Niepokonany mistrz MMA, czy to w ogóle jest możliwe?

Zakończyć karierę jako niepokonany, to marzenie każdego zawodnika sportów walki. Wieczna chwała i splendor ważniejsze niż najcenniejsze pasy i trofea. W całej historii boksu zaledwie 15 pięściarzy zdobyło mistrzostwo świata i odeszło bez goryczy porażki. Co ciekawe, 4 z nich chciało walczyć dalej, ale przegrali z kontuzjami. Jeden mając rekord 27-0 popełnił samobójstwo. W świecie MMA próżno szukać mistrzów który odeszli niepokonani. Anderson Silva? Uzbierał już 8 porażek. Geroges St-Pierre? Przegrywał przed czasem z Hughes’em i Serrą. Nawet dominatorzy pokroju Demetriousa Johnsona i Dominicka Cruza w końcu znaleźli swoich pogromców. Szansę na zakończenie kariery bez porażki szybko pogrzebał także Jon Jones, chociaż w jego wypadku wynikała ona z dyskwalifikacji za stosowanie niedozwolonych technik. Czy w świecie MMA możliwe jest przejście przez całą karierę bez chociażby jednego potknięcia? Dziś przedstawię Wam listę dwunastu zawodników z najwyższymi seriami bez porażki, oraz zastanowię się kto z nich ma szansę przejść do historii. Zapraszam do analizy!

12. Talia Santos (15-0, 10 KO, 2 SUB)

Trudno nie odnieść wrażenia że perfekcyjny rekord 25-letniej Brazylijki to głównie kwestia niskiej jakości poziomu jej rywalek. Znaczna część pokonanych przeciwniczek miała ujemne rekordy, a pani Talia nawet mając bilans 13-0 podjęła się walki z Laisą Coimbrą. Bilans Laisy? 0-8. Z ogromnym przekonaniem zakładam że już po debiucie w UFC, pani Santos może stracić status niepokonanej. Z 15 pokonanych rywalek tylko 4 miały dodatni bilans, czyli wygrały więcej walk niż przegrały. Mimo wszystko, nie winiłbym tutaj Talii za sztuczne pompowanie rekordu. Swego czasu była przecież w karcie walk Invicty, ale nie mogła się tam zaprezentować ze względu na problemy z wizą rywalki. Santos jest w UFC, czyli rzeczywiście chce się sprawdzić na tle mocniejszych konkurentek. Tego akurat odmówić jej nie można.

zdjęcie: twitter

11. Khusein Askhabov (15-0, 3 KO, 7 SUB)

Na instagramie śledzi go 280 tysięcy osób, ma ledwie 23 lata i jest reprezentantem… Luksemburga. „Lew” z pochodzenia jest Czeczenem i ma opinie wielkiego talentu, ale na dzień dzisiejszy wciąż oficjalnie nie związał się z UFC. Jak to? Już 2 lata temu w mediach pojawiały się informacje o tym że jest bardzo blisko największej organizacji MMA na świecie. W 2017 roku nie zawalczył ani razu, w 2018 powrócił do występów i ogłosił chęć transferu do UFC. W czerwcu pojawiła się nawet informacja o podpisaniu kontraktu, ale do dzisiaj nie została potwierdzona. Askhabov ma tylko 23 lata, ale jeśli nie chce zmarnować kariery musi w końcu podjąć ten krok. Nie chce sugerować przyczyn poza sportowych, ale coś dziwnie wyglądają te jego podchody pod UFC, tym bardziej że z jego słów można wyczuć nawet pewną fascynację walkami w USA. Drugi Nurmagomedov? Czemu nie, póki co ciężko przyczepić się do jego umiejętności.

10. Valentin Benishev (15-0, 6 KO, 5 SUB)

Za najlepszą ocenę niech posłuży odległa, 202 pozycja w zestawieniu fightmatrixa. Nie przegrasz nigdy walki, jeśli nie podejmiesz wyzwania. Bułgar śrubuje rekord obijając kelnerów w słabych organizacjach. Właściwie tyle powinno wystarczyć za ocenę jego „potencjału”. Nabity rekord, bez żadnej weryfikacji z poważniejszymi rywalami. Przypadkiem natrafiłem zresztą na jego wpis w którym wspominał o… KSW. Będę mocno zdziwiony jeśli któregoś dnia nie pojawi się w polskiej organizacji.

9. Everett Cummings (15-0, 6 KO, 8 SUB)

Patrząc na rekord, wiek i kategorie wagową (31 lat), facet powinien już dawno pojawić się w UFC. Tym bardziej że już dwukrotnie walczył w Bellatorze, gdzie pewnie wygrywał przed czasem. Przeglądając jego media społecznościowe, zauważyłem nawet że co jakiś czas wspomina o tej organizacji, ale raczej w kategorii fana niż potencjalnego wzmocnienia. Dziwna sprawa. Z takim rekordem i kilkoma sensownymi zwycięstwami na końce, nie powinien mieć problemów z podpisaniem kontraktu w tej organizacji, ale wygląda na to że nie jest to w jego kręgu zainteresowań. Może po prostu nie zależy mu na karierze?

 

8. Deiveson Figueiredo (15-0, 8 KO, 5 SUB)

W pokonanym polu Beltran, Brooks, Morales i Moraga, szóste miejsce w rankingu UFC. Brazylijczyk jest coraz wyżej w rankingu kategorii muszej i coraz odważniej wspomina o walce o pas. To może być podobna historia jak kilka lat wcześniej Renan Barao, chociaż Figueiredo swoją przygodę z MMA rozpoczął dosyć późno, w wieku 25 lat. Wcześniej pracował na farmie u ojca i jako fryzjer. Kto wie czy w perspektywie kilku miesięcy nie dopnie swego i nie dostanie szansy pojedynku o mistrzostwo? Mimo że do wielu jego brazylijskich skalpów z początków kariery można mieć wątpliwości, to ostatnimi pojedynkami w UFC udowodnił że jest w czołówce najlepszych zawodników kategorii muszej na świecie. Zweryfikował się w dobrym stylu i nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.

 

7. Phillip Miller (16-0, 4 KO, 7 SUB)

Dosyć prehistoryczne czasy, bowiem pan Miller zakończył swoją karierę w 2003 roku. W pokonanym polu zostawił m.in. Jake’a Shieldsa i Jamesa Zikicia, miał nawet epizod w UFC. Dlaczego więc mimo takiego rekordu pożegnał się z MMA? O jego karierze powstał swego czasu ciekawy dokument, w którym Phillip opowiadał jak po zwycięskich starciach dostawał zaledwie 4-8 tysięcy dolarów. Przy bezowocnych negocjacjach uznał że bardziej opłaca mu się stabilna praca w policji, niż ryzykowne pojedynki za które zarabia „grosze”, a które mogą kosztować go urazy do końca życia. Jak sam przyznał, nigdy nie żałował że nie kontynuował swojej kariery. Szkoda, bo na dobrą sprawę ciężko jest obecnie określić jak wysoko mógł zajść.

 

http://www.slickstermagazine.com

6. Ben Askren (18-0, 1 NC, 6 KO, 5 SUB)

Nawet wikipedia opisuje Askrena jako „pół-emerytowanego” zawodnika. Dlaczego tak? Ano dlatego że teoretycznie Ben zakończył swoją karierę po wypełnieniu kontraktu z organizacją ONE, ale od jakiegoś czasu sugeruje chęć powrotu do oktagonu na pojedynek z GSP. Nie jest łatwo oceniać karierę kogoś kto cały czas unikał UFC, a zarazem prezentował dosyć solidny poziom. Osobiście żałuje że nie powalczył w lepszej organizacji niż Bellator, gdzie przecież był mistrzem. To dosyć specyficzny przypadek kogoś kto ani nie obijał kelnerów, ani nie walczył ze światową czołówką. Szkoda.

 

5. Alexey Kunchenko (19-0, 13 KO, 1 SUB)

„Wolverine” to bardzo ciekawy prospekt który zdążył w efektownym stylu zadebiutować w UFC. Facet ma na siebie pomysł, bo po zwycięstwie nad znanym Thiago Santosem od razu przystąpił do wyzwania Donalda Cerrone. Największa wada? Wiek. 34 lata nie pozwalają na długofalowe plany, Kunchenko zdaje sobie z tego sprawę, stąd już teraz szuka szans starć z czołowymi przeciwnikami. Budowanie pozycji w UFC przez kolejne 3-4 lata nie wchodzi w grę. Z drugiej strony kategoria półśrednia jest całkiem nieźle obsadzona, i nikt nie będzie na siłę stawiał na kogoś, tylko dlatego że jest coraz starszy. Alexey musi wygrywać w dobrym stylu żeby przebić się do czołówki w stosunkowo krótkim czasie.

https://usatmmajunkie.files.wordpress.com

4. Andre Harrison (19-0, 3 KO, 2 SUB)

„Byk” ma 30 lat, dobry ranking i niezwykle marny bilans skończeń przed czasem. Na ten moment skupia się na turnieju PFL, w którym jest jednym z faworytów (to te słynne turnieje w których pula nagród jest milionowa). Mówimy o aktualnym mistrzu kategorii piórkowej tej federacji, dla którego ewentualne zwycięstwo w turnieju mogłoby być ważnym krokiem w negocjacjach z UFC, ale… powiedzmy sobie szczerze, czy UFC go w ogóle interesuje? Ma dobry rekord, jest 16 w rankingu fightmatrixa, gdyby chciał trafić do elity, to już dawno by tam był. Tym bardziej że od jakiegoś czasu skupia się na prowokacjach wobec obecnych zawodników tej organizacji, zapewniając że jest najlepszym piórkowym na świecie.

