Mały Książę Anfield

Do 69. minuty przebywał na ławce rezerwowych wśród graczy, którzy nie zostali desygnowani do gry w podstawowym składzie, a jego zespół – mimo przytłaczającej przewagi – remisował z odwiecznym rywalem. W 70. pojawił się na boisku i już 180 sekund później cieszył się z gola, który dał gospodarzom prowadzenie. Po upływie kilku chwil, po raz kolejny wpisał się na listę strzelców, kompletując dublet i ustalając wynik spotkania. Dzięki znakomitej zmianie, której bohaterem stał się Xherdan Shaqiri, Liverpool po raz pierwszy od 8 spotkań ograł Manchester United w Premier League i umocnił się na pozycji lidera. Szwajcar udowodnił, nie pierwszy zresztą raz, że sprowadzenie go latem na Anfield było znakomitą decyzją. 

The Reds za niezwykle dobrze zbudowanego pomocnika zapłacili spadkowiczowi ze Stoke niecałe 15 milionów euro. Niecałe 15 milionów za zawodnika, który przychodził jako uzupełnienie składu i wsparcie dla ofensywnego tria, a który w 5 miesięcy wywarł na nową drużynę większy wpływ niż Alexis Sanchez na ekipę z Old Trafford przez rok. A trzeba pamiętać, że Chilijczyk miał z miejsca stać się liderem i odmienić oblicze Czerwonych Diabłów.

Wracając jednak do byłego gracza między innymi Interu Mediolan i Bayernu Monachium, niedzielne wydarzenia nie były dla niego nowym doświadczeniem. Nie było nim rozpoczęcie meczu poza murawą, gdyż na początku sezonu Shaqiri był w zasadzie etatowym rezerwowym i dopóki Jurgen Klopp nie zdecydował się na ustawienie 1-4-2-3-1, dopóty Szwajcar nie był członkiem pierwszej jedenastki. Żadnym novum nie były też bramki zdobyte w starciu z Czerwonymi Diabłami, ponieważ 28 lipca, podczas swojego nieoficjalnego debiutu w ramach International Champions Cup, także wpisał się na listę strzelców, a The Reds rozgromili United 4:1.

Nie zmienia to jednak faktu, że Szwajcar zanotował bardzo udany – choć nie najdłuższy – występ w ligowych Derbach Anglii i jest obecnie jednym z najważniejszych ogniw zespołu z Merseyside. Jego osiągnięciu nie mogą umniejszać okoliczności, w jakich padły oba gole. Jasne, rykoszety, po których piłka odbiła się od zawodników rywala i zmyliła bramkarza bardzo mu pomogły, lecz Xherdan był w odpowiednim miejscu, w odpowiednim czasie, oddał dostatecznie silne uderzenia i mógł celebrować ich rezultaty wraz z kolegami. Nie pierwszy zresztą raz.

Pomocnik ma na swoim koncie 5 bramek zdobytych w tym sezonie Premier League. Do ich skompletowania potrzebował 18 strzałów, spośród których 7 było celnych. Jeśli więc futbolówka zmierza już między słupki, to w 71% przypadków ląduje w siatce. Shaqiri w żadnym razie wybitnym kreatorem nie jest – posyła średnio 1 kluczowe podanie w każdym występie – ale 2 asysty zdołał, jak dotąd, zanotować. Co ciekawe, niespecjalnie często wchodzi też w drybling (przeciętnie raz na spotkanie), lecz przy 30% skuteczności takowych prób, trudno mu się dziwić.

Szwajcar stał się drugim graczem w historii Liverpoolu, który w swoim pierwszym oficjalnym meczu przeciwko Manchesterowi United zanotował dublet. To osiągnięcie jedynie wzmocniło sympatię, jaką kibice z czerwonej części miasta Beatlesów darzą zawodnika sprowadzonego podczas letniego okienka transferowego. Shaqiri już od pierwszych kopnięć piłki w nowych barwach zjednał sobie fanów, a dziś jest jednym z ulubieńców publiczności. Tej jesieni zasłużył na tytuł Małego Księcia Anfield i wcale nie zamierza rezygnować z walki o tron. Na krytyczne słowa twierdzących, jakoby nie nadawał się do reprezentowania wielkich klubów odpowiedział w najlepszy możliwy sposób – świetną dyspozycją sportową.

Czy po latach chudych w sukcesy nastanie w jego karierze czas sukcesów?

Facebook Comments