Mistrzowie Polski

Z pasją opowiadamy o futbolu

Premier League

Podsumowanie 6. kolejki Premier League

Sezon Premier League trwa w najlepsze! Minionego weekendu na angielskich boiskach – jak zwykle – emocji nie zabrakło. Za nami hitowy pojedynek na Stamford Bridge, najwyższe zwycięstwo w tym sezonie, czy niesamowity zwrot akcji na Emirates. Zespoły aspirujące do miejsca w pierwszej czwórce rozczarowują coraz bardziej, więc furtka dla tych nieco słabszych stoi otworem.

1. Liverpool

6 meczów i komplet zwycięstw to dorobek The Reds. To wczorajsze, na Stamford Bridge, było niezwykle cenne, ale przyszło w ciężkich okolicznościach. Pomimo szybko objętego prowadzenia, Jurgen Klopp musiał drżeć o wynik do końcowego gwizdka sędziego. Od początku sezonu defensywa Liverpoolu (dotychczas tylko 1 czyste konto) nie jest tak szczelna jak w poprzedniej kampanii.

2. Manchester City

Pogrom, rzeź, masakra. The Citizens to prawdziwy potwór i obecna przewaga 5 punktów Liverpoolu nic nie znaczy. Sobotnie zwycięstwo 8-0 nad Watfordem było najwyższym w historii występów Obywateli w najwyższej klasie rozgrywkowej w Anglii. Z dziennikarskiego obowiązku odnotujmy, że swojego pierwszego hat-tricka w karierze zdobył portugalski magik, Bernardo Silva.

3. Leicester

Każdy mecz Lisów z ekipami TOP 6 to dla nich prawdziwy sprawdzian, czy są już gotowi włączyć się do peletonu goniącego Liverpool i Man City. Tydzień temu, przeciwko MU, tego nie pokazali. Za to wygrane spotkanie z Tottenham już tak. Świetne zawody rozegrał James Maddison. Anglik był motorem napędowym Leicester i pod koniec spotkania zapewnił swojej drużynie zwycięstwo, pokonując Gazzanigę świetnym i precyzyjnym uderzeniem zza pola karnego.

4. Arsenal

Pomimo grania w dziesiątkę i przegrywania do 80 minuty, Kanonierzy w dramatycznych okolicznościach wyszarpali zwycięstwo w starciu z Aston Villą. Podopiecznych Unaia Emery’ego należy pochwalić za walkę do końca i nieustępliwość, a bohaterem The Gunners znów okazał się Aubameyang. Jednak, z drugiej strony, jeśli podejmujesz beniaminka na własnym stadionie to powinieneś dać mu solidną lekcję futbolu. Krótko podsumowując – wyniki i miejsce w tabeli lepsze niż gra.

5. West Ham

Młoty po nie najlepszym początku sezonu z meczu na mecz dają coraz mocniejszy sygnał, że chcą nawiązać walkę z „wielką szóstką”. Ostatnie 4 mecze to 10 punktów, 7 strzelonych goli i 3 czyste konta. West Ham, żeby pokonać Man United potrzebował tylko skuteczności. Wcale nie zagrali super meczu – ani nie mieli dużo okazji, ani ich defensywa nie była wybitnie szczelna. Po prostu przeciwnik nie był zbyt wymagający.

6. Bournemouth

Bournemouth to ma się dobrze. Tydzień temu skorzystali z prezentów Evertonu, w piątek Southamptonu i w obu meczach zgarnęli 3 punkty. Nie chcę im umniejszać, bo w obu meczach mieli fajne momenty, było kilka składnych akcji, ale generalnie niczym szczególnym nie zaimponowali. Przeciwko Southampton oddali 6 strzałów, 3 celne i zdobyli 3 gole. Jednak 6. pozycja w tabeli sugeruje, że trzeba im się uważnie przyglądać.

7. Tottenham

Szok i niedowierzanie. Tottenham stracił punkty na obcym stadionie. Passa trwa w najlepsze od 20 stycznia i nic nie wskazuje na to, aby miała się skończyć. Koguty po raz kolejny dały sobie wyrwać 3 punkty z rąk, a tarcia na linii Eriksen-klub, czy Pochettino-Vertonghen zdecydowanie nie pomagają. 8 punktów po 6 kolejkach to nie najlepszy wynik dla klubu, który ma aspiracje rok w rok grać w Lidze Mistrzów.

8. Manchester United

Mecz z West Hamem był chyba najgorszym w wykonaniu Czerwonych Diabłów w tym sezonie. Solskjaer zupełnie nie ma pomysłu na grę. United to na razie nie drużyna, a zbiór indywidualności. I to mocno przeciętnych. No bo kto – przy kontuzji Pogby, Martiala i Rashforda – ma tam pociągnąć zespół w trudnym momencie? Mata, James, Lingard, czy Perreira? Bądźmy poważni. To piłkarze, którzy mogliby zrobić różnicę w Championship, a nie w Premier League.

9. Burnley

Rzut rożny i błąd Norwich przy wyprowadzaniu piłki – tyle wystarczyło Burnley, aby zgarnąć 3 punkty. A konkretnie Chrisowi Woodowi. Nowozelandczyk wkońcu się przełamał i wyszedł z cienia swojego partnera z ataku, Ashleya Barnesa. To jednak nie koniec powodów do zadowolenia dla Seana Dyche’a. Jego zespół zachował czyste konto i z dorobkiem 8 punktów może spokojnie spoglądać w tabelę Premier League.

