13 Maj
2018

Mateusz Wieteska – warszawiak w Zabrzu

Rodowity warszawiak, od 13 roku życia w Legii. Jednak przeszedłszy wszystkie szczeble juniorskie ukochanego klubu, okazało się, że w pierwszym zespole to on za dużo nie pogra, choć dookoła wszyscy zgodnie potakiwali, że to bardzo utalentowany stoper i świetlana przyszłość przed nim. Co z tego, skoro szans na wykazanie się nie dostawał. A młody zawodnik potrzebuje minut jak tlenu. Z tego powodu Wieteska był dwukrotnie wypożyczany – za pierwszym razem do Dolcanu Ząbki, za drugim do Chrobrego Głogów. Szczególnie owocny był pobyt w Głogowie, u trenera Ireneusza Mamrota. Tam zadomowił się w pierwszym składzie, grał pełne mecze, a po sezonie został wybrany do najlepszej jedenastki sezonu Nice I ligi.

Poprzedni bohaterowie to Tomek Loska oraz Dominik Hładun.

OD GŁOGOWA DO LIGI MISTRZÓW

Podbudowany dobrymi występami na zapleczu Lotto Ekstraklasy, wrócił do Legii, w której miał przyjemność zadebiutować w najwyższej lidze oraz rozegrać 20 minut w prestiżowej Lidze Mistrzów (w pamiętnym spotkaniu z Borussią Dortmund). Pojechał na letni obóz przygotowawczy do Warki, pełny nadziei i wiary, że tym razem się uda. Los chciał inaczej. Nie udało się. Jacek Magiera informuje go, że jest przewidziany w kadrze jako czwarty obrońca, a o rolę bezpośredniego zmiennika dla Michała Pazdana i Macieja Dąbrowskiego, będzie walczył z Jakubem Czerwińskim. Magiera zaznacza, że będzie stosował rotację w składzie i wychowanek Pogoni Grodzisk Mazowiecki będzie mógł liczyć na kilka meczów w sezonie.

Mateusz tak nie chce. Nie tego oczekiwał. W Chrobrym przyzwyczaił się do regularnych gier i nie ma zamiaru trenować z pierwszą ekipą, by weekendami występować w III-ligowych rezerwach. Wie, że nie tędy droga, że wiele talentów już w ten sposób zaprzepaściło swoje kariery, a III liga to nie jest miejsce na rozwój. Tym bardziej, że sprawdził się już dwa szczeble wyżej, więc teraz nie ma zamiaru robić tak dużego kroku w tył, gdy może wykonać od razu krok naprzód.

NIECIECZA CZY ZABRZE?

Wkrótce pojawiają się dwie ekstraklasowe oferty do przeanalizowania. Usługami Wieteski zainteresowane są Bruk-Bet Termalica Nieciecza oraz Górnik Zabrze. Warszawski klub szybko porozumiał się z niecieczanami, ale ostatecznie Mateusz trafił na Śląsk. Górnik polecał szkoleniowiec Magiera, a to osoba bardzo ważna w życiu piłkarskim Wieteski. Traktuje go jako swojego przyszywanego ojca. Ówczesny trener Legii argumentował, że w Zabrzu może nauczyć się grać pod presją, przy pełnych trybunach. W Bruk-Becie, wiadomo, mógłby grać, ale przy prawie pustym stadionie. Jak się okazało, była to słuszna uwaga, także pod względem jakości tych dwóch zespołów. Każdy widzi, gdzie w tabeli jest BBT, a gdzie KSG.

Marcinowi Broszowi bardzo zależało na angażu warszawskiego stopera. Po odejściu Bartosza Kopacza brakowało w kadrze środkowego defensora. Szukano kogoś o podobnej charakterystyce i w ten sposób zdecydowano się na Wieteskę.

UNIWERSALNY

Czas pokazał, że MW to nie tylko piłkarz środka obrony. Na wiosnę, częściej niż tam, grywa na prawej stronie defensywy, robiąc tym samym miejsce dla Pawła Bochniewicza, wypożyczonego z Udinese Calcio. Zdarzało mu się także występować jako defensywy pomocnik. Na każdej z tych pozycji dawał radę. Biorąc pod uwagę, że to chłopak urodzony w 1997 roku, każde takie nowe miejsce na boisku jest dla niego cenną lekcją i okazją do zdobycia doświadczenia, które zaprocentuje w przyszłości. A trzeba też zwrócić uwagę, że Mateusz umie się także ustawić w polu karnym rywala, przyłożyć głowę, dobrze uderzyć. W tym sezonie na swoim koncie ma już 7 trafień, co jak na defensora jest bardzo dobrym wynikiem. Dla porównania Bartosz Śpiączka, czyli niedoszły kolega z drużyny, w dodatku napastnik, może się „popisać” dorobkiem strzeleckim w ilości 3 goli.

Komentarze
Udostępnij: