Krnąbrny Nigeryjczyk

W Ekstraklasie rozegrał zaledwie 54 spotkania. Początkowo nie zachwycał, pod koniec pobytu w Polsce stał się niemalże wrogiem publicznym numer jeden. Był niesforny, za wszelką cenę próbował wymusić odejście do Ajaxu Amsterdam. A mimo to wielu kibiców wciąż wspomina go z ogromnym sentymentem. I mimo iż obecnie spędza piłkarską emeryturę w Indiach spore grono osób chętnie zobaczyłoby go ponownie w polskiej lidze. O kim mowa? Pewnie wielu z Was nawet teraz uśmiechnie się wspominając rajdy w wykonaniu Kalu Uche.

Z Nigerii do Polski przez Barcelonę

Nigeryjczyk urodził się 15 listopada 1982. Mając 19 lat był już gotowy opuścić lokalne nigeryjskie zespoły i ruszyć na podbój Europy. Jego talent szybko dostrzegli skauci Espanyolu Barcelona, jednak bez realnych szans na grę w hiszpańskim zespole. Pomocną rękę wyciągnęła za to Wisła Kraków. Stojąc przed wyborem spędzenia roku w rezerwach lub gry w Ekstraklasie, Kalu Uche podjął ryzyko wyjazdu do Polski.

http://bi.gazeta.pl/im/9/8859/z8859929IE,Kalu-Uche.jpg

„Był to dla mnie awans sportowy i nowe wyzwanie. W Wiśle mogłem się sporo nauczyć i sprawdzić się w walce z silnymi zespołami. Jestem zadowolony, że na początku tego sezonu podpisałem kontrakt z Wisła na cztery lata. To silna drużyna. Dobrze się czuje w tym zespole, a także w Krakowie. Będę miał teraz szansę pokazać się w europejskich pucharach. Uważam, że dobrze zrobiłem, przyjeżdżając do Polski” – powiedział Uche Polskiej Agencji Prasowej po podpisaniu kontraktu.

Początki w Białej Gwieździe nie należały do najłatwiejszych. Debiut 30 września 2001 roku przeciwko Widzewowi Łódź i kolejne 11 ligowych spotkań za kadencji Franciszka Smudy nie zachwycały. Mimo to wierzono że w Nigeryjczyku drzemie wielki talent i po sezonie aklimatyzacji w kolejnych latach będzie coraz lepiej. Biorąc pod uwagę że kwota wykupu z Espanyolu nie należała do najwyższych, postanowiono że Uche dostanie kolejne szanse. Już po tych dwóch spotkaniach Nigeryjczyk zaczął poważnie rozważać opuszczenie Ekstraklasy. Wiedział że tego typu wyniki będą bardzo trudne do powtórzenia, a i on z upływem czasu może budzić mniejsze zainteresowanie na rynku transferowym.

Odkrycie sezonu

http://www3.pictures.zimbio.com/gi/Kalu+Uche+Greece+v+Nigeria+Group+B+2010+FIFA+tSlM7Wfqu6_l.jpg

Tak też się stało. Razem z Kamilem Kosowskim stworzyli w Wiśle duet skrzydłowych za którymi wciąż tęskną w Krakowie. Uche zachwycał kibiców nienaganną techniką, przyśpieszeniem, przebojowością. Miał wszystko to co powinien mieć idealny zawodnik. Nie przechodził koło spotkań, napędzał akcje nawet gdy koledzy byli w gorszej dyspozycji. Co więcej czuć było że gra w piłkę przynosi mu wielką radość. Kto pamięta cieszynki Kalu? Te wszystkie efektowne salta? Uche bawił się futbolem, a kibice bawili się widząc jego świetną grę.

Za ojca rozbłysku kariery Kalu Uche wypada uznać Henryka Kasperczaka. Szkoleniowiec który sporą część kariery trenerskiej spędził z Afrykańskimi reprezentacjami idealnie zrozumiał się z Nigeryjczykiem. O ile wyniki w Ekstraklasie były bardzo dobre, o tyle w europejskich pucharach ówczesna Wisła była zachwycająca. Glentoran z Irlandii? 6:0 w dwumeczu. Słoweńskie NK Primorje? 8:1. To były czasy gdy polska drużyna nie bała się spotkań z rywalami z Irlandii czy Słowenii, a zastanawiała się czy padnie rekord strzelecki.

Pierwszą przeszkodą okazała się włoska AC Parma. Po porażce 1:2 na wyjeździe, Biała Gwiazda stanęła przed trudnym wyzwaniem w rewanżu. Początek spotkania nie napawał optymizmem, bo w 6 minucie gola dla Włochów zdobył słynny Adriano. To co działo się później na zawsze przeszło do historii. 4 bramki Wisły i Parma żegnała się z pucharem UEFA. Jeszcze trudniejszym rywalem miało być niemieckie Schalke 04 Gelsenkirchen. Po remisie 1:1 w Krakowie nie dawano Wiśle większych szans, ale w rewanżu Biała Gwiazda ograła przeciwników 4:1 (Kalu Uche zdobył jedną z bramek).

Wisła postanowiła wytrzymać ciśnienie i przetrwać zimę w niemalże niezmienionym składzie. Po remisie 3:3 na wyjeździe z Lazio Rzym, ponownie wierzono że szanse przejścia kolejnego mocnego rywala są bardzo realne. Starcie Enrico Chiesa, Stefano Fiore, Diego Simeone, Dino Baggio, Dejan Stankovic i Sinisa Mihajlović kontra Stolarczyk, Cantoro, Uche, Kosowski, Kuźba i Żurawski było niezwykle emocjonujące. Biała Gwiazda prowadząc 3:2 była jak w transie i mogła a nawet powinna dobić rywala. Gol Enrico Chiesy spowodował że z niecierpliwością oczekiwano rewanżu. W tym lepsi okazali się rywale z Rzymu, którzy zwyciężyli 2:1.

Uche go home

Dobra dyspozycja Wisły została zauważona przez skautów z całej Europy. Kalu Uche który był jednym z bohaterów wspaniałej przygody Wisły w pucharze UEFA z dobrej strony prezentował się również w reprezentacji Nigerii, która miała wówczas bardzo wysoką renomę. Pomocnik kuszony wieloma ofertami zaczął wymuszać na władzach Białej Gwiazdy odejście. Gdy Wisła która przecież nie narzekała wtedy na problemy finansowe nie wyraziła zgody na odejście Nigeryjczyka, Kalu Uche zdecydował się wywierać presję na klubie. Brak przykładania się do treningów, nieustanne symulowanie kontuzji, oskarżenia o rasizm. Doszło do tego że w spotkaniu z Amicą Wronki opluł Marka Zieńczuka, za co Wydział Dyscypliny PZPN zawiesi go na 3 mecze.

http://historiawisly.pl/wiki/images/thumb/e/e6/Kalu_Uche_rado%C5%9B%C4%87_po_bramce.jpg/300px-Kalu_Uche_rado%C5%9B%C4%87_po_bramce.jpg

”W przeddzień najważniejszego meczu opuścił drużynę, odmówił zagrania w meczu z Omonią. Tak bezczelnego zachowania nie było jeszcze w całej historii polskiej piłki nożnej. W tej sytuacji zarząd Wisły nie miał wyjścia: musiał zareagować zdecydowanie” – opowiadał Gazecie Wyborczej oburzony Bogdan Basałaj, ówczesny prezes Wisły Kraków. „Miałem nadzieję, że Uche zapomni o pokusach, jakie snują przed nim menedżerowie. Nigeryjczyk poinformował nas jednak, że nie ma zamiaru zagrać w meczu z Omonią. Okazało się, że nic dla niego nie znaczą koledzy z drużyny, trenerzy, a przede wszystkim tysiące wiernych mu kibiców. Kalu zapomniał, że dwa lata temu przyszedł do nas jako piłkarz niechciany w drużynie rezerw Espanyolu Barcelona. Dopiero tu nauczył się grać, w Wiśle rozwinął się jego talent, choć – trzeba to przyznać – z pożytkiem dla nas. W Krakowie Kalu znalazł przyjaciół, a Wisła zastępowała mu ojca i matkę” – dodał Basałaj.

Kalu Uche olał swoją drużynę przed ważnym spotkaniem eliminacji Ligi Mistrzów. Dlaczego? Bo wiedział że występ w tym starciu uniemożliwi mu reprezentowanie w europejskich pucharach Ajaksu. Został przez Wisłę zawieszony na pół roku, zwrócił się do FIFA o rozwiązanie kontraktu z winy Krakowskiego klubu. Oczywiście w takiej sytuacji FIFA nie mogła zgodzić się na żądania piłkarza.

