Mistrzowie Polski

Z pasją opowiadamy o futbolu

Felietony

Lekkoduch z Bukaresztu

Mundial to największa arena piłkarska na świecie. Każdy piłkarz marzy o grze na Mistrzostwach Świata. Ten turniej jest dla wielu graczy szansą na promocję i transfer do lepszego klubu. Niektórzy potrafią zaprezentować się na nim świetnie i po jego zakończeniu zmienić barwy klubowe. Innych paraliżuje presja i zawodzą. Nasz dzisiejszy bohater był jedną z gwiazd reprezentacji Rumunii na MŚ w 1994 roku w USA. Drużyna Anghela Iordănescu była jak zespół gwiazd rocka. Rumuni grali szybko, przebojowo i byli piekielnie niebezpieczni. Ich liderem był „Maradona Karpat” Gheorghe Hagi, ale to nie on strzelił najwięcej bramek dla Rumunii w USA. Uczynił to blondwłosy napastnik z numerem 9. Mała biała gwiazdka w grze Sensible World of Soccer. Snajper, który potrafił zadziwiać kibiców i dziennikarzy. Zdarzało się, że potrafił przespać cały mecz, innym razem był niezwykle skuteczny. Przed Wami Florin Răducioiu.

Florin Valeriu Răducioiu urodził się 17 marca 1970 roku w Bukareszcie, stolicy Rumunii.

Gość był jednym z moich ulubionych graczy, przynajmniej w grze Sensible World of Soccer na Amidze. W trybie kariery po udanym sezonie zawsze sprowadzałem go do klubu, który prowadziłem. Rumun kosztował 5 milionów i kiedy grał w lidze polskiej to strzelał po 50-60 goli na sezon. Takie to były czasy i gra. Legendarne SWOS miało o wiele lepszą grywalność niż obecna FIFA, nie wspominając o Pro Evolution Soccer. Wróćmy jednak do rzeczywistości i głównego bohatera.

Talent Raducioiu odkrył słynny Mircea Lucescu w Dinamie Bukareszt. Florin wyróżniał się na boisku nie tylko fryzurą. Był szybki, obunożny i przede wszystkim skuteczny. Kiedy trafił do akademii piłkarskiej „Czerwonych Psów” oznajmił trenerom, że chce grać tylko i wyłącznie na pozycji napastnika. Przez 8 lat treningów w szkółce Dinama był wyróżniającym się piłkarzem. W wieku 16 lat został włączony przez Mirceę Lucescu do pierwszej drużyny Dinama.

W barwach biało-czerwonych zadebiutował 10 maja 1986 roku w meczu przeciwko Politehnica Timisoara. Młodziutki napastnik przez 4 sezony gry dla Dinama strzelił 29 goli. Jego drużyna w sezonie 1988/1989 dotarła aż do ćwierćfinałów Pucharu Zdobywców Pucharów. W 1989 roku został uznany najlepszym młodym piłkarzem ligi rumuńskiej. Rok później świętował z Dinamem mistrzostwo Rumunii. Popularne „Czerwone Psy” pokonały w meczu finałowym rywala zza miedzy, czyli Steauę Bukareszt, a Florin Răducioiu popisał się hat-trickiem. Po tamtym meczu blondyn był na ustach całej Rumunii.

Latem 1990 roku utalentowany snajper zmienił barwy klubowe i trafił do najlepszej wówczas ligi świata, włoskiej Serie A. Swoją przygodę z Półwyspem Apenińskim zaczynał w Bari. Debiutancki sezon na Stadio San Nicola miał niezły, strzelił 5 goli. Po roku gry opuścił Bari i podpisał kontrakt z Hellasem Verona. Sezon 1991/1992 był w jego wykonaniu słaby. Rumun nie odnalazł się w „Gialloblu” i zdobył zaledwie dwie bramki w 30 meczach. Serie A to trudna liga dla napastników, zwłaszcza dla obcokrajowców. Dopiero w trzecim sezonie rumuński napastnik odpalił. Brescia była dla niego odpowiednim miejscem. W koszulce „Biancoazzurrich” strzelił 13 goli w 29 meczach.

Dobry sezon w Brescii zaowocował transferem do Milanu. Trener Rossonerich Fabio Capello szukał nowego napastnika. Florin Răducioiu trafił do drużyny gwiazd, a w ataku musiał rywalizować z takimi tuzami jak Daniele Massaro, Jean-Pierre Papin i Marco Simone (Marco van Basten był wpisany do składu, ale leczył kontuzję). Włoska stolica mody przytłoczyła Rumuna. Florin Răducioiu nie potrafił sobie poradzić z presją, a San Siro go paraliżowało. Pan piłkarz potrafił się skupić na wszystkim poza futbolem. Koszulka Milanu dała mu sławę, pieniądze i piękne kobiety. Niestety była to miłość nieodwzajemniona. Snajper z Bukaresztu założył czerwono-czarną koszulkę w sezonie 1993/1994 tylko 7 razy i strzelił 2 gole. Mimo wszystko był szczęściarzem ponieważ w tamtym sezonie Milan zdobył Scudetto, wygrał Ligę Mistrzów i Superpuchar Włoch.

W 1994 roku Florin Răducioiu przeniósł się do Hiszpanii. Rumun podpisał kontrakt z Espanyolem. Zmiana środowiska wpłynęła na niego pozytywnie. Napastnik częściej wpisywał się na listę strzelców. Trener Anghel Iordănescu nie miał wątpliwości i zabrał Florina na Mundial do USA. Był to strzał w dziesiątkę! Răducioiu błysnął formą strzelecką na Mistrzostwach Świata. Strzelił na turnieju w USA cztery gole i został najlepszym strzelcem reprezentacji. Rumunia była jedną z rewelacji MŚ w 1994 roku. Przegrała dopiero po serii rzutów karnych w ćwierćfinale ze Szwecją (wcześniej Rumuni wyeliminowali Argentynę).

Răducioiu wykorzystał swoje pięć minut, a Mundial w USA okazał się dla niego przepustką do lepszego świata. Gwiazda reprezentacji Rumunii trafiła do West Ham United. Kibice „Młotów” oszaleli na jego punkcie. Wreszcie West Ham miał napastnika, który jest gwarancją 15-20 goli w lidze. Harry Redknapp również był zadowolony z tego transferu, ale wtedy jeszcze nie wiedział co w niedalekiej przyszłości zafunduje mu Răducioiu. Wysoka pensja nie była sprzymierzeńcem Rumuna. Florin uwielbiał zakupy i wystawny tryb życia. Pewnego dnia wybrał się na zakupy z… żoną trenera Harry’ego Redknappa. Po tym incydencie Panowie nie potrafili się dogadać. Napastnik przeprosił trenera, ale godność Harry’ego Redknappa została podeptana. Răducioiu próbował naprawić swój błąd. Strzelił nawet gola Manchesterowi United, ale to było za mało. Utalentowany snajper wylądował na ławce rezerwowych i w całym sezonie 1996/1997 rozegrał zaledwie 11 meczów (2 gole). Rola rezerwowego mu nie odpowiadała i poprosił o transfer. Harry Redknapp odetchnął z ulgą i pozostali piłkarze West Hamu chyba też…

W 1997 roku Răducioiu wrócił do Espanyolu, ale Barcelona także nie była dla niego idealnym miejscem. Rumun nie przywiązywał się do drużyn, kolegów i trenerów. Korzystał z życia, bawił się w dyskotekach stolicy Katalonii i od czasu do czasu trenował. W 10 meczach dla Espanyolu strzelił 5 goli, ale włodarze klubu mieli go dosyć. Sezon 1997/1998 dokończył w niemieckim VFB Stuttgart. Bundesliga była tylko kolejnym przystankiem w jego karierze. Florin strzelił 4 gole dla Stuttgartu i po zakończeniu rozgrywek przeniósł się do Brescii.

Po powrocie do Włoch starał się skupić na calcio, ale nie miał już formy. Udało mu się strzelić 5 goli w 37 meczach i właściwie to by było na tyle. Po roku gry na Półwyspie Apenińskim zdecydował się na ratowanie kariery w Dinamie Bukareszt, klubie, w którym zaczynał grać. Eksperyment okazał się nieudany. Jego dwoma ostatnimi klubami były AS Monaco i US Créteil-Lusitanos. Buty na kołku zawiesił w 2004 roku.

Biorąc pod uwagę karierę klubową i reprezentacyjną, Florin Răducioiu wystąpił łącznie w 373 meczach i strzelił 109 goli.

Florin Răducioiu miał wszystko. Był przebojowy, szybki i dysponował silnym, celnym strzałem z obu nóg. Mógł zostać jedną z legend futbolu, ale wolał prowadzić hulaszczy tryb życia. Lubił zakupy i kobiety, zwłaszcza cudze żony. Wybranka Harry’ego Redknappa tak go oczarowała, że opuścił mecz West Hamu w Pucharze Ligi. Czas spędził w sklepie Harvey Nichols. Dzięki jego nieobecności Iain Dowie strzelił spektakularnego samobója, po którym West Ham pożegnał się z rozgrywkami EFL Cup. Po prostu „artysta-malarz”. Mimo, iż kibice West Hamu uznają go za jeden z najgorszych transferów w historii to Rumun miał całkiem niezłą karierę. Trenował razem z Franco Baresim, Paolo Maldinim, Roberto Donadonim, Dejanem Saviceviciem i Marco Simone. Był jednym z najlepszych strzelców Mistrzostw Świata w USA. Można powiedzieć, że w życiu osiągnął więcej niż na to zasługiwał.

Facebook Comments