Mistrzowie Polski

Z pasją opowiadamy o futbolu

Felietony Mundial 2018

Mundialowe przemyślenia

Mundialowe przemyślenia.

Dopiero co rozpoczęła się druga kolejka fazy grupowej, a tematów do omawiania jest całkiem sporo, dlatego dzisiaj, na chłodno mogę już napisać co mi leży na sercu. Nie chciałem tego robić od razu po meczu, bo wiem, że moja nieobiektywność przekroczyłaby granice zdrowego rozsądku. Skoro wprowadzenie jest takie, a nie inne to wiadomo, że wpis rozpoczniemy od meczu Polska-Senegal.

Napompowany balon to stwierdzenie, które często towarzyszy naszym sportowcom. Typowy polski kibic, czyli pan Janusz z brzuchem wielkości ego Grzegorza Krychowiaka, z wąsem długości listy klubowej, dla której grał Brazylijczyk Rivaldo i posiadający dwa żołądki-jeden na kartofle, drugi na piwo widział w naszym zespole przyszłych Mistrzów Świata. Nie można mieć mu tego za złe, człowiek nieobyty w świecie, nawet tym sportowym, posiadającym twarz, która nigdy nie została skalana myślą, może uważać, że jak mamy w kadrze tego „Lewandowskiego, co zarabia więcej od Niemca i tego Glika co grał w Realu Madryt” to jesteśmy murowanym faworytem do gry o najwyższe cele.

Serio, nie wymagajmy od nich wiele i dajmy spokój tym „typowym kibicom”, ale na Boga, jak słyszę z ust Tomasza Hajto (tego, co przepił kilka milionów i tego, co uważa się za kogoś wyjątkowego, bo grał w Schalke za czasów, kiedy środkowy obrońca wywalał lagę w trybuny i tyle było z jego gry), który przez wielu uważany jest za eksperta: „że Polska jest zdecydowanym faworytem grupy” to ręce mi opadają. Prawda jest jednak taka, że dzisiaj w grupie nie mamy Irlandii Północnej, której największą gwiazdą był Jonny Evans, a w składzie mogliśmy spotkać jeszcze takich zawodników jak Conor Washington, czy Stuart Dallas, których nazwiska bardziej kojarzą się z NBA niż z piłką nożną, nie mamy też Ukrainy, której zawodnicy postanowili pobić się przed Euro w pamiętnym meczu Szachtara z Dynamem Kijów. Graliśmy za to z zespołem, którego zawodnicy grają w Napoli, Hannoverze, Evertonie, Torino, Liverpoolu, Stoke, West Hamie, Rennes, czy Wolves.

Za przegraną obwiniam trenera Nawałkę, który do tej pory słynął z kapitalnego doboru taktyki pod dany zespół. Czy graliśmy z Czarnogórą, czy z Niemcami, czy z Irlandią to zawsze tak potrafił namieszać, że przeciwnik w wielu aspektach był stłamszony. Niestety we wtorkowe popołudnie wybór taktyki 4-4-2 okazał się strzałem w kolano. Senegalczycy, którzy nie zagrali dobrego spotkania i tak zdominowali całkowicie środek pola, w którym to jedyną osobą odpowiedzialną za odbiór w naszej kadrze był Krychowiak, który i tak na początku spotkania obejrzał żółtą kartkę (której być nie powinno), co w znaczny sposób uniemożliwiło mu bardziej agresywną grę. Jasne, mądry Polak po szkodzie, ale siedząc ze znajomymi i oglądając studio przedmeczowe, pomstowaliśmy, że wychodzimy na Lwy Terangi z tylko jednym defensywnym pomocnikiem-każdy z nas uważał, że konieczne jest, aby w składzie był Jacek Góralski, który wydawać by się mogło przejął pałeczkę po Krzysztofie Mączyńskim. Nic bardziej mylnego. O ile Krychowiak mimo braku minut w klubie, zawsze będzie podstawowym zawodnikiem kadry ze względu na brak godnego rywala to sytuacja z napastnikami wygląda o wiele lepiej. Wystawienie do podstawowego składu Arka Milika, który w sezonie rozegrał ledwo kilkadziesiąt minut po ciężkiej kontuzji, mając w obwodzie Łukasza Teodorczyla i Dawida Kownackiego zakrawa o początki choroby psychicznej.

Bardzo lubię Arka Milika, żal mi było niesamowicie, że temu młodemu zawodnikowi dwie ciężkie kontuzję zabrały tyle czasu, ale nie usprawiedliwia go to, w jaki sposób zagrał w meczu z Senegalem. To, co wyczyniał na boisku było dla mnie prawdziwym skandalem. Nie widziałem statystyk, ale czy nie stracił on najwięcej piłek ze wszystkich piłkarzy na boisku? Jego brak dokładności, brak tempa, brak pewności siebie, brak wychodzenia na pozycję sprawił, że w 30 minucie krzyczeliśmy z kolegami o konieczności zmiany. Kiedy oglądasz mecz, to widzisz po zawodniku, że to nie będzie jego dzień, że nie idzie, po prostu, bez jakiegoś wielkiego powodu. Wszyscy to widzieli tylko nie Adam Nawałka, którego przywiązanie do zawodników w tym meczu dało o sobie znać. Nie tylko Milik, ale i Kuba Błaszczykowski, który zupełnie nie chciał podejmować ryzyka, wiele piłek grał do tyłu, był zbyt wolny, ociężały sprawił, że nasze prawe skrzydło było zupełnie wyłączone z ataku. I tutaj kłania się nasz kochany Sławek Peszko, który pojechał na Mundial, tylko dlatego, że przyjaźni się z Robertem Lewandowskim… jako naturalny zmiennik, po kontuzji Kuby dalej siedzi na ławce, a na boisku melduje się Janek Bednarek co wymusza na trenerze zmianę taktyki. Kpina. A w domu zostali Przemek Frankowski, Sebastian Szymański, czy Damian Kądzior.

Kiedy nie grał u nas środek pola, to Robert Lewandowski automatycznie był odcięty od piłki. Najlepiej pokazuje to sytuacja, w której Robert sam wywalczył piłkę, sam wyprzedził zawodnika Senegalu, sam został sfaulowany, a na końcu sam wykonał wolnego, po którym prawie padła bramka. Sam, sam i jeszcze raz sam.

A Piotrkowi Zielińskiemu potrzebna jest praca z psychologiem. Coś go blokuje, coś nie pozwala rozwinąć mu skrzydeł. Nie chce brać odpowiedzialności na siebie, nie chce grać zaskakujących piłek, nie chce dryblować, nie chce strzelać. Chce żeby 90 minut szybko przeleciało i żeby nikt nie wypomniał mu błędu. Piotrek, nie tędy droga, Ty masz być naszym Koke albo Özilem!

Nie winie Milika za to, jak przeszedł obok meczu ani Grosika, czy Kubę za to, że po słabym sezonie są bez formy. To trener stoi z boku i widzi zawodników na treningach. Nasza sytuacja kadrowa nie wygląda źle, powiedziałbym raczej, że najlepiej, od kiedy jestem na świecie. Skoro nie idzie z gry, to może stały fragment? Na ławce masz przecież Rafała Kurzawę, który ma niesamowicie ułożoną lewą nogę, król asyst w polskiej lidze, niedługo pewnie będzie obsługiwał kolegów w Bundeslidze, Ligue 1, czy Primera Division. Niestety nie doczekał się on wejścia.

Czy wybór Cionka był zły? Nie. To przecież podstawowy zawodnik klubu z Serie A, dobrze zapoznany z taktyką z trójką obrońców. Wszyscy zachłysnęliśmy się Jankiem Bednarkiem, który rozegrał kilka spotkań w Southampton przez kontuzję Jacka Stephensa. Materiał na naszego podstawowego stopera, ale serio, nie można winić Cionka, że odbiła się od niego piłka, ale można winić Bednarka za to, że czekał na reakcję sędziego, zamiast grać (oczywiście miał rację, ale prosta zasada-nie licz na gwizdek, graj do końca).

Wierze, że przed meczem z Kolumbią trener Nawałka wyciągnie wnioski. Bardzo mu kibicuję, bo bez niego i 11 Lewandowskich nie doszłoby do ćwierćfinału Mistrzostw Europy. Przed nami niewątpliwie ciężki mecz, ale Japonia przecież tez nie miała wygrać z drużyną Pekermana. Obecnie wszystko zależy od nas i awans jest dalej możliwy. Ja wierzę, a Wy?

Abstrahując już od naszej kadry to cholernie żałuję, że odpadła reprezentacja Maroko. Prowadzeni przez Mehdiego Benatię i Hakima Ziyecha grali po prostu zjawiskowo jak na standardy obecnego Mundialu. Pechowa porażka z Iranem oraz z Portugalią, gdzie ścianą nie do przejścia okazał się Rui Patrício spowodowały, że razem z Egiptem i Arabią Saudyjską mogą bukować bilety na samolot. Potwierdziło się to, co pisałem w przedmundialowej analizie, drużyna Hervé Renarda napsuła dzisiaj wiele krwi Ronaldo i spółce. Ba, byli nawet zespołem lepszym, ale brakowało trochę szczęścia, może lepszego napastnika i sytuacja w grupie B, byłaby sto razy ciekawsza.

Jeśli już o pięknie gry mówimy to Óscar Tabárez i jego Urugwaj za swój cel obrali sobie promowanie antyfutbolu. To, w jaki skandalicznie kunktatorski sposób grają, sprawiło, że dzisiaj wolałem wykańczać kominek ćwierćwałkami, które nijak nie chciały się dociąć tak jak bym o tym marzył (w końcu się udało i efekt jest znakomity!). Wygrane z Egiptem i Arabią Saudyjską sprawiły, że zmierzą się z Rosją w walce o pierwsze miejsce. O ile życzę Sbornej wygranej to i tak w przypadku awansu zmierzą się z Hiszpanią bądź Portugalią. Nie ma sprawiedliwości na tym świecie, bo zespół, który gra fajny dla oka futbol z kapitalnie grającym Golovinem, Dziubą i Cheryshevem pewnie w następnej rundzie odpadnie. A na to zasługuje tylko i wyłącznie Urugwaj. Do granic możliwości irytujący Suarez powinien razem z kolegami przestać pokładać się w każdej sytuacji tylko wziąć się za to, co naprawdę potrafią, czyli za grę w piłkę nożną.

Dzisiaj zyskamy również dwie ważne odpowiedzi. Czy Francja faktycznie jest tak słaba, jak w meczu przeciwko Australii? Czy gwiazdozbiór, którego wartość przekracza miliard euro jest typowym przykładem: „co za dużo to niezdrowo?” Trójkolorowi zmierzą się z reprezentacją Peru, która w spotkaniu z Danią pokazała się z całkiem dobrej strony. Jefferson Farfán potwierdził, że mimo 33 lat nadal jest jednym z ciekawszych zawodników z Ameryki Południowej, Paolo Guerrero mimo śladowych ilości koksu we krwi nie zdołał pokonać Llorisa, a komentujący tamto spotkanie Mirosław Trzeciak do dzisiaj nie wie, czy Pione Sisto gra na skrzydle reprezentacji Danii, czy siedzi na ławce u Peruwiańczyków.

Drugą odpowiedź dadzą nam Argentyńczycy, przed którymi ciężkie spotkanie z Chorwacją. Po skandalicznym remisie z Islandią (z punktu widzenia fanów Albiceleste) są w trudnej sytuacji i brak trzech punków w starciu z Vatreni może raz na zawsze zakończyć marzenia Leo Messiego o Mistrzostwie Świata z Argentyną. Jorge Sampaoli nie ma pomysłu na zespół, to już chyba każdy widzi, ale brak ładu i składu w zespole, który jest wicemistrzem świata aż kłuje w oczy. Obecność w kadrze takich zawodników jak Lucas Biglia, Maximiliano Meza, Marcosa Rojo, Eduardo Salvio, Willy Caballero, czy po prostu starego Javiera Mascherano potwierdza, że kadra Albiceleste to dno i jeszcze trochę mułu pod. Czy D10S da radę zaprowadzić Argentynę do finału w pojedynkę jak miało to miejsce cztery lata temu? Najpierw to trzeba pokonać swojego kolegę z zespołu Ivana Rakitica i jego przyjaciół z kadry Chorwacji, a później myśleć o Nigerii, która od wielu lat nie leży Argentynie.

Chciałem już kończyć, ale przypomniało mi się coś jeszcze. Meksyk jest wielki, impreza na zgrupowaniu dodała im dużo wigoru i jeśli wyjdą z grupy z pierwszego miejsca to bójcie się WAG’s, bo takie treningi zostaną wprowadzone na każdym zgrupowaniu kadr narodowych.

Na razie Mundial rozczarowuję pod względem piłkarskiej jakości. Czy najbliższe spotkania coś zmienią? Oby, bo słuchanie Mirosława Trzeciaka i innych tuzów komentatorskiego rzemiosła przy nudnych spotkaniach porównywalne jest do depilowania włosów łonowych wyrzynarką z PSB Mrówka, którą do domu przywiozła Ci Kasia Dowbor z ekipą telewizyjną Polsatu. Czy każdego meczu do cholery nie może komentować Jacek Laskowski? Swoją drogą Adrian Mierzejewski to klasa sama w sobie, widać, że chłopak nie zatrzymał się w rozwoju w szóstej klasie szkoły podstawowej jak większość jego boiskowych kolegów. Gada z ładem i składem i bardzo dobrze się tego słucha. On prócz Maroko jest dla mnie odkryciem Mundialu.

Facebook Comments