Syn marnotrawny

http://footballpremium.com/wp-content/uploads/2017/09/kalu_uche_kasimpasa_balls_6.jpg

Skruszony powrócił po pół roku. Trener Henryk Kasperczak uznał że młody zawodnik zrozumiał swoje błędy i że jest gotowy by znów grać w Wiśle.

„Jestem szczęśliwy, że będę mógł grać znów w Wiśle. Chcę zapomnieć o tym, co wydarzyło się w ostatnim półroczu. Przepraszam kierownictwo Wisły, kolegów z drużyny i kibiców. Teraz myślę już tylko o przyszłości. Chcę grać. Dlatego zdecydowałem się podpisać nowy kontrakt z Wisłą. Postaram się pomóc wiślakom w osiągnięciu jak najlepszych wyników”-stwierdził Kalu Uche podpisując nową umowę z Białą Gwiazdą. Sielanka nie trwała długo. Najpierw kontuzja pachwiny, potem dziwna gra na linii Wisła-Uche-Bordeaux. Z jednej strony leczenie pachwiny przeciągało się w nieskończoność, z drugiej dochodził do Polski informacje że Uche negocjuje z francuskim klubem warunki transferu. W atmosferze skandalu został wypożyczony do Francji, co bardzo mocno nadszarpnęło jego wizerunkiem. Dlaczego? Bo najzwyczajniej w świecie okłamywał swoich kolegów i władze klubu. Gdy te wierzyły w jego problemy ze zdrowiem, on w najlepsze dogadywał się z Bordeaux.

Dalsze losy

http://www2.pictures.gi.zimbio.com/Sergio+Ramos+UD+Almeria+v+Real+Madrid+La+Liga+8LlgjESminml.jpg

Pobyt we Francji okazał się nieudany. Powrócił od Krakowa, zagrał nawet w pamiętnym pojedynku z Panathinaikosem i… odszedł do Almerii. W Hiszpanii rozkręcił się na dobre, strzelając gole m.in. Realowi Madryt i Barcelonie. Przez 6 sezonów był jednym z lepszych zawodników Almerii, wielokrotnie zwracając na siebie uwagę angielskich klubów. Cały wątek mocno interesował Wisłę która za sprawą Grzegorze Mielcarskiego zapewniła sobie 25% od kolejnego transferu Nigeryjczyka. Uche chociaż początkowo wymuszał odejście podobnie jak w Wiśle, z czasem spokorniał. Kompletnie niezrozumiały był transfer do Szwajcarskiego Xamax, z którego szybko przeszedł do Espanyolu. Po wielu latach w końcu mógł zagrać w klubie z Barcelony. I tam wytrzymał jednak tylko kilka miesięcy. Kolejny sezon spędził w Turcji gdzie w barwach Kasimpasy zaliczył 19 trafień. Wynik znakomity, Kalu Uche zachwycony Turcją i… odchodzi do Kataru.

Doprawdy ciężko zrozumieć logikę Kalu. W każdym klubie w jakim grał (może poza Bordeaux) zaliczał świetne spotkania. Statystyki go bronią, bo nawet powracając z Kataru dzielnie radził sobie w Levante (5 trafień w 16 spotkaniach silnej ligi). Obecnie jest już piłkarskim emerytem, który podbija ligę w Indiach. Jest tam jednym z najlepszych strzelców rozgrywek, wcale nie zdziwi mnie jeśli w najbliższym czasie ponownie zmieni klub. Swego czasu media sugerowały jego powrót do Ekstraklasy. Kibice Wisły wciąż mają do niego wielki sentyment, chociaż przecież dwukrotnie ich zawiódł.

Myślę że śmiało można określić Nigeryjczyka mianem piłkarze niespełnionego. Mógł i powinien osiągnąć więcej. Zdecydowanie za dużo czasu spędził w Almerii. Zabrakło menedżera który pokierowałby jego karierą. Za dużo w niej również pochopnych decyzji. Być może już za czasów gry w Wiśle trafiłby do mocniejszej drużyny, ale informacja o jego krnąbrnym charakterze zapewne odstraszyła wielu potencjalnych kupców. Goli strzelanych Barcelonie i Realowi, oraz wspaniałej przygody z Wisłą przeciwko Parmie, Schalke i Lazio nikt mu nie zabierze. Niedosyt jednak pozostanie.

Facebook Comments