Piotrek, to chyba ostatni dzwonek

„Wielki tenis-kupa błota, nasza głucha rybka złota, a miało być tak pięknie…” Chyba nie znam osoby, która nie znałaby, chociaż kilku zdań z piosenki Elektrycznych Gitar „Wielki tenis”. Zamieniając słowo tenis na piłka nożna możemy idealnie tekst ten wpasować w sytuację, w której znalazł się Piotr Zieliński. Jeszcze niedawno wielka nadzieja europejskiej piłki, marzenie Kloppa, kreowany na następcę Hamsika, dziś piłkarz, który zamiast myśleć o Liverpoolu, Realu, czy Arsenalu musi zastanowić się nad tym, jak nie zostać kolejnym, zmarnowanym talentem.

Przyznam szczerze, że gdy pierwszy raz zobaczyłem Piotrka Zielińskiego jeszcze w barwach Empoli, zakochałem się w jego grze, świetnej technice, kapitalnej pracy obydwiema nogi i takim zwykłym, boiskowym stylem bycia. Pod wodzą Marco Giampaolo razem z Saponarą wyglądali spektakularnie, sprawiali, że Azzuri przez dłuższy okres grali ponad stan. Kiedy angielskie i włoskie media rozpisywały się o zainteresowaniu Jurgena Koppa moje uczucie do Zielińskiego zapłonęło jeszcze mocniej. Polak w Liverpoolu? I to jeszcze pod wodzą człowieka, który stworzył takich zawodników jak Nuri Şahin, İlkay Gündoğan, Shinji Kagawa, czy Mario Götze? To nie mogło się nie udać! Później przyszedł sławny odcinek TurboKozaka, gdy Bartosz Ignacik ubrał pomocnika Empoli w czerwoną koszulkę z logo sponsora: Standard Chartered, a na plecach widniał napis: Zieliński”10″.

Jednak los okazał się przekorny i walkę o młodego pomocnika wygrało SSC Napoli. Pomyślałem sobie: trudno, został w Serie A, trafił pod skrzydła trenera, którego dobrze zna, będzie okazja do nauki od Hamsika, Jorginho, czy Allana, reprezentacja na tym zyska, a czas na grę w Premier League jeszcze przyjdzie.

Każdy, kto choć trochę zna się na piłce, tym bardziej na włoskim Calcio wiedział, że sezon 2016/2017 będzie czasem wytężonej nauki dla byłego zawodnika Udine, ponieważ szansa na regularną grę przy legendzie Azzurri – Marku Hamsiku, kapitalnemu Jorginho, który rozkochał w tamtym sezonie pół Europy oraz niesamowicie pracowitym Allanie będzie minimalna. Ponadto do zespołu wraz z Zielińskim przyszli równie utalentowani Amadou Diawara oraz Marko Rog. Sarri jednak zaskoczył, ponieważ to właśnie Polak z całej trójki nowo sprowadzonych zawodników rozegrał najwięcej minut (Zieliński 1853 minuty, Diawara 1037 minut, Rog 374 minuty-jednak on przez pół roku występował w swoim starym klubie). Jeszcze lepiej to wyglądało, jeśli spojrzymy na indywidualne osiągnięcia, ponieważ tylko Hamsik zanotował więcej bramek i asyst od Zielińskiego, który w pierwszym swoim sezonie stał się zawodnikiem, który przez Sarriego został wybrany do roli piłkarza, który odciąży Słowaka, noszącego od 2007 roku presje kibiców na swoich barkach. Włoskie gazety nierzadko piały z zachwytu nazywając Polaka – dodicesimo titolare (dwunasty zawodnik), Sarri w wywiadach opowiadał, że to Zielony jest nowym Hamsikiem, a sam kapitan chwalił młodego zawodnika za swoje oddanie dla zespołu, z kolei w Polsce większość dziennikarzy nie zastanawiała się jakim piłkarzem będzie Zieliński, ale kiedy wygryzie Słowaka ze składu.

Jednak kolejne występy w reprezentacji Polski były wielkim rozczarowaniem, nawet Euro 2016, które większość z nas zapamięta do końca życia było w wykonaniu pomocnika dość niemrawe i tylko dzięki świetnej postawie kolegów mógł celebrować awans do ćwierćfinału. Wszyscy jednak uspokajali się nawzajem przypominając jak trudne początki w kadrze miał Robert Lewandowski, każdy wręcz krzyczał, że Zielińskiego trzeba szanować, bo dawno nie mieliśmy takiego talentu w środku pola.

Przed kolejnym sezonem oczekiwania kibiców w Polsce oraz fanów Azzurri wzrosły niebagatelnie. Wiele pisało się o odejściu z zespołu Jorginho oraz Allana, jednak Aurelio De Laurentiis zniechęcił wszystkich zainteresowanych dając jasny sygnał, że to sezon, w którym SSC Napoli celuję w scudetto. Wielkim kredytem zaufania pomocników obdarzył zarząd klubu, ponieważ do zespołu nie dołączył żaden nowy zawodnik. Niestety mimo wielkiego wysiłku piłkarzy z Neapolu nie udało im się wygrać upragnionego mistrzostwa, 91 punktów nie starczyło, żeby pokonać Juventus.

Piotr Zieliński zachował w zespole status quo. Nadal był najbardziej eksploatowanym pomocnikiem z trójki Zieliński-Diawara-Rog jednak cały czas wisiało nad nim widmo bycia dwunastym zawodnikiem. Grał w zawieszeniu jednak jego statystyki znów były co najmniej zadowalające (4 bramki i 5 asyst). W Napoli po kolejnej kampanii, kiedy musieli uznać wyższość Juventusu szykował się przewrót, w mediach Aurelio De Laurentiis krytykował trenera Maurizio Sarriego, a wielu zawodników z Jorginho, Allanem, Mertensem, Koulibaly, czy Reiną szykowało się do odejścia z zespołu, nie widząc szans na pokonanie Bianconeri.

Właściciel Azzurri w mediach podkreślał, że w obecnej sytuacji tylko trzech zawodników jest nietykalnych: „Kalidou Koulibaly jest nietykalny, tak samo, jak i Piotr Zieliński oraz Marko Rog”. W kwestii Polaka pisało się o ponownych kontaktach z The Reds, zainteresowaniu Bayernu Monachium, czy Arsenalu Londyn. Wydawało się, że droga do pierwszego składu będzie otwarta, ponieważ po wielkim boju Chelsea na mecie wyprzedziła Manchester City w wyścigu o podpis Jorginho, za którego Roman Abramowicz musiał zapłacić ponad 50 milionów euro. Nowym szkoleniowcem został Carlo Ancelotti, który zastąpił na stanowisku trenera z którym Zieliński znał się jeszcze z czasów Empoli. Cały Półwysep Apeniński wiedział, że prime time Carletto minął, szczególnie po totalnej klapie, którą zaprezentował nam w Bayernie Monachium. Akurat Zielińsk, Rog i Diawara mogli upatrywać w tej zmianie swoją szansę, ponieważ to właśnie środek pomocy w taktyce Ancelottiego był najważniejszy przez cały okres jego kariery.

Przed sezonem 2018/2019 do zespołu dołączył Fabián Ruiz, środkowy pomocnik, za którego właściciel Napoli musiał zapłacić 30 milionów euro Betisowi Sevilla. Muszę przyznać, że nie miałem pojęcia kim jest ten dwudziestodwuletni Hiszpan, dlatego cena podyktowana przez Ángela Haro trochę mnie zdziwiła. Nie wiedząc jakimi atutami dysponuję Ruiz uznałem, że nie będzie wielkim zagrożeniem dla Piotrka Zielińskiego, który przecież był tym dwunastym, czyli naturalnym następcą Jorginho, który w barwach Azzurri grał bliżej bramki rywali, aniżeli teraz ma to miejsce w Chelsea.

Po fatalnych Mistrzostwach Świata w wykonaniu Polaków Zieliński oraz Milik powrócili do klubu później aniżeli większość z kolegów z drużyny. Zaburzony rytm przygotowań nie wpłynął początkowo na pozycję byłego zawodnika Empoli w drużynie, ponieważ kontuzji szybko nabawił się nowy nabytek – Ruiz. Występ z Milanem w drugiej kolejce Serie A, kiedy Zieliński strzelił doppelpack rozbudził nasze nadzieję, że Ancelotti wskrzesił lwa, który czyha w Polaku. Jednak później przydarzyło się coś przedziwnego, ponieważ Piotrek gasł w oczach – najbardziej z tego sezonu zapamiętałem pierwsze spotkanie z Crveną Zvezdą, gdzie Zieliński zagrał 75 minut, jednak stwierdzenie, iż „zagrał” byłoby w tej sytuacji dużym nadużyciem. Wielka fala krytyki spadła na Napoli, jednak szczególnie oberwało się Polakowi od którego większość z kibiców oczekiwała, że tak jak Hamsik będzie potrafił odmienić losy spotkania.

Do głosu po wyleczeniu kontuzji doszedł Ruiz, który wraz z Hamsikiem i Allanem, decyzją Carlo Ancelottiego obecnie tworzą środek pomocy. Jako kibice reprezentacji Polski byliśmy przyzwyczajeni, że Zieliński potrafił przejść 90 minut obok meczu jednak dla kibiców Napoli była to nowość. W Lidze Mistrzów zagrał po słabym występie z Serbami kolejno: 9, 37, 19 oraz 13 minut. Z kolei w Serie A jednym spotkaniem w, którym rozegrał pełnie 90 minut było to z US Sassuolo Calcio w 8 kolejce, krótko po meczu z The Reds w Champions League. Ruiz za to popisał się bramkami w meczach z Atalantą, Genoą oraz Udine, rozgrywając przy tym większość dostępnych minut. La Gazzetta dello Sport określiła Hiszpana „niezmordowanym motorem napędowym drużyny” i „księciem środka pola”.

Przed sezonem media donosiły, że przygotowywany jest nowy kontrakt dla Zielińskiego z kwotą wykupu 120 milionów euro oraz zarobkami rzędu 2,5 mln euro za rok gry (obecnie 1,1 mln euro oraz klauzula w wysokości 65 mln euro). Jednak dzisiaj mamy początek grudnia, a o nowym kontrakcie „ani widu, ani słuchy”. Czytałem ostatnio, że De Laurentiis nie jest już skłonny wpisywać w kontrakt zaporowej ceny. Gianluca Di Marzio w wywiadzie podkreślił, że w Neapolu oczekiwania wobec Zielińskiego oraz Diawary robią się coraz chłodniejsze ze względu na marnowany potencjał obydwu piłkarzy.

Myślicie, że to chwilowy kryzys formy? Czy jednak Zieliński jest na równi pochyłej? Brak umiejętności, czy brak wiary w siebie? Jeśli reprezentacyjna forma przełoży się na poczynania w klubie to niedługo były zawodnik Empoli będzie miał niesamowite problemy z wygraniem rywalizacji nie tylko z Hamsikiem, czy Ruizem, ale też z Rogiem. Napoli jest wielkim klubem i chcemy oglądać naszego reprezentanta we włoskim potentacie, jednak obawiam się, że Zieliński dołączy do grona zmarnowanych talentów, którzy nie poradzili sobie z presją. Piotrek, to ostatni dzwonek żeby wziąć się za siebie. Cały czas myślimy o nim jako o „młodym talencie”, ale przecież ma on już 24 lata, a to kolejna kampania w której nie widać postępu. Kibicuję Zielińskiemu mocno i nie chce by moje słowa się potwierdziły.

Facebook Comments