10 Kwi
2018

(Nie)bezpieczne ręce Davida Seamana

Każdy, kto mówi, że zaplanował swoją karierę w piłce nożnej oszukuje sam siebie. Planowanie swej kariery to strata czasu, bo jest tyle czynników poza kontrolą piłkarza: kontuzje, forma, zmiany managerów klubów i reprezentacji, że wymienię tylko te. Ale muszę przyznać, że gdybym miał planować swoją własną karierę, nie mógłbym zrobić tego lepiej. Było więcej momentów dobrych niż upadków. Dla niektórych piłkarzy z czołówki kariera jest jak kolejka w wesołym miasteczku, moja była spokojnym poprawianiem umiejętności. Cały czas zmieniałem klub na lepszy, grałem dla coraz lepszych zespołów z lepszymi piłkarzami w lepszych ligach za, bądźmy szczerzy, coraz lepsze pieniądze. W pewnym sensie moja kariera piłkarska zatoczyła koło. Gdy zaczynałem to grałem, bo po prostu kochałem to robić, potem była to moja praca, bo tak zarabiałem pieniądze dla rodziny; teraz, gdy zbliża się koniec mojej kariery, zaczynam sobie uzmysławiać, jak ciągle to lubię. Nigdy nie było tak, że na treningu w jednym z moich klubów, marzyłem, że robię w życiu coś innego.

Reprezentacja

Słowa Davida Seamana idealnie opisują jego długoletnią karierę. Kibice na Wyspach wciąż nie potrafią zdecydować czy traktować go jak bohatera, czy jak winowajce wielu niepowodzeń reprezentacji Anglii. Gdy na Euro 1996 Anglicy dotarli aż do półfinału a Seaman został wybrany do jedenastki turnieju wydawało się że nadchodzą lepsze czasy dla reprezentacji tego kraju. Lata mijały, a Anglicy nie zachwycali. Dopiero w 2002 roku gdy udało im się awansować do ćwierćfinału mundialu w Korei i Japonii na nowo odżyły nadzieje. Tym bardziej że w starciu z mocnymi Brazylijczykami Anglicy wyszli na prowadzenie po bramce Davida Beckhama.

Marzenia o mistrzostwie świata zaprzepaścił David Seaman, którego strzałem z dystansu pokonał Ronaldinho. Sąd nad Seamanem przez długie miesiąca nie schodził z pierwszych stron gazet w Anglii, ostatecznie opinia publiczna zdecydowała się wybaczyć wpadkę bramkarza sugerując że powinien dostać szansę odkupienia swoich win. Wydawało się że idealna okazja nadarzy się na nadchodzącym Euro 2004, ale słaby występ w spotkaniu eliminacyjnym z Macedonią i bramka autorstwa Artima Sakiriego który zaskoczył Seamana… bezpośrednio z rzutu rożnego zakończyła jego karierę reprezentacyjną.

Początki

Choć historię angielskiego bramkarza ocenia się głównie przez popełnianie błędy, to wypada podkreślić że to również jeden z najlepszych golkiperów w historii Premier League. Urodził się 19 września 1963, gdy jego matka miała zaledwie 16 lat. Sam opowiadając o swoim dzieciństwie wspominał że nie miał w rodzinie żadnych sportowych tradycji, a rodzice do wszystkiego doszli ciężką pracą. Wspierali młodego Davida mimo wielu niepowodzeń, wierząc że pewnego dnia zostanie reprezentantem Anglii. Początki nie były łatwe. Nawet gdy udało się podpisać kontrakt z uwielbianym od najmłodszych lat zespołem Leeds, tygodniowo Seaman zarabiał… 8 funtów.

David nie martwił się o pieniądze, wiedząc że na wyższą pensję musi zapracować dobrą grą. Sytuacja zaczęła się poprawiać w 1982 roku, gdy jeszcze jako zawodnik rezerw Leeds zbierał znakomite recenzje w lokalnej prasie. Nowym trenerem drużyny został Eddie Gray, piłkarz który przez lata był dla Seamana idolem. Gdy wydawało się że kwestią czasu jest przebicie się do pierwszego składu Leeds, Seaman usłyszał od Graya wyrok: „potrzebujemy bardziej doświadczonych bramkarzy, jesteś zwolniony”.

David Seaman zmuszony był kontynuować karierę w zespole Peterborough z którego w 1984 roku przeniósł się do Birmingham, a następnie do Queens Park Rangers. W końcu miał okazję zasmakować futbolu na najwyższym poziomie, również tym reprezentacyjnym bo dzięki dobrym występom otrzymał upragnione powołanie. Z czasem QPR stał się zbyt małym klubem na ambicję Davida. Mocno zainteresowany nim był Tottenham, ale najpoważniejszą ofertą złożył wówczas Arsenal Londyn. Kwota transferowa 1.3 miliona funtów była ówczesnym wyrównaniem najwyższej sumy jaką zapłacona za bramkarza.

Arsenal

Początki w Arsenalu wcale nie należały do najprzyjemniejszych. Zagorzałe grono wiernych sympatyków Kanonierów niezbyt przychylnie podchodziło do nowego golkipera, twierdząc że Arsenal niepotrzebnie wydał taką sumę. Seaman stopniowo przekonywał do siebie, przede wszystkim ilością zachowanych czystych kont. Mimo niewielkiej liczby traconych bramek Kanonierzy nie potrafili przełożyć tego na zdobywane trofea. Dopiero w 1994 roku Arsenal sięgnął po Puchar Zdobywców Pucharów, ale w kolejnym sezonie musiał zadowolić się zaledwie 12 miejscem w lidze.

Rok później Seaman w finale tych samych rozgrywek wpuścił strzał z daleka w wykonaniu Nayima. To była dosłownie ostatnia sekunda która kosztowała Arsenal porażkę z Realem Saragossa. Po słabych występach i konfliktach wewnątrz drużyny zatrudniono na stanowisku szkoleniowca Arsene Wengera. Z nim na ławce trenerskiej Kanonierzy podbili Premier League, kilka sezonów później dochodząc również do finału Pucharu UEFA.

Po wpadkach w 2002 i 2003 roku Arsenal zdecydował się delikatnie zasugerować Davidowi Seamanowi że nadszedł czas by zakończyć karierę. 40 letni zawodnik czuł się wciąż w dobrej dyspozycji, więc przyjął propozycję gry dla Manchesteru City. Rozegrał dla nich zaledwie kilkanaście spotkań, po czym ogłosił zakończenie piłkarskiej kariery. Mimo iż wyrobił sobie papiery trenerskie, oznajmił że nie widzi siebie w roli szkoleniowca i nie lubi oglądać piłki nożnej w roli widza. Odnalazł się w brytyjskiej wersji programu „Gwiazdy Tańczą na lodzie”, poślubił zresztą swoją partnerkę z lodowej tafli. Został również odznaczony Orderem Imperium Brytyjskiego. Od czasu zakończenia kariery wydał biografię „Safe Hands” (Bezpieczne Ręce). Arsene Wenger gdy Seaman kończył karierę stwierdził że powinniśmy pamiętać o jego genialnych występach i dziesiątkach czystych kont, a nie o kilku spektakularnych wpadkach. Gdy David kończył karierę wielu kibiców traktowało go jako grabarza angielskiej piłki. Dziś z sentymentem wspominają głównie jego najlepsze lata kariery. Wybaczono mu wszystkie wpadki.

Komentarze
Udostępnij: