Milan przetrwa

Kilka dni temu obchodziłem 34. urodziny. Celebrowałem je w Pradze. Świetnie się bawiłem dopóki nie dotarła do mnie wiadomość od kolegi o następującej treści: „Dwa lata i 30 mln kary”. Od dwóch dni nie miałem dostępu do sieci. W chwili otrzymania tej wiadomości byłem w centrum Pragi ze swoją kobietą. Nie wytrzymałem i zaraz po obiedzie sprawdziłem polską stronę Rossonerich. Milan wykluczony na jeden sezon za złamanie zasad Finansowego Fair Play. Werdykt specjalnie mnie nie zdziwił, natomiast nie spodziewałem się takiego chaosu informacyjnego. UEFA nie potrafiła nawet podać poprawnie za pierwszym razem wysokości kary. To jednak już nie ma znaczenia. Milan wypada z gry w Lidze Europy w sezonie 2018/2019. Kibice Interu wieszczą „Il Diavolo” spadek do Serie B. Zapewniam Was, Milan przetrwa, ale po tym werdykcie nie będzie łatwo się podnieść. Dlaczego? Już tłumaczę.

Przede wszystkim ten wyrok to cios we włoski futbol. Milan to upadły gigant, który próbuje wstać z kolan. Chińscy właściciele kupili ulubioną zabawkę Silvio Berlusconiego i zainwestowali w klub ogromne pieniądze. Już od początku tego procesu odnosiłem wrażenie, że organizacji z siedzibą w Nyonie nie jest na rękę powrót Milanu na europejskie salony. Marco Fassone i sztab prawników złożyli odpowiednie dokumenty. Nie pomogły apele o równe traktowanie itd. UEFA chciała skazać Milan, żeby dać przykład na zasadzie: „patrzcie jak kończy się łamanie zasad FFP”. Idąc tokiem rozumowania sędziów Europejskiej Unii Piłkarskiej kara musiała być dotkliwa, aby taka sytuacja w przyszłości się nie powtórzyła. Rossoneri oberwali za ostatnie lata ery Silvio Berlusconiego i Adriano Gallianiego. Pytanie tylko dlaczego sprawa Milanu została rozpatrzona na innych zasadach?

Paris Saint Germain czy Manchester City wydają bajońskie sumy na transfery, ale wszystko jest w porządku. Te dwa kluby mają za sobą potężnych sponsorów. Nie ma powodów do wszczynania postępowania, ponieważ bilans z wykonania budżetu obu klubów jest dodatni. Można kupić w jednym okienku transferowym Neymara za ponad 200 baniek i z czystym sumieniem rozpocząć kolejny sezon. Po prostu Himalaje hipokryzji. Sztuczne zwiększanie przychodów klubów przez arabskich właścicieli nie jest łamaniem Finansowego Fair Play. Werdykt z 27.06.2018 roku przypomina mi „Folwark zwierzęcy” George’a Orwella, w którym: „Wszystkie zwierzęta są sobie równe, ale niektóre są równiejsze od innych”.

Co dalej? Odwołanie do Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu w Lozannie nic nie da. To aktorzy, którzy przeczytają wszystko to co im podyktuje UEFA. Także nie spodziewajcie się ułaskawienia Milanu przez CAS. W nadchodzącym sezonie Rossoneri będą walczyć na dwóch frontach. Liga Europy jest poza zasięgiem.

Czy to koniec Milanu? Nie! Najważniejsze, aby klub znalazł teraz nowego udziałowca. Rocco Commisso jest zainteresowany, rodzina Ricketts podobno także. Ciekawe co zrobi teraz Yonghong Li. Zagra va banque czy na zwłokę? Jedno jest pewne, Milan potrzebuje nowego inwestora z potężnym zapleczem finansowym. Werdykt UEFA to wizerunkowy koszmar dla Rossonerich. Klub z tak piękną historią został w spektakularny sposób upokorzony przez sędziów z Nyonu.

Lobby anty-Milan osiągnęło sukces. Klub z via Aldo Rossi wyleciał z hukiem z europejskich pucharów w sezonie 2018/2019. Teraz pozostaje tylko czekać na decyzję Trybunału Arbitrażowego do spraw Sportu w Lozannie, ale kibice Milanu nie łudźcie się, nie będzie dobrze. Kolejny sezon to Serie A i Coppa Italia, nic więcej. Ponadto Milan nie będzie miał zbyt wiele czasu na letnie mercato. Wszystko wygląda fatalnie jednak Milan przetrwa. Czerwono-czarni zawsze potrafili się podnieść po porażce. Spadali do Serie B i szybko wracali do elity. Przetrwali też chude lata 1997-1998. Kolejny kryzys też Milan przejdzie. Teraz Marco Fassone i Massimiliano Mirabelli mają pole do popisu. Muszą wyprowadzić klub na prostą. Czy są w stanie to zrobić? Tak, ale trzeba koniecznie poszukać nowego inwestora. Kogoś z ugruntowaną pozycją finansową i nieskazitelnym wizerunkiem. Jeżeli tak się stanie to Milan wróci tam gdzie jego miejsce. Natomiast UEFA powinna się wstydzić. Piękna pokazówka! Werdykt jest „sprawiedliwy” jak decyzje sędziowskie Byrona Moreno z meczu Korea Południowa-Italia z 2002 roku. Prawda jest taka, że UEFA mogła osiągnąć porozumienie z Rossoneri, ale nie chciała tego zrobić. Rozczaruję też wszystkich przeciwników Milanu, klub nie spadnie do Serie B. Kara jest surowa, ale mogło być gorzej. Szkoda tylko, że droga powrotu Milanu na szczyt znacznie się wydłużyła.