Mistrzowie Polski

Z pasją opowiadamy o futbolu

Felietony

Nowoczesny bramkarz

Futbol, podobnie jak cały świat, ewoluuje. Przez setki lat dochodziło do wielu zmian spowodowanych między innymi postępem technologicznym. Doskonały przykład to wprowadzenie technologii goal-line lub stopniowe rozpowszechnianie się systemu VAR. Do zmian dochodzi także w samej grze. Mam na myśli nowatorskie taktyki, bądź dążenie do określonego stylu gry jak na przykład tiki-taka. Role zawodników na poszczególnych pozycjach również zmieniają swoją charakterystykę. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu boczni obrońcy byli bardziej statyczni i rzadko udzielali się w ofensywie. Obecnie atakowanie jest dla nich niemalże tak samo ważne co bronienie. Pionierami byli w tym przypadku Brazylijczycy. Wymagania dotyczące stoperów także są dzisiaj znacznie bardziej poszerzone. Nie wystarczy odebrać piłkę i zagrać przysłowiową „lagę” do przodu. Trzeba umieć ją sprawnie i celnie wyprowadzić, a także pewnie nią operować. Do ewolucji dochodzi też w bramce. Golkiperzy nie pozostają obojętni i szukają nowych rozwiązań. Wielu pragnie wykazać się umiejętnościami czysto piłkarskimi i pomóc w ten sposób drużynie. Są już określani mianem faktycznego, ostatniego obrońcy, gdyż ich gra na przedpolu, a nawet poza polem karnym nikogo już nie dziwi. Nie zawsze ma to jednak dobre skutki. Czy wszyscy powinni próbować na siłę?

Od kogo wszystko się zaczęło?

Za postać, która zapoczątkowała nowy trend i jako pierwsza spojrzała na to co znajduje się za górą, uznaje się Manuela Neuera. To właśnie on skupił się na grze nogami i dzięki temu zabłysnął. Oczywiście bez umiejętności bramkarskich nie zapracowałby na transfer do Bayernu Monachium, nie stałby się reprezentantem kraju i nie zostałby uznany najlepszym bramkarzem świata. Cztery lata z rzędu. Naturalnie zdarzały mu się wpadki jak chociażby zbyt odważne wyjście z bramki, po którym Dejan Stanković zapakował mu woleja ze sporego dystansu. Schalke grało wtedy z Interem Mediolan w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Jestem pewien, iż wiele błędów jeszcze przed nim, ale kto nie ryzykuje, nie pije szampana. Styl jego gry wydatnie ułatwia i wspiera pracę obrońców. Nie ma obaw, że źle przyjmie podanie lub w porę nie wyjdzie z bramki. Kultowe stały się już obrazki, gdy Niemiec stoi w kole środkowym, podczas gdy jego koledzy są zaangażowani w rozegranie rzutu rożnego. Daje niebywałą pewność oraz spokój z tyłu.

Rodak nie chce być gorszy

Kolejnym zawodnikiem pochodzącym z kraju naszych zachodnich sąsiadów, który doskonale dopasował się do nowych realiów jest Marc-Andre ter Stegen. Po kilku całkiem udanych sezonach w barwach Borussii Moenchengladbach przeniósł się do FC Barcelony. Z początku pozostawał w cieniu Claudio Bravo, o którym nieco później, lecz kiedy stał się pełnoprawnym numerem jeden udowodnił, iż warto na niego stawiać. Obecny sezon to niekończący się popis jego umiejętności. Nie dość, że w 17 na 28 rozegranych meczów udało mu się zachować czyste konto, to świetnie operuje futbolówką za pomocą nóg. Bez żadnych wątpliwości zalicza się do czołówki najlepszych bramkarzy świata. Pod nieobecność Neuera jest także podstawowym golkiperem swojej reprezentacji. Nic, tylko pozazdrościć Niemcom obsady, chociaż Polacy akurat nie muszą, gdyż mamy co najmniej dwóch klasowych zawodników na tej pozycji.

Wybitny kopacz, przeciętny bramkarz 

Mimo, że popieram nowe rozwiązania oraz wspieram nowatorskie pomysły, to mam problem z oceną pewnego pana. Uważam, nieco romantycznie, że priorytetem dla golkipera jest chronienie drużyny przed stratą gola. Jest to dla niego absolutnie najważniejsze zadanie. Nie pochwalam przedkładania umiejętności gry nogami nad poprawność bronienia bramki. I tu pojawia się Roman Burki. Fachowiec od gry w znacznej odległości od pola bramkowego i perfekcyjnego wyprowadzania futbolówki stopą. Gorzej bywa z występami na zero z tyłu i nadzwyczaj często zdarza mu się puścić gola w banalnej, jak na ten poziom, sytuacji. Nie ma przypadku w tym, że co okienko transferowe słyszy się o tym, że właściciele BVB poszukują nowego bramkarza. Na razie jednak to Szwajcar jest numerem jeden. Nie winię go za słabsze wyniki klubu z Westfalii, gdyż zdaję sobie sprawę z tego, iż obrońcy również nie są święci, a napastnicy nie zawsze skuteczni. Nie da się jednak ukryć faktu, że strata 42 goli w 30 meczach nie jest wybitnym rekordem.

Roszady w niebieskiej części Manchesteru 

Po przejęciu City przez Pepa Guardiolę jasne stało się, że dojdzie do wietrzenia szatni. Było w niej wielu starszych, doświadczonych zawodników, których Hiszpan nie byłby w stanie w pełni nauczyć nowych rzeczy i przyzwyczaić do innego stylu gry. Nie spodziewano się jednak, że tak surowo potraktowany zostanie Joe Hart. Menedżer stwierdził, że Anglik nie pasuje do jego koncepcji, gdyż nie potrafi perfekcyjnie grać nogami. Z perspektywy czasu wiemy już, iż Guardiola postąpił słusznie wypożyczając go najpierw do Torino, a następnie do West Hamu. Reprezentant swojego kraju gra na tyle słabo, że w stolicy od dłuższego czasu nie podnosi się z ławki rezerwowych, przez co jego wyjazd na mundial stoi pod znakiem zapytania. Jego miejsce w Manchesterze City zajął najpierw Claudio Bravo, który początkowo idealnie wypełniał swoje zadania. Zburzył jednak zaufanie menedżera poprzez złe decyzje między innymi podczas derbów miasta i w pojedynku z Barcą w Lidze Mistrzów. Guardiola wiedział, iż latem 2017 przyjdzie mu ponownie poszukać nowego golkipera. Kryterium pozostało niezmienne, więc liczyła się gra nogami oraz, rzecz jasna, umiejętności bramkarskie. Wybrańcem okazał się Ederson, który przybył z Benfiki. Prezentuje wysoką jakość i niekiedy popisuje się wybitnymi paradami. Faktem jest, że dzięki obrońcom nie ma przesadnie wiele pracy, ale zawsze jest na posterunku. Znakomicie potrafi szybko wznowić grę i posłać dokładne podanie na kilkadziesiąt metrów, by rozpocząć kontrę swojej drużyny. Paradoksem jest fakt, że w reprezentacji Brazylii pozostaje rezerwowym, lecz Alissonowi nie można nic zarzucić. Ederson może być bramkarzem na lata dla „Obywateli” i czołową postacią Premier League przez wiele sezonów. Już w tym bije się o złotą rękawicę i jest jednym z faworytów.

Podsumowując, golkiperzy mają coraz większy wpływ na grę swoich drużyn. Są pierwszymi rozgrywającymi i niekiedy nadają kierunek i tempo wyprowadzanych ataków. Nigdy nie zmieni się jednak to, że muszą umieć bronić. Z tego też powodu Burki nigdy nie będzie w moich oczach topowym bramkarzem. Tym większy szacunek należy się wyżej wymienionym Niemcom oraz Brazylijczykowi za to, że doskonale łączą oba elementy cechujące wybitnych przedstawicieli na ich pozycji. Przykładów jest oczywiście więcej i oby więcej było także genialnych golkiperów. Oczywiste jest też to, iż wybitni są również ci, którzy nie stronią od parad, lecz ich gra nogami jest jedynie poprawna. Zawsze będą lepsi od tych, którzy idealnie kopią, lecz słabo bronią.

Serdecznie zapraszam na mojego bloga, gdzie również staram się publikować ciekawe treści związane ze światem futbolu: https://maciejsarosiek.wordpress.com/

 

Facebook Comments