Polskie zarządzanie to jednak stan umysłu

Razem z Marcinem jesteśmy z Poznania. Kibicujemy Lechowi, ale też bez wielkiej przesady. Bułgarska nie jest dla nas stylem życia, nie kłócimy się z rodziną, kiedy Lech przegra, czy nie jeździmy po całej Polsce z hasłem „Pyrlandia” na koszulkach. Miło jest, kiedy czasem można w weekend skoczyć na stadion, pośpiewać i cieszyć się z wygranej lokalnej drużyny. Pamiętam jeszcze czasy, kiedy stary stadion przy Bułgarskiej gościł takich piłkarzy w niebiesko-białych barwach jak Reiss, Świerczewski, Iwan, Gajtkowski, Scherfchen, Bosacki, Goliński, Kotorowski czy Wójcik. Byli to zawodnicy, którzy, mimo że nie byli tuzami piłki nożnej mieli jedną podstawową cechę: waleczność. Klimat tamtego stadionu i tamtej drużyny był zupełnie inny niż to, co możemy oglądać, od kiedy klan Rutkowskich przejął poznańskiego Lecha.

Kibice-zarząd


Obecnie między kibicami a zarządem jest topór wojenny, który nie zostanie szybko zakopany. O ile do niedawna Kolejorz cechował się spokojem w zarządzaniu trenerami, dając im dużo czasu na budowanie drużyny, tak jak było to w przypadku Mariusza Rumaka, czy Macieja Skorży, tak dzisiaj po zwolnieniu Nenada Bjelicy zaprzeczył wszystkim wartościom, które wyznawał. Jak możesz na dwie kolejki przed końcem zwalniać trenera, którego zespół ma przecież matematyczne szanse na zdobycie tytułu i trenera, który po rundzie zasadniczej wypracował wraz z zespołem najlepszą, możliwą pozycję wyjściową?

Wybór trenera….


Przeczytałem w pewnym komentarzu, że Jacek Rutkowski chyba liczył, że jak dobierze trzech trenerów to każdy z nich za zwycięstwo otrzyma po trzy punkty, co pozwoli nam odrobić stratę do Legii. Śmiech przez łzy, bo kto normalny jako „strażaka” wybiera Rafała Ulatowskiego, któremu trenerka powiedzmy w ładny sposób „nie szła”, do tego dobiera dyrektora akademii Tomasza Rząse i legendę poznańskiego zespołu Jarosława Araszkiewicza, który w swoim CV ma takie zespoły jak: Warta, Sandecja, Pelikan Łowicz, Kolejarz Stróże, Jarota Jarocin, Fogo Luboń i wiele, wiele innych mniej lub bardziej znanych zespołów. Kiedy zawodnicy po cichu stanęli za zwolnionym trenerem w Poznaniu rozpętała się burza. Zaczęto zapalać znicze pod stadionem na znak protestu wobec polityki rodziny Rutkowskich, która od dawna nastawiona jest na zysk. Liczono na wstrząs w zespole? Nie róbmy sobie jaj.

Kibice za Bjelicą


Kibice stanęli również za chorwackim trenerem, który wyznawał wartości, które często słychać z trybun: „Biegać, walczyć i się starać w Lechu trzeba…”. Kończyć chyba nie muszę. Wiadomo, że to Nenad wraz z zarządem odpowiedzialny jest za dobór personalny. Vernon de Marco, Thomas Rogne, Elvir Koljić to piłkarze, którzy zamiast grać to dostają porządne pieniądze za leczenie się na i to jeszcze na koszt Lecha.

Transfery w erze Rutkowskich


Na początku panowania klanu Rutkowskich Lech cechował się dużą trafnością, jeśli chodzi o transfery. Lewandowski, Rengifo, Peszko, Quinteros, Bandrowski, Stilić, Peszko, Krivets, Rudnev to najlepsze przykłady tego, w jaki umiejętny sposób udawało się zainwestować pieniądze. Mało było wpadek typu Zapotoka, Golik, czy Handźić. Zawodnicy z zagranicy byli skrzętnie wyselekcjonowani. Obecnie próżno szukać zawodnika, który potrafiłby umiejętnościami i zaangażowaniem nawiązać do wyżej wymienionych. Mimo że Christian Gytkjær, Emil Dilaver, czy Volodymyr Kostevych są udanymi transferami to brak im jakości, żeby interesowały się nimi dobre kluby z Anglii, czy Niemiec. Kolejorz zatracił się gdzieś w kupowaniu zagranicznego szrotu, mocno zachwiana została równowaga między polskimi zawodnikami a zagranicznymi. Muhamed Keita, Elvis Kolakovic, Sisi, Vladimir Volkov, Thomas Rogne, Niklas Bärkroth, Deniss Rakels, Elvir Koljić, Oleksiy Khoblenko, Denis Thomalla, David Holman, czy Arnaud Djoum i inne gwiazdy światowego futbolu to wielka rysa dla zarządzających klubem.

Ivan Djurdević


Zarząd Lecha wie, że sytuacja jest napięta. Świadczy o tym fakt, że od wczoraj trenerem Lecha jest Ivan Đurđević, który w Poznaniu jest powszechnie uwielbiany. Kibice Lecha do głupich nie należą i wiedzą, że Djuka wybrany został na szkoleniowca, ponieważ do Poznania nie chciał przybyć Marcin Brosz, trener Górnika Zabrze, pisało się też o Jerzym Brzęczku, czy zagranicznych szkoleniowcach, którzy pewnie byli zbyt „drodzy” dla Jacka Rutkowskiego. Szkoda mi Ivana, ponieważ został on trenerem Lecha z miłości dla klubu i to koń, z którego łatwo spaść, a najczęściej upadek ten jest bolesny. Gdzieś kariery Rumaka, Zielińskiego, Skorży, czy Bakero zostały później rozmienione na drobne. Zobaczymy jak będzie z Bielicą, który sportowo awansował zostając szkoleniowcem Dinama Zagrzeb, które znane jest ze sprzedaży swoich wychowanków za grube miliony.

Wychowankowie


Jeśli już o wychowankach mówimy, to kolejnym zarzutem wobec zarządzających Kolejorzem jest fakt, że klub przy pierwszej, lepszej okazji oddaje swoich zawodników. O ile Tomek Kędziora spędził już trochę czasu na prawej obronie Lecha, to sprzedaż Kownackiego w wieku 20 lat, Linettego w wieku 21 lat, czy niedoszły transfer Roberta Gumnego w wieku 19 lat do Borussia Mönchengladbach woła o pomstę do nieba. Dobrze rozwinięta Akademia sprawia, że naszymi zawodnikami interesują się zagraniczne kluby. Każdy rozumie, że model zespołu jest tym, który preferuję holenderski Ajax, czy wcześniej wspomniane chorwackie Dinamo. Niestety u nas wygląda to tak, że co pół roku Lech oddaje swojego najlepszego zawodnika, co pokazuję brak ambicji w gabinetach dyrektorskich. Kiedy ostatnio Lech miał skład, który wybrali sami? A nie kiedy ustalili im go menadżerowie piłkarscy? Pamiętacie sytuacje, w której to Lech przez „umowę dżentelmeńską” po wygraniu ligi i przed startem w kwalifikacjach Ligi Mistrzów oddał Lewandowskiego i Peszkę? Czy Rutkowscy nie mieli wtedy ambicji zagrać w tych elitarnych rozgrywkach skoro walcząc o tytuł, obiecali odejście swoim dwóm najlepszym zawodnikom? Skoro jednak wiedzieli, że oni odejdą to, czemu nie udało się wtedy sprowadzić na czas zastępstwa? Rudnev przyszedł do zespołu przecież po odpadnięciu ze Spartą Praga, która spokojnie była „do przejścia”.

Kibice murem za Kolejorzem… na dobre i na złe


Funkcjonowanie Lecha Poznań oparte jest na kibicach, którzy kochają swój klub bezgranicznie. Czy będziemy grać w pierwszej, czy drugiej lidze, czy będziemy wygrywać, czy przegrywać na stadion i tak zawsze będą przychodzić kibice, którzy płacą niemałe pieniądze za bilety. Dlatego właśnie licencja Amici Wronki została przeniesiona do Poznania, bo Jacek Rutkowski wiedział, że do podatny grunt do zarabiania. Nie możemy zasłaniać się Finansowym Fair Play, które jest fikcją. Legia już dawno powinna mieć odebraną licencję, gdyby tylko zostali rozliczeni z przychodów i rozchodów. Wiecie, dlaczego Legia pod wodzą Bogusława Leśniodorskiego awansowała do Ligi Mistrzów? Ponieważ zostały tam zainwestowane konkretne pieniądze. Sprowadzono zawodników, którzy mieli dać awans i go dali. U nas przed walką o Ligę Mistrzów sprzedaję się najlepszych. Rok w rok stawiamy się na równi z warszawskim klubem, co chwilę słyszmy: „idziemy na majstra”, a przecież przez ostatnie 25 sezonów byliśmy bodajże 23 razy za stołecznym klubem!