10. Sheffield

Zagadka: Kto i kiedy, przed Sheffield, pokonał ostatnio Everton na Goodison Park? Manchester City w lutym. Ta statystyka pokazuje, że sobotni sukces Szabli trzeba docenić. Nawet pomimo tego, że w sumie mieli 30% posiadania piłki i oddali 2 strzały, z czego 1 w światło bramki. To się nazywa skuteczność.

11. Chelsea

Po sromotnej porażce z MU, The Blues czekał kolejny sprawdzian z drużyną z czołowej szóstki. Mecze ze „średniakami” Premier League pokazały, że Chelsea ma spory potencjał ofensywny, ale szwankuje defensywa. W meczu z The Reds się to potwierdziło. Gospodarze byli bliscy remisu, ale zabrakło skuteczności, zimnej krwi i doświadczenia. Frank Lampard nadal musi poprawić organizację gry obronnej, bo na razie nie wygląda to dobrze.

12. Crystal Palace

Jeśli miałbym wskazać, których meczów nie warto oglądać w Premier League to zdecydowanie tych na Selhurst Park. W 3 spotkaniach na tym obiekcie padły 3 gole. Jednak defensywna taktyka Roya Hodgsona przynosi jego zespołowi wymierne efekty. Palace mają na swoim koncie 8 punktów, a w niedzielne popołudnie dopisali sobie kolejne cenne „oczko” w walce o… no właśnie, o co? Załóżmy, że szybkie i spokojne utrzymanie.

13. Southampton

Kiedy Święci dawali coraz to mocniejsze argumenty, że ich gra w defensywie się poprawia, przyszedł mecz z Bournemouth. A wraz z nim kabaret w wykonaniu obrony. Gospodarze grali agresywnie w odbiorze, ale byli kompletnie niezorganizowani. Strach pomyśleć, co by było gdyby nie Oriol Romeu. Wisienki przy kontrach miałyby autostradę do bramki Angusa Gunna.

14. Everton

O ile problemy Evertonu mocno uwidaczniały się w delegacjach, o tyle na Goodison Park grali i punktowali dotychczas bardzo dobrze. W starciu z Sheffield nie pomógł nawet atut własnego boiska. Zespół Marco Silvy, pomimo optycznej przewagi, nie zmusił bramkarza rywali do wielkiego wysiłku i w ostateczności przegrał 0:2. Nie tak miał wyglądać start sezonu w wykonaniu Evertonu. The Toffies zdobyli 7 „oczek” i okupują odległą, 14. pozycję w tabeli Premier League.

15. Brighton

Mewy pod wodzą Grahama Pottera ogląda się dużo przyjemniej. Wiem, że w sobotę ich rywalem było tylko Newcastle, ale na ich tle wyglądali znacznie lepiej w aspektach piłkarskich. Spokój w rozegraniu i konstruowanie większości ataków skrzydłami. Brakuje tylko ostatniego podania/wykończenia. Dajmy im czas, a punkty przyjdą. Wierzę.

16. Norwich

Po fenomenalnym występie przeciwko Manchesterowi City przyszła kolej na kolejny test dojrzałości. Tym razem wyjazd na Turf Moor. Przeciwko pragmatycznemu Burnley Kanarki nie potrafiły strzelić gola, a same straciły dwa. Cóż, hype na Norwich szybko się skończył. Mimo, że tak grający beniaminek może się podobać i wprowadza sporo świeżości do ligi, to Daniel Farke najpierw musi zadbać o defensywę. Inaczej może się to źle skończyć.

17. Newcastle

Oglądanie Srok pod wodzą Steve’a Bruce’a nie należy do najprzyjemniejszych zajęć. Jednak doświadczonemu szkoleniowcowi trzeba oddać, że kontynuuje skuteczną grę w defensywie swojego poprzednika, Rafy Beniteza. Newcastle ma 1 punkt przewagi nad strefą spadkową i to w tych rejonach powinniśmy ich oglądać do końca obecnej kampanii.

18. Aston Villa

The Villans mają sporo pecha na początku obecnej kampanii. Byli bliski zwycięstwa z Tottenhamem, przeciwko Palace sędzia „okradł” ich z rzutu karnego, a teraz znów nie potrafili dowieźć choćby punktu w starciu z Arsenalem. Pomimo, że Lwy nie zgromadzili żadnego „oczka” w delegacjach to napsuli rywalom sporo krwi. Jednak jeśli podopieczni Deana Smitha chcą wygrzebać się ze strefy spadkowej, muszą być bardziej wyrachowani.

19. Wolverhampton

Trudno mówić o Wilkach bez wspominania o europejskich pucharach oraz o fakcie, że drugi sezon jest dla beniaminka najtrudniejszy. Walka na kilku frontach przy dość wąskiej kadrze odbija się czkawką drużynie Nuno Espirito Santego, ponieważ Wolves okupują strefę spadkową. Gdyby nie wyszarpane remisy w ostatnich akcjach meczu przeciwko Crystal Palace w minionej kolejce oraz Burnley, sytuacja Wilków byłaby obecnie fatalna.

20. Watford

Czy mecz z Arsenalem był tylko efektem nowej miotły? Być może. Quiqe Sanches Flores – tuż po pojawieniu się na Vicarige Road – zapowiedział, że jego głównym zadaniem jest poprawienie gry w defensywie. Efekt? 10 straconych goli w 2 meczach. Co prawda mierzyli się z Arsenalem i Man City, więc nie skreślajmy jeszcze nowego-starego trenera Szerszeni.

Facebook Comments