19 Cze
2018

Najlepszy samuraj w historii

Lata 90. były magiczne pod każdym względem. Listy przebojów podbijał Michael Jackson, w NBA królem był Michael Jordan, waga ciężka była na najwyższym poziomie, a Serie A najlepszą ligą świata. Młodzież wychodziła na osiedlowe boiska i rozgrywała turnieje. Moje pokolenie po meczach nie odpalało konsoli typu PlayStation czy Xbox. Mieliśmy Pegasusa, Amigi, Sensible World of Soccer i byliśmy cholernie szczęśliwi, a kiedy znudziły nam się gry to włączaliśmy telewizor, żeby oglądać Kapitana Jastrzębia. Losy Tsubasy Ozory z miasteczka Nankatsu śledziły miliony Polaków. Każdy chciał być jak Tsubasa, ja, moi rówieśnicy i on, pewien nastolatek z wyspy Honsiu w Japonii. Zaczął grać w piłkę ponieważ był zainspirowany przygodami Tsubasy Ozory. Dziś uznawany jest za najlepszego piłkarza w historii Japonii. Jego styl gry był unikalny. Na początku XXI wieku był tak popularny, że spece z EA Sports obdarzyli go jedną z unikalnych sztuczek w grze FIFA World Cup 2002. Panie i Panowie przed Wami Hidetoshi Nakata!

Hidetoshi Nakata urodził się 22 stycznia 1977 roku w mieście Kofu na wyspie Honsiu w Japonii.

Młodziutki Hidetoshi godzinami oglądał anime. Interesował się także komiksami „Manga”. Futbolem pierwszy raz zainteresował się kiedy zobaczył animowany serial „Kapitan Jastrząb” Yoichiego Takahashiego. Jego idolem został Tsubasa Ōzora, główny bohater.

Hidetoshi Nakata rozpoczął treningi w wieku 18 lat w drużynie Bellmare Hiratsuka. Japoński futbol był wtedy w powijakach. Kraj Kwitnącej Wiśni nie miał bogatych tradycji piłkarskich. Do początku lat 90. istniała tylko liga amatorska. Wszystko zmieniło się w 1992 roku, kiedy powstała profesjonalna J League.

Bajecznie wyszkolony technicznie pomocnik zaczął się wyróżniać w J League. Nakata był pionierem. Dzięki jego grze liga stawała się coraz popularniejsza, a młode pokolenie w Japonii zaczęło się interesować futbolem. Hidetoshi szybko wyrósł ponad ligę japońską. Trenerzy i eksperci wróżyli mu wielką karierę. On jednak był skromny i kiedy został zapytany przez dziennikarza o swojego idola piłkarskiego odpowiedział: „Tsubasa Ozora. Chcę polecieć jak on na Mistrzostwa Świata i zdobył dla Japonii Puchar Świata”.

Japończyk miał marzenia. Chciał zostać bohaterem narodowym, wprowadzić Japonię na najważniejszy turniej piłkarski na świecie i zdobyć złoty medal. Nakata był idealistą o duszy romantyka. Inaczej postrzegał futbol. Piłkę nożną traktował jak sztukę. Łamał wszelkie schematy. Znakomicie panował nad futbolówką. Był szybki, obunożny i miał niesamowitą wizję gry. W 1998 roku opuścił Bellamare Hiratsuka i trafił do Włoch, a konkretnie do Perugii. Jego podróż z Japonii do Włoch trwała kilkanaście godzin. W wieku 21 lat zdecydował się opuścić Japonię i spróbować swoich sił w najlepszej lidze świata, oddalonej od Kraju Kwitnącej Wiśni o 9,5 tysiąca kilometrów.

Nakata został dopiero drugim Japończykiem w historii Serie A. Pierwszym był Kazuyoshi Miura, który grał w Genui. Włoska prasa nadała mu przydomek „Mały klejnot”. Mimo, iż nie należał do najlepszych pomocników na świecie to zdobył dziesiątki tysięcy fanów na Półwyspie Apenińskim. Frekwencja na Stadio Renato Curi wzrosła aż o 15%. Stolicę Umbrii zaczęły odwiedzać tłumy turystów z Japonii. Magik z Kofu rozsławił miasto Perugia i włoską Serie w Japonii, a jego koszulki sprzedawały się jak świeże bułeczki. Poza aspektem marketingowym Hidetoshi nieźle grał w piłkę. Debiutancki sezon w Italii miał znakomity, strzelił 10 goli i zanotował 7 asyst. Ponadto strzelił jedną z najpiękniejszych bramek w sezonie. Telewizja Rai Uno wielokrotnie pokazywała jego przewrotkę w meczu z Interem. Japończyk miał wejście smoka w Serie A. Po dwóch latach zmienił barwy klubowe. Drużynę „Grifoni” zamienił na Romę.