Rewolucja po sezonie


Po sezonie w Lechu nastąpi rewolucja. Z zespołu odejdzie wielu zawodników i w tym pewnie Robert Gumny, czy Kamil Jóźwiak, którzy wybili się ponad przeciętną polskiej ligi. Nie udało się obrońcy sprzedać pół roku temu, to pewnie uda się latem, Jóźwiak zaprezentował się na tyle dobrze, że po co ma dawać Lechowi mistrzostwo za rok skoro może odejść za dobre pieniądze do zagranicznego klubu.

Chytry dwa razy traci


Lech się zatracił, zatracił w swoim skąpstwie. Kibice to widzą, ale są daleko, żeby odwrócić się od ukochanego klubu, bo to miłość bezwzględna. Może gdyby wpływy z biletów były mniejsze to zarządowi Lecha otworzyłyby się oczy? Może gdyby na spotkaniu z Legią były pustawe trybuny to zarządowi otworzyłby się oczy? Może gdyby nie kupować tyle karnetów co zawsze to zarządowi otworzyłby się oczy? Może. Chyba że powinniśmy sobie otwarcie powiedzieć, że Lech nie jest drużyną, która walczy o mistrzostwo, bo taka presja jak widać paraliżuję poznańskich piłkarzy, mimo że kopanie piłki powinno być dla nich chlebem powszednim. Jak to jest, że po sezonie zasadniczym zawodnicy zapominają o tym, jak gra się w piłkę? Albo to niewłaściwy dobór ludzi, albo zła opieka psychologiczna. Pamiętacie przypadek Jacka Kiełba, który bał się grać? Nieprzeciętny talent jak na polskie warunki, gdyby ktoś pomógł mu w poradzeniu sobie z problemami to do dzisiaj mielibyśmy kapitalnego skrzydłowego, który kręcił Micahą Richardsem, Pablo Zabaletą, czy Joleonem Lescottem jak jajami z cukrem w babcinej misce.

Brak szacunku dla Bjelicy


Rutkowscy uratowali Lecha przed upadkiem, ale to było kilka lat temu i gigantyczne pieniądze, jakie kibice zostawiają w kasach przy Bułgarskiej już dawno wynagrodził im to. W Lechu nie szanowali Bjelicy, który w kilka miesięcy nauczyli się języka polskiego, o czym nie możemy powiedzieć o większości naszych żenujących zawodników. Bjelica w wywiadzie dla Weszło FM powiedział, że Dinamo było z nim w kontakcie przez ostatni rok, co za tym idzie: mistrz Chorwacji z wielkimi pieniędzmi, który przez ostatnie 12 lat grał w Europejskich Pucharach chciał trenera Lecha, który sukcesywnie im odmawiał, bo w Poznaniu czuł się dobrze.

Podsumowanie


Powiedzmy sobie szczerze, że wszystkie tytuły jakie zdobyliśmy za czasu panowania Jacka Rutkowskiego są dziełem przypadku w lidze, gdzie nikt nie potrafi zdominować rozgrywek od czasu Wisły Kraków Henryka Kasperczaka.

Chapeau bas trenerze Bjelica za to, że taki sposób wypowiadasz się o Poznaniu i zawodnikach, mimo że zrobiono Tobie świństwo. Nie zwalnia się kogoś na dwie kolejki przed końcem sezonu. Lech wierzga jak ranny jeleń i miejmy nadzieję, że od nowego sezonu coś się zmieni w mentalności Rutkowskich, bo Lech to nie jest maszynka do zarabiana pieniędzy. Lech jest dobrem Poznania i tak powinno się myśleć o tym klubie. Sprowadzenie do zespołu Damiana Kądziora to pierwszy krok na dobrej drodzę do naprawy relacji kibice – zarząd. Kibice domagają się polskich zawodników. Nie jestem nacjonalistą, nie jestem rasistą, ale głównie powinniśmy stawiać na chłopaków z Wielkopolski, którzy będą gryźć trawę za ukochanego Lecha.

Facebook Comments