Mistrzowie Polski

Z pasją opowiadamy o futbolu

Premier League

Podsumowanie 7. kolejki Premier League

Premier League nie zwalnia tempa. Kolejny weekend za nami, który przyniósł wiele emocji. Zapraszamy na obszerne podsumowanie klub po klubie oraz wyróżnienia, gdzie doceniliśmy zawodników lub zespoły, które zapisały się – pozytywnie lub negatywnie – w minionej kolejce.

1. Liverpool

Najlepsze zespoły cechuje to, że nawet gdy im nie idzie, czy liderzy zespołu są w gorszej dyspozycji potrafią wygrać. Dopisze im trochę szczęścia, wykorzystają błąd rywala, a sami ich nie popełnią. Tak w sobotę z Sheffield zagrał Liverpool. Pomimo gorszej dyspozycji liderów zespołu, wynik uratował Gini Wijnaldum. The Reds po 7 kolejkach mają komplet punktów. Chwała im za to, ale widać, że z każdym kolejnym meczem 3 punkty przychodzą w coraz to większych męczarniach.

2. Manchester City

Nie zawsze możesz wygrywać, tak jak z Watfordem, po 8:0. City w sobotę z problemami ograło Everton 3:1. To właśnie w takich meczach, na trudnych obiektach ważą się losy mistrzostwa. Dla Pepa Guardioli są to niezwykle ważne 3 punkty, ale są jeszcze rzeczy do poprawy. Podobnie jak w ostatnim wyjazdowym spotkaniu, z Norwich, w oczy rzucało się, że przetrzebiona kontuzjami defensywa nie stanowi monolitu.

3. Leicester

Koniec domysłów, możemy już to śmiało powiedzieć – Leicester naprawdę jest w stanie powalczyć o TOP 4. 4 punkty wywalczone w 3 meczach przeciwko „wielkiej szóstce”, a teraz deklasacja Newcastle. Co prawda grali połowę meczu w przewadze jednego zawodnika, ale styl, w jakim odnieśli to zwycięstwo jest imponujący. Kontrolowanie spotkania, łatwość i płynność w rozgrywaniu akcji, spokój w wykończeniu. I to wszystko bez Jamesa Maddisona.

4. Arsenal

Z ostatnich 5 ligowych meczów, Kanonierzy wygrali zaledwie raz, a i tak utrzymują miejsce w pierwszej czwórce. To pokazuje, że konkurencja w tym sezonie jest naprawdę słaba. Arsenal w meczu z United zagrał, tak jak we wcześniejszych wyjazdach – bez ikry, ze strachem w oczach i bojaźliwie. Ale defensywne nastawienie było prawdopodobnie planem Unaia Emery’ego, o czym świadczy fakt, że w wyjściowym składzie wystawił zaledwie trzech stricte ofensywnych piłkarzy.

5. West Ham

Powoli, ale do przodu. Manuel Pellegrini musi docenić remis na Vitality Stadium, zwłaszcza że w trakcie spotkania kontuzji doznał Łukasz Fabiański – ostoja defensywy Młotów. Z pozytywów – dla West Hamu był to już szósty mecz bez porażki, a Yarmolenko zdobył drugiego gola w drugim spotkaniu. Oba w podobny sposób. Zejście na lewą nogę i strzał po dalszym słupku.

6. Tottenham

Koguty zrobiły naprawdę dużo, aby nie wygrać z Southampton – czerwona kartka Auriera, sprezentowany gol przez Llorisa i kompletne oddanie inicjatywy rywalowi na początku drugiej części gry. Mimo to po bramkach Ndombelego i Kane’a Tottenham wyszarpał niezwykle cenne 3 punkty w walce o LM.

7. Chelsea

24 strzały, w tym 10 celnych i pełna dominacja nad Mewami pozwoliły Lampardowi odnieść pierwsze zwycięstwo na Stamford Bridge w Premier League. Ponadto pierwsze czyste konto w tym sezonie. Wydaje się, że po niespokojnym wejściu w sezon, fani The Blues – zwłaszcza przy czekającym ich kalendarzu – mogą z nadziejami patrzeć w przyszłość.

8. Bournemouth

Oglądając mecz Wisienek możemy być niemal pewni, że emocji i goli w nich nie zabraknie. Tym razem, po ciekawym meczu, podzielili się oni punktami z West Hamem. W 7 meczach z udziałem Bournemouth padło razem 25 bramek. Także, jeśli w przyszłości będziecie mieli dylemat, który mecz wybrać to polecam obejrzeć w akcji ekipę Eddiego Howe’a.

9. Crystal Palace

Luka „rzut karny” Milivojevic powrócił. Serb wykorzystał jedenastkę i zapewnił swojej drużynie 3 punkty. Kanarki na 2:0 dobił Andros Townsend i Orły Roya Hodgsona po raz kolejny na własnym stadionie zaimponowały szczelną defensywną. Palace bardzo dobrze punktuje i wydaje się, że ich ambicje sięgają wyżej niż tylko ku spokojnemu utrzymaniu w Premier League.


