13 Kwi
2018

Pele, Maradona, Messi, Ronaldo. Bogowie Futbolu

Rywalizacja Cristiano Ronaldo i Leo Messiego od lat rozgrzewa fanów na całym świecie. Dwóch fantastycznych piłkarzy, dziesiątki pobitych rekordów, setki zdobytych osiągnięć. Co ich łączy, co ich dzieli? Czy możliwe jest w ogóle określenie który z nich jest lepszym piłkarzem? Jak wypadają na tle piłkarzy dla których zarezerwowany dotychczas był tytuł „bogów futbolu” czyli Diego Maradony i Pelego? Postaram się dzisiaj dorzucić swoją cegiełkę w debacie nad wyborem najlepszego piłkarza w historii tego sportu.

TOPOWI STRZELCY PLANETY

http://dailypost.ng/wp-content/uploads/2017/06/ronaldo-messi.jpg

Solą piłki nożnej są bramki. Cała czwórka którą dzisiaj będę porównywać zasłynęła jako wspaniali goleadorzy. Każdy z nich na swój sposób śrubował rekordy. W wypadku Leo Messiego i Cristiano Ronaldo nie trudno porównać zdobyczy bramkowych, obaj grają w tym samym okresie czasowym w tej samej lidze. Trudniej jest jednak z oceną Diego Armando i Pelego. Dlaczego? Jak porównać 15 bramek zdobytych w sezonie ligi włoskiej z 66 ligowymi golami w lidze brazylijskiej? O ile Maradona grając dla Napoli co kolejkę mierzył się z absolutnie topowymi rywalami, o tyle Pele z całym szacunkiem dla niego w swojej ojczystej lidze bardzo często natrafiał na obrońców amatorów. Oczywiście te wszystkie opowieści o rekordach strzeleckich Brazylijczyka brzmią pięknie, nie raz udawało mu się w jednym spotkaniu trafić… ośmiokrotnie, tyle tylko że defensorzy rywali byli niezwykle słabej jakości.

Dodatkowo zestawiając bilans bramkowy nie uwzględniam spotkań towarzyskich które wielu ekspertów wlicza do dorobku Pelego. Bez przesady żeby trafienia z jakichś zabawowych gierek liczyć do oficjalnych statystyk. Z tego też powodu mimo iż wielokrotnie czytałem biografię Pele, oglądałem kilka filmów o jego karierze, zawsze z tyłu głowy miałem pytanie jak poradziłby sobie w takiej lidze jak Włoska? Cholernie nie lubię przesładzania historii więc od dziecka czułem jakąś niechęć do Brazylijczyka.

PRZEKŁAMANIE W STATYSTYKACH

http://www.topdrawersoccer.com

Wystarczy podstawowa analiza żeby zrozumieć że z tych magicznych 1154 oficjalnych bramek klubowych 473 to bramki ze sparingów. Wybaczcie ale to znaczne przekłamanie. Wszyscy wiemy że spotkania sparingowe między klubami są bardzo często prowadzone w trybie zabawy i pada w nich mnóstwo goli. A tym bardziej tak było w tamtym okresie.

W jednym z filmów słyszałem analizę na zasadzie „obrońcy rywala z szacunku do Pele stanęli w miejscu żeby dać temu geniuszowi szansę zdobycia bramki”. Litości, Brazylia przez lata kompletnie nie przywiązywała uwagi do gry w defensywie. Kwestia wyższości europejskiego futbolu ligowego nad latynoskim była wielokrotnie analizowana i swego czasu postawiono tezę że w latach 60 i 70 nie było między nimi wielkiej różnicy. Potwierdzać to miały zwycięstwa Santosu nad Milanem i Benficą w pucharze Interkontynentalnym w latach 1962 i 1963. Tyle tylko że w tamtym sezonie taki Milan na 34 spotkania Serie A wygrał ledwie 15. Liga Włoska była wyrównana i każde zwycięstwo trzeba było „wyszarpać”. Zupełnie inaczej było w Brazylii gdzie zresztą system rozgrywek stanowych i lokalnych sprawiał że mistrzowie świata mierzyli się z prostymi rybakami. Nie zawsze, ale takie sytuacje miały też miejsce.

KRÓLOWIE FUTBOLU KLUBOWEGO

KLUB:
Messi: 630 występy (546 bramek)
Ronaldo: 751 (567)
Pele: 725 (681)
Maradona: 590 (312)

http://estaticos.marca.com

Diego Maradona większość rekordów strzeleckich bił w lidze Argentyńskiej. Tutaj również wypada brać poprawkę na niższy poziom niż rozgrywki w Europie. Podczas 7 sezonów rozegranych dla Napoli oraz 2 sezonów w Barcelonie boski Diego zawsze należał do grona czołowych graczy. Nie umywa się to jednak do osiągnięć dwójki współczesnych bohaterów futbolu. Obiektywnie mówiąc lepszy bilans bramkowy ma Leo Messi. Co prawda na dzień dzisiejszy (13 kwietnia 2018) więcej bramek zdobył Portugalczyk (21 goli przewagi), ale Leo jest młodszy i potrzebował na to 121 spotkań mniej. Porównując więc gole do ilości występów i poziomu rozgrywek w tej kategorii punkt przyznaje Messiemu, chociaż i tutaj fani Realu mogliby rzucić argumentem ku wyższości swojego ulubieńca. Jaki? Ano taki że przez początkową część kariery Ronaldo grał na skrzydle, więc nie miał tylu okazji do zdobywania goli.

W przypadku Maradony ilość bramek nie robi aż takiego wrażenia, na co z pewnością miał fakt kontuzji, zawieszeń i częstych zmian barw klubowych. Pele chociaż z całej czwórki zdobył najwięcej bramek, to rekord śrubował na bardzo słabych rywalach. Bajką jest też jego wierność Santosowi którą tłumaczył brak chęci wyjazdu do Europy. Kłania tu się przygoda w Amerykańskim Cosmosie.

MISTRZOWIE ŚWIATA?

https://dj0j0ofql4htg.cloudfront.net

Porównując piłkę reprezentacyjną współcześni bogowie wypadają blado na tle ich kolegów z przeszłości. Pele był bohaterem dwóch mundiali (na trzecim praktycznie nie grał ze względu na kontuzję), a jego trzy mistrzostwa świata to najlepszy komentarz do oceny jego talentu. Maradona poprowadził reprezentację Argentyny do mistrzostwa w 1986 roku, na kolejnej imprezie przegrał w finale. To właśnie występy na mundialach zbudowały legendy obu zawodników. Porównanie do tych osiągnięć mistrzostwa Europy Cristiano Ronaldo i mistrzostwa Olimpijskiego Leo Messiego po prostu nie przystoi.

Oczywiście tutaj również ciężko w ogóle o jakiekolwiek sprawiedliwe porównania, bo jak można zestawić ze sobą fantastyczną Brazylię z lat 70 i obecną reprezentację Argentyny która jest po prostu słaba? Magią Pelego i Maradony było właśnie to że w pojedynkę potrafili robić wyniki swoim nacjom. Messi i Ronaldo mimo całego ich geniuszu pod tym względem nie mogą się równać tym dwóm. I tak jak na wstępie mocno podważałem boskość Pelego, tak patrząc na jego dokonania na mundialach nie było do tej pory tak genialnego zawodnika w wydaniu reprezentacyjnym.

REPREZENTACJA:
Messi: 123 (61)
Ronaldo: 149 (81)
Pele: 92 (77)
Maradona: 91 (34)

Sukcesy:

Messi:
-młodzieżowe mistrzostwo świata
-złoty medal olimpijski

Cristiano Ronaldo:
-mistrzostwo Europy

Pele:
-3x mistrz świata

Maradona:
-mistrzostwo świata
-wicemistrzostwo świata
-młodzieżowe mistrzostwo świata

LIDERZY DRUŻYN

http://www.gdnonline.com/gdnimages/20170620/20170620114441maramessi.jpg

Bardzo często spotykam się z zarzutami że Real gra pod Ronaldo, albo Barca gra pod Messiego. Nie widzę w tym nic dziwnego. W identycznym stopniu wykorzystywano potencjał Pelego i Maradony. Brazylijczyk tak samo „nabijał” sobie statystyki strzelanymi karnymi czy dobijaniem po akcjach kolegów. Trochę inaczej było z osobą Diego Armando, ale w jego wypadku śmiało można stwierdzić że był sam sobie winien. Dlaczego? Gdybyśmy w najmniejszym stopniu uprościli ocenę całej czwórki można by stwierdzić że Leo Messi to naturalny talent, Cristiano Ronaldo ciężka praca, Pele wrodzony zmysł strzelecki, a Diego Maradona to artystyczny szaleniec.

Rzadko kiedy spotykam ludzi w koszulkach z Brazylijskim trzykrotnym mistrzem świata, ale z Diego Armando już tak. Jest bardziej cool dla wielu miłośników futbolu. Ma gorsze statystyki, osiągnął mniej, nadużywał narkotyków, był łapany na dopingu, ale tym bardziej jego osoba otoczona jest wielkim kultem. Może dlatego że był bardziej ludzki, że nie był taką maszyną do zdobywania bramek jak reszta, że popełniał w życiu mnóstwo błędów. Amerykańscy psychologowie stwierdzili kiedyś że kibice kochają takie piękne upadki i powroty przez co faworyzują sportowców z ludzką twarzą kosztem perfekcjonistów.

NAJLEPSZY?

Być może gdyby Diego miał lepszych doradców albo był ciut mądrzejszym człowiekiem to cała dzisiejsza dyskusja byłaby bezpodstawna. Dziś mówimy że Maradona jest legendą Napoli i reprezentacji Argentyny. Tylko że więcej trafień w kadrze osiągnął taki Hernan Crespo, a w Napoli jego dorobek przebił już Marek Hamsik. Diego to postać kultowa, ale ciężko nie zgodzić się z opinią że przez uzależnienia i lekkomyślny styl życia stracił szansę na kilka osiągnięć więcej. To człowiek który już się nie zmieni. Nawet w ostatnich latach gdy mieliśmy wersję Maradony szkoleniowca popełniał mnóstwo błędów.

W życiu prywatnym jest podobnie, zapragnął robić karierę w Tańcu z Gwiazdami? Po 3 odcinkach mu się znudziło i olał temat. Chciał mieć swój program telewizyjny? Dostał ogromny budżet. Chciał być komentatorem? Miał rekordową pensję ale i to mu się po jakimś czasie przestało podobać. Dziś pracuje w klubie Fujairah gdzie prowadzi klub w rozgrywkach ligi Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Jutro może olać kontrakt, a pojutrze ogłosić kandydaturę na prezydenta Argentyny. Cały Diego. Nieprzewidywalny zawodnik, nieprzewidywalny człowiek. Jest w tym coś pięknego, a zarazem smutnego.

INDYWIDUALNI REKORDZIŚCI

Sukcesy:

Messi:
-8x mistrz Hiszpanii
-4x Liga Mistrzów
-3x Superpuchar Europy
-3x Klubowe Mistrzostwo Świata
-5x Złota Piłka
-4x Złoty But

Cristiano Ronaldo:
-3x mistrz Anglii
-2x mistrz Hiszpanii
-4x Liga Mistrzów
-2x Superpuchar Europy
-4x Klubowe Mistrzostwo Świata
-5x Złota Piłka
-4x Złoty But

Pele:
-10x mistrz Brazylii
-mistrz USA
-2x Copa Libertadores
-2x Puchar Interkontynentalny

Maradona:
-mistrz Hiszpanii
-mistrz Argentyny
-2x mistrz Włoch
-puchar UEFA

https://media.diariolasamericas.com

Porównania Cristiano Ronaldo do Leo Messiego trwają od lat i pewnie będę trwały gdy obaj będą już na spokojnej emeryturze. Kibice obu klubów będą faworyzować swoich ulubieńców, jednocześnie wytykając słabe strony konkurenta. Na początku tekstu zadałem sobie pytanie czy obaj są już tak dobrymi piłkarzami jak Pele i Maradona. Nie są. Są zdecydowanie lepsi. Nie nabijali statystyk na brazylijskich ogórkach, nie mieli okresów załamania jak Maradona.

Konsekwentnie od lat robią swoje prowadząc swoje kluby do kolejnych sukcesów. Ich czas w niedalekiej przyszłości dobiegnie końca, bo to normalna, naturalna kolej rzeczy. Być może rywalizację wygra ten który osiągnie jeszcze jakiś tytuł z reprezentacją swojego kraju. To jest coś czego brakuje na ukoronowanie wspaniałych karier. Pele jest nieśmiertelny przez legendarne występy na mundialu. Maradona będzie pamiętany na zawsze a ręka Boga przeciwko Anglikom to zawsze będzie jeden z najbardziej pamiętanych momentów w historii sportu.

OPINIE SAMYCH ZAWODNIKÓW

Pele zapytany o wybór między Ronaldo i Messim stwierdził:
-Optowałbym za Messim. Oczywiście strzelanie goli jest ważne, bez wątpienia, ale jeśli nie ma kto wykreować akcji, to posiadanie piłki nie wystarcza. Messi jest najbardziej stabilnym zawodnikiem od 10 lat. Do swojego zespołu wziąłbym Argentyńczyka. Ronaldo to świetny strzelec, ale piłkarz Barcelony potrafi zarówno zdobywać bramki, jak i tworzyć sytuacje. Argentyńczyk to gracz kompletny.

Sam Cristiano odbierając piątą Złotą piłkę oznajmił:
-Szanuję opinie innych, ale nigdy nie widziałem nikogo lepszego ode mnie. Zawsze tak myślałem. Żaden piłkarz nie umie zrobić tego co ja. Nikt nie jest bardziej kompletny ode mnie. Dobrze gram obiema nogami, jestem szybki, silny, dobrze uderzam głową, strzelam gole, zaliczam asysty. Niektórzy wolą Neymara albo Messiego. Ale mówię wam: nikt nie jest bardziej kompletny ode mnie. Nikt nie wygrał tylu indywidualnych trofeów co ja. I nie mówię tylko o Złotej Piłce. To chyba o czymś świadczy? To nie tylko efekt pracy na siłowni jak myślą niektórzy. To efekt wielu rzeczy. Legendy jak Floyd Mayweather czy LeBron James nie dochodzą do takiego poziomu przez przypadek. Wiele czynników ma na to wpływ. Ale by dostać się na szczyt i na nim pozostać trzeba mieć więcej talentu niż inni.

Swojej wielkości nie kryje również Diego Armando:
-Leo Messi? Czego mu brakuje, żeby był taki jak Maradona? Tego nie da się kupić, to idzie ze środka. Leo nie byłby zdolny rozmawiać z dwudziestoma siedzącymi piłkarzami i motywować ich tak, jak ja to robiłem. Powiedziałby raczej „o co chcecie mnie zapytać?”. Nie da się stwierdzić, że Messi jest lepszy od Ronaldo, podobnie jak nie da się jednoznacznie określić wyższości Argentyńczyka nad Portugalczykiem. Są na tym samym poziomie.

KTO LEPSZY?

http://dailypost.ng/wp-content/uploads/2014/01/Pele-Maradona.jpg

W religii katolickiej istnieje teoria monoteistyczna która mówi o tym że jest jeden Bóg. W piłce nożnej można śmiało stwierdzić że mamy politeizm. Jest wielu bogów futbolu. Dla jednych będzie nim Messi, dla innym Cristiano Ronaldo, dla jeszcze innych Maradona lub Pele. Znajdą się też tacy którzy stwierdzą że bogiem futbolu jest Paweł Brożek. Pelego broniły osiągnięcia, Maradonę styl gry. Ich rywalizacja nigdy nie została rozstrzygnięta chociaż sama FIFA wyraźnie wskazała na Brazylijczyka. To były jednak inne czasy i inny futbol. Dziś gra się szybciej, nie ma miejsca na słabości, kontuzje i kryzysy formy.

Wyżej stawiam w swoim prywatnym rankingu zarówno Ronaldo jak i Messiego nad ich odpowiednikami z historii. Wiele osób może się ze mną nie zgodzić i absolutnie to szanuje. Pele i Maradona żyli w innych czasach, gdy futbolu młodzi uczyli się praktycznie sami. Dziś sport poszedł tak do przodu, że już jako najmłodsze dzieciaki młodzi piłkarze są szkoleni żeby osiągać sukcesy. Nie ma już miejsca na przypadek. Maradona był lepszym liderem Argentyńczyków niż Messi, ale zarazem to Leo ma lepsze umiejętności, bo latami szkolił się w jednej z najlepszych akademii na świecie. Może gdyby zamienić rolami obu Panów, Messi ze swoim charakterem nigdy by nie zaistniał w futbolu, a Maradona ze swoimi nałogami błyskawicznie zostałby dożywotnie zawieszony?

Futbol ma wielu bogów. Każdy z nich jest na swój sposób wielki. Wypada jedynie cieszyć się że możemy cieszyć oczy ich boskością. Który z nich jest ciut lepszy od reszty? To nie ma znaczenia. Cała czwórka ma miejsce w historii. Alegoryczna sytuacja w F1 z Senną i Schumacherem, albo w skokach ze Stochem i Małyszem. Być może bez sukcesu Maradony niebyłoby Messiego. A może właśnie dzięki Cristiano i Leo za jakiś czas pojawi się ktoś kto wyraźnie zdystansuje rywali i udowodni że można być jeszcze lepszym niż współcześni bogowie.

Komentarze
Udostępnij: