Kto zostanie Królem?

Król może być tylko jeden. Dobitnie przekonuje się o tym książę Karol, który mimo 69 lat wciąż pozostaje „tym drugim” po Królowej Elżbiecie. Niektórzy całe życie pozostają w cieniu tylko dlatego że żyją w czasach kogoś „większego”. W świecie futbolu mieliśmy mnóstwo wspaniałych duetów, z pewnością każdy z nas kojarzy jakieś kultowe trio, a w wypadku wielu zespołów uznaje się że cała jedenastka grała na równym poziomie. Czasami jednak ego gwiazd nie pozwala na dzielenie się sukcesami. Chcą być w centrum uwagi i nie uznają podważania swojej pozycji. Postawienie na jednego, wyrazistego lidera ma swoje plusy i minusy.

Reprezentacja Szwecji zaczęła lepiej grać, gdy zabrakło w niej Zlatana Ibrahimovicia. Hiszpanie zdobyli mistrzostwo świata, gdy w kadrze nie było już Raula. Anglicy zrobili postęp po tym jak karierę reprezentacyjną zakończył Wayne Rooney. Kto wie czy Argentyna nie przełamie złej passy, dopiero gdy z zespołem pożegna się Leo Messi? O zależności Polaków od Roberta Lewandowskiego nie będę nawet wspominać. Jeśli lider jest w formie, to pociągnie grę kolegów, jeśli jednak ma jakieś problemy, to przekładają się one na formę całej drużyny. Mistrzostwa świata w Rosji pokazały że kult jednostki nie popłaca. Z małymi wyjątkami wygrywały te zespoły które grały najrówniej, i w których gra rozłożona była na wielu graczy.

Messi vs Ronaldo

W piłce klubowej sytuacja prezentuje się nieco inaczej. Nawet w tak wielkiej drużynie jak Real Madryt, którą stać na wydawanie kosmicznych pieniędzy i spokojnie mogłaby ściągnąć do siebie 99% zawodników, cała uwaga przez ostatnie lata skupiała się na jednym, jedynym Cristiano Ronaldo. To on bił praktycznie każdy stały fragment, to on był twarzą każdej reklamy, to jego koszulki sprzedawały się najlepiej. Kiedy więc w finale Ligi Mistrzów przyćmił go Gareth Bale, można było odczuć że Portugalczyk poczuł się nieswojo. Ten sam przykład Leo Messi w Barcelonie. Argentyńczyk ma na tyle mocną pozycję, że klub z wielkimi tradycjami liczy się z jego zdaniem dotyczącym transferów, taktyki i wyboru szkoleniowca. Jeśli Messi nie chce z kimś współpracować, to ta osoba nie ma szans na zatrudnienie w klubie z Katalonii. Messi to Barcelona, a Barcelona to Messi.

Rywalizacja między Realem i Barcą to nie tylko kwestie boiskowe. Oba kluby rywalizują o zainteresowanie kibiców, o podbój nowych rynków gdzie mogą zarobić kasę, o pozyskanie mocniejszych sponsorów. Messi jest twarzą Pepsi, to Ronaldo reklamuje Coca-Colę. Portugalczyk współpracuje z Adidasem, no to Argentyńczyk wiąże się z Nike. To wszystko dosyć prostu układ powiązań biznesowych, który po odejściu Ronaldo do Juventusu uległ sporemu przetasowaniu. Oczywiście dla samych sponsorów Juve nie jest aż tak atrakcyjnym oknem wystawowym jak drużyna Królewskich, ale zarazem dzięki temu mogą lepiej promować swoje produkty we Włoszech. Na ten moment nie wiadomo kto przejmie schedę po Cristiano w drużynie z Madrytu, ale z pewnością będzie to ktoś kto pozwoliłby Realowi dalej prowadzić biznesy z wielkimi firmami. Giganci potrzebują znanych twarzy, a jeszcze lepiej jeśli towarzyszy temu element rywalizacji.

Senna/Prost

Wszystko wskazuje na to że zacięta batalia Cristiano Ronaldo z Leo Messim dobiegła końca, gdy ten pierwszy wyemigrował do Serie A. Oczywiście póki Portugalczyk będzie grał na wysokim poziomie, póty sponsorzy dalej będą korzystać z jego wizerunku. Kwestią czasu jest jednak przeniesienie zainteresowania na dwójkę innych zawodników. Fani F1 bez wątpienia kojarzą „szorstką przyjaźń” Ayrtona Senny z Alainem Prostem. „Rywalizacja na śmierć i życie” dotyczyła dwójki kolegów z jednego zespołu wyścigowego. Żaden z nich nie chciał odpuszczać, każdy chciał być tym lepszym. Liczyło się jedynie zwycięstwo, dla którego panowie (a szczególnie Ayrton) byli w stanie poświęcić własne zdrowie i życie. Konflikt przycichł dopiero gdy Prost opuścił F1, ale zanim to się stało mieliśmy dziesiątki pasjonujących pojedynków.

Nie zawsze fair, bo na ich wojnie nie brakowało ciosów poniżej pasa. Po latach Francuz przyznał że rywalizacja z Brazylijczykiem napędzała jego karierę i że bez Senny nigdy nie doszedłby do takiego poziomu. Dziś z sentymentem wspomina swojego tragicznie zmarłego konkurenta. Wiele wskazuje że brazylijsko-francuski pojedynek przeniesie się na świat futbolu. I to właśnie może być ta rywalizacja która przejmie schedę po wyścigu Ronaldo/Messi.

Neymar/Mbappe

Gdy arabscy szejkowie ściągali do Paryża Neymara, wydawało się że dla klubu i zawodnika to złoty interes. W Barcelonie królem był, jest i będzie Leo Messi, ale w PSG to Brazylijczyk mógł zasiąść na tronie. Oczywiście to klub o zdecydowanie mniejszym dorobku historycznym od Blaugrany, ale z nieograniczonym zapleczem finansowym mogliby dogonić, a potem prześcignąć największych. Cała gra miała być ustawiana pod niego, miał zostać liderem projektu generującego dochody zbliżone do tych które zapewniali Messi i Ronaldo. Pierwszy sezon w Paryżu mimo zdobytego mistrzostwa Francji zakończył się niepowodzeniem. Zabrakło sukcesu w Europie, a przecież bez tego ciężko budować wizerunek najlepszego piłkarza na świecie.

Co gorze, sam Neymar po kontuzji w spotkaniu Ligi Mistrzów przeciwko Realowi strzelił focha, i do końca rozgrywek spędzał czas balując w swojej ojczyźnie. Tymczasem PSG bez swojej największej gwiazdy radziło sobie całkiem dobrze, czego dowodem było niesamowite zwycięstwo 7:1 nad silnym Monaco.

Neymar robił wszystko żeby błysnąć na mundialu w Rosji. Po nieudanym sezonie ligowym w którym nie udało mu się spełnić oczekiwań sponsorów, chciał pokazać się z reprezentacją Brazylii. Jechał na turniej jako jeden z faworytów do końcowego sukcesu, zdaniem wielu ekspertów miał w Rosji zrobić milowy krok w wyścigu po Złotą Piłkę. I chociaż zaprezentował na nim kilka ciekawych sztuczek, to każdy kibic zapamiętał go bardziej z fryzury a’la makaron z zupek chińskich, komicznych padolino i gry aktorskiej którą miałby problemy przekonać do siebie twórców „Trudnych Spraw”. Po raz kolejny nie udało mu się sprostać presji lidera.

Gwiazda/talent

Prawdopodobnie wszystko toczyłoby się dalej bez większych zmian. Neymar nastrzelałby sporo bramek w lidze, PSG wyszłoby z grupy w Champions League. I takim prostym sposobem pod koniec roku mógłby promować się na gali wręczenia Złotej Piłki. Jestem pewien że w każdym rankingu znajdzie się wysoko, bo za rankingami stoją ludzie, a za ludźmi pieniądze. Zresztą nawet po średnio udanym mundialu niektórzy wybierali go do jedenastki turnieju. Niestety dla Brazylijczyka, w ostatnim czasie pojawił się pewien bardzo istotny problem. Problem Neymara nazywa się Kylian Mbappe. Młody Francuz błysnął formą na mundialu, będąc jednym z najlepszych piłkarzy zespołu mistrzów świata.

Kilka dni temu ogłoszono że to właśnie on, a nie Neymar znajdzie się w gronie 10 zawodników spośród których FIFA wybierze najlepszego piłkarza 2018. Cały misterny plan zrobienia z Brazylijczyka nowego króla futbolu znalazł się na poważnym zakręcie. Mbappe czy Neymar? Neymar czy Mbappe? Który z nich powinien być promowany przez francuski klub? W ciemno mogę obstawiać że to starszy z tej dwójki będzie faworytem szejków. Czy ma większy talent od Kyliana? Tutaj mam już spore wątpliwości.

Nie ukrywam że wyżej w swoim prywatnym rankingu stawiam Francuza. To cholernie utalentowany chłopak który ciężko zasuwa żeby się rozwijać. Za kilka lat to może być taki dominator jak Messi czy Ronaldo. Ba! Przecież to mistrz świata, już w tym momencie czołowy piłkarz na świecie. Widać ze ma w głowie dobrze poukładane, że jest idealnym kandydatem na gwiazdę o którą będą bić się sponsorzy. Neymar? Rozkapryszona gwiazdka. Utalentowany dzieciak który z wiekiem nie mądrzeje. Jest 6 lat starszy od Kyliana, ale zarabia od niego 2 razy więcej. Licznik nieubłaganie zasuwa, a piłkarz z łatką wielkiego talentu skończył już 26 lat. W tym samym wieku Ronaldo na mundialu w Korei i Japonii zdobywał drugie mistrzostwo świata, a Leo Messi odbierał trzecią Złotą Piłkę.

Kto zostanie Królem?

Sensacyjne doniesienia przekazał na początku lipca hiszpański dziennik „El Pais”, sugerujący że Neymar i Dani Alves znęcali się psychicznie nad Kylianem, dogryzając mu podczas treningów w poprzednim sezonie. Dziennikarze powoływali się na tajemniczego informatora z PSG, który opisał niezadowolenia Brazylijczyka sukcesami Mbappe podczas mistrzostw świata, które mogłyby osłabić jego pozycję w paryskim klubie. Podobno wielu zawodnikom mistrza Francji nie podoba się usilne promowanie byłego zawodnika Barcelony, a sam piłkarz zasugerował żeby traktować Kyliana jako „młody talent który będzie uczył się od gwiazdy”. Oczywiście można by przymknąć oko i uznać że dziennikarze fantazjują i szukają taniej sensacji. Problem w tym że sam ojciec Kyliana potwierdził że „zachowanie Neymara wobec jego syna jest szokujące”.

Dziennikarze portalu „sportsjoe” przeprowadzili nawet mini śledztwo kontaktując się z zawodnikami i pracownikami klubu, którzy anonimowo mieli skomentować sytuację. Według dziennikarz sprawa jest bardzo jasna:

-Działacze Realu Madryt w ostatnich miesiącach wielokrotnie namawiali Neymara na transfer, obiecując że Brazylijczyk stanie się zawodnikiem numer jeden w drużynie Królewskich
-PSG było skłonne sprzedać Neymara, ale Real przedstawił zbyt niekorzystną ofertę i temat upadł
-Neymar postawił warunek że zostanie w klubie pod warunkiem że w każdej sprawie będzie miał decydujące zdanie
-Ojciec Brazylijczyka miał powiedzieć władzom PSG dosłownie „Gdy Neymar jest w Paryżu, to on jest jedynym królem”
-Pomiędzy Kylianem a Neymarem iskrzyło już w poprzednim sezonie, gdy ten drugi traktował kolegę z zespołu jak zwykłego juniora i niejednokrotnie dawał wyraz swojej wyższości
-Nasser Al-Khelaifi (właściciel PSG) wziął stronę Brazylijczyka, jednocześnie sugerując że każde elementy niezadowolenia u innych graczy w jego drużynie można wynagrodzić „odpowiednią podwyżką”.

Szejkowie wybrali

Kto zostanie nowym królem futbolu? Nawiązując do F1, na razie pole position okupuje Neymar który ma przychylność władz PSG, ale to Mbappe wydaje się posiadać szybszy bolid. Cała sytuacja jest o tyle intrygująca, że dwóch pretendentów do tronu występuje w jednej drużynie. Francuska publiczność bez wątpienia będzie wspierać Kyliana, a zazdrosny Brazylijczyk może szybko zażądać transferu, swojego lub sprzedaży „kolegi”. A może podobnie jak w przypadku Senny i Prosta, rywalizacja przeniesie PSG na wyższy poziom, bo obaj będą chcieli w każdym meczu udowadniać swoją wyższość? Słabo że Paryżanie na starcie faworyzują jednego z graczy. Niestety, za tym wszystkim stoją ogromne pieniądze, a w Neymara zainwestowano już potężne środki. Mbappe, nie daj się! Nie jesteś od niego gorszy.

Facebook Comments