Proszę Państwa o to hit!

Często powtarza się że najlepsze scenariusze pisze życie. Jeden z nich dzisiaj rozegra się na naszych oczach. Po jednej stronie obrońca tytułu mistrza Polski Legia Warszawa. Po drugiej wicemistrz i aktualny lider Ekstraklasy Jagiellonia Białystok. To musi być wielkie spotkanie. Nie ważne jak wielkie mrozy nawiedzą dzisiaj Warszawę, nieważne ilu widzów zdecyduje się w środku tygodnia marznąć na trybunach przy Łazienkowskiej. Jagiellonia od dawna pała chęcią zemsty na odwiecznym rywalu ze stolicy. Legia przed swoją publicznością musi udowodnić że remis z Cracovią był chwilową wpadką.

Silna Jagiellonia

Od dawna zapowiadałem że Jagiellonia to najpoważniejszy pretendent do walki o mistrzostwo Polski. Konsekwentnie budowana kadra zawodnicza, systematyczny rozwój i trener z „chłodną głową”. Ireneusz Mamrot nie jest typem szkoleniowca który wyżej od dobra klubu stawia własne fantazje i autopromocje. Mamrot kontynuuje pracę Michała Probierza, ale Jagiellonii nadaje sukcesywnie własne pomysły. W rundzie jesiennej jego drużyna nie prezentowała się szczególnie udanie. Miała kilka przebłysków ale nic więcej. W Białymstoku poszli po rozum do głowy i zachowali się cholernie profesjonalnie nie robiąc gwałtownych ruchów.

Nemanja Mitrović miał przeciętne wejście w ligę? Na 5 spotkań odstawiono go od składu, dano trochę czasu na przemyślenie kilku spraw i nabranie spokoju, a następnie ponownie dano mu szanse. I od tamtej pory nie opuścił w lidze nawet minuty. Razem z Ivanem Runje coraz lepiej się rozumieją, a w obwodzie pozostaje przecież solidny Guti. Również na bokach obrony zachowano pełen spokój. Łukasz Burliga zachowuje stabliną formę, a Guilherme udanie zastępuje Piotra Tomasika.

W linii pomocy pewne miejsce mają Wlazło i Romańczuk, na rozegraniu Pospisil, oraz na bokach Novikovas z Frankowskim. Wszystko z jak największym sensem, z zachowaniem sportowej rywalizacji. Nawet w ataku Jagiellonia ma dużo swobody, bo przecież bramki zdobywali niedawno Bezjak oraz Świderski. Oczywiście ktoś powie że to nie są zawodnicy wybitni, a część obcokrajowców jak Novikovas trafiła do Białegostoku tylko dlatego że nie poradzili sobie w silniejszych ligach. Liczy się tu i teraz, a obecnie są w bardzo dobrej dyspozycji. Absolutnie nie dziwi mnie nawet jeśli taki Sheridan ostatnio odstawiony od składu niedługo powróci do strzelania bramek.

Mocna Legia?

Legia Warszawa a’la Jozak również zaczyna nabierać swojego kształtu. Fanów klubu ze stolicy z pewnością cieszy forma Niezgody i Hamalainena, ale z dobrej strony pokazuje się również ostatnio nowo sprowadzony środkowy obrońca William Remy. Martwi za to forma a raczej jej brak u Michała Pazdana który praktycznie co mecz należy do grona najsłabszych zawodników na boisku. Kto jeszcze? Fajnie że coraz więcej szans dostaje Sebastian Szymański, bo szczerze nie wierzyłem że u Jozaka będzie częściej przebywa na murawie. Vesović i Antolić to dla mnie wciąż zagadki których rozwiązanie pozostaje bez odpowiedzi. Odstawiony na boczny tor został Cristian Pasquato. Widać zarys koncepcji Jozaka, widać jakims systemem i ustawieniem zamierza dalej grać i widać na jakich wykonawców zamierza stawiać. Pytanie jak ta drużyna poradzi sobie w poważniejszych starciach?

Doświadczenie powinno być oczywiście ogromnym atutem Legionistów. Drużyna Romeo Jozaka ma w swoim składzie zawodników którzy liznęli poważniejszego futbolu i występy w europejskich pucharach nie kończyli na rundach wstępnych. Nie sądzę jednak że to będzie kluczowy czynnik w tym spotkaniu. Każdy zawodnik który wybiegnie na boisku przy Łazienkowskiej będzie z pewnością znał wartość rezultatu tego spotkania dla dalszego rozwoju obecnego sezonu. W rundzie jesiennej zwycięstwo odniosła Jaga, która ograła Legię po bramce Fiodora Cernycha. Ostatnie 10 spotkań między tymi drużynami to 4 zwycięstwa Warszawian, 3 drużyny z Białegostoku i 3 remisy. Zapewne kibice Jagiellonii mieliby sporo uwag do tej statystki, bowiem wszyscy pamiętamy jak kontrowersyjne decyzje sędziowskie padały w starciach między obiema ekipami.

I tutaj właśnie leży prawdopodobnie największy smaczek tego starcia. 3 punkty dla którejkolwiek z drużyn to nie będzie przewaga nie do nadrobienia. Aspekt psychologiczny zwycięstwa powinien jednak być kluczowy dla każdej z drużyn. Dla Legii oznaczać będzie wskazówkę że klub podążą słuszną drogą. Porażka może mocno skomplikować pracę Romeo Jozaka. Dla Ireneusza Mamrota presja jest zdecydowanie mniejsza. Jeśli wygra będzie w Białymstoku bohaterem, jeśli przegra na dobrą sprawę nic wielkiego się nie stanie, a Jaga dalej będzie liczyła się w walce o tytuł mistrzowski.

Walka na wielu polach

Mnie osobiście w dzisiejszym spotkaniu poza samym rezultatem intryguje pojedynek liderów w osobach Martina Pospisila i Kaspera Hamalainena. Widać że obaj są w dobrej dyspozycji, czerpią sporo przyjemności z gry i gra najzwyczajniej w świecie im się klei. Właśnie środek pola powinien być polem najciekawszych starć, bo przecież obie drużyny bardzo dużą uwagę poświęcają pracy defensywnych pomocników i rozgrywających. Mały plusik dla Jagi to z pewnością fatalna dyspozycja Michała Pazdana. Bardzo często podkreślam że reprezentant Polski od dawna jest w beznadziejnej formie i stawianie na niego w końcu zakończy się dramatycznymi porażkami, czy to dla Legii czy reprezentacji. Już w pamiętnej klęsce Warszawian z Lechem 0:3 Pazdan delikatnie mówiąc nie popisywał się dyspozycją, od tamtej pory wydawało się że nastąpiła poprawa koncentracji, ale ostatnie spotkania pokazują że nie jest dobrze.

Czego oczekuje po hicie Ekstraklasy? Na pewno bramek, bo one są solą futbolu. Na pewno emocji i zaciętości. Smutne że w krajowych mediach słabo promuje się tak ciekawy hit. A przecież właściwie scenariusz napisał się sam. Niestety większość Polaków którzy nie interesują się Ekstraklasą nie ma szans usłyszeć o tak intrygującym spotkaniu. Mam nadzieję że obroni się ono samo i już jutro w krajowych mediach zobaczymy wpisy o wspaniałym meczu na Łazienkowskiej. Jaki będzie wynik? Nie będę ryzykować strzelaniem. Faworytem jest Legia, w lepszej formie jest Jagiellonia. Zweryfikuje boisko.

Facebook Comments