Giallorossi wydali na niego 21,7 mln euro! Tyle nie kosztował wtedy żaden piłkarz z Japonii. Samuraj znalazł się w Romie w idealnym momencie. Drużynę prowadził wówczas słynny Fabio Capello. Początki w Rzymie nie były dla niego łatwe. Kibice „Wilków” śmiali się, że Roma ściągnęła Japończyka w celu sprzedaży koszulek. Na szczęście Hidetoshi był skupiony tylko i wyłącznie na futbolu. Nie przejmował się zgryźliwymi komentarzami. W dniu 6 maja 2001 roku zamknął usta wszystkim krytykom. Na Stadio Delle Alpi w Turynie oddał strzał życia. Piłka po jego uderzeniu osiągnęła zawrotną prędkość. Nie przypominała strzału Tsubasy lecz Kojiro. Bramkarz Juve Edwin van der Sar był bez szans. Bramka z 30 metrów zrobiła wrażenie nawet na Fabio Capello. Ostatecznie Roma z Nakatą w składzie po 34. kolejkach wyprzedziła Juventus i sięgnęła po Scudetto. Nakata w swoim pierwszym sezonie w Romie świętował mistrzostwo Włoch, fantastyczna sprawa! Był to pierwszy tytuł mistrzowski Romy od 18 lat.

Latem 2001 roku Japończyk zamienił Romę na Parmę i pobił swój poprzedni rekord. Włodarze „Crociati” zapłacili za samuraja 28 milionów euro. Japończyk stał się najdroższym piłkarzem z Azji (jego rekord został pobity w 2015 roku, kiedy Son Heung przeszedł z Bayeru do Tottenhamu za 30 mln euro).

Nakata zadebiutował na Stadio Ennio Tardini 8 sierpnia 2001 roku w meczu przeciwko Lille. Pierwszego gola dla Parmy w Serie A strzelił 23 września w spotkaniu z Brescią. Najważniejszy mecz w barwach „Gialloblu” rozegrał 24 kwietnia 2002 roku. To właśnie wtedy Parma grała mecz rewanżowy z Juventusem w finale Pucharu Włoch. Piłkarze „Starej Damy” prowadzili 2:0 po bramkach Amoruso i Zalayety. Bianconeri już byli w ogródku, już witali się z gąską… aż wybiła 90 minuta. Marco Marchionni przedarł się lewą flanką, dośrodkował piłkę idealnie do nadbiegającego Nakaty i Fabian Carini był bez szans. Coppa Italia należała do Parmy, a Japończyk rok po zdobyciu Scudetto z Romą sięgnął po Puchar Włoch. Był niesamowitym szczęściarzem.

Później grał jeszcze w Bolonii, Fiorentinie i Bolton Wanderers. Karierę zakończył w wieku 29 lat. Dlaczego tak wcześnie? Otóż, Nakata tak tłumaczył swoją decyzję o zawieszeniu butów na kołku: „Czułem, że grałem tylko dla pieniędzy, a nie dla zabawy. Zawsze uważałem, że drużyna jest jak wielka rodzina, problem w tym, że futbol się zmienił i przestało tak być”.

Jego marzenie z dzieciństwa spełniło się w 1998 kiedy poleciał z reprezentacją Japonii na Mistrzostwa Świata do Francji. Niestety niebiescy samurajowie zawiedli i zajęli ostatnie miejsce w Grupie H. Cztery lata później zagrał na Mundialu w Korei i Japonii. W ślady Tsubasy Ozory jednak nie poszedł i nie podniósł Pucharu Sivlio Gazzanigi. Koszulkę Japonii zakładał 77 razy (11 goli).

Biorąc pod uwagę karierę klubową i reprezentacyjną, Hidetoshi Nakata rozegrał łącznie 489 meczów, strzelił 75 goli i zanotował 44 asysty.

Hidetoshi Nakata był niczym gracz z gry komputerowej. Strzelał piękne bramki w Serie A. Sprzedał miliony koszulek i rozsławił japoński futbol. Udowodnił, że piłkarze z Kraju Kwitnącej Wiśni także potrafią grać w piłkę. W czasach swojej świetności był niczym Tsubasa Ozora, popularny na całym świecie.

Komentarze
Udostępnij: