Mistrzowie Polski

Z pasją opowiadamy o futbolu

Serie A

Kostas Manolas – skromny wojownik z Grecji

Kostas Manolas jest skazany na wielką karierę. Są tacy piłkarze, którzy już jako nastolatkowie pokazują, że mają papiery na poważne granie. Zresztą jak może być inaczej, skoro jest się bratankiem jednego z najlepszych greckich obrońców w historii? W niektórych wypadkach presja legendy w rodzinie paraliżuje młodych graczy. Najlepszym przykładem jest Edinho, syn Pelego. Nie tylko nie został wielkim piłkarzem, ale zmarnował swoje życie nie potrafiąc poradzić sobie z olbrzymią presją. Zamiast błysku fleszy ogląda kraty brazylijskich więzień. Mit „talentu przekazywanego w genach” i wielkich oczekiwań już wielokrotnie zamiast pomagać, szkodził. W wypadku młodego Greka podziałał nad wyraz mobilizująco i już teraz można śmiało stwierdzić, że zrobi większą karierę od swojego popularnego wujka. Będę w wielkim szoku jeśli w ciągu kilku lat nie stanie się jednym z najlepszych defensorów na świecie.

BRATANEK LEGENDY

Za jednego z najlepszych greckich obrońców w dziejach uznaje się Steliosa Manolasa. Grek przez 19 lat był kapitanem zespołu AEK Ateny, przez 13 dowodził defensywą reprezentacji Hellady. Stelios to w Grecji ktoś więcej niż piłkarz. To legenda, która całą swoją piłkarską karierę poświęciła jednej drużynie, za co do końca życia będzie ubóstwiany w Atenach. Nie zdziwi mnie zresztą jeśli pierwszy raz czytacie, że ktoś taki w ogóle istniał. Był jednak czas, gdy Manolas senior odrzucał propozycję transferu do najmocniejszych klubów na kontynencie. Głupota czy wierność, oceńcie sami. 11 lat po zakończeniu przygody z futbolem, już jako dyrektor techniczny AEKu, sprowadził do klubu swojego bratanka, Konstantinosa. Młodziak błyskawicznie odwdzięczył się znakomitą grą, w pierwszych 7 spotkaniach zdobywając 5 nagród dla piłkarza meczu. I to jako obrońca!

Młody, przebojowy, ulubieniec kibiców. Kwestią czasu było, gdy kariera Manolasa nabierze rozpędu. Kostas w przeciwieństwie do wielu współczesnych piłkarzy zachowywał się niesamowicie skromnie. Z szacunkiem wypowiadał się o rywalach, zamiast o swoich osiągnięciach wolał dziękować wujkowi i Traianosowi Dellasowi. Na każdym kroku dziękował im za wpływ, jaki wywarli na jego życiu. O Dellasie, który w 2004 roku poprowadził Grecję do mistrzostwa Europy, Manolas wielokrotnie mówił „nauczyciel”. Nie bał się słuchać innych, nie popadał w egoizm, mimo iż w krótkim odstępie czasu stał się czołowym zawodnikiem AEKu. Koledzy z drużyny szanowali jego zdanie. Miał zdolności przywódcze, jako lider wywierał ogromny wpływ na cały zespół. Rzadko się zdarza, żeby dzieciak potrafił rządzić doświadczonymi kolegami z zespołu. Kostas Manolas to umiał.

OD ULUBIEŃCA DO ZDRAJCY

Mimo zainteresowania ze strony Werderu Brema, Sevilli, Wolfsburga i Hamburgera SV, młody Grek podpisał nowy kontrakt z ateńczykami. Gdy dziennikarze pytali go o przyszłość, stwierdził, że jest szczęśliwym człowiekiem mogąc reprezentować klub, z którym od dziecka się utożsamiał. Klub, w którym grał jego największy idol z dzieciństwa -wujek Stelios. Opaska kapitańska stała się czymś absolutnie oczywistym. Manolas utrzymywał znakomitą dyspozycję w lidze greckiej i europejskich pucharach, co nie umknęło uwadze kolejnym potencjalnym kupcom. W styczniu 2012 menedżer Evertonu David Moyes porozumiał się z AEKiem w sprawie transferu defensora, ale sam zawodnik zablokował przejście, tłumacząc, że nie może opuścić drużyny w potrzebie.

W tamtym czasie ateńczycy mieli problemy z kontuzjami oraz popadli w poważny kryzys finansowy. Kostas Manolas zadeklarował wierność swojemu wymarzonemu klubowi, co jeszcze bardziej zbliżyło go z kibicami. Jako ciekawostkę mogę tutaj wspomnieć, że jego partnerem w defensywie był wówczas niejaki Mavroudis Bougaidis. Ten sam, który obecnie gra… w pierwszej lidze w barwach Podbeskidzia Bielsko-Biała. Cała Grecja pogrążała się w wielkim finansowym kryzysie. Właściwie tylko jeden klub miał stabilną sytuację pod tym względem.

Pół roku później Kostas podpisał kontrakt z konkurencyjnym Olympiakosem Pireus. Zdrada ideałów? Oszustwo wobec sympatyków AEKu? Wypada obiektywnie ocenić całą sytuację. Chociaż sam piłkarz nigdy nie przyznał prawdziwych powodów takiego ruchu, to nie trzeba wnikliwej analizy, żeby zrozumieć jego motywację. W owym czasie kontrakt Manolasa z AEKiem po prostu wygasł. Drużyna z Aten popadła w olbrzymie problemy finansowe, odebrano im możliwość sprzedaży i kupna piłkarzy, zawieszono możliwość gry w europejskich pucharach, wprowadzono restrykcyjne limity zarobków.

Groziła im nawet degradacja do 3 ligi. W ten sposób kariera Manolasa zostałaby załamana. Kostas miał możliwość gry „za czapkę gruszek” w tonącym AEKu albo walkę o mistrzostwo Grecji z Olympiakosem. Czy kogoś oszukał? Myślę, że wielu z nas postąpiłoby podobnie. Pewnie była to dla niego ciężka decyzja, ale jak się okazało później jedyna słuszna. Z perspektywy czasu można by zastanawiać się, czy nie lepiej byłoby, gdyby pół roku wcześniej został sprzedany, a zarobione miliony może uratowałyby AEK. Sęk w tym, że nikt nie przewidział tego, co wydarzy się w Helladzie.

NA PODBÓJ EUROPY

Oczywiście można zastanawiać się również czemu „tylko” Olympiakos, a nie np. Manchester United, w którym stery przejął wielki entuzjasta talentu Greka – David Moyes. Kostas Manolas nie chciał podejmować radykalnych kroków i uznał, że sezon-dwa w Pireusie pozwolą mu spokojnie wykonać kolejny krok, a szybki transfer do jednej z europejskich potęg może zakończyć się zmarnowanym sezonem na ławce rezerwowych. Mimo wszystko przeskok między ligą grecką a czołowymi drużynami Premier League to spora różnica. Jako że życie bywa złośliwe, to właśnie Czerwone Diabły stanęły w sezonie 2013/14 na drodze Olympiakosu w Lidze Mistrzów. Po zwycięstwie 2:0 w Grecji, w rewanżu hat-trick Robina van Persiego premiował awansem do ćwierćfinału Anglików. Jasne stało się, że nadchodzi pora na kolejny krok w jego szybko rozwijającej się karierze.

Pod koniec 2014 roku nowym klubem Greka została AS Roma. 15 milionów euro zadowoliło Olympiakos, który sprowadził Manolasa za darmo. Sam Kostas optymistycznie zapatrywał się na grę w stolicy Włoch. Roma, według doniesień prasowych, wygrała wyścig o defensora z Juventusem. To już wówczas budziło spore zdziwienie. Miał możliwość gry w Turynie, a wybrał drużynę z mniejszym potencjałem? Dobry sezon w rzymskim klubie potwierdził opinie wielkiego talentu Kostasa. Zresztą nie bez powodu jego agentem został Mino Raiola, jedna z najpoważniejszych tego typu osób w świecie futbolu.

Do gry o defensora w kolejnym okienku transferowym włączyły się Arsenal i Chelsea, ale Raiola, znając wartość swojego podopiecznego, cierpliwie odrzucał kolejne oferty, wierząc, że czas gra na jego korzyść. Tak też dzieje się do tej pory. Kostas idealnie wpasował się w styl włoskiego calcio. Jego daniem firmowym jest wyłączanie z gry liderów rywali. Swego czasu głośno było o tym, gdy Manolas skutecznie odciął od gry Karima Benzemę z Realu i Mauro Icardiego z Interu. Nawet niedawno w starciu z Barceloną potwierdziło się, że Manolas to „plaster” wysokiej jakości.

PRZYSZŁOŚĆ NALEŻY DO NIEGO

Tego typu piłkarze zawsze są w cenie, stąd kwestią niedalekiej przyszłości może być aktywowanie klauzuli zawartej w kontrakcie z Romą. 35 milionów euro dla europejskich gigantów to śmieszna suma za tak dobrego zawodnika. Nie sądzę, że Kostas będzie chciał kontynuować karierę we Włoszech. Grek zdaje sobie sprawę, że nadchodzi czas ostatniego, finałowego kroku. Wydaje się, że najpoważniejsze szanse ma FC Barcelona. Już od jakiegoś czasu trwają zalotne komentarze z obu stron. Działacze z Katalonii już kilkukrotnie chwalili greckiego defensora, a sam piłkarz od dawna bardzo ciepło wypowiada się o Barcy. Zresztą nawet po ćwierćfinale Ligi Mistrzów, w którym był jednym z bohaterów, stwierdził:

„Nie obchodzi mnie przejście do historii jako piłkarz. Obchodzi mnie ten klub. Roma w końcu doszła do półfinału Ligi Mistrzów i wyeliminowała z gry najlepszy zespół na świecie, Barcelonę”.

 

Trudnością w rozwoju kariery Kostasa jest jego narodowość. Dlaczego? Z reprezentacją Grecji pewnego poziomu nie przeskoczy. W tym momencie można się również zastanawiać, czy Manolas jest aż takim liderem defensywy na jakiego kreują go media? Gdy grał w AEKu, defensywa ateńczyków była jedną z najlepszych w lidze, a przecież poziom sportowy jego kolegów z obrony nie był zbyt wysoki. Inaczej wiedzie mu się z reprezentacją Hellady, gdzie nie udało mu się nawet awansować na mundial w Rosji. Oczywiście nie zmienia to faktu, że Kostas Manolas jest jednym z odkryć ostatnich sezonów i powinien w niedługim czasie trafić do jednego z europejskich gigantów, ale z drugiej strony oczy całego świata będą skupione na defensorach grających na mistrzostwach świata, gdzie zabraknie Grecji.

Ze swoją determinacją i cierpliwością Grek jeszcze bardziej się rozwinie. Ma 27 lat, a przecież czołowi obrońcy świata osiągają najlepszą formę koło 30stki. Widać, że facet myśli zdroworozsądkowo. Nie podpala się, żeby za wszelką cenę uciec z Romy. Krok po kroku, ale najważniejsze, że we właściwą stronę. Wujek Stelios może być dumny z takiego bratanka.

Facebook Comments