Mistrzowie Polski

Z pasją opowiadamy o futbolu

La Liga

Kto przywróci blask Realowi Madryt?

Doskonale pamiętam opinie ekspertów którzy po zdobyciu przez Real Madryt Superpucharu Europy jasno stwierdzili że mamy do czynienia z drużyną która może przez kolejne lata zdominować światowy futbol. Pierwsza drużyna w historii która obroniła zwycięstwo w Lidze Mistrzów. Wielki Zinedine Zidane który jako trener w krótkim czasie zdobył wszystko co można było zdobyć w klubowym futbolu. Co mogło zatrzymać wielki Real Madryt?

W miniony weekend Królewscy zaledwie zremisowali z Levante 2:2, co sprawiło że w lidze zajmują zaledwie 4 miejsce ze stratą aż 19 punktów do liderującej Barcelony! Tak źle nie było w Madrycie od niepamiętnych czasów. Perspektywa pojedynku ze znajdującym się w świetnej formie PSG sprawia że kibice Królewskich coraz częściej spisują ten sezon na straty, oczekując wielkich zmian w klubie. Kto może przywrócić blask Realowi?

Jak to się mogło stać?

Przyczyny kryzysu Realu Madryt upatrywałbym przede wszystkim w kwestii braku koncentracji i spadku motywacji u zawodników. O ile w prestiżowych spotkaniach z Borussią Dortmund, Królewscy wyglądali bardzo dobrze (3:1 i 2:0), o tyle niemalże w tym samym czasie mieli problemy ze zdecydowanie słabszymi rywalami.

Real Madryt potrafi jednego dnia ograć Deportivo 7:1, żeby trzy dni później przegrać z Leganes w Pucharze Króla. Potrzeba w klubie świeżej krwi. Widać to na każdym kroku. Ostatnio głośno było o słowach Sergio Ramosa który postawę kolegów z drużyny nazwał „burdelem”. Brakuje walki o każdą piłkę, nawet rywale zajmujący niskie miejsca w ligowej tabeli potrafią sobie stworzyć przeciwko Realowi kilka-kilkanaście dogodnych sytuacji.

Era Cristiano Ronaldo powoli przemija. Laureat Złotej Piłki za 2017 rok ma 33 lata i zdaje sobie sprawę że musi coraz bardziej oszczędzać się na najważniejsze spotkania. Oczywiście to ambitny zawodnik i nie unika gry, ale mając perspektywę Mundialu i kluczowych spotkań w Lidze Mistrzów, motywacja przeciwko takiemu Levante nie musi być wysoka. Czas Ronaldo stopniowo przemija. Ciężko wyrokować ile jeszcze lat będzie zdolny grać w piłkę na wysokim poziomie.

Brazylijski Ronaldo w jego wieku kopał już na emeryturze w Brazylii. Podobnie było z Ronaldinho. Nawet legenda Królewskich Raul Gonzalez mając 33 lata zmuszony został do opuszczenia Madrytu. Real potrzebuje nowego lidera i znalezienie takowego będzie najważniejszym celem na najbliższe miesiące. Ale po kolei…

Bramkarz

Keylor Navas za swoją grę w barwach Realu Madryt jest powszechnie chwalony. Główny problem polega jednak na tym że Królewscy mają pewną presję na posiadanie gwiazd na każdej pozycji. Jeśli już Real kogoś sprowadzi na bramkę, to zapewne będzie to ktoś z mocnym nazwiskiem, a przede wszystkim hiszpańskim obywatelstwem. Kepa Arrizabalaga? Przez długi czas mówiono że to właśnie będzie cel transferowy Zidane’a.

Zresztą nawet Cristiano Ronaldo publicznie promował sprowadzenie bramkarza Athletic Bilbao. Co ciekawe 23 latek który niedawno zadebiutował w reprezentacji Hiszpanii był możliwy do ściągnięcia… za darmo po zakończeniu obecnego sezonu. Real zwlekał długo z podjęciem decyzji, więc Kep przedłużył kontrakt z Bilbao w którym znalazła się opcja wykupu za 80 milionów euro! Bądźmy poważni, mając Navasa nikt w Madrycie nie wyda takiej kwoty na bramkarza który dopiero wchodzi do poważnej piłki.

Innym faworytem od lat pozostaje David de Gea. Transfer zawodnika Manchesteru United to gorący temat od 2015 roku gdy jego przejście do Realu Madryt było bardzo bliskie, a na przeszkodzie stanęły problemy z dokumentami potwierdzającymi podpisanie kontraktu. Co jakiś czas pojawiają się informacje dotyczące tego transferu, ale ostatnio sam de Gea stwierdził że to bardzo nierealny scenariusz. Właściwie jedyna możliwość pojawiłaby się gdyby David nie przedłużył kontraktu z MU który wygasa mu w 2019 roku, ale takie rozwiązanie wydaje się mało prawdopodobne. Zresztą sam Manchester kilka dni temu jasno zadeklarował że negocjacje na temat sprzedaży swojego bramkarza rozpocznie od kwot powyżej 100 milionów funtów.

Tematu innych bramkarzy nie traktuje poważnie. Jaki jest bowiem sens sprowadzania do Realu Courtoisa czy Oblaka? Ich koszt wyniósłby niewyobrażalnie dużo w porównaniu do tego ile mogą dać Realowi. Nie są gorsi od Navasa, ale szczególnie lesi też nie. Prognozuje więc że Królewscy nie dokonają żadnego transferu bramkarza, a jeśli już to skupią się na kimś młodszym za niewielkie pieniądze, ewentualnie wyczekają na „ekstra okazję”, jak ta gdyby de Gea nie przedłużył kontraktu z United. Podobno w obecnym kontrakcie z Manchesterem ma wpisaną kwotę wykupu 40 milionów euro. Patrząc jednak na to jak Real „walczył” o Kepa, nie sądzę że wyłożyłby nawet taką kwotę za Davida, jeśli oczywiście jest ona wiarygodna.

Obrona

Defensywa Realu jest bardzo często chwalona, a paradoksalnie w ostatnim czasie pozwala rywalom na bardzo dużo. Marcelo, Ramos, Varane i Carvajal są nie do ruszenia. Cała czwórka to potencjalni kandydaci do najlepszej jedenastki każdego turnieju i każdych rozgrywek. Nie wierzę że Zidane pozwoli odejść Marcelo czy Varane’owi tylko dlatego że mają kilka gorszych spotkań. Myślę że w kwestii obrony Real nie będzie szukał wielkich zmian.

Coraz lepiej wygląda gra Nacho Fernandeza który jest wychowankiem Realu i w obecnym sezonie całkiem przyzwoicie kilka razy zastąpił Ramosa. Dziwi mnie że niewiele szans dostaje Theo Hernandez za którego zapłacono Athletico aż 30 milionów euro, a który w lidze na boisku pojawił się zaledwie 6 razy. Media od jakiegoś czasu w kontekście wzmocnienia ekipy Królewskich podają nazwisko lewego obrońcy Bayernu Davida Alaby, ale tutaj również nie wierzę w tego typu transfer. Jeśli już miałoby do tego dojść, to Alaba zapewne kosztowałby całkiem sporą sumę i przychodziłby po to żeby grać, a nie żeby siedzieć na ławce.

Posadzenie na ławce Marcelo też raczej nie wchodzi w grę. Hiszpańscy dziennikarze przez bardzo długi czas widzieli również w Realu zawodników takich jak John Stones, Aymeric Laporte i Marquinhos. Mówimy jednak o obrońcach Manchesteru City i PSG, więc klubów z ogromnym potencjałem finansowym. Sprowadzenie ich wiąże się z potężnymi wydatkami i wielką pensją, a żaden z nich nie ma pewności gry w podstawowym składzie Realu.

Zresztą żadną tajemnicą nie jest że angielskie kluby najwięcej płacą za defensorów, a hiszpańskie za zawodników ofensywnych. Gdybym miał pobawić się we wróżkę, to nie sądzę że Królewscy dokonają jakiegokolwiek wielkiego transferu defensora.

Pomoc

Brazylijczyk Casemiro jako defensywny pomocnik jest jak dla mnie pewniakiem do pozostania. Swoje szanse dostawać powinien również Isco który ze wszystkich pomocników Realu ma najlepsze statystyki. Reszta? Chociaż zerkając do zestawień średniej ocen Toni Kroos i Luka Modrić należą do ścisłej czołówki najlepszych zawodników Królewskich, to przeczuwam że właśnie w środku pola może dojść do największych przetasowań. Niemiec w obecnym sezonie zaliczył 18 spotkań, w których zdobył 3 bramki i zaliczył 4 asysty. Chorwat na boisku pojawił się 17 razy, miał 1 gola i 0 asyst. Póki co pokładanych nadziei nie spełniają także Ceballos i Kovacić.

Kogo widziałbym w ich miejsce? Z pewnością zawodników Premier League. Kevin De Bruyne, Paul Pogba, Christian Eriksen, Dele Alli. Główny problem w ich wypadku to wysoka kwota którą trzebaby za nich zapłacić.

Pogba od dawna jest podobno celem transferowym numer jeden dla Zidane’a. Po raz kolejny można jednak zadać pytanie, czy Manchester w ogóle będzie chciał negocjować z Realem, a czy ewentualny rekord transferowy jest opłacalny? Czy Pogba to rzeczywiście zawodnik który „zrobi grę” Królewskim? Śmiem wątpić. Zdecydowanie wyżej cenię Belga z Manchesteru City i myślę że to jest człowiek który powinien być za wszelką cenę ściągnięty do Madrytu.

Eriksen i Alli to również bardzo sensowne typy, problem z nimi polega jednak na pewnej chimeryczności. Autentycznie nie sposób przewidzieć jak taki Anglik odnalazłby się w Realu, patrząc na jego „specyficzny charakter”. Co prawda Dele to człowiek który najlepiej radzi sobie gdy ma wysoką presję co pokazał praktycznie w pojedynkę prowadząc Tottenham do zwycięstwa nad Realem, ale jednocześnie to nie jest moim zdaniem ktoś kto co mecz będzie liderował takiemu klubowi. Wróżenie czy dorośnie do roli lidera to obecnie wróżenie z fusów.

Nowy lider

Czy wspominany przeze mnie De Bruyne ma szansę trafić do Madrytu? Myślę że jak najbardziej. Już pod koniec 2017 roku pojawiło się wiele plotek o tym że Real dość usilnie kontaktuje się z jego menedżerem i myślę że temat jeszcze powróci. Dlaczego De Bruyne miałby przejść do Madrytu, a Stones nie? Uważam że jeśli taki klub jak Real ma negocjować z bogaczami z City to w kontekście kogoś kto ma być liderem, a nie zaledwie walczącym o skład defensorem. Zresztą żadną tajemnicą nie jest fakt że obrońcy są zwyczajnie mniej medialni. A Real potrzebuje „nowych twarzy”

Atak

Na tej pozycji zmiany są wręcz niezbędne. Benzema w obecnym sezonie wygląda tragikomicznie. Cristiano Ronaldo również nie zawsze imponuje formą. Lista napastników przymierzanych do Realu jest bardzo długa. Zacznę od osoby która nas najbardziej interesuje czyli od Roberta Lewandowskiego. Myślę bardzo subiektywnie że do takowego transferu nie dojdzie. Bayern nie pozwoli na sprzedaż tak ważnego gracza, a Real nie będzie za wszelką cenę chciał go sprowadzić mając inne nazwiska na oku. Chciałbym się mylić, ale myślę że to jest piłkarz numer 3-4 na liście transferowej Realu i są zdecydowanie mocniejsze kandydatury.

Kto taki? Z pewnością Harry Kane. To napastnik który na angielskich boiskach jest gwarancją wielu bramek w sezonie. Szansę tego transferu oceniam na jakieś 80%. Oczywiście na stole muszą pojawić się solidne pieniądze, ale myślę że każda ze stron będzie zainteresowana. Niewiele mniejsze szanse ma Mauro Icardi z Interu który od 4 sezonów imponuje dorobkiem strzeleckim w Serie A (dla samego Interu zdobył już 96 bramek). Gdybym ja miał wpływ na transfery w Realu z pewnością poważnie rozważyłbym również Mohameda Salaha z Liverpoolu, który jak dla mnie idealnie nadaje się na napastnika Królewskich. Mocna kandydatura to także Paulo Dybala z Juventusu. Timo Werner? Jestem fanem jego talentu ale to jeszcze nie ten poziom.

Neymar?

A co z Neymarem? Podobno to ma być właśnie „transfer tysiąclecia” i główny faworyt Florentino Pereza. Jakoś nie chce mi się wierzyć. Powinienem jednak przyznać się że w jego odejście z Barcelony też nie wierzyłem.

A jeśli już przyjdzie Neymar, to z klubu odejść będzie musiał Cristiano Ronaldo. Brazylijczyk nie po to odchodził z Barcelony gdzie gwiazdą numer jeden zawsze będzie Leo Messi, by „wracać w cień innej gwiazdy”. Nic z tych rzeczy. Dodatkowo na stole musiałaby pojawić się kwota zdecydowanie większa niż 200 mln euro. Real zapewne stać na taki wydatek ale musiałoby dojść do spełnienia kilku bardzo trudnych w realizacji czynników.

Kompletnie nie wierzę w słowa Pereza że skupią się w Madrycie na wzmocnieniu akademii i rozbudowie Santiago Bernabeu. Real to nie jest klub który może pozwolić sobie na brak sukcesów.

Kluczowe zapewne będą mistrzostwa świata w Rosji. Real zrobi wszystko żeby pozyskać chociaż jedną gwiazdę tej imprezy. Czy będzie to Kane, Lewandowski czy Neymar? A może wbrew wszystkiemu Real odrodzi się jeszcze w obecnym sezonie?

Facebook Comments