Magik, który (nie) chciał sięgnąć gwiazd

Dzisiaj urodziny obchodzi jeden z tych zawodników, o których mówimy, że powinni osiągnąć więcej, że ich talent przewyższał to, co pokazywali na boisku, że puchary, które widnieją w ich domowej gablocie są namiastką tego, co powinni posiadać, gdyby ich głowa współpracowała z ciałem. Z drugiej jednak strony, czy możemy napisać tak o naszym bohaterze skoro podczas swojej kariery zakładał koszulki Bayeru Leverkusen, Tottenhamu, Manchesteru United i AS Monaco? Dzisiejszy jubilat jest osobą nietuzinkową, która w jednym meczu potrafiła strzelać bramki rodem z Pro Evolution Soccer, by w następnym meczu przetruchtać 90 minut, po czym obrazić się na trenerów, kolegów i dziennikarzy za to, że krytykują jego grę. Proszę Państwa, przed Wami, jedyny w swoim rodzaju Dimitar Ivanov Berbatov.

Błagojewgrad

Urodził się on dokładnie 37 lat temu w pięknej miejscowości Błagojewgrad, które leży w południowo-zachodniej części Bułgarii, z jednej strony miasto otoczone rzeką Struma, a z drugiej górami Riła. Odwiedzane przez tysiące turystów ze względu na ciepłe źródła, które pełnią funkcję uzdrowisk. W Biagojewgradzie wysoko rozwinięty jest przemysł górniczy i tytoniowy. Jednak młody Dimitar miał inny pomysł na życie, postanowił zostać piłkarzem jak jego idole ze Złotego Pokolenia Bułgarskich Piłkarzy: Stoiczkow, Penew, Kostadinow, Bałykow, Borimirow, czy Leczkow, którzy doprowadzili kadrę narodową do historycznego czwartego miejsca na Mistrzostwach Świata w USA w 1994 roku, przegrywając dopiero w półfinale z wielką Italią Roberto Baggio. Fan AC Milan, jego ukochanymi piłkarzami byli Marco Van Basten i Alan Shearer.

Karierę juniorską rozpoczął w lokalnym Pirinie Błagojewgrad, gdzie szybko został zauważony przez wysłanników CSKA Sofia. Nic dziwnego, że zainteresował się nim jeden z największych klubów w kraju skoro w młodzieżowych drużynach zaaplikował blisko 80 goli w 90 spotkaniach. Niesamowite. Dlatego po krótkiej przygodzie w zespole do lat 19 został z miejsca podstawowym zawodnikiem wielokrotnego mistrza kraju. W ciągu trzech lat rozegrał 50 spotkaniach, zaaplikował przeciwnikom 25 bramek mając wielki wpływ na zdobycie przez CSKA wicemistrzostwa kraju i Pucharu Bułgarii. Wróbelki ćwierkają, że gdy miał 19 lat istniała realna szansa na ściągnięcie go do Legii Warszawa i to stołeczny klub zrezygnował z jego usług, a nie Bułgar, który wybrał lepszą ofertę.

Bayer Leverkusen

Skoro nie było mu dane zagrać w Polsce jego usługami zainteresowały się kluby, które słyną z lepszego doboru personalnego. Taką drużyną jest Bayer Leverkusen, który do swojej konstelacji gwiazd postanowił sprowadzić młodego Bułgara. Półtora miliona euro wydane na zawodnika dla niemieckiego klubu jest żadną ceną. Przy tej kwocie możliwe korzyści przewyższają ryzyko, a jak się miało później okazać transfer Dimitara okazał się strzałem w „10”.

Jakie wrażenie musi zrobić na dwudziestoletnim zawodniku fakt, że nowymi kolegami z zespołu zostali Hans-Jorg Butt, Lucio, Diego Placente, Jens Nowotny, Carsten Ramelow, Michael Ballack, Bernd Schneider, Ze Roberto. A Twoimi przeciwnikami do gry w ataku są Yldiray Bastruk, Thomas Brdaric, Olivier Neuville oraz legenda klubu z Leverkusen-Ulf Kristen.

