Mistrzowie Polski

Z pasją opowiadamy o futbolu

Bez kategorii

„Prawdziwi Polacy”

Co to w ogóle znaczy narodowość? Czy mieszkając w innym kraju niż Polska nie jesteś prawdziwym Polakiem? Czy nie słuchając Chopina, nie jedząc bigosu i nie nosząc koszulek z symbolem Powstania Warszawskiego jesteś kimś gorszego sortu? Wreszcie czy narodowość można tak po prostu zmieniać, oraz kto decyduje o tym że dany sportowiec jest „prawdziwym Polakiem’ albo „farbowanym lisem”?

Polski Jamajczyk

Swego czasu bardzo mocno propagowałem uwzględnianie Petera Sobotty w polskich rankingach MMA. Piotrek urodził się w Zabrzu, ale jako dziecko wyjechał do Niemiec. Za naszą zachodnią granicą media uznawały go za Polaka. W naszym kraju bardzo sceptycznie podchodzono do jego polskości, ale po wielu dyskusjach uznano że zasługuje na miejsce w rankingu polskich zawodników wagi półśredniej. I to na samym szczycie, bo przecież mówimy o kolesiu który w UFC pokonał Nicolasa Dalby’ego i Bena Saundersa. Nie milkły jednak komentarze podważające jego narodowość. W końcu Piotrek zmęczony koniecznością wyboru między Polską a Niemcami ogłosił że będzie występować pod flagą… Jamajki. Skomplikowana sytuacja. Z jednej strony rozumiem dylematy Sobotty, który czuje związek z oboma narodami i nie chce wybierać jednego odcinając się od drugiego. Z drugiej sam walczyłem o to żeby uznawano go za Polaka na równi z Borysem Mańkowskim czy Michałem Materlą, a on tak po prostu postawił na Jamajkę.

Polski Ukrainiec

Wczoraj polskie obywatelstwo otrzymał piłkarz Jagiellonii Białystok Taras Romanczuk. Większość dziennikarzy widzi dla niego miejsce w kadrze Adama Nawałki i nie ma żadnego problemu z tym że urodził się i przez 22 lata mieszkał na Ukrainie. Żeby było dziwniej Ci sami dziennikarze twierdzą że Thiago Cionek (również grający wcześniej w Jagiellonii) nie jest prawdziwym Polakiem. Wojna z Cionkiem rozgorzała do tego stopnia że dziennikarze typu Krzysztof Stanowski z portalu „Weszło” celowo udają że Thiago nie istnieje. Nie jest uwzględniany w żadnych rankingach, nie ma relacji z jego spotkań (a bardzo dobrze ostatnio radzi sobie w Serie A), a jeśli już gra w reprezentacji Polski to z radością wbija mu się szpile. Jak to jest że Romanczuk jest „prawdziwym Polakiem”, a Cionek to „farbowany lis”? Od czego to zależy? Bo odnoszę wrażenie że jedynie od kaprysów opiniotwórczych dziennikarzy.

Polski Czeczen

Po niedawnym KSW część osób krytycznie podchodziła do Mameda Khalidova. Zresztą co ja będę mydlić oczy, ludzie wprost pisali „Won z Polski”, „Ciapaty wracaj do siebie”. Czy Khalidov nie jest w swoim kraju? Polskie obywatelstwo ma od 8 lat, w Polsce mieszka od 21 lat. Po polsku mówi lepiej niż niejeden „prawilny”. Nie wyznaje religii katolickiej która dominuje w Polsce, często odwiedza swoje rodzinne strony, ma kilku znajomych z kategorii „kontrowersyjnych”. Jednocześnie „prawilnym” jest Popek, kryminalista który wiele lat mieszkał poza Polską.

Jest taki piłkarz Leon Bailey. Możliwe że go jeszcze nie kojarzycie (chyba że śledzicie ten fanpage, ostatnio o nim pisaliśmy), ale chłopak to prawdziwy skarb Bayeru Leverkusen. 20 lat, znakomita forma, już teraz mówi się o nim że to lepsza wersja Arjena Robbena. Leon urodził się w Kingston na Jamajce. Zdając sobie sprawę że z tą reprezentacją świata nie podbije, zdecydował się olać swój ojczysty kraj. Skoro nie Jamajka to jaka inna kadra? Ano taka która bardziej się opłaca. Sam Bailey romansował już z federacją Belgijską, Niemiecką, a ostatnio Angielską. Jeśli Anglicy powołają go na mundial, to przyjmuje ich obywatelstwo. Prosty deal. Jak nie to może Belgia? A jeśli nie oni to może reprezentacja Słowacji, bo przecież krótko grał w Trencinie? No a jeżeli taka Polska dobrze zapłaci to czemu nie? Czy z którąś z tych narodowości Bailey ma cokolwiek wspólnego? Nie bardzo. Oczywiście będzie pewnie uciekał (zresztą już to powoli robi) do opowieści że jego pra-pra-pra babcia miała sąsiada który miał brata który był przez tydzień w Anglii, więc przyznanie mu obywatelstwa brytyjskiego ma sens, ale wszyscy dobrze wiedzą że jedynym czynnikiem wyboru jest opłacalność.

Narodowości nie można kupić

Jestem przeciwnikiem nadawania narodowości polskiej sportowcom, tylko dlatego że obu stronom to się opłaca. To że komuś potrzebny jest paszport Unii Europejskiej, a przy okazji „odwdzięczy się” paradując ubrany w koszulkę z polskim orzełkiem, to jakiś żart. Główne i jedyne pytanie weryfikujące powinno brzmieć „czy czujesz się Polakiem?”. Jeśli Sobotta czuje się Polakiem, to jest w moich oczach Polakiem. Jeśli ma wątpliwości, to nic na siłę. Jeśli Khalidov, Cionek i Romańczuk uważają się za Polaków, to czemu mam na nich patrzeć z góry jak na kogoś gorszego? Jeśli jednak ktokolwiek z nich, czy z innych sportowców którzy widząc że nie mają szans występu w swoich ojczystych krajach nagle przypominają sobie o dalekim krewnym z Polski i chociaż nie mają zielonego pojęcia o historii, kulturze i zwyczajach to domagają się obywatelstwa, to mówię stanowcze nie.

Facebook Comments