12 Cze
2018

Milan nie potrzebuje Immobile

Mark Twain powiedział kiedyś, że: „Dwa najważniejsze dni w życiu człowieka: pierwszy to dzień, w którym się urodził, a drugi to ten, w którym zrozumiał po co”. Nasz dzisiejszy bohater zrozumiał po co. Był rewelacją minionego sezonu w Serie A, strzelił 29 goli i został capocannoniere. Obecnie portal transfermarkt wycenia go na 50 mln euro. Claudio Lotito oczekuje za niego nawet 60 mln euro. Włoch ma kapitalny rok 2018 i ponownie stał się łakomym kąskiem na rynku transferowym. Massimiliano Mirabelli szuka nowego napastnika dla Milanu. Dyrektor sportowy Rossonerich za wszelką cenę będzie się chciał pozbyć Nikoli Kalinicia (głęboko w to wierzę…). Nie wiadomo też jak potoczy się sprawa Milanu w sporze z UEFĄ. Jeżeli „Il Diavolo” unikną wykluczenia z Ligi Europy to na San Siro ściągnięci zostaną nowi piłkarze. Czy warto wydać 60 mln euro na Ciro Immobile? Nie! Postaram się Wam wytłumaczyć dlaczego.

Włochy od wielu lat nie miały napastnika z topu. Czasy Christiana Vieriego, Alexa Del Piero i Pippo Inzaghiego już dawno minęły. Mario Balotelli mógł zostać jednym z najlepszych, ale jest doskonałym przykładem na to, że głowa nie idzie w parze z talentem. Super Mario powoli wraca na właściwe tory. Dwa lata w Nicei dobrze mu zrobiły. Odzyskał pewność siebie i wrócił do wysokiej formy strzeleckiej. Andrea Belotti wystrzelił niczym z katapulty i zaliczył znakomity poprzedni sezon w Serie A. Rozgrywki 2017/2018 zakończył z zaledwie 10 trafieniami i przyszyto mu łatkę piłkarza jednego sezonu. Graziano Pelle odcina kupony w Shandong Luneng. Natomiast Simone Zaza odnalazł się w Valencii po koszmarnie wykonanym karnym na Euro 2016. Nigdy jednak nie będzie gwiazdą światowego formatu. Tak, Italia ma problem z napastnikami. Media na Półwyspie Apenińskim rozpisują się w samych superlatywach o napastniku Lazio. Rzeczywiście bilans Ciro Immobile z sezonu 2017/2018 robi wrażenie – 47 meczów, 41 goli i 11 asyst. Snajper z Kampanii jest niezwykle skuteczny w Lazio. Właściwie jest napastnikiem idealnym patrząc na włoskie realia. Wielu kibiców Milanu chciałoby go zobaczyć w czerwono-czarnej koszulce, ale nie ja. Dlaczego?

Tylko szaleniec może myśleć w ten sposób. Król strzelców Serie A, zdobywca 67 goli w 88 meczach w Lazio, a mimo to jestem na nie. Sekret skuteczności Ciro Immobile tkwi w pomocy Lazio. Wystarczy spojrzeć na nazwiska: Sergej Milinkovic-Savic, Felipe Anderson i Luis Alberto. Ta trójka potrafi robić wiatr na boisku i podawać niemal z chirurgiczną precyzją. Trio Milinkovic-Savic-Anderson-Alberto popisało się 40 asystami w minionym sezonie, kosmos! Biancocelesti byli maszynką do strzelania goli – 89 w lidze włoskiej (mistrz Juventus zdobył 86). Wszystkie klocki pięknie poukładał Simone Inzaghi. Trener Lazio zjednoczył piłkarzy, zaufał im i zbudował w szatni fantastyczną atmosferę. Skorzystał na tym przede wszystkim włoski napastnik. Ciro Immobile strzelał jak na zawołanie. Popisywał się hat-trickami. Drużynie SPAL strzelił 4 gole w meczu. Pobił też rekord strzelecki Giuseppe Signoriego i Hernana Crespo. Strzelba z Torre Annunziata napisała własną historię w Lazio. Pomimo tego nie jestem przekonany czy w Milanie by sobie poradził. Wiecie dlaczego?

Immobile to lis pola karnego. Znakomicie czuje się w Serie A, ale na wysokim poziomie gra tylko i wyłącznie wtedy kiedy jego drużyna ma silną pomoc. Właśnie dlatego tak dobrze mu idzie w Lazio. Wyobraźcie sobie teraz, że Ciro trafia do Milanu. Piętą achillesową Rossonerich jest właśnie druga linia. Suso jest jednowymiarowy. Franck Kessie musi jeszcze wiele nad sobą pracować. Lucas Biglia to regista, a Jack Bonaventura ma problemy z wahaniami formy. Jedynym kreatywnym graczem drugiej linii Milanu jest w tej chwili Hakan Çalhanoğlu. Pomoc Milanu nie gwarantuje napastnikom wielu celnych podań. Sezon 2017/2018 jest tutaj doskonałym przykładem. Najlepszym strzelcem czerwono-czarnych w Serie A był młodziutki Patrick Cutrone. Inna sprawa, że partacz Kalinić powinien strzelić 10 goli więcej. Andre Silva również zawiódł, ale to był jego debiutancki sezon w Serie A.

Massimiliano Mirabelli ma twardy orzech do zgryzienia. Musi zmazać plamę po Kaliniciu. Przyznaję, że jeśli mu się to uda to będzie pierwszy taki cud od wskrzeszenia Łazarza parafrazując słowa Andrzeja Kostyry. Powinien także kupić nowego napastnika, ale 60 mln euro za Immobile to jakieś nieporozumienie i znając realia, Claudio Lotito nie zejdzie z ceny. Włoch jest dobrym napastnikiem, ale nie wybitnym. Jeżeli Milan nie wzmocni drugiej linii to nawet taki Immobile będzie miał problem ze zdobywaniem bramek. Na miejscu dyrektora sportowego Rossonerich w pierwszej kolejności postawiłbym na wzmocnienie pomocy. Dokupienie Hakanowi gracza z odpowiednią jakością diametralnie zmieniłoby styl gry Milanu. Więcej celnych podań, mniej schematów, szybka gra z klepki i po jakimś czasie efekty by przyszły. Rossoneri są zbyt schematyczni, dlatego od dwóch lat nie mogą zająć wyższego miejsca niż szóste w lidze włoskiej.

Transfer Ciro Immobile nic nie zmieni. Włoch nie jest wielkim napastnikiem. Przemawia za nim jedynie dobra znajomość ligi włoskiej, bo w żadnej innej sobie nie poradził. Zawiódł w Borussii Dortmund. W Sevilii także nie błyszczał. Na Mistrzostwach Świata 2014 w Brazylii również się nie popisał. Nie wspominając o dwumeczu ze Szwecją w barażach do Mundialu w Rosji.

Jako kibic Milanu pragnę, żeby w pierwszej kolejności duet Fassone-Mirabelli wzmocnił pomoc. Ponadto chciałbym, żeby w klubie został André Silva. Serie A jest trudną ligą dla obcokrajowców. Następca Cristiano Ronaldo nie zachwycał, mimo to cały czas widzę w nim ogromny potencjał. Portugalczyk jest piłkarzem kreatywniejszym niż Immobile. Jest świetny technicznie i ma zmysł do gry kombinacyjnej. Włodarze Milanu wydali na niego bajońską sumę. Według mnie zasługuje na drugą szansę. Wciąż jest młody i może być tylko lepszy.

Wybór nowego napastnika dla Milanu jest niczym przysłowiowe szukanie igły w stogu siana. Massimiliano Mirabelli nie może sobie pozwolić na popełnienie kolejnego błędu, a na rynku transferowym póki co Milan ma ograniczone pole manewru. Rok temu marzyłem, żeby Rossonerich zasilił ktoś taki jak Alexandre Lacazette. Wręcz o nim marzyłem, bo to piłkarz, który mógłby być niczym George Weah kiedyś. Ostatecznie Francuz trafił do Arsenalu. Oczekiwania Urbano Cairo za kartę „Gallo” Belottiego były absurdalne, a Pierre-Emerick Aubameyang powędrował na The Emirates. Dziś Milan wrócił do punktu wyjścia. Nadal poszukiwany jest snajper, który zagwarantuje „Il Diavolo” przynajmniej 20 goli w sezonie. Czy Ciro Immobile jest w stanie to zrobić? Z całym szacunkiem, ale przy obecnej pomocy Milanu nie. Poza tym Immobile nie jest warty 60 mln euro.

Michał Kowalonek powiedział kiedyś, że: „każda minuta bycia z nowymi ludźmi jest bardzo inspirująca”. Wierzę, że dla Ciro Immobile również będzie, ale nie w Milanie. Rossoneri nie potrzebują napastnika, który nie poradził sobie w dużym klubie i na najważniejszym turnieju piłkarskim na świecie. Jeżeli Milan ma być znowu wielki to potrzebuje innego typu napastnika i przede wszystkim mądrej polityki transferowej. Panowie Fassone i Mirabelli, do dzieła. Wyprostujcie sprawę z UEFĄ na ile to możliwe, a później zabierajcie się za mercato. Forza Milan!

Komentarze
Udostępnij: