Primum non nocere

Bycie selekcjonerem reprezentacji Polski to najprzyjemniejsza fucha na świecie. Poważnie. Przecież i tak co jakiś czas kilka milionów Polaków analizuje kto powinien dostać szansę gry w kadrze, a komu powinno powiedzieć się subtelne „arrivederci”. Prowadzisz kilka treningów od święta, oglądasz meczyki z udziałem rodaków, czasem odklepiesz kilka banałów przed kamerą. A jak nie chce Ci się gadać, to zawsze możesz wysłać na konferencję prasową kucharza. Wybierasz konkretnych piłkarzy, odpowiednio ich motywujesz i jazda. To już nie te czasy gdy Vittorio Pozzo koszarował swoich zawodników i tygodniami wpajał im jak mają grać. Taki Diego Maradona jako selekcjoner Argentyńczyków doszedł do ćwierćfinału mistrzostw świata, mimo że trenować powinien  co najwyżej pokemony. Co taki Jerzy Brzęczek powie Piątkowi? Że ma kopać piłkę w kierunku bramki? Albo czego nauczy Szczęsnego? Nie róbmy sobie jaj. Maradona nie „trenował” Messiego, mógł jedynie szepnąć mu jakieś miłe słowo żeby był w lepszym humorze. Sama nazwa „selekcjoner” świadczy o tym że ktoś odpowiada za selekcję, dobór odpowiednich zawodników i najlepsze wykorzystanie ich możliwości. Jeśli sobie z tym nie radzi, to o czym my w ogóle chcemy rozmawiać. Tak naprawdę, na ilu pozycjach mamy w tym momencie pewniaków, a na ilu kontrowersje?

BRAMKARZ:

Wojciech Szczęsny, Łukasz Fabiański, ten trzeci który i tak nie zagra. Jakakolwiek dyskusja nad obsadą bramki nie ma najmniejszego sensu. Mamy dwóch konkretnych golkiperów, a tym trzecim może równie dobrze zostać Zenek Martyniuk. Będę szczery, nie ma dla mnie większej różnicy czy zagra Wojtek czy Łukasz. Jeden dobry, drugi dobry. Obaj powinni trzymać poziom. Postawiłem na Szczęsnego, bo ostatnio miał kilka fajnych interwencji w Juventusie.

OBROŃCY:

-Lewy obrońca: Oj, bida z nędzą. Zerkam po Ekstraklasie i nie widzę żadnych mocnych kandydatów, zostaje więc Paweł Jaroszyński z Chievo Verona. Umówmy się, facet żadnym wybitnym grajkiem nie jest, ale zyskuje na braku konkurencji. Dałbym szansę, ale bez większych oczekiwań. Szkoda jedynie że jak była możliwość sprawdzenia przydatności chłopaka w trakcie Ligi Narodów, to nasz selekcjoner na upartego wciskał do składu Recę, który prawdopodobnie we Włoszech zjadł więcej placków pizzy niż spędził minut na murawie. Nie jestem zwolennikiem Jaroszyńskiego, ale na tle Recy wypada zdecydowanie lepiej. Jeśli nie on, to przesunięcie na tą pozycję Bereszyńskiego. Prosty wybór, bo tak naprawdę nie ma w kim wybierać.

-Środkowi obrońcy: Jan Bednarek jest nie do ruszenia, można się jedynie zastanawiać kto powinien być jego partnerem. Osobiście postawiłbym na Thiago Cionka, który w SPAL gra bardzo poprawnie. Co z Kamilem Glikiem? Dałbym mu trochę czasu. W Monaco zalicza ciut za dużo błędów jak na dobrego defensora. Oczywiście kupuję także parę Bednarek-Glik, kwestia subiektywnej oceny aktualnej formy. Monaco powoli wychodzi z kryzysu, do spotkania z Austrią pozostaje miesiąc, więc bardzo możliwe że ostatecznie to Kamil wystąpi w podstawowym składzie. Do tej trójki można dorzucić Marcina Kamińskiego (jako opcję rezerwową), można na siłę wepchnąć Pazdana (chociaż nie mam najlepszego zdania o lidze tureckiej) i właściwie to tyle jeśli chodzi o rotację. Pewnie będąc selekcjonerem zaakcentowałbym że przyglądam się grze kilku zdolnych ligowców (Damian Oko z Zagłębia Lubin, może nawet Mariusz Malec z Pogoni Szczecin), ale bez przesadnego promowania kogoś po kilku niezłych meczach. Inaczej mówiąc, niech młodzież rozwija się w lidze, jeśli utrzymają dobrą formę przez dłużej niż 3-4 miesiące, to witamy w szerokiej kadrze.

-Prawy obrońca: Bereszyński, Olkowski, Kędziora. Jest stabilnie, chociaż bez szału. Podobnie jak w wypadku Jaroszyńskiego, dziwi mnie że selekcjoner nie spróbował gry z Olkowskim. Gdzie ta rywalizacja, skoro gość nie zagrał nawet minuty w sparingach? No ale okej, Bereszyński da radę.

