Niby co roku ta sama, a jakby piękniejsza

63. edycja (26. pod nazwą Champions League) zmagań najsilniejszych drużyn w Europie dobiega końca. Ostatni akt rozegra się już w sobotę w Kijowie, gdzie naprzeciwko siebie staną Real Madryt i Liverpool. Wróćmy jednak na chwilę do obrazu całościowego. Trudno nie zgodzić się z tezą, iż tegoroczna rywalizacja była jeszcze bardziej spektakularna i zacięta, niż w poprzednich sezonach. Wykreowała nowych bohaterów i dała srogą lekcję rutyniarzom. Abstrahując od interesów i biznesów, taki powinien być futbol! 

Każdy marzy o tym, by wieczorem zasiąść przed telewizorem, na chwilę zapomnieć o codziennych problemach i oddać się widowisku. Nie myśleć o niczym i podziwiać spektakl całym sobą, chłonąć atmosferę. Liga Mistrzów umożliwiła to niejednokrotnie, a w ostatnich miesiącach zrobiła to ze zdwojoną siłą. Wiele spotkań zapamiętamy na długo, wiele zagrań zapisze się w naszej pamięci na lata, a poszczególne gole staną się ponadczasowe. Najlepszym symbolem na potwierdzenie tego ostatniego niech będzie bramka zdobyta przez Cristiano Ronaldo w meczu z Juventusem.

Aż szkoda, iż to już końcówka… Trzeba jednak szanować cykl piłkarskiego świata i spokojnie czekać na kolejne emocje. Tych raczej nie zabraknie z uwagi na mundial. Wracając do meritum, postanowiłem pokrótce przywołać najciekawsze momenty kończących się rozgrywek i zwróć uwagę na kilka statystyk oraz faktów.

Screenshot 2018-05-23 12-57-26

397 zdobytych bramek, to o 17 więcej, niż w kampanii 2016/17. Z kolei średnia goli wzrosła o 0,16. Całkiem niezły wynik, biorąc pod uwagę nadchodzący finał, w którym zmierzą się dwie najskuteczniejsze ekipy całych zawodów.

Screenshot 2018-05-23 13-09-26

Screenshot 2018-05-23 13-01-54

Najwięcej trafień mogliśmy podziwiać między 61. a 75. minutą meczu. Z kolei żadna bramka nie padła w dogrywce, gdyż takowej nie uświadczyliśmy w ogóle. Warto zwrócić uwagę, iż aż 13-krotnie piłka wpadała do bramki po upływie 90 minut.

Gole są w futbolu najważniejsze, lecz nie wolno deprecjonować podań. To od nich wszystko się zaczyna i to one są podstawą gry.

Screenshot 2018-05-23 13-10-46

Najlepiej wychodziły one graczom Manchesteru City, co przełożyło się również na najwyższe posiadanie futbolówki. Co ciekawe, w czołówkach obu statystyk próżno szukać drużyny Kloppa. Czy kogoś to dziwi? Mnie nie bardzo, gdyż Liverpool bazuje na szybkości i pressingu, który pozwala w mgnieniu oka przejąć piłkę i natychmiastowo przeprowadzić atak.

Przejdźmy teraz do indywidualności. Jak wcześniej pisałem, Liga Mistrzów kreuje bohaterów i wielkich piłkarzy. Nie zawsze oczywistych, lecz zawsze najlepszych.

Screenshot 2018-05-23 13-17-48

Powoli normą staje się, iż najskuteczniejszy jest Ronaldo, dla którego europejskie areny stały się miejscem popisów, a sam puchar dla zwycięzców – obsesją. Oddaje uderzenia z każdej pozycji i dowolną częścią ciała, co nie zawsze kończy się korzyścią dla drużyny. Na koniec liczą się jednak fakty, a te są takie, że Portugalczyk pewnie zmierza po koronę króla strzelców i wątpliwe by ktokolwiek mu zagroził.

W kategorii najlepszych asystentów nie jest już tak oczywiście. Przewodzi James Milner, który ustanowił nowy rekord. Nie można napisać, że Anglik jest najbardziej spektakularnym zawodnikiem. To typ pracusia, żołnierza, który przede wszystkim ciężko haruje na murawie, a laury kolekcjonuje okazjonalnie.

Najwięcej roboty między słupkami miał Alisson z Romy, lecz największą liczbę czystych kont zaliczył Loris Karius (6).

Kończąca się edycja obfitowała w niezwykle zacięte i nieprawdopodobnie widowiskowe starcia. Zaczęło się już w dość wczesnej fazie, której ozdobą były starcia Tottenhamu z Realem Madryt. O dziwo to Koguty wyszły na nich lepiej i zajęły pierwsze miejsce w grupie H. Cóż jednak z tego, skoro odpadli już w 1/8 po kolejnych interesujących spotkaniach z Juventusem. Tym samym, który następnie uległ Królewskim, lecz zachował twarz. Byli niesamowicie bliscy odrobienia strat na Santiago Bernabeu, ale ostatecznie musieli przełknąć gorycz porażki.

Hiszpański finalista eliminował kolejno: mistrza Francji, mistrza Włoch i mistrza Niemiec. Mimo, że wielu spisywało ich na straty po kryzysowej jesieni, wiosna należała do podopiecznych Zizou. Ich derbowi rywale z miasta nie mieli możliwości odbudowy. To znaczy mieli i nawet po części odbili sobie niepowodzenie w Champions League, lecz Liga Europy, to znacznie mniejszy prestiż.

Atletico dwukrotnie zremisowało z klubem z Azerbejdżanu – Quarabagiem, co zamknęło im drogę do fazy pucharowej. Drużyna Kuby Rzeźniczaka zaliczyła udaną, jak na ich warunki i możliwości, przygodę i pokazała, że można powalczyć z gigantami.

Roma z kolei udowodniła, iż nie ma sytuacji bez wyjścia i utarła nosa Barcelonie. Po porażce 1:4 na Camp Nou udało im się wygrać 3:0 w Rzymie i zameldować się w półfinale. Padło w nim aż 13 goli, lecz to Liverpool okazał się lepszy.

A jaka Liga Mistrzów była dla Polaków? Niestety żaden klub z naszego kraju nie zdołał przejść kwalifikacji, lecz kilku graczy rodem znad Wisły rywalizowało w najbardziej prestiżowych europejskich rozgrywkach. Najdalej zaszedł Robert Lewandowski, który wraz z Bayernem uległ Realowi. Juventus doszedł do ćwierćfinału, lecz w bramce zazwyczaj stawał Buffon. Szczęsny wystąpił dwukrotnie, z czego raz wszedł na murawę tylko po to, by spróbować wybronić rzut karny.

Reszta naszych rodaków zakończyła swoje zmagania już w fazie grupowej. Teodorczyk, Piszczek, Glik, Rzeźniczak, Zieliński i Milik nie pomogli swoim drużynom w awansie.

Przed nami ostatnia odsłona rywalizacji. Finał na Ukrainie. Kto wyjdzie zwycięsko ze starcia tytanów. Czy Real Madryt sięgnie po trofeum trzeci rok z rzędu? Czy Liverpool przerwie hegemonię Królewskich? Madrytczycy po raz trzynasty, czy może The Reds po raz szósty?

Screenshot 2018-05-23 18-51-34

 

 

Zapraszam na facebook’a, gdzie również dzielę się swoimi przemyśleniami na temat świata futbolu: https://www.facebook.com/Życie-na-okrągło-204630866792371/

Grafika: uefa.com, SuperSportTV