Neil Warnock – człowiek od zadań specjalnych

Jednym z beniaminków, które w przyszłym sezonie zagrają w Premier League, jest Cardiff City. Udało im się zająć drugie miejsce na zapleczu, dzięki czemu mogli cieszyć się z awansu, który dla ich menedżera był ósmym (!) w karierze. Neil Warnock, to prawdziwy specjalista od wchodzenia z zespołem na wyższy poziom, co udowodnił już niejednokrotnie. Gdzie jeszcze osiągał sukcesy? 

Zaznaczmy, że Anglik nie był przesadnie utalentowanym zawodnikiem. Rozegrał wprawdzie 327 spotkań w całej karierze i zdołał w nich zdobyć 36 bramek, lecz jest to statystyka raczej mierna jak na skrzydłowego. Nie zdobył też nic poważnego w sensie drużynowym czy indywidualnym. Już w wieku 30 lat odwiesił buty piłkarskie na kołku i rozpoczął przygodę w roli menedżera.

Nie wystartował może z wysokiego pułapu i nie od razu zyskał zaufanie właścicieli największych klubów, ale krok po kroku szedł po swoje. Przez rok pracował w Gainsborough Trinity, czyli ekipie spoza poziomu zawodowego, a następnie przeniósł się do Burton Albion. Spędził tam 5 lat, po czym podpisał kontrakt ze Scarborough. Nadszedł czas na pierwszy skalp.

W 1987 roku jego drużyna wygrała Football Conference i awansowała do Fourth Divison (obecnie League Two). Stali się dzięki temu pierwszym klubem, który po reformie rozgrywek wywalczył automatyczną promocję na wyższy szczebel. Samo wejście do grona zawodowców było wyjątkowym uczuciem, a sukces smakował podwójnie.

Pod koniec 1988 roku Warnock związał się z Notts County, by w sezonie 1989/90 awansować z trzeciej ligi do drugiej. Nie inaczej było również w kolejnej kampanii, po której The Magpies wylądowali w First Division. Angielski szkoleniowiec odrzucił w tym czasie kilka lukratywnych ofert, w tym z Sunderlandu oraz Chelsea. W styczniu 1993 roku został zwolniony, gdyż spadek oznaczał brak udziału klubu w pierwszym sezonie Premier League.

Przed objęciem posady w Huddersfield Town, Warnock uratował Torquay United przed degradacją, która skutkowałaby powrotem do futbolu amatorskiego. Jeśli chodzi o Teriery, menedżer wprowadził kilka kluczowych zmian. Udało się przebudować kadrę zespołu, co zaowocowało awansem w drugim roku pracy. Pierwszy był zarazem ostatnim, jaki Huddersfield spędziło na Leeds Road. Alfred McAlpine Stadium nie okazało się trudne do ujarzmienia, choć miejsce w ekstraklasie udało się wywalczyć dopiero w play-offach.

Niespodziewanie, Neil Warnock kilka dni po sukcesie zrezygnował z posady i przeniósł się do trzecioligowego Plymouth Argyle. Po raz kolejny, już w pierwszym roku pracy mógł świętować awans. Co prawda znowu po boju w play-offach, ale liczy się efekt końcowy. W lutym 1997 Anglik został zwolniony, pomimo wsparcia kibiców.

Nadeszły chude lata. Bezowocne przygody z Oldham Athletic i Bury były czymś nowym w karierze Anglika. Przyzwyczajony do szybkich efektów musiał pogodzić się z ich brakiem i cierpliwie robić swoje. Szósty awans nadszedł „dopiero” w sezonie 2005/06 za sterami Sheffield United.  Trzy lata wcześniej, Warnock pierwszy raz w swojej menedżerskiej przygodzie przegrał finał fazy play-off (0:3 z Wolverhampton).

Po zawitaniu do Premier League nie było jednak czasu na zabawę. Z góry wiadomo było, iż The Blades będą walczyć o utrzymanie. Przez dłuższy okres czasu wydawało się, że misja zakończy się sukcesem, lecz ostatecznie Sheffield wróciło do Championship. Po tej, jakby nie było, bolesnej porażce, bohater tekstu zdecydował się odpocząć od futbolu.

Warnock był nakłaniany do objęcia posady w Leicester, lecz w październiku 2007 roku wybrał Crystal Palace. Właścicielem Orłów był przyjaciel menedżera, więc decyzja nie mogła dziwić. Klub poczynił ogromne postępy i przeniósł się z jednego końca tabeli na drugi, a przy tym korzystał w sporej mierze z wychowanków. Gwoździem do trumny była jednak porażka w półfinale play-offów. Co prawda Anglik został w Londynie na kolejny sezon, lecz po pół roku odszedł, gdyż nie miał ochoty walczyć o utrzymanie z klubem, który nie stwarzał do tego odpowiednich warunków.

Kolejnym przystankiem okazało się Queens Park Rangers, które już po pierwszym roku współpracy z Warnockiem awansowało do Premier League. Sercem zespołu był Adel Taarabt, który wydatnie pomógł w wygraniu Championship. Później nie było już tak kolorowo, a ekstraklasa okazała się o wiele trudniejsza. Ze względu na słabe wyniki i dopiero 17. pozycję w tabeli, szkoleniowiec został zwolniony.

Na brak ofert jednak nie narzekał. Nieco ponad miesiąc później został zaprezentowany jako nowy menedżer Leeds United. Mimo letnich wzmocnień i szumnych zapowiedzi, rzeczywistość okazała się brutalna. Gra nie układała się po myśli Anglika, a na dodatek klub został przejęty przez konsorcjum z Bahrajnu. Właściciele zapewniali, iż wierzą w swojego szkoleniowca i wspierają go, lecz po serii porażek pożegnali go bez zastanowienia.

Warnock wrócił na pół roku do Crystal Palace, następnie na chwilę do QPR, by ostatecznie zakotwiczyć w Rotherham United. Nic poza utrzymaniem nie udało się ugrać, lecz na nic więcej nie liczono. Klub chciał zatrzymać Anglika, by ten pomógł w kampanii 2016/17, lecz oferta Cardiff okazała się korzystniejsza. Mimo zapewnień, że to już ostatni rok pracy w jego karierze, nie mógł pogodzić się z 12. miejscem w tabeli.

W niedawno zakończonym sezonie, klub z Walii zajął lokatę numer 2 i pewnie awansował do Premier League. Neil Warnock stał się pierwszym menedżerem w historii, który ośmiokrotnie wprowadzał drużyny do wyższych lig. Na każdym kroku podkreślany jest jego tradycjonalizm i umiłowanie do staromodnych metod. Nie ma to jednak negatywnej konotacji. Wręcz przeciwnie, eksperci podziwiają to, że w dzisiejszych czasach można osiągać zadowalające wyniki w taki, a nie inny sposób.

Jak sam twierdzi, najważniejsza jest szatnia. To miejsce wyjątkowe i jeśli panuje tam dobra atmosfera i aura, wszystko staje się łatwiejsze. Warnock podkreśla, iż zespoły, z którymi osiągał sukcesy zawsze świetnie rozumiały się w szatni. Zdradził również, iż zawodnicy, których prowadził podczas pracy w Scarborough, Huddersfield, Plymouth, QPR czy Sheffield, spotykają się po latach i nadal doskonale czują się w swoim gronie. Sam także uwielbia te zjazdy.

Jak jego Cardiff poradzi sobie w Premier League? Łatwo nie będzie i należy się raczej spodziewać walki do ostatniej kolejki, niż komfortowego utrzymania. Sam Warnock ma coś do udowodnienia, gdyż, jak pokazują jego losy, nie może być do końca spełniony z powodu swoich rezultatów na najwyższym szczeblu rozgrywkowym. Nikt jednak nie odbierze mu niesamowitego osiągnięcia, jakim bez wątpienia jest uzyskanie 8 awansów w kilku różnych klubach.

 

Zapraszam na facebook’a, gdzie również dzielę się swoimi przemyśleniami na temat świata futbolu: https://www.facebook.com/Życie-na-okrągło-204630866792371/

Grafika: goal.com

Facebook Comments