Piłkarz, który skradł moje serce, cz. I

Dzisiejszy tekst jest dla mnie pod wieloma względami wyjątkowy, ponieważ to skrócona historia mojego ukochanego zawodnika, dzięki któremu spojrzałem na piłkę nożną nie tylko przez pryzmat kilku facetów ganiających za „gałą”, ale jako sport, którym zawodowiec musi żyć 24 godziny na dobę. Jego imię i nazwisko stało się w świecie synonimem słowa profesjonalizm, szanowany przez wszystkich kibiców na świecie – Carles Puyol.
Przyszedł on na świat w turystycznej miejscowości Vielha e Mijaran, która leży na pograniczu północnej Katalonii, przy francusko-hiszpańskiej granicy. Miało to miejsce dokładnie 13 kwietnia 1978 roku. Krótko po urodzeniu wraz z ojcem oraz matką osiedlili się w La Polba de Segur- po dziś dzień ukochanym mieście Tarzana. Przez mamę określany był kombinacją dziadka i ojca. Wygląd odziedziczył po tym starszym, a charakter po tacie. Od najmłodszych lat był indywidualistą, szukającym przygód, który w wieku czterech lat zgubił się rodzicom na plaży, bo po kilku godzinach zostać odnalezionym przez policję. Co ciekawe on wcale nie płakał, tylko cały w skowronkach krzyczał, że on też zostanie policjantem. Uwielbiał rywalizację, w wieku sześciu lat okazało się, że w zapisał się dokładnie do wszystkich konkurencji w regionalnych Igrzyskach Olimpijskich – wychodząc z domu był pewny wygranej, a jego emocję musiała studzić zatroskana mama. Jakie było jej zdziwienie, gdy młody Carles powrócił do domu z… medalami na szyi. Mama zrozumiała wtedy, że z jej malutkiego synka wyrośnie ktoś wielki.

Początek jego piłkarskiej historii przypada na 13 rok życia Tarzana, gdy w jego szkole powstawała drużyna piłkarska. Od początku urzędowania zespołu wygrywali wszystko, żaden rywal nie był im straszny, a niektóre spotkania kończyły się wynikami 20:0. Jednak w spotkaniu z Juedną zremisowali, co było dla nich nowością. Zwycięstwo zawisło na włosku, ponieważ by wygrać musieli pokonać Maristas różnicą pięciu goli-i stało się tak, ponieważ po słabszej pierwszej połowie z bramki do ataku przeszedł Puyol i ustrzelił hattrick. Pierwszy tytuł powędrował w ręce przyszłego kapitana Barcelony.

W wieku 14 lat rozpoczął treningi w profesjonalnym zespole CF Pobla. Ówczesny trener Carlesa – Jordi Mauri tak wspomina młodego zawodnika: „Był specyficznym zawodnikiem, technicznie taki jak inny, lecz całkowicie odmiennym z charakteru, dlatego przypominał mi takich zawodników jak Bakero, czy Neeskens”. W sezonie 1993/1994 przed spotkaniem z Mollerusą przybędzie wysłannik FC Barcelony, by obejrzeć Puyola w akcji. Okazało się, że wysłannikiem był sam Oriol Tort nazywany ówczesnym ojcem drużyn młodzieżowych, niestety obejrzał tylko pierwszą połowę, która nie była dobra w wykonaniu Puyola. Jednak trener Jordi Marui nie dał za wygraną, spisywał raporty o postępach Puyola, trenował z nim indywidualnie o 7:30 rano, próbował załatwiać testy w klubach z najwyższej klasie rozgrywkowej i gdy miał już udać się razem z Carlesem do Saragossy wydarzyło się coś niespodziewanego.
Do Pobla de Segur na weekend przyjechał niejaki Ramon Sostres, prawnik, który niesamowicie pasjonował się futbolem. Chętnie oglądał spotkania drużyn młodzieżowych i tych z niższych lig. Na jednym ze spotkań młodzieżowej drużyny CF Pobla zauważył młodego Puyola, który spodobał mu się na tyle, że wykorzystując swoje kontakty w Barcelonie załatwił testy w zespole Juvenil A. To niesamowite, że Carles już miał wtedy 17 lat, co w Barcelonie oznaczało przejście co najmniej kilku szczebli drużyn młodzieżowych. Jednak jego zaangażowanie spodobało się trenerom na tyle, że w 1995 podpisał kontrakt z FC Barceloną. Spełniło się jego marzenie, ponieważ przyszło mu grać dla zespołu, któremu kibicowało całe jego rodzinne miasto, w tym także rodzina Puyol.

Wspomniany wcześniej Ramon Sostres został opiekunem młodego zawodnika w Barcelonie, któremu brakowało spokojnego, wiejskiego życia, którego zawsze mógł zaznać dzięki ukochanej babci. Trenerzy od pierwszego dnia byli pod wielkim wrażeniem zawodnika, dla żartów szkoleniowiec Vilaseca powiedział, że Puiy zostanie w drużynie, jeśli ten zetnie bujną czuprynę. Carles szybko się zgodził, co niesamowicie zdziwiło ówczesnego trenera, który wspomina to w sposób następujący: „Nigdy wcześniej nie widziałem człowieka, który kochałby ten sport tak bardzo. László Kubala mawiał, że jeśli chce się coś osiągnąć, trzeba mieć wiedzę, umiejętności oraz pragnienie. Carles spełniał wszystkie te wymagania, a dodatkowo posiadał wspaniałe warunki fizyczne i pasję dążenia do celu za wszelką cenę. Takich jak on można znaleźć tylko na prowincji, ponieważ tam ludzie są bardziej aktywni niż w miastach”.
W zespole Juvenil A spędził tylko jeden sezon, szybko przeskoczył przez Barcelonę C do Barcelony B, gdzie po raz pierwszy grał z zawodnikami, którzy mieli być wielką przyszłością Barcelony. W środku pola czarował młody Xavi, a czarną robotę w zespole wykonywał Gabri. W pierwszym sezonie gry awansowali do Segunda Division i to dzięki pokonaniu Realu Castilla w barwach, którego grał wtedy Estebian Cambiasso. Niestety w kolejnym sezonie nie sprostali fizycznym wymaganiom, które stawiała przed sobą druga liga i szybko powrócili do Segunda B. Jednak dla samego Puyola oznaczało to awans do pierwszej drużyny, gdzie spotkał jedynego w swoim rodzaju Louisa van Gaala, który na pierwszym wspólnym treningu zapytał go: „Nie stać Cię na fryzjera?”.

Po wielkiej pracy, którą wykonywał podczas treningów z pierwszym zespołem został nagrodzony 2.10.1999 w spotkaniu przeciwko Valladolid. Barcelona grała w składzie Resp-Abelardo-Barjuán-de Boer-Cocu-Guardiola-Enrique-Rivaldo-de Boer-Simao-Kluivet. W 55 minucie spotkania młody Puyol zastąpił na boisku Portugalczyka. Po tym debiucie gazety rozpisywały się o młodym zawodniku jak o tym, który „zorganizował na nowo grę w obronie”. Nie mogło być inaczej, szybko wywalczył sobie stałe miejsce w ekipie holenderskiego trenera i już podczas pierwszego sezonu stał się ważnym ogniwem zespołu.
W 2000 roku dzięki świetnej grze razem z Xavim oraz Gabrim udali się na zgrupowanie olimpijskiej reprezentacji Hiszpanii prowadzonej przez Iniakiego Saeza. W tamtym zespole występowali tak genialni zawodnicy jak David Albelda, Joan Capdevila, Carlos Marchena, Raul Tamudo, czy Miguel Angulo. Po początkowych trudnościach grali coraz lepiej i awansowali do wielkiego finału, po zwycięstwach między innymi z Maroko, Włochami i USA. W finale doszło do starcia z Kamerunem, z którym przegrali po rzutach karnych, całkiem zasłużenie. W barwach Nieposkromionych Lwów gwiazdami byli wtedy Eto’o, M’boma, czy Geremi. To jedna z wielu porażek, które w późniejszym okresie ukształtowały Puyola.

21 października 2000 roku doszło do niezapomnianego starcia, było to pierwsze wygrane, seniorskie El Clasico dla Carlesa, jednak w tym spotkaniu nie chodziło o wynik tylko o powrót na Camp Nou Luisa Figo, który wbił nóż w serce kibiców Blaugrany odchodząc do Galacticos. Puyi był jego cieniem, nie odstępował go na krok. Każdy odbiór wywoływał euforię, a było ich wiele, ponieważ tego wieczoru Figo nie był w stanie rozwinąć skrzydeł.
Dzięki świetnej grze znany już szerszej publiczności Puyol został wybrany do kadry zespołu na Mundial 2002 rozgrywany w Korei i Japonii. Prócz sędziowskich kontrowersji zapamiętamy z tamtego turnieju zachowanie Puyola, który po wygranym meczu z Irlandią, zamiast cieszyć się z kolegami pocieszał przegranych, bo jak twierdzi: „po tym, jak zobaczył Shaya Givena-przypomniało mu się Sydney”.

Po powrocie do Barcelony piłkarze Blaugrany dowiedzieli się, że klub popadł w tarapaty i niektórzy zawodnicy będą musieli odejść z zespołu. Los chciał, że po Carlesa zgłosił się sam Alex Ferguson, który widział w nim jednego z czołowych defensorów świata. Sam zawodnik gotów był odejść, by ratować finanse klubu, co sprawiło, że ówczesny wiceprezydent Barcelony Sandro Rosell kategorycznie w wywiadzie zaprzeczył, by odejście Tarzana było brane pod uwagę: „to zbyt ważny zawodnik, by oddawać go za 20 milionów euro”. Po odejściu z zespołu van Gaala klub zdecydował się na odważny krok. Zatrudnili w zespole młodego, nieopierzonego trenera Franka Rijkarda, który piłkarzem może i był wielkim, ale trenerem nikomu nieznanym.

Sam Puyi przez radę drużyny został wybrany trzecim kapitanem Blaugrany, a Rijkard w wywiadzie po zaprezentowaniu go w roli trenera powiedział, iż: „Carles jest kluczowym zawodnikiem drużyny”. Niestety w pierwszym sezonie panowania Holendra zawodnik miał problemy ze zdrowiem, które kilkukrotnie nie pozwoliły mu wybiegać na boisko – sezon do zapomnienia. Później przyszło Euro 2004, które było wielkim rozczarowaniem dla La Furia Roja. Zła passa reprezentacji i Barcelony trwała w najlepsze, a Puyol obiecał sobie, że los ten odwróci się i to już całkiem niedługo.

W kolejnym sezonie razem z takimi zawodnikami jak Ronaldinho, Deco, czy Eto’o byli motorami napędowymi zespołu. Trochę magii Ronniego, spokoju Portugalczyka, czy zabójczej skuteczności Kameruńczyka w połączeniu z obroną kierowaną przez Puyola zaprowadziły Barcę na sam szczyt. W sezonie 2004/2005 Carles stał się pierwszym kapitanem zespołu, to niesamowite, ale przebywał w zespole tylko przez chwilę, w porównaniu z innymi wychowankami, a otrzymał wielki bagaż zaufania. To ten sezon, w którym Barcelona pokonała Real 3:0 w jednym z najbrutalniejszych starć w historii El Clasico. Po faulach piłkarzy Realu boisko musieli opuścić Larsson i Xavi, a po nadepnięciu przez Deco po murawie wił się z bólu Luis Figo. To również ten sezon, w którym Barcelona wygrała tytuł, zapewniła go sobie 14 maja wyjazdowym remisem z Levante. Rijkard został ogłoszony ojcem sukcesu, a decyzję o przesunięciu Puyola do środka obrony nazwano kluczową decyzją. Barca straciła najmniej bramek w sezonie od 30 lat, co było najlepszą wizytówką dla Tarzana i jego kolegów z obrony.

W poprzednim sezonie po porażce z Chelsea w Lidze Mistrzów, Barcelona zapragnęła jeszcze bardziej wrócić na szczyt, co udało się w 2006 roku dzięki pamiętnemu finałowi rozgrywanemu w Paryżu przeciwko Arsenalowi. Tamto spotkanie pamiętam jakby obywało się wczoraj-niesamowita gra Henki Larssona, którego wejście odmieniło zespół, czerwona kartka Lehmanna, dobry występ Almunii, gol Campbella i łzy szczęścia Juliano Bellettiego. Barcelona była wielka, a Puyol po raz pierwszy w karierze wzniósł Puchar Ligi Mistrzów w górę. Ponadto w tamtym sezonie Katalończycy zdobyli tryplet nawiązując do czasów Dream Teamu Johana Cruyffa.

Niestety 2006 rok to nie tylko tytuły zdobywane przez Carlesa, ale również tragedia, którą była przedwczesna śmierć ojca. Przygnieciony przez koparkę zmarł z powodu obrażeń wewnętrznych. 4 listopada w spotkaniu z Deportivo jego koledzy wystąpili w czarnych opaskach, by oddać hołd Josepowi Puyol. Wiedzieliście, że ojciec piłkarza zupełnie nie interesował się piłką i pierwsze spotkanie na żywo jakie obejrzał to paryski finał Ligi Mistrzów? Carles jednak nie miał mu tego za złe, bo wiedział, że tata w życiu postawił na ciężką pracę która sprawiała, że nie miał on czasu na nic innego, tym bardziej na piłkę nożną.

W kolejnym sezonie coś się popsuło, a w wywiadzie Eidur Guðjohnsen stwierdził, że duch zespołu zaginął. Barca przegrała mistrzostwo, a sam Puyol naderwał więzadło poboczne w lewym kolanie i musiał odpocząć od futbolu przynajmniej przez 3 miesiące. 2007 rok to również rok, w którym w Ronaldinho zaczął częściej bywać na klubowych parkietach, aniżeli na boisku treningowym, w jego obronie stanął Puyol, który głośno krzyczał, że Ronnie jest integralną częścią drużyny i klub nawet nie powinien pomyśleć o sprzedaży swojej gwiazdy. W klubie nie było już Sandro Rosella, który był odpowiedzialny za sprowadzenie byłego zawodnika PSG (po konflikcie z Joanem Laportą opuścił klub). Pod koniec sezonu 2007/2008 coś pękło w drużynie, przegrana w półfinale Copa del Rey, Champions League i trzecie miejsce w Primera Division stawiały pod dużym znakiem zapytania przyszłość Rijkarda i Barcelony.
Klubowe niepowodzenia udało się odbić w kadrze. Złą passę w końcu przełamał niesamowity Luis Aragonés, który zaprowadził La Furja Roja do upragnionego Mistrzostwa Europy. Hiszpanie wygrali wszystkie mecze (jeden po rzutach karnych), stracili tylko trzy bramki, a Puyol wystąpił w pięciu z sześciu spotkań (w spotkaniu ze Szwecją szedł z kontuzją). Razem z Marcheną, Ramosem i Capdevilą tworzyli kapitalny blok defensywny, który zapewniał spokój takim zawodnikom jak Torres, Cazorla, Fabregas, czy Iniesta. Puyol nie spodziewał się jednak, że po powrocie do Barcelony jego nowym trenerem zostanie człowiek, z którym nie tak dawno biegali razem po murawie. Wracając jednak do Aragonesa to w wywiadzie Puyol opowiadał o nim w następujący sposób: „Luis nauczył nas wielu rzeczy, ale przede wszystkim wiary w siebie. To pod jego skrzydłami uwierzyliśmy, że grając w swoim stylu możemy odnosić sukcesy”.

Facebook Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *