych na boisku. Kryzys nastąpił w sezonie 2010-11, gdy powracające kontuzje i gorsza forma sprawiły, że sir Alex posadził go na ławce rezerwowych. Oburzony taką decyzją Rooney ogłosił, że chce opuścić Manchester za wszelką cenę. Nerwowa atmosfera trwała tygodniami, aż w końcu Anglik podpisał 5 letni kontrakt deklarując, że ma jeszcze coś do udowodnienia. Niedługo później zaliczył genialne trafienie przewrotką, które do dnia dzisiejszego uznawane jest za najpiękniejszego gola w historii Premier League.

Z biegiem lat Rooney stawał się dojrzalszy. Coraz częściej rozgrywał, nie unikał pracy na innych kolegów z zespołu. W sezonach 2012/13 i 2013/14 liczba asyst była niemalże równa ilości zdobywanych przez niego bramek. Manchester, chcąc ponownie powalczyć o Ligę Mistrzów, decydował się na kolejne hitowe transfery, a po sprowadzeniu Robina van Persiego, Wayne ponownie został rezerwowym.

ULUBIENIEC BRUKOWCÓW

Widząc, że klub opuszcza Ferguson, Rooney po raz kolejny ogłosił, że chce odejść z Manchesteru. Tymczasem nowym szkoleniowcem United został David Moyes, który dał szansę Rooney’owi w Evertonie. On nie jest na sprzedaż, to będzie lider mojego klubu – ogłosił nowy szkoleniowiec ucinając dyskusje o sprzedaży Anglika. To była ta szansa, na którą Wayne czekał od kilku sezonów. W końcu mógł pracować z kimś, kto powierzyłby mu rolę lidera, kto mógłby pozwolić wznieść się jego karierze na wyższy poziom. Niestety, Moyes nie poradził sobie z rolą następcy sir Alexa, a kolejny szkoleniowiec – Louis van Gaal, widział w Waynie pomocnika.

Media krytykowały Rooneya za serię 878 minut bez bramki, jednocześnie sam zawodnik coraz rzadziej przebywał pod bramką rywali. Ustawiany jako pomocnik, marnował swój potencjał ofensywny, ale i tak udało mu się zgarnąć zwycięstwo w Lidze Europy, samemu stając się najlepszym strzelcem w historii tego klubu. Po sezonie 2016/17, na zasadzie wolnego transferu, powrócił do Evertonu. Gra tam jako pomocnik, znowu jest topową gwiazdą, chociaż oczywiście w klubie ze zdecydowanie mniejszymi aspiracjami.

Wayne Rooney na dzień dzisiejszy (20 kwietnia 2018) ma na swoim koncie 332 bramki. Pięć razy zostawał mistrzem Anglii, zwyciężał w Lidze Mistrzów, Lidze Europy i Klubowych Mistrzostwach Świata. Do pełni szczęścia zabrakło jedynie sukcesów z reprezentacją Anglii. Fabio Capello po Euro 2012 stwierdził, że Rooney „gra dobrze jedynie w Manchesterze”, krytykując jego słaby występ na turnieju. W 2016 roku Roy Hodgson powierzył Wayne’owi opaskę kapitana reprezentacji, jednocześnie ustawiając go w roli rozgrywającego. I tym razem Anglicy zawiedli, a Wayne został jednym z winowajców takiego stanu rzeczy. Ostatnim rozdziałem w międzynarodowej karierze Rooneya miał być mundial 2018 w Rosji, ale zdając sobie sprawę, że może mieć problemy z grą w podstawowym składzie, pod koniec 2017 roku ogłosił, że definitywnie rozstaje się z kadrą.

NIESPEŁNIONY?

Wielu dziennikarzy opisując karierę Rooney’a wspomina jego problemy wychowawcze. Swego czasu Wayne godzinami przesiadywał w kasynie, przegrywając ogromne kwoty. Paparazzi kilkukrotnie złapali go kompletnie pijanego, co oczywiście wykorzystano tworząc obszerne relacje w brytyjskich brukowcach. Uważano, że tego typu zachowanie nie przystoi kapitanowi reprezentacji Anglii. Liczba krytyków Rooney’a z biegiem czasu zaczęła zbliżać się do liczby jego zwolenników. Czy rzeczywiście Anglik zasługuje na taką wrogość w ocenie?

Myślę, że największą szkodę karierze Wayne’a zrobiły wielkie oczekiwania. Uznano, że skoro mając 17 lat radzi sobie dobrze w Premier League i reprezentacji Anglii, to niedługo później podbije cały świat. W ten sposób, nawet jeśli Rooney notował świetne spotkania, uważano, że taka powinna być norma. Cudowne dziecko angielskiej piłki miało wyrosnąć na najlepszego piłkarza na świecie. Przydomek „Biały Pele”,  który używano przez wiele lat, stopniowo ustępował kolejnym falom krytyki. Niedawno widziałem artykuł w angielskich mediach, w którym dziennikarz stwierdził że Wayne nie rozwinął się odkąd skończył 17 lat. Myślę że nie zasłużył na takie oceny. Może rzeczywiście oczekiwano więcej, ale z perspektywy czasu niewielu było lepszych angielskich napastników w ciągu ostatnich 20 lat.

Komentarze
Udostępnij: