3 Paź
2018

Koniec pięknej kariery Luisão

Jego obecność w pierwszym składzie Benfiki była pewna niczym spadające jesienią liście z drzew. Przez 15 lat kibice „Orłów” podziwiali jego grę. Zmieniali się piłkarze, trenerzy, dyrektorzy sportowi „Czerwonych”, a on ciągle grał i został synonimem słowa wierność w klubie z Estádio da Luz. Jednak nic nie trwa wiecznie i niedawno w stolicy Portugalii zorganizowano mu mecz pożegnalny. Być może Brazylijczyk nie był błyskotliwym piłkarzem, ale zyskał sobie szacunek sympatyków Benfiki za przywiązanie do barw klubowych. Odmawiał Interowi, Liverpoolowi, a nawet Realowi. Karierę zakończył jako najbardziej utytułowany piłkarz w historii „O Glorioso”. Panie i Panowie, Ânderson Luís da Silva, czyli po prostu Luisão.

Ânderson Luís da Silva urodził się 13 lutego 1981 roku w mieście Amparo w stanie São Paulo w Brazylii.

Karierę piłkarską rozpoczął w klubie Clube Atlético Juventus z São Paulo. Niestety gra w drużynie seniorów „Oleque Travesso” nie była mu pisana. Luisão wyróżniał się na treningach i mimo to sztab szkoleniowy z niego zrezygnował. Utalentowany i wysoki obrońca po roku opuścił Clube Atlético Juventus i trafił do Cruzeiro. Perspektywiczny stoper szybko odnalazł się w Belo Horizonte. Bardzo spodobał mu się stadion Estádio Mineirão i architektura miasta u stóp gór Serra do Espinhaco. Luisão spędził w tym pięknym mieście uzdrowiskowym trzy lata. Błyskawicznie przebił się do pierwszej jedenastki „Błękitnej Drużyny” i zdobył z nią Puchar oraz mistrzostwo Brazylii w 2003 roku. W trakcie trzech sezonów gry wystąpił w 105 meczach w barwach Cruzeiro i strzelił dla tego klubu 13 goli. Szczególnie udany był dla niego ostatni sezon, po którym zwrócił na siebie uwagę kilku klubów z Europy. Latem 2003 roku najbardziej konkretni byli włodarze „Orłów” i zapłacili za niego Cruzeiro milion euro. Można powiedzieć, że była to cena dyskontowa patrząc na obecne realia rynku transferowego.

Wydawało się, że Brazylijczyk będzie się czuł jak ryba w wodzie w stolicy Portugalii. Spodobały mu się m. innymi dzielnica Alfama z punktem widokowym Miradouro das Portas do Sol, z którego można podziwiać uroki mostu Vasco da Gamy i żółte tramwaje. Poza tym było mu ciężko. Pomimo znajomości języka (w Portugalii mówi się w tym samym języku co w Brazylii) Luisão miał spore problemy z aklimatyzacją. Był niepewny siebie i zagubiony jak dziecko we mgle. Miał także problemy ze snem i pewnym momencie rozważał powrót do „Kraju kawy”. Na szczęście zacisnął zęby i już w debiucie przeciwko Clube de Futebol Os Belenenses wpisał się na listę strzelców. Znakomity pierwszy mecz w lidze portugalskiej sprawił, że Brazylijczyk przestał myśleć o powrocie do Brazylii. Na jego twarzy ponownie pojawił się uśmiech. Odzyskał też pewność siebie i coraz lepiej prezentował się na boiskach Portugalii. Swoje pierwsze trofeum w czerwonej koszulce wywalczył w sezonie 2003/2004 – zdobył Puchar Portugalii po zwycięstwie nad FC Porto 2:1.

Jeszcze lepszy w jego wykonaniu był sezon 2004/2005. Brazylijczyk stworzył solidny duet środkowych obrońców z Ricardo Rochą. Popularne „Orły” pod wodzą trenera Giovanniego Trapattoniego wywalczyły po 11 latach mistrzostwo Portugalii. Największą gwiazdą Benfiki był wówczas Simão Sabrosa, ale Luisão również błyszczał. W derbach Lizbony strzelił niezwykle ważną bramkę przeciwko Sportingowi. Jego gol wyeliminował zielono-białych z wyścigu o tytuł mistrzowski.

Przed rozgrywkami 2005/2006 doszło do roszady na stanowisku trenera Benfiki. Włocha Giovanniego Trapattoniego zastąpił Holender Ronald Koeman. Ten znakomity niegdyś piłkarz wniósł sporo innowacji do treningów piłkarzy Benfiki. Brazylijczyk zyskał na nich najbardziej. Trener Koeman podpowiadał mu jak powinien ustawiać się w polu karnym, żeby lepiej wykorzystywać warunki fizyczne (Ânderson Luís da Silva mierzy 196 cm wzrostu). Dodatkowo Koeman postanowił wzmocnić obronę „Orłów” kolejnym Brazylijczykiem. Na Estádio da Luz trafił Anderson Cléber Beraldo. Brazylijczycy stworzyli duet stoperów. Niestety Benfika nie obroniła mistrzostwa przegrywając rywalizację z FC Porto.

Luisão miał możliwość zmiany klubu. Mógł trafić do Interu lub Realu, ale ostatecznie zgodził się pozostać w stolicy Portugalii. Jego przywiązanie do „As Águias” zostało wynagrodzone w sezonie 2006/2007. Brazylijski stoper zaczął występować na Estádio da Luz jako kapitan Benfiki. Szkoda tylko, że ten sezon zakończył ponownie bez żadnego pucharu. Trener Fernando Santos miał poprowadzić Benfikę do odzyskania mistrzostwa Portugalii, a wywalczył jedynie 3. miejsce w lidze. Nastały ciężkie czasy dla kibiców Benfiki, a prezydent „Orłów” zmieniał trenerów jak rękawiczki. Fernando Santosa pod koniec sierpnia 2007 roku zastąpił José Antonio Camacho. Hiszpan na ławce trenerskiej Benfiki wytrzymał 8 miesięcy. Jego następcą został Fernando Chaiana, a Benfika zakończyła sezon 2007/2008 4. miejscu. Kibice i dziennikarze nie zostawili na piłkarzach suchej nitki. Pretensji nie było jedynie do Luisão, który był wyróżniającą się postacią (mnóstwo odbiorów plus cztery gole w sezonie).

Klub prezydenta Luísa Filipe Vieiry przypominał dom wariatów. Przed sezonem 2008/2009 nowym trenerem został Quique Sánchez Flores. Szkoleniowiec z Madrytu nie okazał się cudotwórcą i zajął z Benfiką zaledwie 3. miejsce w lidze. Nagrodą pocieszenia dla drużyny był Puchar Ligi Portugalskiej.
W sezonie 2009/2010 prezydent Vieira postawił na Jorge’a Jesusa i był to strzał w dziesiątkę. Były trener klubu SC Braga szybko poukładał wszystkie klocki w Lizbonie. Kompletnie zmienił mentalność piłkarzy. Efekt? Mistrzostwo Portugalii, zdobyty Puchar Ligi i ćwierćfinał Ligi Europy. Luisão zakończył tamten wspaniały sezon z 6 golami w 45 meczach we wszystkich rozgrywkach.

Mistrzostwa Portugalii ucieszyły Brazylijczyka, ale najbardziej marzył o wygraniu Ligi Mistrzów i Ligi Europy. Brazylijczyk był bardzo bliski zdobycia tego drugiego Pucharu w 2013 roku. Jego Benfika grała porywający futbol eliminując kolejno w fazie Pucharowej Dynamo Kijów, Bordeaux, Newcastle i Fenerbahçe. W finale na ArenA w Amsterdamie Benfika zmierzyła się z Chelsea. The Blues na prowadzenie wyprowadził Fernando Torres w 60 min., ale już 8 minut później Oscar Cardozo doprowadził do remisu. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały, że będzie dogrywka, ale sztylet w serca kibiców „Orłów” postanowił wbić Branislav Ivanović. Serb wyskoczył najwyżej ze wszystkich i w 93. minucie strzelił zwycięską bramkę głową. Widowiskowo grająca Benifka Jorge’a Jesusa musiała „zadowolić” się drugim miejscem w Lidze Europy.

Szansa na zdobycie upragnionego trofeum pojawiła się rok później. Drużyna Jorge’a Jesusa ponownie doszła do finału Ligi Europy, w którym zmierzyła się z Sevillą. Kapitan Luisão wyprowadził swoich kolegów na Juventus Stadium i był gotowy na wojnę. Mecz na stadionie w Turynie był zacięty, ale żadna drużyna nie potrafiła znaleźć sposobu na strzelenie gola, więc o losach finału decydowały rzuty karne. W serii jedenastek bezbłędni byli piłkarze „Sevillistas” w przeciwieństwie do Oscara Cardozo i Rodrigo. Luisão swojego karnego wykorzystał, ale to było dla niego marne pocieszenie. Sevilla wygrała 4:2 i sięgnęła po Ligę Europy.

Brak sukcesów na arenie europejskiej Luisão powetował sobie w Portugalii. Na początku stycznia 2015 roku zrównał się liczbą występów w koszulce z Benfiki z legendarnym Eusébio – 440 meczów. Później wywalczył jeszcze trzy mistrzostwa Portugalii z rzędu, a w 2017 roku ponownie poznał smak zwycięstwa w Pucharze Portugalii. Swoją przygodę z „Orłami” zakończył 25 września 2018 roku. Włodarze Benfiki zorganizowali mu piękną ceremonię na Estádio da Luz. Na pożegnanie kapitana „O Glorioso” przybyło 60 tysięcy kibiców.

Nasz dzisiejszy bohater ma również ciekawą historię związaną z reprezentacją Brazylii. W kadrze Canarinhos zadebiutował w 2001 roku na turnieju Copa America. Zyskał uznanie w oczach trenera Luisa Felipe Scolariego, ale o swoim debiucie w koszulce Seleção woli nie pamiętać, dlaczego? Otóż, Brazylia z Luisão, Denilsonem, Alexem i Emersonem w składzie przegrała 2:0 z Hondurasem i odpadła z Copa America. Brazylijczyk odbił sobie to niepowodzenie w 2004 roku, a Canarinhos po dreszczowcu na Estadio Nacional w Limie pokonali Argentynę (4:2 dla Seleção w serii rzutów karnych, w regulaminowym czasie gry 2:2 i gol m. innymi Luisão w 45. minucie meczu). Koszulkę Canarinhos zakładał 46 razy (3 gole).

Biorąc pod uwagę karierę klubową i reprezentacyjną, Luisão rozegrał łącznie 707 meczów, strzelił 64 gole i zanotował 18 asyst.

Robert De Niro w filmie pod tytułem „Gorączka” powiedział, że: „Nie przywiązuj się do nikogo/niczego, co nie mógłbyś zostawić w ciągu 30 sekund, gdy zrobi się gorąco”. Rola kultowa, ale filmowy Neil McCauley nie był wzorem do naśladowania w przeciwieństwie do Luisão. Brazylijczyk spędził 15 długich lat w stolicy Portugalii i stał się symbolem Benfiki. W koszulce słynnych „Orłów” zdobył 20 różnych trofeów, co czyni go najbardziej utytułowanym piłkarzem w historii klubu (wyprzedził Nené, który ma w swojej kolekcji 19 pucharów). Ponadto na liście wszech czasów Benfiki pod względem liczby występów zajmuje 3. miejsce za Nené i Veloso. Przywiązanie i sentyment go nie zniszczyły. Dziś Luisão jest legendą Benfiki, a w przyszłości powinien zostać jednym z jej ambasadorów. Niesamowita historia chłopaka odrzuconego przez Clube Atlético Juventus!

Komentarze
Udostępnij: