11 Lip
2018

Messi czy Maradona?

Messi czy Maradona?

Ostatnio zauważyłem pewną ciekawą tendencję. Obecne pokolenie sportowców i kibiców bardzo szybko zapomina o dokonaniach legend, nie wspominając o kwestionowaniu ich osiągnięć. W NBA coraz częściej zadają sobie pytanie kto jest G.O.A.T., Michael Jordan czy LeBron James. W NHL Sidney Crosby czy Aleksandr Owieczkin są stawiani na równi z Waynem Gretzkym, Mario Lemieuxem czy Gordie Howe’m, szaleństwo. Mistrz WBC Deontay Wilder uważa się za lepszego od Mike’a Tysona itd. Całkiem niedawno, bo po meczu Hiszpanii z Iranem Serio Ramos powiedział, że: „W Argentynie wszyscy wiedzą, że Diego Maradonę dzielą lata świetlne od najlepszego argentyńskiego piłkarza w historii, którym dla mnie jest Lionel Messi”. Wcześniej Julio Grondona uznał Messiego za najlepszą „10” w historii Argentyny, czy słusznie? Mam wątpliwości, zwłaszcza po ostatnich Mistrzostwach Świata w wykonaniu Argentyny.

Lionel Messi to piłkarz wybitny, co do tego nie ma żadnych wątpliwości. W piłce europejskiej wygrał wszystko i pobił mnóstwo różnych rekordów. Jest najlepszym strzelcem w historii Barcelony i La Ligi. Zdobył najwięcej bramek w El Clásico (26). Jego nazwisko widnieje w Księdze Rekordów Guinnessa, dlaczego? Ponieważ strzelił 91 goli w roku kalendarzowym (wliczając mecze towarzyskie w 2012 roku – 96). Po prostu kosmos! Laureat Pięciu Złotych Piłek i jedyny piłkarz w Hiszpanii, którzy strzelił gola wszystkim drużynom grającym w Primera Division. Przez całą dotychczasową karierę ponad 600 razy pokonywał bramkarzy przeciwników. Lista jego rekordów jest długa niczym liczba oczekujących po Europejską Kartę Ubezpieczenia Zdrowotnego w oddziałach Narodowego Funduszu Zdrowia. Niewielu piłkarzy może się z nim równać. Obecnie tylko Cristiano Ronaldo. Argentyńczyk ma piękną karierę i powinniśmy się cieszyć, że mamy zaszczyt oglądać go na boisku. Zabrakło mu tylko jednego, czyli złotego medalu Mistrzostw Świata. Czy to koronny argument dla zwolenników Maradony? Pewnie tak, ale ja znalazłem inny.

Diego Armando Maradona, symbol Albicelestes. Znany z cudownego gola strzelonego Anglii na Mistrzostwach Świata w 1986 roku w Meksyku. Autor tzw. „Ręki Boga”. Fenomen i jednocześnie skandalista. Filigranowy, liczący zaledwie 165 centymetrów wzrostu, uznawany jest za najwybitniejszego piłkarza w historii futbolu obok Pele. Jednak jego liczby nie robią już takiego wrażenia. Messi bije go na głowę pod względem indywidualnych rekordów. Leo rozegrał w seniorskiej reprezentacji Argentyny 128 meczów i strzelił 65 goli. Boski Diego zakładał trykot Albicelestes „zaledwie” 91 razy i zdobył 34 bramki. Pod względem ilości goli na Mistrzostwach Świata lepiej wypada Maradona – 8, Messi tylko 6. Później nie ma już czego porównywać, Leo wygrywa zdecydowanie. Sęk w tym, że w reprezentacji Argentyny Diego Maradona jest piłkarzem spełnionym, a Messi nie. Popularny „Dieguito” poprowadził Albicelestes do zdobycia Pucharu Świata w 1986 roku. Argentyna grała wówczas systemem 3-5-2 i jako jedyna drużyna w historii MŚ zdobyła złoty medal grając właśnie tą formacją.

Jeśli chodzi o karierę klubową to wszyscy znamy osiągnięcia Leo Messiego. Trudno jest wymienić rekord, którego jeszcze nie pobił. Mimo wszystko trzeba powiedzieć, że trafił do Barcelony w odpowiednim momencie. Grał w jednej z najlepszych drużyn w historii klubowej piłki. Zaczynał swoją przygodę z poważną piłką pobierając lekcje u brazylijskiego wirtuoza futbolu, Ronaldinho Gaúcho. Kilka lat później przerósł Brazylijczyka. On i Cristiano Ronaldo zawiesili poprzeczkę na poziom nieosiągalny dla innych piłkarzy. Od jego debiutu w Barcelonie minęło prawie 18 lat. W tym czasie Messi 9 razy wygrywał mistrzostwo Hiszpanii, 6 razy podnosił Puchar Króla i 4 razy Puchar Ligi Mistrzów.

Natomiast klubowa kariera Diego Maradony była niczym szosa Transfogaraska łącząca Transylwanię z Wołoszczyzną w Rumunii. Już na początku swojej przygody z piłką został legendą Argentinos Juniors (116 goli w 166 meczach). W 1981 roku podbił serca kibiców Boca Juniors. Rok później przeszedł do Barcelony za rekordowe 7,6 mln dolarów. Zawrotna jak na tamte czasy suma transferu nakładała na Maradonę dodatkową presję. Gra w koszulce Blaugrany przyniosła mu sławę, ale nie sukcesy. Duma Katalonii z Maradoną i Berndem Schusterem w składzie nie potrafiła osiągnąć sukcesów na miarę swych aspiracji. Tylko raz, w 1983 roku Barca pod wodzą Cesara Luisa Menottiego zdobyła Puchar Króla. W 1984 roku po konflikcie z Josepem Louisem Nunezem, Maradona odszedł do SSC Napoli. Argentyńczyk dołączył do drużyny przeciętnej i szybko stał się gwiazdą Serie A. Jego pobyt w Katalonii pozostawił niedosyt, czego nie można powiedzieć o pobycie w słonecznej Italii. Maradona dwukrotnie zdobywał z Napoli mistrzostwo Włoch. Kibice ze Stadio San Paolo nigdy nie zapomną mu Scudetto z sezonów 1986/1987 i 1989/1990. Napoli z Maradoną w składzie stało się jedną z najlepszych drużyn na Półwyspie Apenińskim i jak równy z równym rywalizowało z Milanem naszpikowanym gwiazdami. Diego nie miał u boku Xaviego, Iniesty, Busquetsa, Eto’o, Davida Villi, Neymara czy Luisa Suareza, a mimo to wywalczył z Napoli dwa mistrzostwa Włoch, jedyne w historii tego klubu. Należy o tym pamiętać. Oczywiście czasy były inne. Dziś gra jest szybsza. Mimo wszystko porównując Messiego z Maradoną trzeba pamiętać właśnie o pobycie Diego w Napoli. Do dziś Maradona ma w Neapolu status półboga, a o jego karierze dyskutuje się codziennie, nawet podczas stania w kolejce do L’Antica Pizzeria da Michele.

Lionel Messi rozpoczął swoją przygodę z reprezentacją Argentyny od sukcesu. Poprowadził Albicelestes do złotego medalu Mistrzostw Świata U-20 w 2005 roku. Następnie było złoto olimpijskie w Beijing. Później było już tylko gorzej. Dwukrotnie docierał z Argentyną do finału Copa America, ale zawsze czegoś brakowało. W 2014 roku był blisko spełnienia marzenia, ale Mario Götze miał inne plany w finale MŚ w Brazylii. Po tegorocznym Mundialu nie ma z czego zbierać. Albicelestes grali koszmarnie, a Jorge Sampaoli wyglądał jak trener-amator. Szczerze to jest mi trochę żal Messiego i do kadry nie powinien już wracać. Sytuacja w Argentyńskim Związku Piłki Nożnej przypomina mi czasy Zdziśka Kręciny i Grzegorza Laty w PZPN-ie.

Diego Maradona poprowadził Argentynę do Mistrzostwa Świata w 1986 roku. Cztery lata później Albicelestes zameldowali się w finale turnieju Italia 90, ale musieli uznać wyższość Niemiec. Kariera klubowa „Dieguito” to piękne gole w Barcelonie, Napoli i Boca Juniors, ale także skandale. To nie jest gość, którego można stawiać za wzór do naśladowania.

Wspaniały Wayne Gretzky powiedział kiedyś, że: „Czyjejś wielkości nie da się do końca pokazać w statystykach. Można za to dostrzec ją w opowieściach”. Kto jest lepszy, Maradona czy Messi? Ciężko odpowiedzieć na to pytanie. Nie miałem okazji podziwiać gry boskiego Diego (jedynie jego epizod na Mundialu w USA). Mam natomiast szczęście oglądać Messiego. Jest jednym z najlepszych piłkarzy w historii, ale lata świetlne nie dzielą Diego od Leo. Każdy z nich wniósł wiele do futbolu, a rozpatrywanie ich karier tylko przez pryzmat Mistrzostw Świata jest niesprawiedliwe. Paolo Maldini też nigdy nie został mistrzem świata, a zapisał się złotymi literami w historii futbolu. Szanujmy legendy i cieszmy się grą obecnych gwiazd zamiast marnowania czasu na spory o najlepszego w historii. Każde pokolenie miało swoich bohaterów. Za kilkanaście lat pojawią się nowi sportowcy, których będziemy podziwiać i pewnie zadawać sobie pytanie, który z nich jest najlepszy. Messi czy Maradona? Spór pozostawiam nierozstrzygnięty.

Komentarze
Udostępnij: