Mundial 2018 – analiza grupa D

Grupa D na papierze ma jednego murowanego faworyta i trzech równorzędnych kandydatów na awansu. W świetle ostatniej formy Argentyńczyków można się jednak zastanawiać czy jeden Messi wystarczy na silnych rywali albicelestes? Czy Islandia w swoim mundialowym debiucie ponownie zachwyci piłkarski świat? A może w końcu odpali Chorwacja z wieloma gwiazdami futbolu w składzie? Gdzie w tej analizie miejsce dla nieprzewidywalnej Nigerii? Postaram się Wam o tym dziś opowiedzieć.

ISLANDIA

Bez wątpienia największe odkrycie europejskiej piłki w ostatnich latach. Każda analiza reprezentacji Islandii zaczyna się od podkreślenia że to państwo w którym mieszka zaledwie 340 tysięcy osób. Czyli mniej więcej tyle co w Bydgoszczy albo Lublinie. Co ciekawe, drugą największą po Islandczykach nacją na wyspie są Polacy (a dokładnie 10 tysięczna Polonia). Nie wchodząc głębiej w demografie i nie zamieniając analizy futbolowej w opis gejzerów i wulkanu Eyjafjallajokull, skupię się na czysto sportowych stronach Islandii.

A te wypadają niezwykle pozytywnie. Odkąd w 2011 roku kadrę przejął Szwed Lars Lagerback, drużyna zrobiła znaczne postępy. Już eliminacje mundialu 2014 wypadły obiecująco, ale w barażu lepsza okazała się Chorwacja. 2 lata później Islandczycy nie pozostawili już wątpliwości, eliminując m.in. Holandię. Na samym turnieju doszło do „sensacji roku”, podczas której w 1/8 finału Islandia ograła Anglików 2:1. Porażka w ćwierćfinale z Francuzami nie zepsuła świetnych nastrojów, a Lars Lagerback mógł odejść w glorii bohatera narodu.

Jego miejsce zajął asystent, Helim Hallgrimsson. Kibice w Polsce nabijali się ze szkoleniowca Legii Warszawa, Deana Klaufuricia który doświadczenie trenerskie zdobywał głównie pracując z kobietami, ale ścieżka kariery Hallgrimssona jest bardzo podobna. Podczas jego samodzielnej pracy z reprezentacją, „Strakarnir okkar” (z islandzkiego-Nasi Chłopcy) zwyciężyli trudną grupę eliminacyjną, pokonując m.in. Chorwatów, Ukraińców oraz Turków. Czyżby Islandia na dobre zadomowiła się w piłkarskiej elicie?

GWIAZDY Z WYSPY GEJZERÓW

Kibiców tej nacji mogą niepokoić wyniki spotkań towarzyskich. Zawodnicy Hallgrimssona przegrali niedawno z Peru i Meksykiem, będąc wyraźnie gorsi. W obu zabrakło kontuzjowanego Gylfiego Sigurdssona, największej gwiazdy islandzkiego futbolu. Piłkarz za którego Everton zapłacił Swansea prawie 50 milionów euro od marca leczy kolano, chociaż według ostatnich prognoz powinien być gotowy do gry na mundialu. Prawdę mówiąc być może kilka tygodni odpoczynku od gry da mu większą motywację, bo sezon 2017/18 w barwach Evertonu nie był dla niego zbytnio udany. Kilka bramek strzelił, kilka asyst zaliczył, ale szału nie było.

Zasadniczo skłamałbym pisząc że Islandia to wylęgarnia talentów, a zawodnicy tej nacji niedługo podbiją świat futbolu. Większość graczy jest już blisko trzydziestki, grają w przyzwoitych klubach, ale z dala od wielkiej piłki. Właściwie jedynym intrygującym młodziakiem jest 20-letni Albert Gudmundsson, który w ostatnich miesiącach robił furorę w barwach PSV Eindhoven. Ze starszych graczy wypada również wspomnieć o Alfredzie Finnbogasonie, autorze 12 goli dla Augsburga. Co ciekawe, ostatnio w bramce Islandczyków zagrał niejaki Frederik Schram. Facet który w ostatniej chwili uratował utrzymanie w… drugiej lidze duńskiej.

Drużyna jest bardzo ciekawa, ale debiut na mistrzostwach świata może okazać się trudnym wyzwaniem. Grupa D jest wymagająca i Islandia może równie dobrze zająć w niej czwarte, jak i pierwsze miejsce.

CHORWACJA

To jest dopiero ciekawa historia. Chorwaci wyeliminowali Islandię w barażach poprzedniego mundialu, przed obecnym lepsi byli ci drudzy, a teraz jeszcze obie reprezentacje spotkają się na mistrzostwach świata. Turniej w 2014 roku Chorwaci zakończyli na fazie grupowej. Euro 2016 zapowiadało się optymistycznie, ale porażka z Portugalią w 1/8 finału mocno zabolała kibiców „Vatreni” (ognistych). Tym bardziej że czysto teoretycznie Chorwacja ma niesamowicie mocny skład.

Sam środek pola prezentuje się niewiarygodnie. Rakitić z Barcelony. Modrić i Kovacic z Realu. Badelji z Fiorentiny oraz Brozović z Interu. Z czołowych gwiazd selekcjoner Zlatko Dalic nie powołał jedynie Marko Roga z Napoli, który wystąpił co prawda w 28 spotkaniach, ale na boiskach Serie A uzbierał przez ten czas zaledwie 251 minut.

Przekaz jest więc bardzo prosty. Na mundial jadą Ci najbardziej doświadczeni, a cała nadzieja w Rakiticiu i Modriciu. Parafrazując Jana Tomaszewskiego, to kombinowanie na dwa uda. Albo się uda, albo nie uda. Logika podpowiada że mając tak znakomitych zawodników w końcu trzeba odnieść jakiś sukces na wielkim turnieju. Ile nacji na świecie ma lepszy środek pola od drużyny w której obok siebie zagrają ważni gracze Realu i Barcelony? Niestety bałkańska krew czasami daje o sobie znać. To też może być jeden z argumentów dla Dalicia żeby powołać doświadczonych graczy, którzy ograli się w ważnych rozgrywkach. Selekcjoner chce konkretnych piłkarzy nastawionych na sukces, stąd skreślenie z listy kilku młodych wilczków.

Problemem może być ciężki sezon kluczowych zawodników reprezentacji. Modrić ważne spotkanie z Islandią zagra ledwie 3 tygodnie po finale Ligi Mistrzów w którym wystąpi z Realem Madryt. A 32-letni pomocnik przez cały sezon ciężko harował w pomocy Królewskich. W podobnej sytuacji będzie Dejan Lovren, defensor Liverpoolu. Kto wie czy kluczowym piłkarzem w kadrze Chorwacji nie okaże się Nikola Kalinic który w Milanie ostatnio zawodził, ale w reprezentacji wydaje się mieć zaufanie selekcjonera.

NIGERIA

Swego czasu analizowałem przyczyny niepowiedzeń drużyn z Afryki na mistrzostwach świata. Niestety, wbrew prognozom Pelego, rzadko kiedy zespoły z tego kontynentu dochodzą daleko na mistrzostwach świata. Oczywiście możemy tutaj wymieniać Kamerun z Rogerem Millą czy Senegal z mundialu 2002, ale na przestrzeni tych wszystkich lat, są to nieliczne wyjątki.

Czy Nigeria przełamie niekorzystną serię? 6 udział na mundialu i po raz 5 w grupie wylosowana Argentyna. Co więcej, w listopadzie 2014 w towarzyskim sparingu Nigeryjczycy pokonali Argentyńczyków 4:2. Czyżby więc była szansa sprawienia sensacji w Rosji?

Obiektywnie muszę ostudzić oczekiwania wobec zespołu Gernota Rohra. Selekcjoner dysponuje kilkoma znanymi nazwiskami, ale grzechy poprzednich pokoleń Nigerii są wciąż aktualne. Przede wszystkim w bramce stoi 19-letni Franciz Uzoho. Chłopak broniący w hiszpańskiej 3 lidze. Defensywa to królestwo duetu Chidozie Awaziem oraz William Troost-Ekong. Ofensywa należy do graczy z Premier League, Alexa Iwobi z Arsenalu, a także Victora Mosesa z Chelsea.

Bardzo młoda, nieprzewidywalna drużyna to dla mnie osobiście zagadka. Nie brałbym żadnych wniosków ze sparingów. Wygrana nad Argentyną jest bez znaczenia, bo gole padały gdy na boisku byli rezerwowi. Podobnie w ostatniej porażce z Serbią, piłkarze z Bałkanów zyskali przewagę gdy na boisku zabrakło podstawowych graczy Nigerii.

Największy problem tej nacji, to skuteczność. Nie ma tutaj faceta który konsekwentnie notowałby znakomite wyniki strzeleckie. Wszystko zależy od dyspozycji dnia. Banałem będzie stwierdzenie że mogą ograć każdego. Myślę że mają spore szanse, bo w każdym z trzech grupowych spotkań powinni nastawiać się na swój ulubiony kontratak.

ARGENTYNA

Kolejna nacja którą dokładnie swego czasu przeanalizowałem. Użyłem wówczas zwrotu „cyrk pod batutą Sampaoliego” twierdząc że mundial w Rosji może się dla niej zakończyć kompromitacją. Czy rzeczywiście jest aż tak źle? Czy wina jest po strony trenera, czy ludzi stawiających zbyt wysokie wymagania?

Media powszechnie zachwycają się pracą Jorge Sampaoliego z reprezentacją Chile. Spójrzmy jednak na fakty. Na mundialu 2014 na 4 spotkania, przegrał 2. Chile grało efektownie, ale niezbyt efektywnie. Na Copa America 2015 sięgnął po mistrzostwo, chociaż poważnego rywala miał dopiero w finale, gdzie po rzutach karnych udało mu się ograć Argentynę. Odszedł przegrywając 0:3 z Urugwajem w eliminacjach obecnego mundialu, wypłynął w Sevilli z którą nic wielkiego nie zdobył, a następnie dostał propozycję pracy jako selekcjoner Argentyny.

Nie zrozumcie mnie źle. Nie chcę wmawiać Wam że Sampaoli jest beznadziejnym trenerem, bo to nieprawda. Ciężko mi jednak uznać go za jakiegoś genialnego stratega. Nawet Diego Maradona potrafił wprowadzić Argentyńczyków na mundial, a wybitnym trenerem nie jest. Jeśli ktoś oczekuje cudów po Sampaolim, to może srogo się zawieść. Zresztą śmiem twierdzić że kadrowo wcale nie ma wielkiego pola manewru.

PROBLEMY KADROWE

Każdy na myśl o reprezentacji Argentyny poda nazwiska Leo Messiego, Gonzalo Higuaina, Paulo Dybali czy Sergio Aguero. Jasne, świetni gracze, a Leo wręcz wybitny. Tylko że reszta pozycji w porównaniu do ofensywy jest słabiutka. W bramce po kontuzji Romero zagra Nahuel Guzman. Facet ma 32-lata i w sumie niczym się przez całą karierę nie wyróżniał. W defensywie silnym punktem powinien być Otamendi, ale już taki Marcos Rojo większość sezonu spędził na ławce rezerwowych w Manchesterze. Rozwiązaniem może okazać się Federico Fazio z Romy. Javier Mascherano? Ostatnio emerytura w Chinach. Żaden kłopot bogactwa jak było na poprzednich turniejach. Albo gracze niedoświadczeni, albo tacy którzy większość sezonu przesiedzieli na ławie, albo tacy blisko emerytury.

Argentyna ma jeden z najstarszych składów spośród uczestników mundialu. 23-osobowa kadra warta jest 691 milionów euro, z czego 505 milionów warci są napastnicy. Gdyby porównać wartość defensywy i pomocy, to podobną wartość w tej kategorii ma Senegal. Co tu więcej komentować? Szkoda mi Leo Messiego który marzy żeby w końcu coś zdobyć ze swoją reprezentacją, ale przy takim składzie osobowym znów będzie musiał ciągnąć całą grę. Grupa D nie jest dla niego najłatwiejsza.

Niedawna porażka 1:6 z Hiszpanią też nie była przypadkiem. Sampaoli przypudrował rozbitą drużynę, dowołał Dybalę i właściwie to tyle co mógł z takim składem osobowym zrobić. Za późno na rewolucje. Dziennikarze oczekują że Messi pociągnie Argentynę do mistrzostwa, ale chyba nie zdają sobie sprawy jak potężne to jest wyzwanie. I to z serii tych Mission Impossible.

PODSUMOWANIE GRUPA D

Ciężka grupa do prognozowania. Cała czwórka może równie dobrze ją wygrać lub odpaść na tym etapie. Faworytem jest Argentyna, ale ma tyle problemów że z takimi rywalami może mieć przepotężne kłopoty. Nigeria raczej do turnieju podejdzie na luzie, a ma możliwości żeby namieszać. Chorwacja jeśli odpali, to również powinna być bardzo silna. Islandia jakoś podświadomie jest przeze mnie skreślana, ale nie zdziwię się jeśli ponownie będzie mocna. Będzie ciekawie. Prawdopodobnie najbardziej wyrównana grupa na mistrzostwach świata.

Facebook Comments