Mistrzowie Polski

Z pasją opowiadamy o futbolu

Mundial 2018

Od niechcianego w rezerwach Realu do gwiazdy La Furia Roja

W reprezentacji Hiszpanii debiutował w 2014 roku zmieniając na ostatnie 8 minut spotkania przeciwko Luksemburgowi Diego Costę. I choć popisał się wówczas asystą, na kolejny występ dla La Furia Roja musiał czekać 1090 dni. Dziś wszystko wskazuje że to właśnie on będzie liderem napadu Hiszpanów na zbliżającym się mundialu w Rosji. Poznajcie historię Rodrigo Moreno Machado.

Jest kilku graczy którzy wpadli mi w oko i od dłuższego czasu śledzę ich poczynania. Jednym z nich jest właśnie Rodrigo. Kilka dni temu pytałem znajomych interesujących się futbolem co myślą o reprezentancie Hiszpanii i szczerze nie mieli większego pojęcia o kim w ogóle jest mowa. Jego profil na polskiej wikipedii ogranicza się do jednego zdania. Obserwując karierę Rodrigo jestem przekonany że już niedługo każdy kibic w Europie będzie doskonale orientował się kim jest napastnik Valencii.

Początki w… Brazylii

Początki kariery Hiszpana sięgają… Rio de Janerio. Tak, Rodrigo urodził się i wychował w Brazylii. Jako nastolatek wyjechał do Hiszpanii, gdzie rozwijał się w drużynie Celty Vigo i w juniorskich drużynach Realu Madryt. Szanse na przebicie się do seniorskiej drużyny Królewskich były znikome, ale pomocną dłoń wyciągnęła portugalska Benfica. Dostrzegli oni w zawodniku regularnie strzelającym gole dla Realu Madryt B oraz reprezentacji Hiszpanii U19 potencjał na który warto było wyłożyć 6 milionów euro. Mając 19 lat Rodrigo stanął przed poważnym wyborem. Próba przebicia się poprzez dobrą grę w Realu Madryt B, lub wyjazd do Portugalii. Widząc że nie ma mocnej pozycji w hiszpańskim klubie, postanowił zaryzykować przejście do Lizbony.

https://www.corazonblanco.com/media/galeria/44/0/2/7/7/n_real_madrid_real_madrid_castilla-1087720.jpg

Królewscy wyczuli szansę dobrego interesu na sprzedaży zawodnika swoich rezerw, czego kilka lat później słono pożałowali. Oczywiście nie ma sensu rozpisywać się jak wielkim błędem była rezygnacja z Rodrigo, ale faktem jest że Real w swoich rezerwach ma mnóstwo utalentowanych graczy i tylko znikoma część z nich przebija się do pierwszej drużyny. Podobnym przykładem jest chociażby obrońca reprezentacji Polski Kamil Glik który nie potrafił zaistnieć figurując w hiszpańskim klubie, ale stopniowo budując karierę w mniejszych klubach stał się solidnym defensorem grającym w AS Monaco.

Hiszpanie w umowie z portugalskim klubem zastrzegli sobie zapis że w ciągu dwóch lat mogą odkupić napastnika za kwotę 12 milionów euro. Takie rozwiązanie dawało im furtkę do jeszcze większego zarobku jeśli Rodrigo okazałby się gwiazdą Benfiki. Nie traktowano poważnie szans na grę Hiszpana w pierwszej jedenastce Królewskich. A jeśli okazałoby się że pomylili się przy ocenie potencjału napastnika, mieli zawsze Plan B.

Na podbój Portugalii

Benfica najprawdopodobniej zupełnie przez przypadek uniknęła realizacji zawartej w transferze klauzuli. Dlaczego? Krótko po podpisaniu kontraktu z Rodrigo, młody Hiszpan został wypożyczony do Anglii. W barwach Boltonu nie zachwycał, co przyczyniło się do rezygnacji Realu z możliwości odkupienia zawodnika. Z pewnością więcej obiecywał sobie po grze w Premier League. Ba! Rodrigo w pewnym momencie został odsunięty do gry w młodzieżowej drużynie Boltonu. Królewscy uznali że skoro napastnik nie dał sobie rady w teoretycznie niezbyt wymagającym klubie, to wątpliwe że kiedykolwiek wejdzie na poziom Realu Madryt. Przy okazji transferu Fabio Coentrao z Benfiki do Madrytu anulowano klauzulę w kontrakcie Rodrigo.

Hiszpan powrócił do Lizbony i stopniowo budował swoją formę. 9 goli w pierwszym sezonie, 7 w kolejnym i 11 w sezonie 2013/2014. Wynik jak na napastnika daleki od ideału. Broniły go wyniki całego zespołu który pewnie sięgał po mistrzostwa Portugalii i znakomita gra w hiszpańskich młodzieżówkach. Kariera w Benfice nie zawsze układała się po myśli napastnika. Były momenty gdy pokazywał znakomitą formę, były momenty gdy przesiadywał na ławce rezerwowych. Póki jednak drużyna z Lizbony zdobywała tytuły, wiara w wielki talent Rodrigo utrzymywała się. 15 spotkań w Lidze Mistrzów i 2 gole to oczywiście nie jest liczba budząca wrażenie, tym bardziej że chociażby w 2013 roku Hiszpan przez 6 spotkań spędził na boisku… 11 minut. Obiektywnie ciężko oceniać żeby Machado był wielką gwiazdą w Benfice. Wyróżniającym w wielu momentach jak najbardziej.

Rodrigo Machado w Valencii

Niespodziewanie propozycję wykupienia Rodrigo wystosował… biznesmen z Singapuru Peter Lim. 30 milionów euro za Hiszpana wydawało się wówczas mocno przeszacowaną kwotą, więc Benfica nie mogła odrzucić takiej propozycji. Od razu zastanawiano się dlaczego aż taka kwota?

http://hugogil.pt/wp-content/uploads/2014/07/Rodrigo.jpg

Kim jest Peter Lim? Właścicielem 82.3% akcji Valencii. Sensacyjna przeprowadzka do Hiszpanii stała się więc faktem. 3 gole w 31 spotkaniach sezonu 2014/15 to oczywiście katastrofalny wynik jak na napastnika, ale władze Nietoperzy wykazały się nad wyraz wielką cierpliwością. Nie tylko wyłożyły 30 milionów na wykupienie Rodrigo, ale konsekwentnie stawiały mimo bardzo słabego dorobku bramkowego. To bardzo nie podobało się wielu kibicom Valencii. Raz że sam transfer był mocno niejasny, a udział Lima jako osoby prywatnej budził spore wątpliwości, po drugie wydać taką sumę na człowieka który ma problemy ze zdobywaniem goli? Nie dziwne że krytyka z tygodnia na tydzień nasilała się.

Cierpliwość popłaca

Moment zwrotny miał miejsce w sezonie 2016/17. Niestety gdy wydawało się że w końcu forma Rodrigo zbliża się do oczekiwań, piłkarz doznał poważnej kontuzji stawu skokowego. Komentarze na forach i portalach społecznościowych były coraz bardziej krytyczne. Zdolny napastnik, tylko goli nie zdobywa. Z jednej strony bardzo często powtarzano że Hiszpan jest wielkim talentem, z drugiej bardzo rzadko potwierdzał do dorobkiem bramkowym. A przecież z tego rozlicza się atakujących.

http://www.deportevalenciano.com

Strzałem w dziesiątkę okazało się sprowadzenie do Valencii trenera Marcelino. Pod jego okiem talent Rodrigo eksplodował. Już na początku sezonu nowy szkoleniowiec oznajmił że Rodrigo będzie jednym z liderów jego drużyny. Tak też rzeczywiście się stało. Napastnik rozstrzelał się na dobre, a między 4 i 13 kolejką zanotował 8 ligowych trafień. Valencia bardzo wiele obiecuje sobie po pracowitym napastniku, a Marcelino na każdym kroku podkreśla profesjonalizm swojego snajpera. Już po pierwszym kolejkach pojawił się w hiszpańskiej prasie artykuły że sprowadzeniem Rodrigo poważnie zainteresowany jest Real Madryt. Dziennikarze bardzo chętnie porównują Hiszpana do Cristiano Ronaldo sugerując że to właśnie on może być jego naturalnym następcą.

Czy jest na to szansa? Wątpliwe. Przede wszystkim napastnik Valencii ma 27 lat, więc nie jest już obiecującym juniorem. To co łączy go z Portugalczykiem to wielka pracowitość i pasja. Machado na wszystko musiał pracować latami. Nie dostał swojej szansy w Realu, nie zachwycał w Boltonie, miał trudne momenty w Benfice. Nawet w Valencii przez długi czas nie było różowo.

W niedawnym spotkaniu towarzyskim Hiszpanii z Niemcami, Rodrigo zrobił to co w lidze robi od kilku miesięcy. Dużo biegał, pokazywał zaangażowanie i zdobył efektowną bramkę. Jest praktycznie przesądzone że to on będzie napastnikiem La Furia Roja na nadchodzącym mundialu. Z wszystkim atakujących Hiszpanii jest w najlepszej dyspozycji i wyraźnie przypadł do gustu selekcjonerowi. Gdy Hiszpanie zdobywali mistrzostwo świata w 2010 roku szczytem jego marzeń była gra w Primera Division. Dziś stoi przed nim szanse zaistnienia na mundialu. A patrząc na formę jaką ostatnio prezentuje można oczekiwać że nie zadowoli się na nim jedynie rolą statysty.

 

Facebook Comments