Trzeba przyznać, że od początku obdarzony został dużym zaufaniem przez trenera Klausa Toppmollera. Mniej więcej od grudnia 2001 roku stał się ważnym ogniwem zespołu. Jeśli nawet nie grał w pierwszym składzie, był tak zwanym dwunastym zawodnikiem, czyli tym, który pierwszy podnosił się z ławki rezerwowych. Naznaczony przez szkoleniowa, który w prawie każdym meczu desygnował Bułgara w miejsce grającej legendy Ulfa Kristena. Dimitar świetnie potrafił odwdzięczyć się za zaufanie i tak w 8 spotkaniach strzelił 6 bramek notując serie 4 spotkań ze strzeloną bramką z rzędu. Jeśli chodzi o krajowe rozgrywki Bayer jednym punktem przegrał Mistrzostwo Kraju z Borussią Dortmund-wypuszczając je z rąk w 32 i 33 kolejce przegrywając kolejno z niżej notowanymi rywalami-Werderem Brema i Nurnberg. Jeśli chodzi o Europejskie Puchary, Niemiecki zespół zaszedł prawie na szczyt, prawie, bo zatrzymał się dopiero w finale na ścianie zwanej Galacticos. Pamiętacie bramkę Zizou z tamtego finału?
W tych rozgrywkach trener Toppmoller dawał mu już mniej szans, chociaż trzeba przyznać, że to dzięki jego bramce w ćwierćfinale z Liverpoolem wrócili do gry w meczu rewanżowym. Trzeba przyznać, że pierwszy sezon jak na debiutanta i to dwudziestoletniego Bułgara w topowym, europejskim klubie był znakomity.

Kolejny sezon to ten, o którym całe Leverkusen chciałoby zapomnieć. Bayern Monachium zdołał wytransferować z zespołu Aptekarzy mózg, jakim był Michael Ballack oraz podciąć skrzydła zabierając Ze Roberto. Zespół ledwo obronił się przed spadkiem, a Berbatov zaliczył ledwo trzy bramki w Bundeslidze co i tak patrząc na wyczyny kolegów było wynikiem dość dobrym. Królem strzelców Leverkusen w feralnym sezonie został Daniel Bierofka z uwaga… 7 golami.

Sezon 2003/2004 to widoczne pogodzenie się z utratą Ballacka i Ze Roberto. Bez wielkich perturbacji kadrowych Leverkusen zdobyło najniższy stopień podium. Razem z Brazylijczykiem Franca stworzyli kapitalny duet, którego bała się cała Bundesliga. Razem zdobyli 30 bramek i zanotowali 22 asysty, z czego 16 trafień i 9 kluczowych podań padło łupem Dimitara, co sprawiło, że został najlepszym strzelcem sezonu. Tak o swoim koledze z zespołu wypowiadał się obrońca Lucio:
Każdego lata jedzie do Bułgarii, żeby wrócić do domu swojej matki i spać na kanapie. Nie interesują go wakacje w Miami czy Monaco. Kiedy strzelał bramkę, zawsze był tak podekscytowany, bo wiedział, że ona napisze do niego esemesa”.

Mimo, że kolejny sezon był w wykonaniu Leverkusen gorszy, to sam Berbatov znów zanotował progres. 20 bramek strzelonych dla Aptekarzy było głośnym sygnałem, że pora szukać nowego, mocniejszego klubu, ponieważ ten z Buttem, Roque Juniorem, Radosławek Kałużnym, Jackiem Krzynówkiem, czy Andryi Voroninem był już dla niego za mały. Gol strzelony AS Romie w Lidze Mistrzów pokazał nawet, że większość obrońców na świecie jest zbyt słaba, by rywalizować z magikiem z Błagojewgradu. Chodzą słuchy, że po tym, co Dimitar zrobił z Traianosem Dellasem, do dzisiaj obrońca ten musi łykać tabletki przeciwdepresyjne.

Tottenham Hotspur

Mimo chęci odejścia i wielu zagranicznych ofert włodarze Bayeru nie dali się złamać. Dimitar został na BayArena i bynajmniej nie uciekał z treningów, nie obrażał się na trenera, nie faulować specjalnie kolegów podczas gierek. Dawał z siebie wszystko. Mimo odpadnięcia w kwalifikacjach do Pucharu UEFA z… CSKA Sofia, to sezon dla Bayeru był dość udany. 5 miejsce w Bundeslidze okazało się wynikiem dobrym, patrząc na realia panujące od czasu odejścia największych gwiazd. Bayern Monachium, Werder Brema, czy Schalke były wtedy nie do zatrzymania, finansowo, jak i sportowo. Sam Berbatov strzelając w lidze 21 bramek został wicekrólem strzelców ustępująć tylko wielkiemu Miro Klose.
Włodarze Bayeru wiedzieli, że następnego okna transferowego nie przetrzymają. Najbardziej konkretny okazał się Tottenham, który za kwotę 17 milionów euro zagwarantował sobie usługi ciągle młodego Bułgara.

Gra w Anglii to nowy rozdział w karierze Dimitara. Premier League jest oknem wystawowym na świat. Tottenham w tamtym czasie nie należał do tuzów angielskiej piłki, dlatego wiadome było, że jeśli Bułgar dobrze zaprezentuję się na Wyspach to Spurs będą tylko dla niego przystankiem w drodze na szczyt.

Pierwsza kampania była dla niego swoistego rodzaju przetarciem. W 33 spotkaniach zanotował 12 trafień. Dla debiutanta, który jeszcze niedawno kopał piłkę obok gór Riła był to dobry wynik, tym bardziej że razem z Berbatovem do klubu przyszły takie tuzy piłki nożnej jak Pascal Chimbonda, Didier Zokora, Mido, czy Dorian Dervite. Spurs mimo słabej kadry zajęli dobre 5 miejsce w lidze, zachodząc również daleko na trzech innych frontach. Udane dla napastnika były szczególnie rozgrywki Pucharu UEFA, gdzie klub z Londynu odpadł z Sevillą w 1/4 fazy pucharowej, do tego czasu zdobył on aż 7 bramek i zanotował 3 asysty.

Drugi sezon w Tottenhamie był pełen nadziei dla Jola i spółki. Tym bardziej że do klubu przyszły nadzieje brytyjskiej piłki nożnej: Gareth Bale oraz Darren Bent, który miał wzmocnić konkurencje w ataku. W obronie rządzić miał Younes Kaboul, a grę w pomocy napędzać miał Kevin-Prince Boateng. Cały sezon okazał się wielką klapą. 11 miejsce w lidze było czymś, czego Berbatov nie mógł zaakceptować. W tym okresie kariery nie mógł pozwolić się na pikowanie w dół. Bramki strzelone United, Chelsea, Arsenalowi były wizytówką samą w sobie, ale mecz, który odbył się 29.12.2009 zapadł w pamięci szczególnie sir Alexowi Fergusonowi – 4 bramki strzelone Reading przekonały szkockiego managera do próby sprowadzenia tego bramkostrzelnego napastnika.

Manchester United

Kiedy Bułgar usłyszał o możliwości przeprowadzki na Old Trafford zaczął usilnie naciskać na Daniela Levy. Odmówił występów w meczach kontrolnych, w rozmowie z dyrektorem sportowym Damianem Comolli zapowiedział, że więcej koszulki Spurs nie założy. Tak oto w ostatnim dniu okienka transferowego spełniło się jego marzenie i wszedł na prawdziwy top. Jego nowym miejscem gry miał być Teatr Marzeń.

Wayne Rooney, Carlos Tevez jako rywale do gry w ataku. W pomocy genialny Scholes, zjawiskowy Ronaldo, legendarny Ryan Giggs. Z tyłu najlepsza para środkowych obrońców świata w tamtym czasie Ferdinand-Vidić. Jako trener sir Alex Ferguson. Ten zespół był skazany na sukces, którego uczestnikiem miał być Dimitar Berbatov.

Z miejsca stał się podstawowym zawodnikiem, swoim nonszalanckim stylem gry irytował, jak i rozkochiwał w sobie kibiców. W jednym z wywiadów stwierdził, że: „Nie zobaczycie mnie zasapanego na boisku. Zawsze tak grałem i to doprowadziło mnie do miejsca, w którym jestem”. Mistrzostwo Anglii, Puchar Anglii i Finał Ligi Mistrzów były najlepszym podsumowaniem pierwszego, udanego sezonu w barwach Czerwonych Diabłów.

Sezon 2009/2010 rozpoczął się dla Bułgara lepiej niż mógł się spodziewać, ponieważ z Old Trafford swoje rzeczy zabrał Carlos Tevez, który nowy klub znalazł parę ulic dalej. Regularna gra, dwanaście bramek i sześć asyst sprawiły jednak, że pozycja Berbatova w klubie zaczęła być kwestionowana. Zaczęto zarzucać mu brak zaangażowania w grę, przyłapano go wielokrotnie z papierosem w ustach chowającego za ciemnymi okularami przeciwsłonecznymi. Mimo tego sir Alex Ferguson zawsze stawał w jego obronie twierdząc, że to zawodnik, który potrafi niesamowicie uspokoić grę, przetrzymywać piłkę nie gorzej niż sam Paul Scholes.

Kiedy większość kibiców chciała oddać Bułgara do innego zespołu w zamian za Villę, Aguero, Suareza (nazwiska znalezione na forum kibiców United w 2010 roku) ten wyrządził im nie lada psikusa. Mistrzostwo Anglii, korona króla strzelców (20 bramek), hattrick z Liverpoolem, pięć bramek z Blackburn, genialna, spektakularna asysta w meczu z West Hamem. Cały Dimitar. Z niewiadomych przyczyn na koniec sezonu spotkał go jednak policzek, który pozostał w jego pamięci na długo. Nie został on powołany na mecz finału Ligi Mistrzów z Barceloną. W wywiadzie powiedział: „czuje się rozczarowany i zawstydzony, będę jednak walczył o wypełnienie kontraktu”. Ferguson podkreślał, że brak miejsca w kadrze na finał Ligi Mistrzów jest podyktowany: „nietrafnymi wyborami, jakie na boisku podejmuje Berba”.

Kolejny sezon to pasmo upokorzeń. 516 minut rozegranych w całym sezonie. Bułgar postanowił odejść. Negatywne emocje, które kłębiły się wokół jego osoby postanowił wyjaśnić na łamach prasy: „ Jego sukcesy mówią same za siebie, ale ja czuję rozczarowanie. Stracił mój szacunek ze względu na sposób, w jaki mnie traktował. Nie sądzę, że czymś sobie na to zasłużyłem. Rozmawiałem z nim jakieś 15 razy o tym, czy w ogóle mnie potrzebuje. Za każdym razem powtarzał mi, że jestem ważnym zawodnikiem, a potem znajdowałem się poza wyjściową jedenastką. Powinienem opuścić Manchester już po finale Ligi Mistrzów”

Fulham

Jego nowym klubem zostało Fulham, którego trenerem był wtedy Martin Jol. Mimo zainteresowania włoskich i niemieckich klubów wolał wrócić pod skrzydła Holendra. W tamtym czasie jego kariera w reprezentacji Bułgarii zakończyła się bezpowrotnie-po meczu, w którym postanowił zejść z boiska po dwudziestu paru minutach nie było dla niego miejsca. Mimo tego został wybrany siedmiokrotnie piłkarzem Bułgarii, przebijając tym samym legendarnego Christo Stoiczkowa.

Monaco

W Fulham przez półtora roku ustrzelił dziewiętnaście bramek, co zaowocowało transferem do rodzącej się potęgi AS Monaco, gdzie w 2014 roku zanotował spektakularną bramkę z Niceą. Pamiętacie ten lob, który uderzył od niechcenia? Zjawiskowa bramka, a radość po golu? W jego przypadku nieopisana-uśmiechnął się. I tak oto wielka kariera po półtora sezonu we Francji zakończyła się.

Podsumowanie

PAOK Saloniki, przerwa w karierze, indyjski Kerala Blasters, koniec kariery.

Zawodnik nietuzinkowy stronił od alkoholu i imprez, nie był skory do wywiadów, jego jedynym nałogiem były papierosy. Na boisku sprawiał wrażenie jak gdyby gra nie sprawiała mu radości. Jego technika była wręcz wzorcowa, umiejętność przetrzymania piłki zachwycająca. Jednak jak to powiedział Ferguson: „Jego problemem są złe wybory, których dokonuje na boisku”. W United nie uratowały go piękne bramki, ponieważ futbol romantyczny już nie istnieje. Dzisiaj musisz być cyborgiem, który tak samo gra w obronie, jak i w ataku-dla Berbatova było to nie do zaakceptowania, on wolał szukać swojego miejsca na ziemi, innego niż wymarzone Old Trafford. Dla mnie był to ten typ zawodnika, którego oglądałem z przyjemnością, doceniałem jego walory, nie chciałem ganić za wady. Pamiętajmy go z bramek AS Romą, West Hamem, czy Niceą, a nie ze spotkań kadry Bułgarii, kiedy przebiegł… 2km.

Facebook Comments