P̶i̶e̶r̶w̶s̶z̶y̶ ̶w̶y̶b̶ó̶r̶ ̶D̶r̶u̶g̶i̶ ̶w̶y̶b̶ó̶r̶ Trzeci wybór

Media biją na alarm, Leonardo i Maldini chcą z przytupem zakończyć styczniowe okno transferowe i wzmocnić zespół niejakim Gerardem Deulofeu, który jest dobrze znany przy Piazzale Angelo Moratti, 20151 Milano MI, ponieważ występował w barwach Rossoneri w 2017 roku.

Pytam się tylko jakim cudem Milan, który chce walczyć o Ligę Mistrzów może interesować się zawodnikiem, który w wieku dwudziestu czterech lat gra dla piątego klubu i w żadnym z nim nie potrafił zagrzać miejsca, mimo iż miał być crackiem na miarę, chociażby Iago Aspasa z Celty Vigo, czy Wissama Ben Yeddera z Sevilli. Oczywiście, gdyby nie ingerencja Barcelony to pewnie Gerard nie odszedłby z Serie A tylko dalej zachwycałby nas swoimi bezpardonowymi rajdami po skrzydle, typowym dla niego zejściem w prawą stronę i uderzeniem, gdy tylko to możliwe. Pamiętacie, że jeszcze niedawno miał być następcą Leo Messiego w Barcelonie? Życie jednak zweryfikowało jego umiejętność taktycznej dyscypliny i podzielił los innych następców La Pulgii (Gai Assulin, Giovanni dos Santos, czy Nolito).

Czy sternicy Milanu nie pamiętają przykładu Miloša Krasića, który w pierwszym roku swojej gry wręcz wciągnął Serie A jedną dziurką od nosa i wypuścił drugą? W kolejnym sezonie wszyscy nauczyli się grać przeciwko Serbowi, który bazował tylko i wyłącznie na przyspieszeniu i zejściu w prawą stronę i tak oto kariera sympatycznego, długowłosego piłkarza zakończyła się w Lechii Gdańsk, a nie Realu Madryt.

W takim razie, po co wydawano pieniądze na takiego zawodnika jak Samuel Castillejo, który w ostatnim meczu z Neapolem przykleił się do ławki i oglądał jak Rino Gattuso desygnuję na plac gry kochanych przez wszystkich Fabio Boriniego i Diego Laxalta? Azzurri nie grali cudownego spotkania, Piątek i Suso pod koniec meczu poczuli krew, ale trener miał inną koncepcję, dowieźć szczęśliwe 0:0 i opowiadać na konferencji prasowej jak dobrze zagrał jego zespół i jak otarł się o wygranie hitowego starcia Serie A. Milan ma problemy finansowe, gra w kotka i myszkę z zasadami FFP, więc dlaczego w ogóle ktoś wpadł na pomysł chęci kupienia Deulofeu, jeśli będzie trzeba wyłożyć na niego 25 milionów euro? Watford to nie ułomki, nie muszą sprzedawać swoich zawodników o czym najlepiej świadczy przykład Abdoulaye Doucouré o którym marzy Thomas Tuchel.

Nie lepiej poczekać pół roku i wrócić po zawodników takich jak Steven Bergwijn, czy Yannick Carrasco o, których pisało się w kwestii AC Milan? Zawsze byłem przeciwnikiem półśrodków co najlepiej pokazuję styl działania Jurgena Kloppa, który jasno dał do zrozumienia, że nie chce żadnego innego piłkarza aniżeli Virgil van Dijk. Trochę to trwało, wiele bramek przy tym The Reds stracili, ale jak już udało się sprowadzić na Anfield VVD to okazało się, że był to strzał w dziesiątkę. Oczywiście nie można porównywać obecnej sytuacji tych obydwu klubów, ale Leonardo i Maldini jakoś potrafili przekonać do przejścia Lucasa Paquete, mimo iż wiele klubów było zainteresowane usługami byłego zawodnika Flamengo.

Dla przykładu można tutaj przytoczyć ostatni transferowy ruch Gelsona Martinsa, któremu nie poszło w Atletico Madryt – czym niby przekonało go do wypożyczenia AS Monaco, które tydzień w tydzień kompromituję się tak, iż wydaje się, że bardziej się nie da, a mimo to zespół z Księstwa cały czas nas zaskakuję? Dlaczego nie piszę się o takich zawodnikach jak Yacine Brahimi, któremu za pół roku kończy się kontrakt z FC Porto? Kapitalnie we Frankfurtcie rozwija się Ante Rebić, może również warto zwrócić uwagę na Johannesa Eggesteina z Werderu, może warto postarać się o wypożyczenie Malcoma z Barcelony, czy Jovane Cabrala z Sportingu? Wbrew pozorom 25 milionów to dużo pieniędzy i przy odpowiednich umiejętnościach da się rozparcelować je na lepszych zawodników niż Gerard Deulofeu. Abstrahując już od tego, że nie jestem fanem Hiszpana to wiedzieliście, że od sezonu 2013/2014 pauzował on już z powodu kontuzji blisko przez 200 dni? Czy wychowanek Barcelony wprowadzi powiew świeżości w szeregi AC Milan? Odpowiedzcie sobie sami.

Jeśli Milan chce stać się znów topowym klubem to nie może zadowolić się byle kim. No ludzie kochani, tacy zawodnicy jak Kessié, Borini, czy Laxalt jeszcze 10 lat temu w Milanie mogliby co najwyżej pracować w pralni albo w kasach z biletami. Przecież Gattuso i Maldini są przedstawicielami wielkich Rossonerich, dlaczego teraz nie chcą znów wprowadzić mentalności zwycięzców i sprowadzać topowych zawodników albo chociaż takich, którzy do tego aspirują? Nie każdy chce iść od razu do Barcelony, czy Manchesteru City, wielu zawodników potrafi myśleć i nie chce odbić się od ściany. Kadra Milanu nie wygląda wcale źle, nie trzeba na siłę kupować Deulofeu na kilka godzin przed końcem okna transferowego. Klub z Mediolanu nie gra na jedenastu frontach i nie potrzebuję kadry składającej się z dwudziestu trzech topowych zawodników. Samu żyję, Suso ma się dobrze, Paqueta zaczyna czarować, Hakan jako tako, ale i Cutrone w razie potrzeby może zejść do skrzydła, no już niech i ten Borini gra, bo jest tanią opcją za którą przynajmniej nikt nie zapłacił 25 milionów euro.

Apeluję! Leonadro, Paolo lepiej kupić raz, a porządnie. Lepiej odłożyć na półkę towar, którego nie jesteśmy pewni. Kupowanie na siłę też nigdy nie jest dobre, bo można się sromotnie rozczarować. Za kilka miesięcy zaczyna się letnie mercato, długie, intensywne, które dzięki zaoszczędzonym pieniądzom i długiej obserwacji potencjalnych celów może sprawić, że Milan dołączy do grona zespołów walczących o drugie miejsce, bo na Juventus długo jeszcze nie będzie mocnych co najlepiej pokazał ostatni mecz z Lazio.

Facebook Comments