Mistrzowie Polski

Z pasją opowiadamy o futbolu

Serie A

Piątek: Reaktywacja?

Polski futbol potrzebuje Krzyśka Piątka.

Strzelającego bramki, robiącego swoją cieszynkę, bawiącego się tym co robi. Jako życiowy realista zdaję sobie sprawę, że napastnik Milanu nie jest jeszcze w najwyższej dyspozycji i bramka z karnego przeciwko jednej z najsłabszych drużyn w lidze to żaden wyznacznik wielkiej formy. Nie ma sensu zakłamywać rzeczywistości. Jednocześnie, tak po ludzku, brakowało mi okrzyków „Pio, Pio, Pio!” w wykonaniu Tiziano Crudeliego. Ekstraklasa jest słaba, reprezentacji nie da się oglądać, ale ktoś taki jak Piątek pozwala uwierzyć, że jeszcze może być pięknie. Wiadomo, ktoś kto zaszedł tak wysoko, musiał znaleźć się na celowniku mediów.

Nie strzela bramek – można pisać dziesiątki paszkwili jak to jest w beznadziejnej dyspozycji i za chwilę skończy się jego „fart”. Oczywiście musi być ostro, więc musi być fragment o „piłkarzu jednego sezonu”, „klątwie koszulki z numerem 9” oraz „sodówce”. Strzelił z karnego? No to wieścimy, że się odbudował, przełamał i w ogóle to Ronaldo dzwonił do Messiego, że tym razem obejdą się smakiem w wyścigu po Złotą Piłkę, bo zgarnie ją jakiś Friday.

Ze skrajności w skrajność, ale liczy się jedno – kliknięcia oraz wyświetlenia.

Wielu znakomitych sportowców jest tak nijakich, że muszą szukać tanich sensacji, żeby zrobiło się o nich głośno, ale Piątek – obok niego ciężko przejść obojętnie. Czytam dzisiaj barwne felietony jak to Krzysiek uciszył krytyków. Nie zgodzę się z tą opinią. Nie trzeba być wielkim ekspertem, żeby zauważyć, że jest w gorszej dyspozycji; przecież on sam musi sobie z tego zdawać sprawę. Czy ktoś kto zwrócił uwagę, że napastnik nie strzelił gola w klubie od 119 dni jest hejterem? Nie, przecież to fakt.

Problemem jest, że media lubią upraszczać temat – Piątek błyszczał skutecznością, to wypychały go do Realu Madryt. Przestał – no to niech wraca kopać do Ekstraklapy. Krzysiek nikogo nie uciszył, bowiem wystarczy, że w najbliższym spotkaniu znów nie wpisze się na listę strzelców, a znajdą się tacy, którzy ponowią swój hejt.

Najzabawniejsze w tym wszystkim, że niewielu komentatorów wspomina o samym Milanie.

Może to nie wina piłkarza, a sztabu, który go przygotował do sezonu? Przecież nie jest tak, że klub gra pięknie, a jeden zawodnik potyka się o własne nogi. Gdzieś po cichu pojawiały się doniesienia, że w trakcie przygotowań miał słabe wyniki kondycyjne, więc wychodzę z prostego wniosku – potrzebuje czasu i cierpliwości, żeby poczuć, że fizycznie jest w najlepszej możliwej dyspozycji. Jeśli dołoży do tego psychikę – czyt. odetnie się od zachwytów i hejtu, może osiągnąć wiele.

Swoją drogą, wyobrażacie sobie, żeby ktoś poniedziałkowy poranek w pracy czy szkole rozpoczynał od analizy gry Grzegorza Krychowiaka przeciwko FC Sochi albo Kamila Wilczka z FC Nordsjaelland? Panowie mogą być w mega formie, ale poziom rozgrywek, w których na co dzień występują – nie porywa. Co innego magia Serie A i Milanu, nawet jeśli rossoneri od jakiegoś czasu grają piach. Czy ktoś dziesięć lat temu nosił koszulki z nazwiskiem Łukasz Sosin? Wątpię, a przecież mówimy o kolesiu, który czterokrotnie sięgał po koronę strzelców ligi cypryjskiej. Za to na wyobraźnię działało nam, że taki Radosław Matusiak w barwach Palermo zagrał 21 minut przeciwko Milanowi. Dziś możemy podziwiać naszego rodaka w barwach osiemnastokrotnego mistrza Włoch. Nie zapominajmy o tym.

Facebook Comments