Mistrzowie Polski

Z pasją opowiadamy o futbolu

Felietony La Liga Mistrzowie Polski w piłce nożnej Serie A

Kolumbijski Ronaldo

Kolumbijski Ronaldo

Kilka dni temu przeczytałem, że Milan zaczyna rozglądać się za nowym napastnikiem. Pomyślałem sobie dlaczego? Przecież Rossoneri mają w składzie bałkańskiego zabójcę pola karnego. Problem w tym, że Chorwat idzie w tym sezonie na rekord. Przełamał się w meczu z US Sassuolo i właściwie tyle można napisać. Jeżeli strzeli w całym sezonie 10 bramek to będzie największy cud od wskrzeszenia Łazarza parafrazując słowa Andrzeja Kostyry. Gennaro Gattuso zażyczył sobie w letnim mercato trzech nowych piłkarzy, wśród nich jest środkowy napastnik. Podobno „il Diavolo” rozważają kandydatury Andrei Belottiego, Edina Dzeko i… napastnika z Kolumbii. Kiedy przeczytałem o snajperze z Kolumbii kopara opadła mi do ziemi. Gość jest zaprzeczeniem sportowca. Nie dba o dietę, ma problemy z motywacją i w przeciwieństwie do brazylijskiego Ronaldo nie cierpi na niedoczynność tarczycy. Gdyby nie był piłkarzem to mógłby reklamować hamburgery z McDonald’s lub kanapki typu „Zinger” z KFC. Jeżeli Francesco Guidolin nie był w stanie zmusić go do ciężkiej pracy to nie zrobi tego także Rino Gattuso. Przed Wami Luis Muriel, popularny „Ronaldo” z Kolumbii.

Luis Fernando Muriel Fruto urodził się 16 kwietnia 1991 roku w Santo Tomás, mieście w Kolumbii.

„Kolumbijski Ronaldo”

Przygodę z futbolem rozpoczął w klubie Atletico Junior. Trenerzy dostrzegli w nim ogromny potencjał w ofensywie i ustawiali na szpicy ataku. Przez 7 lat gry w juniorach Atletico Muriel strzelił ponad 100 bramek. Był szybki, zwrotny, posiadał niezłą technikę i instynkt strzelecki. Na początku stycznia 2009 roku dołączył do drużyny Deportivo Cali z ligi Primera A w Kolumbii. W swoim debiutanckim sezonie w „La Amenaza Verde” rozegrał zaledwie jeden mecz. Rok później stał się objawieniem ligi kolumbijskiej. Strzelił 9 goli w 10 meczach dla Deportivo Cali. W meczu przeciwko Once Caldas popisał się hat-trickiem i dziennikarze nazwali go „Kolumbijskim Ronaldo”. Eksperci zwracali uwagę, że ma podobny styl gry do Brazylijczyka. Poruszał się podobnie do „Il Fenomeno”. Zauważyli to włodarze włoskiego Udinese i zapłacili za niego 1,5 mln euro.

Udinese i wypożyczenie do Granady

Muriel przyleciał do Włoch i właściwie od razu musiał pakować walizki. Klub ze Stadio Friuli wysłał go na wypożyczenie do Hiszpanii, a konkretnie do Granady. Drużyna z Andaluzji właśnie awansowała do LaLigi, pierwszy raz od 35 lat. Niestety Luis kompletnie nie poradził sobie w Hiszpanii. Rozegrał zaledwie 7 spotkań i nie strzelił ani jednej bramki. Granada bez żalu odesłała go do Włoch. Udinese też nie miało dla niego miejsca, więc ponownie został wypożyczony. Tym razem trafił do Lecce. Debiut na Stadio Via del Mare miał koszmarny. Muriel otrzymał dwie żółte kartki w meczu z Ceseną i sędzia musiał wyprosić go z boiska. Na szczęście później było już tylko lepiej. Kolumbijczyk strzelił w barwach Lecce 7 goli w 29 meczach. W strzelaniu bramek pomagał mu wtedy rodak, Juan Cuadrado. Po epizodzie w Lecce Muriel wrócił do Udinese.

Powrót na Stadio Friuli

Napastnik zameldował się w Udine w sierpniu 2012 roku po wakacjach spędzonych w Kolumbii. Przyleciał do Włoch i od razu spotkały go problemy. Trener Francesco Guidolin zauważył u niego nadwagę i kazał mu schudnąć. Muriel miał zrzucić dokładnie 2,3 kg. Nie udało mu się tego zrobić, ponieważ bardzo odpowiadała mu włoska kuchnia. Uwielbia jeść makarony, sery, popijać od czasu do czasu winko itd. Zmienił jedynie podejście do treningów, dlatego w końcu otrzymał swoją szansę i trzeba powiedzieć, że wykorzystał ją w 100%. Luis strzelił 11 goli w 22 meczach w lidze i został wybrany najlepszym młodym piłkarzem sezonu 2012/2013 Serie A wraz ze Stephanem El Shaarawym z Milanu.

Muriel kontra Guidolin

Nagroda go zmotywowała i sezon 2013/2014 rozpoczął znakomicie. Strzelił dwie bramki w eliminacjach do Ligi Europy. Wpisał się także na listę strzelców w meczu Coppa Italia przeciwko Lazio. Później złapał kontuzję i wypadł z gry na dłuższy czas. Na boiska Serie A wrócił w sezonie 2014/2015 i w 11 meczach nie strzelił ani jednej bramki. Francesco Guidolin nie potrafił się z nim dogadać. Próbował go motywować na treningach, ale to było jak bicie głową w mur. Muriel był jak kot i to denerwowało trenera najbardziej. Koty to pocieszne zwierzęta, ale chodzą własnymi ścieżkami. Podobnie było z Murielem. Jadł jeszcze więcej. Często spóźniał się na treningi. Zdarzyło się nawet tak, że zaspał i w ogóle nie zjawił się w ośrodku treningowym drużyny „Zebrette”. W końcu Francesco Guidolin nie wytrzymał i nazwał go grubasem bez ambicji. Jak podziałały słowa trenera na Kolumbijczyka? Przytył kolejne 5 kg. Luis tłumaczył się w prasie, że presja kibiców, oczekiwania trenera wpłynęły na niego destrukcyjnie, a jedyną metodą walki ze stresem jaką znał było jedzenie…

Teraz odpowiedzcie sobie na pytanie kto miał rację, Muriel czy trener? Rozumiem, że „grubas bez ambicji” to obraźliwe słowa, ale postawcie się na miejscu trenera. Francesco Guidolin to facet, który uratował karierę Dario Hübnera, doprowadził do metamorfozy Alexisa Sancheza (ustawił go tuż za plecami Antonio Di Natale w Udinese), odkrył Juana Cuadrado i rozwinął talenty takich piłkarzy jak Gokhan Inler czy Samir Handanović. Guidolin chciał pomóc Murielowi. Widział w nim potencjał, ale był wściekły ponieważ Kolumbijczyk koncertowo marnował swój talent.

Sampdoria

Pod koniec stycznia 2015 roku „Zebry” wypożyczyły Muriela do Sampdorii. Stolica Ligurii od razu mu się spodobała. Czuł też wsparcie kibiców ze Stadio Luigi Ferraris. Rundę wiosenną sezonu 2014/2015 dokończył w barwach „Blucerchiatich” i w 16 meczach strzelił 4 gole. Massimo Ferrero był zadowolony i zapłacił za jego kartę Udinese 12 milionów euro. Trzeba powiedzieć, że Kolumbijczyk spłacił się z nawiązką. W sezonie 2015/2016 strzelił 7 goli, a w rozgrywkach 2016/2017 zdobył 13 bramek. W 3. kolejce Serie A poprzedniego sezonu zdobył cudowną bramkę na Stadio Olimpico przeciwko Romie. Niezłe statystyki zaowocowały transferem do Sevilli. Klub ze stolicy Andaluzji zapłacił za niego 21,50 milionów euro.

Sevilla

Miał być wzmocnieniem czerwono-białych. Problem w tym, że Sevilla zawodzi w obecnym sezonie. Eduardo Berizzo pożegnał się z pracą 22 grudnia 2017 roku i zastąpił go Vincenzo Montella. Efekt nowej miotły nie działał zbyt długo. Były trener Milanu może pochwalić się wyeliminowaniem Manchesteru United z Ligi Mistrzów i właściwie to tyle jeśli chodzi o jego sukcesy na Estadio Ramón Sánchez Pizjuán. Popularny „Pan uśmiech” przegrał wczoraj kolejny mecz w lidze (2:1 z Levante) i Sevilla spadła na 8. miejsce w tabeli. Być może w przyszłym sezonie Sevilli w ogóle nie zobaczymy w europejskich pucharach. Reakcja Montelli? „Czy to był mój ostatni mecz? To pytanie nie do mnie, tylko do zarządu. Ja skupiam się na mojej pracy, zachowując entuzjazm.” Typowa reakcja „l’aeroplanino”. Taki właśnie jest, geniusz…

Milan w poszukiwaniu nowego napastnika

Snajper z Santo Tomás rozegrał w sezonie 2017/2018 44 mecze, strzelił 9 goli i zanotował 3 asysty. Teraz pytanie do zarządu Rossonerich. Czy kandydatura Luisa Muriela w ogóle powinna być rozpatrywana? Absolutnie nie. Nikola Kalinić jest fatalny. Zawiódł na całej linii. Pod polem karnym wygląda jak Marek Leśniak w meczu Polska-Anglia z 1993 roku. Okazał się transferowym niewypałem i na kolejny Milan po prostu nie może sobie pozwolić. Nie ma się co oszukiwać, snajper z topu do Milanu nie przyjdzie. Prezydent Torino ma chore oczekiwania finansowe. Edin Dzeko potrzebuje doskonałej pomocy do strzelania goli, a tego Milan nie jest mu w stanie w tej chwili zagwarantować. Zatem w pierwszej kolejności włodarze Rossonerich muszą wzmocnić pomoc (skrzydłowy plus kreatywny, środkowy – centrocampista). Dopiero później należy myśleć o sprowadzeniu napastnika.

Podsumowanie

Biorąc pod uwagę karierę klubową i reprezentacyjną, Luis Muriel rozegrał do tej pory 268 meczów, strzelił 75 goli i zanotował 45 asyst.

Luis Muriel to niezły napastnik, ale pewnego poziomu nie przeskoczy. Dieta i psychika nie należą do jego najmocniejszych stron, dlatego nie sprawdzi się w nowym Milanie. Rossoneri wydali mnóstwo pieniędzy latem 2017 roku i już nie mogą sobie pozwolić na pomyłkę transferową. Kolumbijski Ronaldo nie jest lepszy ani od Carlosa Bacci ani od Radamela Falcao. Nie gwarantuje też 20 bramek na sezon. Od czasu do czasu potrafi strzelić pięknego gola i to wszystko. W przeciwieństwie do „Il Fenomeno” nie potrafi sobie radzić z presją kibiców. Rady trenerów i dietetyków ma w poważaniu. Stres przed wielkimi meczami nie działa na niego motywująco. Jak kiedyś powiedział: „Bezsenność przed ważnym meczem mi nie grozi”. Na szczęście gra w wielkim klubie też nie.

Facebook Comments