POMOCNICY:

-Defensywny pomocnik: Góralskiego skreślam bo nie jestem zwolennikiem poziomu mistrza Bułgarii, czysto subiektywna ocena. Jak najbardziej stawiam na Szymona Żurkowskiego, który na szansę zasługuje od dawna (a jeszcze nie zadebiutował w kadrze), zaryzykowałbym powołanie dla Filipa Jagiełło z Zagłębia Lubin, w tyle głowy miałbym także Janusza Gola (co z tego że wiekowy, ostatnio wyglądał jak profesor na tle Panów Jędrzejczyka i Szymańskiego). Sensowną kandydaturą jest również Taras Romańczuk, no i nie można zapominać o Grzegorzu Krychowiaku. Generalnie, jest w kim wybierać, można by nawet pokusić się o grę dwójką defensywnych pomocników (ale nie kosztem jednego napastnika, bo to się mija z celem).

-Lewa pomoc: Kamil Grosicki jest w niezłej formie, więc jak najbardziej powinien dostać powołanie. Pozostali niczego nie urywają.

-Prawa pomoc: Z całym szacunkiem do Kuby Błaszczykowskiego i całej tej otoczki „legendy Wisły”, nie wysłałbym mu powołania przy takiej formie. Damian Kądzior ostatnio leczył kontuzję, więc nie wiadomo ile będzie czekał na powrót do regularnej gry. Przemysław Frankowski jeśli błyśnie w MLS to oczywiście dalej powinien liczyć się w kadrze, szczególnie przy takim poziomie konkurentów. Zaskoczę Was, ale dałbym możliwość wykazać się Bartkowi Pawłowskiemu z Lubina (w tym sezonie 6 bramek i 4 asysty, najlepszy bilans z całego tego grona), może nawet od początku w pierwszym składzie. Bo czemu nie? Nie ten poziom? A Frankowski i Kuba to jakiś szczególnie większy level? Jak się go nie sprawdzi, to się nie dowie.

-Ofensywny pomocnik: Przyznam szczerze że jestem ciut znudzony kolejnymi szansami dla Piotra Zielińskiego, więc w ciemno stawiam na Mateusza Klicha. Karol Linetty nie przekonuje mnie ani jako defensywny, ani jako ofensywny pomocnik, to już chyba bardziej dałbym szansę Filipowi Starzyńskiemu.

NAPASTNICY:

Mogę rozpisywać się na kilkanaście zdań, mogę napisać dwa słowa, Lewandowski i Piątek. Arek Milik nadaje się na jokera z ławki, Lewy to doświadczenie i mądrość, Piątek jest w znakomitej formie. Można się zastanawiać kto jako ten czwarty, ale czy serio ktokolwiek inny zbliża się poziomem do tej trójki? Na upartego stawiam na Stępińskiego, który pewnie i tak nie wyszedłby na boisko.

10 minut, moja subiektywna jedenastka na spotkanie z Austrią gotowa. Możemy dyskutować nad obsadą prawej pomocy, lewej obrony i środkowego defensora, reszta raczej oczywista. Z tego co wiem, Jerzy Brzęczek wyśle powołania dopiero za trzy tygodnie, są więc trzy kolejki żeby zastanowić się nad kilkoma niewiadomymi. Analiza spotkań Bayernu, Southampton czy Milanu nie ma sensu, przecież w XXI wieku każdy występ Lewandowskiego, Bednarka czy Piątka jest rozkładany na czynniki pierwsze przez sztab dziennikarzy z całego świata. Więcej logiki widzę w wybraniu się na spotkanie SPAL by sprawdzić dyspozycję Thiago Cionka, na pierwszy wiosenny mecz Lokomotivu Moskwa, żeby przekonać się jak radzi sobie Grzegorz Krychowiak (i czy Maciej Rybus wróci do regularnej gry, to mogłoby rozwiązać problem z obsadą lewej obrony), może nawet zawitać do Zagrzebia, zaprosić Nenada Bjelicę na jakąś dobrą kolację i szczerze pogadać jak widzi formę Damiana Kądziora.

Najlepszy w tym wszystkim że piszę tutaj banały, coś oczywistego co wie nawet niedzielny kibic futbolu. Ale nie Pan Jerzy. Aime Jacquet który poprowadził reprezentację Francji do mistrzostwa świata 1998 zapytany o to czym kierował się budując się tak wspaniałą ekipę, stwierdził że zwycięska drużyna narodziła się sama, on tylko nie przeszkadzał. Nie chcę umniejszać roli selekcjonerów, ale nie mamy na tyle wybitnych zawodników by szarżować z jakimiś wymyślnymi taktykami, powinniśmy wycisnąć maksa z obecnego stanu. Jeśli widząc aktualną formę Piątka, ktoś w ogóle zastanawia się żeby zrobić z niego rezerwowego, to przestaje traktować go poważnie. Tym bardziej że w podstawowym składzie ponownie może znaleźć się taki Kuba Błaszczykowski. Jerzy Brzęczek powinien do serca wziąć sobie słynne motto lekarzy, primum non nocere. Po pierwsze nie szkodzić.

Facebook Comments