 

3. Yaroslav Amosov (20-0, 8 KO, 9 SUB)

Ukraiński półśredni mimo świetnego bilansu ma ledwie 186 pozycję w rankingu fightmatrixa. Dlaczego tak słabo? Ano dlatego że wielu jego rywali miało bardzo słaby bilans. Tym najcenniejszym skalpem jest znany z KSW Roberto Soldic, który przegrał z Amosovem przez niejednogłośną decyzję. Z usług „Dynamo” korzysta od niedawna Bellator, ale widać że to nie jest tym zawodnika który będzie miał wsparcie machiny promocyjnej tej organizacji. Mówiąc wprost, rekord nabity na ogórkach, całkiem niezłe umiejętności, ale zero chęci na weryfikację z poważniejszymi przeciwnikami. Póki ktoś nie da mu solidnego rywala, póty będzie dalej niewiadomą.

 

2. Vitaly Minakov (21-0, 12 KO, 7 SUB)

Do dzisiaj nie potrafię zrozumieć dlaczego ten człowiek marnuje czas poza UFC. Facet tylko dwie walki stoczył na pełnym dystansie, demolując przed czasem Volkova, Kongo, Grahama, BigFoota i Karola Celinskiego. Niedawno ogłosił swój powrót do Bellatora. Tego samego z którego w niezbyt wesołym stylu został zwolniony, gdy jako mistrz nie toczył regularnych walk. Media sugerują że to on będzie pierwszym pretendentem dla zwycięzcy turnieju wagi ciężkiej w którym występują m.in. Chael Sonnen, Fedor Emelianenko i Ryan Bader. Skąd ta nagła zmiana? Bellator zatrudnił kilku medialnych zawodników, więc pojawiła się nowa szansa dla wagi ciężkiej. Problem w tym że Minakov słabo się „sprzedaje”. Tym bardziej że nie miał za dużo wyzwań nie będąc zawodnikiem UFC. Może teraz będzie mógł się pokazać na tle ciut poważniejszych przeciwników.

 

http://cdn2.tstatic.net

1. Khabib Nurmagomedov 26-0 (8 KO) (8 SUB)

Bez cienia wątpliwości, jeden z lepszych zawodników na świecie. Aktualny mistrz kategorii lekkiej w UFC, który w sobotnią noc stanie przed szansą pokonania słynnego Conora McGregora. Po przejściu do najlepszej organizacji na świecie nie zatrzymał swojej fantastycznej serii zwycięstw pokonując kolejno 10 przeciwników, co zajęło mu przeszło 6 lat. Ma „jedynie” 30 lat, więc przy dobrych wiatrach może wyśrubować swój rekord do liczb niedostępnych dla zwykłych śmiertelników przez długie, długie lata.

Jakie wnioski można wyciągnąć analizując powyższą dwunastkę? Część z tych zawodników ma najzwyczajniej w świecie rekordy nabite zwycięstwami przeciwko kelnerom. Nieskazitelny rekord to świetny magnes w negocjacjach z mocniejszymi organizacjami, ale na dobrą sprawę żaden wyznacznik umiejętności sportowych. Niektórzy zdają sobie z tego sprawę i nie próbują nawet przebijać się do UFC. Tym jednym, jedyny wyjątkiem jest właśnie Dagestański Orzeł. Wydaje się że jeśli pokonałby McGregora, to będzie miał wielką szansę zapisania się w historii jako pierwszy, niepokonany mistrz UFC.

Pozostali, podobnie jak znany z KSW Mateusz Gamrot mają przed sobą jeszcze daleką drogę. Częśc z nich może mieć problemy na pierwszej poważniejszej przeszkodzie, inni sprawiają świetne perspektywy ale ciężko na dzień dzisiejszy przewidzieć jak dalej potoczy się ich kariera. Żeby do końca zachować status niepokonanego, potrzeba wielkich umiejętności, ogromnego szczęścia, ale i wyczucia w którym momencie powiedzieć koniec. Czy Khabib Nurmagomedov zdoła przejść do historii? A może wśród tej dwunastki jest jeszcze ktoś kto pewnego dnia sięgnie po mistrzostwo i do końca go nikomu nie odda?

Facebook Comments