10. Manchester United

Kolejny mecz, te same problemy. Arsenal oddał inicjatywę Czerwonym Diabłom, a oni – jak zwykle – mieli problemy z kreowaniem sytuacji w ataku pozycyjnym. Pierwszy strzał oddali dopiero w 28 minucie. Jednak, z drugiej strony ekipa Solskjaera osłabiona brakiem Wan-Bissaki i Martiala dała powody, aby wygrać poniedziałkowe spotkanie nad Old Trafford.

11. Burnley

Ekipa Seana Dyche’a wywozi z Villa Park punkt, co na pewno trzeba docenić. The Clarets powoli i spokojnie zbierają kolejne „oczka” i warto podkreślić, że ich jedyne porażki to na razie starcia z zespołami z TOP 6 – Arsenalem i Liverpoolem.

12. Sheffield

Tak po ludzku szkoda Sheffield po takim meczu, jak ten z Liverpoolem, ponieważ Szable nie były wcale gorsze od renomowanego przeciwnika. Wilder wzorowo odrobił pracę domową i wytrącił z rąk największe atuty Liverpoolu. Sheffield było świetnie zorganizowane i kompaktowe, a w ataku zasłynęli z kilku składnych i szybkich akcji. Przy lepszej skuteczności mogli nawet wygrać. Takich beniaminków chcemy oglądać w Premier League.

13. Wolverhampton

Wilki w sobotnie popołudnie odniosły dopiero pierwsze zwycięstwo w tym sezonie Premier League. Ale za to jak ważne, z Watfordem, czyli jedynym zespołem, który przed startem 7. kolejki znajdował się za plecami Wolves. Dzięki wywalczeniu pierwszego kompletu punktów ekipa Nuno Espirito Santo z 19. pozycji przesunęła się aż na 13. lokatę.

14. Southampton

Po raz kolejny mnie rozczarowali. Granie w przewadze jednego zawodnika przez ponad godzinę nie pomogło Świętym. Ciągle mają te same problemy – brak kreatora i golleadora z prawdziwego zdarzenia oraz słaba postawa defensywy. W sobotnie popołudnie potrafili zepchnąć Spurs do defensywy, ale tak naprawdę nic z tego nie wynikało. Można chwalić Hasenhuttla za styl, jaki wprowadza, ale w każdym meczu, w którym ich oglądam powielają te same błędy.

15. Everton

Podopieczni Marco Silvy w starciu przeciwko City pokazali, że Goodison Park jest naprawdę trudnym obiektem do zdobycia. Przez znaczną część spotkania grali z mistrzem Anglii jak równy z równym. Do remisu zabrakło skuteczności przy strzałach Calverta-Lewina czy nieco precyzji przy strzałach Yerrego Miny po stałych fragmentach gry. Sytuacja w tabeli The Toffies nie wygląda najlepiej, ale sobotni mecz daje nadzieję na lepsze jutro.

16. Brighton

Porażka 2:0 na Stamford Bridge to chyba najniższy możliwy wymiar kary dla podopiecznych Grahama Pottera. Do przerwy Mewy nie oddały żadnego strzału na bramkę Kepy. Mimo, że nowy szkoleniowiec stara się wprowadzać zdecydowanie bardziej ofensywny styl gry od swojego poprzednika, Brighton nadal ma problem ze zdobywaniem goli. W ostatnich 6 meczach zdobyli 2 gole.

17. Norwich

Jeśli Norwich udaje się w delegacje, fani nie mogą być spokojni. Od początku sezonu z 4 takich potyczek nie przywieźli żadnego punktu i strzelili zaledwie jednego gola. W dodatku przy na Anfield przy wyniku 0:4. Jeśli Daniel farke myśli o utrzymaniu w Premier League, musi poprawić ten element, bo przecież wszyscy wiemy, jaki potencjał ofensywny drzemie w Teemu Pukkim i spółce.

18. Aston Villa

The Villans znów dali sobie wypuścić prowadzenie z rąk. Tym razem dwukrotnie obejmywali prowadzenie, ale w obu przypadkach szybko dawali się skarcić rywalom i obecnie okupują miejsce w strefie spadkowej. W zespole Lwów warto wyróżnić środkowego pomocnika Johna McGinna. Szkot ma już na swoim koncie 3 gole i asystę, a ponadto niesamowicie haruje w defensywie.

19. Newcastle

Steve Bruce na mecz z Leicester zastosował wariant taktyczny z czterema obrońcami. Spoglądając na wynik, najprawdopodobniej prędko do tego systemu nie wróci. Sroki dostały „piątkę” i nie potrafiły realnie zagrozić rywalowi. Brutalny faul Haydena, za który obejrzał czerwony kartkonik tylko uwypuklił różnicę pomiędzy nimi, a Lisami.

20. Watford

Szerszenie nadal pozostają czerwoną latarnią ligi. Jednak nie będę się nad nimi znęcał i spróbuję znaleźć kilka pozytywów. Otóż Watford potrafi kreować sobie szansę, oddaje sporo strzałów, ale ma problemy z wykończeniem. Jest to malutkie światełko w tunelu dające nadzieję na zdobycz punktową w następnych meczach.

WYRÓŻNIENIA

ZAWODNIK KOLEJKI: JAMIE VARDY
Leicester rozbiło Newcastle 5:0, a głównym aktorem tego widowiska był właśnie 32-letni Anglik. Pomimo, że nie był on najaktywniejszym graczem na boisku, to mógł się cieszyć z dwóch goli. Była to już czwarta i piąta bramka Vardy’ego w obecnej kampanii. Po dwóch meczach posuchy napastnik Lisów w swoim stylu – jak na rasowego snajpera przystało – wykorzystał okazje, które się nadarzyły i pokazał, że wciąż jest w wysokiej formie.

ODKRYCIE KOLEJKI: PEDRO NETO
Z braku laku ląduje tutaj 19-letni Portugalczyk. Pozyskany w letnim oknie skrzydłowy zadebiutował w pierwszym składzie w rozgrywkach Premier League przeciwko Watfordowi i pokazał się z całkiem niezłej strony. Neto zaliczył asystę przy pierwszym trafieniu Matta Doherty’ego, a do tego pokazał się z niezłej strony. Pomimo, że został ściągnięty już w 57. minucie to zdołał zaliczyć dwa kluczowe podania. Trzeba przyznać, że całkiem niezły debiut jak na 19-latka.

PLUS KOLEJKI: LEICESTER
Pomimo braku Jamesa Maddisona, najlepszego kreatora zespołu Lisy zabawiły się na King Power Stadium i odprawiły Newcastle z pięciobramkowym bagażem. Leicester całkowicie zdominowało ten mecz, o czym może świadczyć fakt, że w drugiej połowie Sroki nie oddały choćby jednego strzału, a na dodatek wyjście za własną połowę stanowiło dla nich nie lada wyzwanie. Duży wpływ na to miała oczywiście czerwona kartka obejrzana przez Isaaca Haydena jeszcze w pierwszej połowie. Brendan Rodgers i spółka po raz kolejny wysyłają jasny sygnał, że w tym sezonie mają apetyt na coś więcej niż tylko 7. lokata. Biorąc pod uwagę ich formę i innych zespołów z wielkiej szóstki, scenariusz ten wydaje się jak najbardziej możliwy.

MINUS KOLEJKI: NORWICH
W poprzednich wyróżnieniach Kanarki pojawiły się w rubryce „Pod lupą”. Pisałem wtedy o ich problemach w grze na wyjazdach. Wszystkie te obawy się potwierdziły w spotkaniu przeciwko Crystal Palace. Orły ograły na Selhurst Park Norwich 2:0 i były drużyną po prostu lepszą. Ekipa Daniela Farkego już w trzeciej delegacji z rzędu nie strzela bramki i oddaje tylko trzy strzały celne. Jeżeli dodamy do tego, że wszystkie te mecze były ze „średniakami ligi” to sytuacja nie wygląda kolorowo.Kanarki są obecnie na 17. pozycji w tabeli, mając tylko jeden punkt przewagi nad strefą spadkową. I samymi meczami na Carrow Road z pewnością się nie utrzymają.

MECZ KOLEJKI: ASTON VILLA – BURNLEY
W sobotę w spotkaniu na Villa Park mieliśmy okazję obejrzeć aż cztery bramki. Po pierwszej połowie The Villans prowadzili 1:0 po bramce El Ghaziego. A mogli prowadzić wyżej, ponieważ bramka McGinna za pomocą systemu VAR nie została uznana. Jednak prawdziwe emocje mogliśmy poczuć dopiero po przerwie. Najpierw The Clarets wyrównali za sprawą rezerwowego Jaya Rodrigueza, ale już w 79. minucie szybko odpowiedzieli gospodarze. Do siatki trafił John McGinn i gdy wydawało się już, że trzy punkty zostaną w Birmingham, już 2 minuty póżniej do wyrównania doprowadził Chris Wood i oba zespoły podzieliły się punktami.

POD LUPĄ: BOURNEMOUTH
Po siedmiu kolejkach Wisienki mają 11 punktów i zajmują 8 miejsce w tabeli. Co rzuca sie w oczy, to niesamowita skuteczność tego zespołu. Przeciwko Southampton Bournemouth oddało zaledwie 3 strzały celne, wszystkie z nich zamieniając na bramkę. Natomiast licząc wszytkie trzy mecze po przerwie reprezentacji aż 8 z 14 takich strzałów to gole. A w całym sezonie? 28 celnych, 13 bramek (prawie 50%). Ponadto Bournemouth jest ekipą najlepiej wykorzystującą stałe fragmenty gry. Aż 6 razy trafiali w taki sposób.

JEDENASTKA KOLEJKI: Patricio – Doherty, Matip, Evans, Cresswell – McGinn, McTominay, Wijnaldum – Mahrez, Vardy, King

Facebook Comments

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *