Nowa nadzieja Milanu

Kiedy w 2003 roku Ricardo Kaka pojawił się na lotnisku Malpensa w Mediolanie powitało go kilku dziennikarzy i kibiców Milanu. Wówczas Brazylijczyk miał 21 lat, nosił okulary i przypominał Tobey’ego Maguire’a z filmu Spider-Man. Nowi koledzy patrzyli na niego z przymrużeniem oka. Dzieciak nie wyglądał zbyt poważnie, ale gdy pierwszy raz przyjął piłkę w Milanello to uśmiech z twarzy Rui Costy, Rivaldo i Clarence’a Seedorfa zniknął błyskawicznie. Były gracz São Paulo FC zrobił ogromne wrażenie na Rossonerich i Carlo Ancelottim. Później błyskawicznie przedarł się do pierwszego składu czerwono-czarnych, wygryzł Rui Costę i stał się liderem oraz ulubieńcem kibiców Il Diavolo. Genialny ofensywny pomocnik napisał piękną historię w Milanie zdobywając z nim najważniejsze trofea w karierze. Dziś rzeczywistość fanów Milanu wygląda inaczej. Jest szara, długa i sami wiecie do czego. Jednak jest iskierka nadziei i nazywa się Lucas Paquetá, najnowszy nabytek AC Milan.

Po wczorajszej kompromitacji Milanu w Grecji zły nastrój kibiców czerwono-czarnych jest zrozumiały. Mleko się wylało, wynik poszedł w świat, ale trzeba myśleć o przyszłości. Pomyślcie, że 4 grudnia 1996 roku Milan przegrał u siebie z Rosenborgiem BK i odpadł w fatalnym stylu z Ligi Mistrzów. Miałem wówczas 12 lat i pamiętam dokładnie tamten wieczór. To był początek chudych lat Milanu. Obecnie kryzys Rossonerich trwa dłużej niż w latach 90., ale po burzy zawsze wychodzi słońce. Do klubu z Mediolanu wrócili Paolo Maldini i Leonardo. Jest też nowy, potężny właściciel i plan przywrócenia Rossonerich do elity europejskiego futbolu. Powrót na szczyt to proces długofalowy. Ciężko o nim myśleć dzisiaj ze względu na porażkę z Olympiakosem w Lidze Europy. Mimo wszystko warto skupić się na przyszłości i myśleć jak Blondi z Milanu: „Milan po prostu nie chciał grać w tych samych rozgrywkach co Inter”. Dystans w tym przypadku jest wskazany. Wróćmy jednak do Kaki 2.0.

Lucas Tolentino Coelho de Lima, czyli Lucas Paquetá urodził się 27 sierpnia 1997 roku w Rio de Janeiro w Brazylii.

Swoją przygodę z futbolem rozpoczął w wieku 8 lat. Młodziutki Lucas trafił do akademii piłkarskiej Clube de Regatas do Flamengo, jednego z największych klubów piłkarskich w Brazylii. Już od pierwszych treningów wyróżniał się na tle rówieśników. Był szybki, miał świetną technikę, celnie podawał i strzelał lewą nogą. Trenerzy „O Mais Querido” byli nim zachwyceni, chociaż chłopak nie imponował warunkami fizycznymi. Był niski i bardzo szczupły. Na szczęście w ciągu trzech lat urósł o 27 centymetrów. Po 9 latach treningów w szkółce Flamengo dostał szansę gry w pierwszej drużynie, głównie dzięki zdobyciu Copa São Paulo de Júniores z młodzikami czerwono-czarnych.

Karierę seniorską rozpoczął z przytupem. Ofensywny pomocnik szybko wywalczył sobie miejsce w pierwszym składzie Flamengo. Debiutancką bramkę dla „Mengão” strzelił 19 lutego 2017 roku w meczu przeciwko Madureirze na Estádio Raulino de Oliveira. Od tamtej pory nie przestał czarować. Wpisał się na listę strzelców w finale Pucharu Brazylii oraz Copa Sudameriana. W ciągu dwóch sezonów rozegrał w barwach Flamengo 95 meczów, w których strzelił 18 goli i zanotował 6 asyst.

Być może liczby nie powalają, ale w tym przypadku nie są najważniejsze. Warto zwrócić uwagę na kilka innych spraw. Lucas Paquetá ma 21 lat i mimo młodego wieku grał już na 5 różnych pozycjach! Jakich konkretnie? Półskrzydłowy (popularny mezzala), fałszywa 9, lewoskrzydłowy, rozgrywający i środkowy napastnik. Jego uniwersalność na pewno się przyda w Milanie, który przypomina szpital. Ponadto Brazylijczyk może szybko zastąpić w pierwszym składzie Hakana Çalhanoğlu, który jest cieniem samego siebie. Turek zaliczył taki zjazd, że gdyby użyć żargonu ze świata motoryzacji to można by go porównać do samochodów Hyundai z lat 90., które jeździły jako taksówki w stolicy Kolumbii (z całym szacunkiem do marki). Co więcej Lucas świetnie radzi sobie również w destrukcji i w sezonie 2017/2018 Campeonato Brasileiro Série A notował średnio 1,3 przechwytu (odbiór piłki) na mecz. Do jego atutów należą także celne podania (84% skuteczność) i udane dryblingi (2,4 na mecz). Dodatkowo Paquetá otrzymał Srebrną Piłkę dla najlepszego pomocnika ligi brazylijskiej w 2018 roku. Nieźle prawda?

Jego transfer do Milanu to niewątpliwie sukces Leonardo. To głównie dzięki Leo Lucas wybrał Milan. Warto także zwrócić uwagę jakie kluby Milan pokonał w drodze po podpis Brazylijczyka: Liverpool, Manchester City, Manchester United, Paris Saint-Germain i Real Madryt. Według dziennikarzy z Kraju Kawy Rossoneri pozyskali drugi największy brazylijski talent obok Viníciusa Júniora. Włodarze AC Milan zapłacili za Paquetę 35 mln euro co czyni go jednym z najdroższych piłkarzy Il Diavolo w historii.

Czy warto płacić aż tak wiele za 21-latka?

Ciężko powiedzieć, ale rynek transferowy po przejściu Neymara do PSG już nigdy nie będzie taki sam, dlatego 35 mln to promocja za tego typu piłkarza. Jest młody, a już może pochwalić się bogatym CV i nagrodą dla najlepszego pomocnika w Brazylii. Tańszy być nie mógł.

Jakie ryzyko jest związane transferem Paquety do Milanu?

Niektórzy twierdzą, że Lucas może podzielić los Gabigola. Rywal Rossonerich zza miedzy, Inter wydał krocie na Brazylijczyka. Nerazzurri zapłacili za Gabriela Barbosę Santosowi 29,50 mln euro pod koniec sierpnia 2016 roku. Jak zakończyła się przygoda Gabigola z Interem wszyscy wiemy. Istnieje ryzyko, że były piłkarz Flamengo nie poradzi sobie w Milanie, ale to mało prawdopodobne. Lucas Paquetá jest znacznie lepszym piłkarzem niż Gabigol. Jest bardziej kreatywny, lepszy technicznie i przeciwieństwie do swojego rodaka grał już na wielu pozycjach. Ciężko prognozować przyszłość, ale Paquetá szybko powinien wskoczyć do pierwszej jedenastki Milanu. Stawiam na to, że Brazylijczyk poradzi sobie w Serie A, czyli lidze, która kocha wirtuozów futbolu (Platini, Gullit, van Basten, Baggio, Zidane, Del Piero, Pirlo itd.).

Podsumowując, transfer Lucasa Paquety może okazać się zbawieniem dla Milanu Gennaro Gattuso. Rossoneri potrzebują natychmiast kreatywnego pomocnika, który odmieni oblicze drużyny. Brazylijczyk ma luz, nietuzinkowe umiejętności i świeżość, czyli wszystko czego potrzebuje Milan w tej chwili. Jest ryzyko, że nie wypali, ale kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana. Milan odpadł już z Ligi Europy, więc może skupić się na Serie A i Coppa Italia. Wobec plagi kontuzji i fatalnej dyspozycji Hakana Çalhanoğlu, Lucas Paquetá może być niczym Gandalf z Władcy Pierścieni, który w „Dwóch Wieżach” wrócił wspomóc armię Aragorna w walce z orkami piątego dnia o świcie. Być może trochę się rozmarzyłem, ale ten gość naprawdę może rozruszać drugą linię Rossonerich. Jeżeli szybko się zaaklimatyzuje i wskoczy na pełne obroty to zyska na tym cały Milan (więcej goli Patricka Cutrone i Gonzalo Higuaina, który w tej chwili przypomina Kalinicia z poprzedniego sezonu). Numer 39 ma szansę na napisanie pięknej historii w Milanie i wierzę, że w przyszłości przebije osiągnięcia Leonardo, Serginho, Thiago Silvy, Robinho i Didy. Liczę także na to, że nie będzie drugim Roque Juniorem, Digao, Ricardo Oliveirą czy Alexandre Pato (mam na myśli tylko kontuzje). Jeszcze lepiej by było gdyby osiągnął tyle co Kaka. Milan potrzebuje nowej gwiazdy, zawodnika, który niczym gladiator pobije tłum w Koloseum (San Siro). Do dzieła Paquetá, pokaż na co Cię stać! Forza Milan!

Facebook Comments